-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Jaki świetny filmik! :loveu: Widać, że fajnie się dziewczyny dogadują...Milka niby taka ostra, ząbkami się chwali, a jak przyjdzie co do czego to się po pyszczkach liżą dziewczyny :D A Sherry to wygląda, jakby w siódmym niebie była :D
-
A kiedy zdjęcia?! Sesją się nie wywiniesz :diabloti:
-
Dziękuję, mam nadzieję, że szczeniak się pojawi w najbliższym czasie* :) *Czyli nie dłużej jak dwa lata. Wreszcie skonczyłam choć jedną rzecz i jestem tak zadowolona, że mam to już za sobą, że aż się Wam chyba pochwalę, nad czym tak przesiaduję nocami :lol: Rekonstrukcja Krzyżtoporu w Ujeździe. Format B2. [IMG]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=312028618834712&set=a.133801696657406.13201.100000827292011&type=1&theater[/IMG][IMG]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=312028618834712&set=a.133801696657406.13201.100000827292011&type=1&theater[/IMG][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-VUTa0PrQueA/Tx4JjwTUVqI/AAAAAAAAA94/hKjEHJH6lwo/s720/krzyztoporkolor.jpg[/IMG] To tylko perspektywa, mam jeszcze 4 kartki B2 z rzutami, elewacjami i detalami...całe szczęscie już skończone. Przynajmniej to! W ogóle w związku z ilością pracy, jaką teraz mam oczywiście wzięłam się za porządku na dysku (nie, nie jest to potrzebne do zrobienia projektów...) i znalazłam trochę zdjęć zaległych Nitkowskiej, więc w ciągu najbliższych dni pokażę Wam, co ten gnojek wyczynia :evil_lol:
-
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
makot'a replied to dog_master's topic in Off Topic
W kolorze w końcu zrobiłam... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-VUTa0PrQueA/Tx4JjwTUVqI/AAAAAAAAA94/hKjEHJH6lwo/s720/krzyztoporkolor.jpg[/IMG] Skończyłam historię...teraz czas zabrać się za coś innego :/ Pozdrawiam. -
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
makot'a replied to dog_master's topic in Off Topic
[quote name='Unbelievable']makota a nie chcesz podłubać cienkopisem w szczegółach? taka trochę koronkowa robota ale świetnie wygląda :) te "strzałki"(zabij mnie, nie wiem jak to się nazywa :evil_lol: wystające elementy z "dziedzińcem" nooo) nie poleciały trochę przypadkiem? ta z prawej strony np. chyba trochę się rozjeżdża :hmmmm: ale mogę się czepiać, może perspektywa robienia zdjęcia nie taka;) i tak jestem pod wrażeniem bo nigdy nie miałam tyle cierpliwości :evil_lol:[/QUOTE] To bastiony :D Starałam się je wykreślić jak najbardziej zbliżone do tego, jakie są w rzeczywistości, ale one są krzywe w rzucie, nie są symetryczne ani nic takiego, więc pewnie ich asymetria + nieuniknione błędy wykreślenia dały taki efekt. Nie twierdzę, że zrobiłam je dobrze, ale czuję się trochę usprawiedliwiona ich naturalną krzywizną :D Detalem już tego raczej nie będę nasycać bardziej, bo się zrobi za płaskie i zakryje konstrukcję, a nie chcę tego przerysować :) -
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
makot'a replied to dog_master's topic in Off Topic
Dorzucę się do wątku, jak zwykle z doskoku :lol: Efekt wczorajszej i dzisiejszej nocy Wam pokażę. Perspektywa do rekonstrukcji Krzyżtoporu na zaliczenie Historii Arch. Powszechnej. Ołówek i cienkopis, format B2 (50x70cm) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-VmKozcvX1rc/Tx23EAf8K3I/AAAAAAAAA9w/1oaJVmH1P50/s720/krzyztopor-szkicMIN.jpg[/IMG] Podmalować to jeszcze akwarelą, jak myślicie? A może kredkami? Czy może zostać już takie? -
[quote name='deer_1987']Niestety wszedzie trzeba :( Bo jak nie trutka na szczury to czasem ludzie sami takie rzeczy wyrzucaja :roll:[/QUOTE] Ano to prawda, ale u nas nie zdarzają się raczej "zorganizowane ataki trucicieli psów", a tutaj z tego co widzę bardzo często. W Sku tez się boję trutek, ale bardziej na zasadzie, że ktoś sobie to koło domu wywalił, bo nie wiedział że to groźne i się kot sąsiadów otruł...lub co najgorsze podrzucenia trutki na podwórko... ...ale myślę, że na spacerach mogę być dość spokojna, a tutaj jednak trzeba uważać na każdy śmietnik, bo są zapaleńcy, którzy na swój sposób próbują walczyć z problemem psich kup w mieście... Wybór szczeniaka stanął w miejscu - nie stwierdziłam, że jednak nie, aczkolwiek udało mi się trochę ochłonąć (może dlatego, że póki co w hodowli nie ma wolnych miotów, a te co są to już pozaklepywane :diabloti:)
-
Całe szczęście... ale na pewno nauczkę mamy, że w Krakowie trzeba bardzo uważać....
-
Dziękuję za zdjęcia ze spaceru! :loveu: Ja moich jeszcze nie zdążyłam wrzucić od zeszłego tygodnia... :shake: Nie mam ostatnio na nic czasu, bo oddanie wszystkich projektów w tym tygodniu i praktycznie nie sypiam, więc nic tu nie piszę...a jest trochę do napisania (i właśnie mam zamiar poświęcić kilkanaście minut na napisanie tego :diabloti: ) Mieliśmy przykrą przygodę z Nitką w zeszłym tygodniu. Pewnego wieczoru odmówiła jedzenia... nie zaniepokoiłoby mnie to w sumie, gdyby to nie była Nitka (zakładam, że każdy może nie mieć czasem apetytu, ale Nitka?!) Odmówiła zjedzenia mięsa. Chwilę później miała odruch wymiotny, ale w sumie bez skutku, że tak to ujmę... ...śmieciarz z niej straszny, więc szczerze mówiąc zdarza jej się czasem nażreć czegoś zepsutego, albo po prostu PRZEżreć, więc zdarza się, że potem wymiotuje. Ale zwykle nic sobie z tego nie robi - zwróci, co ma zwrócić i żre dalej. Tym razem nie jadła. Zaniepokoiło mnie to bardzo (a ja zwykle nie panikuję w takich sytuacjach) i coś mnie tknęło, żeby przejrzeć internet, czy aby w ostatnim czasie nie pojawił się jakiś nowy truciciel psów w Krakowie. Oczywiście znalazłam informację, że tydzień wcześniej znaleziono porozkładaną trutkę na szczury.... a jak w dodatku przeczytałam, że znaleziono ją w naszej okolicy, to serce mi prawie stanęło. Zaczęłam analizować spacer tego dnia...ale nie przypomniało mi się, żeby Nitka zniknęła mi choć na sekundę z oczu. Wypytywałam Bartka, czy jak on z nią był, to czy mu w żaden śmietnik nie uciekła. Był pewny, że nie. Uspokoiłam się więc na kilka godzin. Około 3 w nocy znów zaczęło mnie to niepokoić. Robiłam na następny dzień projekt na najważniejszy przedmiot, jaki teraz mam, więc w sumie nie miałam czasu, żeby odrywać się od niego choćby na 5 minut (w końcu nie zdążyłam, jeśli ktoś byłby ciekawy :lol: ). Mimo wszystko zaczęłam czytać o objawach zatrucia trutką na szczury. Wyczytałam, że objawy zwykle występują po kilku-kilkunastu godzinach. Zaczęłam w panice analizować spacery z kilku poprzednich dni i niestety przypomniało mi się, że 3 dni wcześniej byliśmy na nocnym spacerze dokładnie w miejscu, gdzie podłożone były trutki, a Nitka wtedy faktycznie nam zniknęła...był środek nocy, więc szła bez smyczy. Niestety zdarza jej się "zagapić" i zostaje sporo za nami, albo znajdzie jakiś zapach i ginie nam gdzieś w czeluściach śmietnika, krzaków itp. Właśnie to zrobiła wtedy. Wpadłam w panikę, zaczęłam szukać weterynarza, który ma nocny dyżur - znalazłam tylko takich, którzy przyjmują na drugim końcu miasta, a my ani samochodu, ani nocnego autobusu...dojście tam zajęłoby nam jakieś 3 godziny. Ustaliliśmy z Bartkiem, że rano jak tylko otworzą klinikę obok nas, to od razu tam idziemy. Ja zapoznałam się z objawami zatrucia i całą noc zamiast robić projekt, co chwila przyglądałam się Nitce, czy nic jej nie jest. Potem zaczęło mi się przypominać, że miewała drgawki (jeden z objawów) przez ostatnie dni, zastanawialiśmy się z Bartkiem co jej może być, że się tak czasem trzęsie przez sen. Przypomniałam sobie, że leciała jej krew z dziąseł (jeden z objawów). Stwierdziłam również, że nadmiernie jak na nią wychodzi jej sierść (jeden z objawów...). Byłam naprawdę przerażona! Drugiego dnia jednak wyczytałam, że te objawy powinny wystąpić na raz, jako etap końcowy zatrucia, a nie tak rozwleczone w czasie...analizowaliśmy to z Bartkiem naprawdę długo i zawzięcie, w końcu doszliśmy do wniosku, że chyba nam się wydawało, bo Nitka z rana odzyskała apetyt, zaczęła się normalnie bawić itp., a tak w zasadzie to nawet nie wymiotowała, tylko po prostu nie miała apetytu. Uznaliśmy, że po tylu dniach od podejrzewanego spożycia trutki wszystko jest z psem w porządku, więc chyba nie ma się czym przejmować... bo z tego co wyczytałam objawy miałyby wystąpić kilka godzin po spożyciu (a nie tydzień po!) ...znów zajęłam się projektem (oczywiście nie przestając obserwować Nitki). Wszystkie informacje poskładane do kupy sugerowały, że z psem jednak wszystko w porządku. Ale nie, to nie koniec moich lęków. Byłam spokojna kilka godzin, do momentu kolejnego zajrzenia w internet... ...otóż następną rzeczą, jaką wyczytałam było to, że objawy zatrucia nowoczesnymi trutkami mogą wystąpić nawet po dwóch tygodniach! Ja do tej pory czytałam po prostu o objawach starych trutek... I znów wpadłam w panikę! A jak na złość znów było po północy. Jaka to była męcząca noc! Cały czas wydawało mi się, że Nitka zaraz zacznie krwawić, albo mieć drgawki (a wtedy już nie będzie ratunku!) Następnego dnia wszystkie informacje jakie zdobyłam w internecie tak kotłowały mi się w głowie, że balansowałam między stanem absolutnej paniki - kiedy akurat informacje wydawały się składać w logiczną całość - a stanem uspokojenia, kiedy te informacje wydawały mi się jednak sprzeczne z tym, co obserwuję po Nitce. Stwierdziłam, że oszaleję, więc poszliśmy do weterynarza najszybciej jak się dało. Po wstępnych oględzinach pani weterynarz stwierdziła, że Nitka jest w dobrej kondycji i jest zdrowa. Potem zrobiliśmy jeszcze badania krwi i na szczęście okazało się, że nic jej nie było, bo żadnej trutki nie zjadła :grins: Drgawki, które obserwowaliśmy to po prostu jeden z "tików" sennych Nitki, lub zwykłe dreszcze jakie każdy z nas ma, kiedy mu zimno. Krew z dziąseł okazała się być tylko skaleczeniem (mała kradnie zakrętki od butelek i z lubością je zgryza) Wypadanie sierści nam się uroiło. A apetytu nie miała z niewiadomych przyczyn :diabloti: Na ogół zdrowa jak ryba, wszystko w normie :lol: Ma tylko trochę za mało segmentowanych krwinek białych i trochę za dużo limfocytów w stosunku do normy. Nie wiem, co to może oznaczać, ale pani wet. stwierdziła, że pies zdrowy, więc chyba nie ma się czym przejmować ;) Ale przygoda nie była fajna, od tej pory śmieciarz paskudny nie jest spuszczany na spacerach poza zabawą z psami w parku, albo wyjściem na Błonia ;) No, to wracam do projektów, pozdrawiam! :D
-
Super, że Milka już u Was! Widzę, że zapoznała się już z Sherry, posłankiem i mieszkaniem :D Śliczna jest, czekoladka z niej prawdziwa :)
-
[url]http://i232.photobucket.com/albums/ee79/dirdib/IMG_2641.jpg[/url] Jaki piękny nochalek :loveu:
-
A teraz małe, choć akurat wtedy nie chciały się fotografować, bo Nitka latała po krzakach i węszyła, a Łati miał głupawkę i nie potrafił usiąść w miejscu....więc tak tylko przelotem złapani. Niteczka - jak zwykle z nosem przy ziemi! Czasem myślę, że ona ma zamiast mózgu taki wieeeeeeelki nos....ogrooooomny, taki naprawdę olbrzyyyyymi :shake: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-uEPbMaI4qOs/TxDO2yfFZCI/AAAAAAAAA4g/rQ3QFX3XBh8/s912/12.jpg[/IMG] I gwiazda wieczoru - mój przystojniak ..... Łaaaaateczek! :diabloti: Z miną godną intelektualisty, jak zwykle. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-QFPLOT3Ivj4/TxDO1TqiN_I/AAAAAAAAA4U/9WE9NUJnneE/s512/10.jpg[/IMG]
-
Kolejna porcja :) Zagryzamy Niteczkę! :D [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-9DvNcjorx9U/TxDO08qaL0I/AAAAAAAAA4I/NYVjyBfBvm8/s720/9.jpg[/IMG] Basta :) Fajne zdjęcia powychodziły, bo w tym świetle Baście fajne jaśniutkie oczka wychodziły - takie jak miała kiedyś...teraz niestety jej ściemniały, ale jak widać są dni i jest takie światło, że wydają się znów takie bursztynowe :loveu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-o9wWqYIpBOg/TxDO1Reba0I/AAAAAAAAA4Q/6Ica27qiWBU/s720/8.jpg[/IMG] Portret....a jaka poważna :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-a5FQHJU3O58/TxDO5l7TXhI/AAAAAAAAA5U/tgBGoihw_kg/s720/6.jpg[/IMG] Kolejny buziaczek....tym razem z języczkiem :diabloti: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-G381BYaRXxY/TxDO11oGRZI/AAAAAAAAA4Y/yy8imx7ZOes/s720/11.jpg[/IMG] I w wersji - czujna :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-VVZIRdlOuLk/TxDO0aZRfnI/AAAAAAAAA4E/yZLlohSSKWs/s800/7.jpg[/IMG]
-
Maluch jest piękny! Trzymam kciuki, żeby został :diabloti:
-
Trzymam kciuki za zdrowie Rapera...
- 21590 replies
-
Widzę, że jakiś fajny wyjazd sobie planujecie... :D Kiedy Milka do Was dołączy? Chyba już niedługo? :D
-
http://img88.imageshack.us/img88/7007/dsc0150yi.jpg Kupiliśmy w tym roku Nitce tak samą czapeczkę i ją do niej przyzwyczajaliśmy :D Nitka sobie z tego nic nie robiła, jak to Nitka, więc chcieliśmy na spacer tak iśc...ale czapka się nie trzymała :(
-
Bardzo dawno nie pisałam, tak więc zbiorowo - dziękuję za wszystkie życzenia i Wam również życzę Do Siego Roku :D A teraz do rzeczy - całe święta byłam w domu i spacerowałam z psami...ale pogoda była tak paskudna, że aż żal było brać aparat na taką wilgoć, więc żadnych zdjęć nie zrobiłam... :( Za to w ten weekend przynajmniej nie mżyło, więc można było wziąć aparat bez obawy o elektronikę... ...no i mam kilka zdjęć. Tym razem robione nie moim Pentaxem, ale nowym aparatem mojego taty - Sony Nex'em :diabloti: Testy dosyć udane, zobaczcie sami :) Na początek moja ukochana rusałka błotna :loveu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-L3e_Tj_IelA/TxDO3mtyqHI/AAAAAAAAA4s/u3wUVJmIRgA/s720/3.jpg[/IMG] I znów ona... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-WJ2Dx2qfl1o/TxDO3Vp4WKI/AAAAAAAAA5E/CYkXpb8s8xo/s912/2.jpg[/IMG] Z Niteczką :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-TyoSOZflDdo/TxDO3mbpPDI/AAAAAAAAA40/-SqLoBIHFjU/s720/1.jpg[/IMG] Ze mną... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-k2ZTfswhdfI/TxDO5HN9AUI/AAAAAAAAA5I/abQ6_dOpWUc/s912/5.jpg[/IMG] I z Bartkiem :mad: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Xs9C225oGfs/TxDO4j5UozI/AAAAAAAAA5A/7YqG43DKR1k/s720/4.jpg[/IMG] No, a Niteczka i Łateczek będą następnym razem, bo nie mam dziś czasu niestety na więcej :shake: :angryy: Sesja się zbliża...codziennie zaliczenia, klauzury, przeglądy projektów....pfffff. Pozdrawiam.
-
Ja swojego wilczaka co prawda jeszcze nie mam, ale wypowiem się jako miłośnik rasy ;) Warunki, jakie opisujesz wydają się być odpowiednie dla wilczaka, niemniej jednak ja radziłabym Ci przede wszystkim lepiej zapoznać się z rasą, zanim zdecydujesz się na szczeniaka. Mam na myśli to, że wilczak to nie jest "zwykły" piesek, którego kupuje się od tak - bo się podoba. To jest cudowna, ale naprawdę wymagająca rasa, z którą nie każdy sobie poradzi. Nie mówię, że nie dasz rady, nie wiem, jakie psy miałaś wcześniej i jakie jest Twoje doświadczenie, ale różnica między wilczakiem, a Twoimi obecnymi pieskami jest olbrzymia, więc naprawdę warto dobrze to przemyśleć. Ja sama na wilczaka czekam już 10 lat, a nadal nie zdecydowałam się na szczeniaka, mimo że warunki na 4 psa mam, a wilczaki uwielbiam do szaleństwa.... więc jednak coś w tym czekaniu musi być ;) Musisz zdać sobie sprawę z tego, że posiadanie wilczaka to nierzadko wiele wyrzeczeń ze strony właściciela - wilczak to nie chihuahua, którego w razie wyjazdu zostawisz pod czyjąś opieką "żeby dał pieskowi jeść". Wiele wilczaków wariuje nawet, gdy właściciel oddali się od niego na 50m, a smycz da obcej osobie - wyobraź sobie w takim razie, ile to może nieść za sobą problemów. Nie wydaje mi się również, żeby wilczak szczególnie dobrze czuł się jako jedyny podwórkowy pies (bo podejrzewam, że Twoje pieski są jednak domowymi pupilami :) ), a samotność dla wilczaka to najgorsza rzecz, jaka im się może przytrafić... Najlepiej gdybyś poznała kilka wilczaków na żywo - to zwykle weryfikuje, czy ktoś faktycznie chce taki mały "problemik" na własność, czy mu się odechciewa, a "chcenie" było tylko chwilowym zauroczeniem :) Ja dopóki nie zaczęłam mieć z wilczakami do czynienia "na co dzień", trochę się ich obawiałam, mimo wilekiej miłości jaką je darzyłam. Jak już kilka z nich poznałam w życiu codziennym to tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to faktycznie rasa moich marzeń... Jednak nie każdy chce mieć psa, który tak bacznie obserwuje otoczenie, który potrafi nabić siniaka pod okiem chcąc polizać kogoś po twarzy, czy który niekoniecznie będzie się nadawał, żeby wyjść z nim do parku do obcych psów, żeby się pobawić, bo po prostu każdego nowego psa będzie musiał "sprawdzić" (a jego właściciel w tym czasie wezwie policję, że jego piesek został zaatakowany :diabloti:). Także życzę podjęcia właściwej decyzji, czy poza pięknym, wilczym wyglądem, chcesz przygarnąć również wszystkie "przywary" wilczakowe :D
-
[quote name='gryf80']bo korpusy z kurczaków "sklepowych" to tyle mają wspólnego z kurczakiem wolnobiegajacym co teo puszka z mięsem;kości "sklepowych"miękkie-ja bym pogryzła ,dzięki temu zaparć"niet".co innego surowe gnaty wieprzowe-suche kupsko murowane[/QUOTE] Wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale moim zdaniem nie nalezy popadać w paranoję. Ja też jem sklepowe kurczaki, bo na inne "eko" produkty po prostu mnie nie stać. I to pomimo tego, że mam dostęp do wiejskich kur, gęsi, królików i innych rarytasów w dzisiejszym świecie, ale przydomowe stadko kur któregokolwiek z moich znajomych/babci jest niestety zbyt małe, by karmić nim psy. Niestety, takie życie ;) Śmieszy mnie trochę to Wasze przesadne wyczulenie na WSZYSTKO.
-
Moje psy na szczęście dobrze trawią mięcho. Dostają głównie korpusy z kurczaka, więc nie mają za dużo kości i raczej nie ma problemu z zatwardzeniami. Oczywiście zdarzały się lekkie problemy, ale tylko, kiedy dostały więcej kości niż mięsa 2-3 dni pod rząd. Pomagał im jogurt naturalny i wszystko było ok. Ogólnie wszystkie trzy bardzo ładnie przyjęły surowe i wszystkie fajnie trawią, mimo różnicy w wieku, wielkości itp. - nawet Łati przestawiony na surowe w wieku 7 lat nie miał żadnych problemów z nową dietą :)
-
U nas też widać różnicę - po surowym mięsie kupy są twarde, łatwe do zebrania i w ogóle nie śmierdzą. Za to kilka dni karmy powoduje, że aż się człowiekowi odechciewa na spacer wychodzić, jak pomyśli o zbieraniu tego capiącego paskudztwa :D
-
[quote name='panbazyl']to że tak jest napisane - wedle prawa i w zgodzie z prawem (równiez w rozumieniu jedzenia dla ludzi) znaczy tyle, ze ostatni producent - ten koncowy producent danego produktu nie dodał to finalnej wersji produktu konserwantow i barwinków. smacznego ;)[/QUOTE] Oo, to o tym nie wiedziałam. Sądziłam, że od kilku lat jest obowiązek napisania takich rzeczy... Edit: A w paranoję nie należy popadać - jak już pisałyście każdy z nas raz na jakiś czas zjada niezdrowe rzeczy. Bywa :P
-
Byłam w Kauflandzie i tam puszka Teo kosztuje ok. 3,50zł, a Darling ponad 5zł! Składu dokładnego oczywiście producent nie podaje, aczkolwiek na puszce jest również napis, że nie zawiera barwników, ani konserwantów, więc może jednak nie jest aż tak źle jak piszecie :P
-
[quote name='filodendron']A ile kosztuje taka puszka Chappi czy puszka Teo? Z ciekawości :)[/QUOTE] Teo jest sporo tańsza, bo to chyba jakiś Kauflandowski twór w ogóle... ...szczerze mówiąc nie wiem, bo ja puszek nie kupuję, jak jestem w domu to zawsze jest mięcho :diabloti: Dokładnej ceny nie znam, ale jak pytałam tatę o tę karmę to mówił, że jest o wiele tańsza niż Darling, Chappi itp. ...więc jest naprawdę tania :D