Jump to content
Dogomania

magdus84

Members
  • Posts

    449
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by magdus84

  1. Proponuję Cudak, Tapir, [B]Promyk, Caspir[/B]:) Tylko nie Szczurek, please...;)
  2. :multi::multi::multi:Nareszcie:):):) Strasznie się cieszę, że dziewczynka zasmakuje prawdziwego życia:) W Przebieczanach będzie jej jak w raju:) Pamiętajcie, żeby sunię mieć na smyczy, a tę obwińcie wokół uchwytu przy drzwiach pasażera dodatkowo w pętelkę. Oczywiście mam na myśli przód auta. Ja tak jechałam 140 km z moim Maksiem (za radą p.Kasi z radomskiego schroniska) i było mu dobrze, nie bujał się na wszystkie strony, mógł się też położyć, zero stresu (najlepiej na dole-lepiej psina znosi zakręty itp). Obroża musi być ścisła dość, żeby dosłownie dwa palce wchodziły. Niech Warunia nie je nic przed podróżą. Idealne byłyby szelki (ale nie w typie łódeczka) Gadaj do niej;) Ja do głucholca mówiłam, głaskałam i działało;) Będzie dobrze! Wierzę w to!:)
  3. Ile jeszcze tego zła jest na świecie???:(:(:(:( Psinko nie poddawaj się!
  4. [quote name='ANETTTA']a na tym watku nic o adopcji nie pisze a szkoda ..........[/QUOTE] O czym piszesz? Wilczurek Fanty w końcu nie adoptował, ponieważ i ile mi wiadomo wróciła do właściciela, któremu zaginęła.
  5. Super, ogromnie się cieszę:) Czuje się już pewniej:) A jak Wam się żyje razem? :)
  6. Coś się wydarzyło w sprawie chłopaka? Jak zniósł kastrację? kto ma kontakt z Adasiem?
  7. Nie mogłam przejść obojętnie wobec apelu Sabiny na wątku Oczki..:-( Jak wiele istnień czeka na swego ludzia od lat??? Warka jest ogłoszona na dogo od 2006, ona czeka już tak długo? Nie spotkałam jeszcze na dogo psa z tak długim stażem oczekiwania na deklaracje:( :placz: Jej spojrzenie jest przygnębiające.. Jestem jak większość z Was po uszy w deklaracjach i wirtualnych adopcjach, przykro mi ale nie dam rady więcej jak 20 zł miesięcznie:( Ps. Na marginesie Warka-to moje rodzinne miasto:)
  8. [quote name='bianka0'] POLCIA [url]http://images43.fotosik.pl/1182/26c752c843b8640emed.jpg[/url] [B]Dziękujemy taks [/B]:loveu:[/QUOTE] Nie mogłam się oprzeć...jaka słodka mordeczka starowinki..kocham takie siwe pychole:):):)
  9. Dziewczyny odpuście proszę..sądzę, że nikt nie ma złych intencji.. Kwestia błędnego przekazu, przez co taka a nie inna interpretacja. Być może Bączek jest sfrustrowana sytuacją w której się znajduje i zmęczenie wylało się w postaci takiego potoku żalu.. Raczej napisane to zostało ku przestrodze. Romka wyraźnie napisała, że pies nie zostanie wydany dopóki nie przejdzie wszystkich etapów procesu, który dwukrotnie został zaprezentowany w poprzednich postach. Wierzę, że potencjalny dom będzie doskonale uświadomiony i zaznajomiony z realnymi problemami, jakie mogą wiązać się z adopcją trudnego psa. Przykładem jest przecież Alibaba, również pod patronatem Fundacji. W jego sprawie było wiele telefonów, maili od osób zainteresowanych, żaden nie był dostatecznie odpowiedzialny, dlatego chłopak wciąż czeka..
  10. Przelałam już zaległe deklaracje i za listopad, w sumie 250zł, raz jeszcze przepraszam za niedogodności. Czekamy na wiadomość, która da nadzieję, że młodzian jeszcze pobryka sobie na zielonej trawce wiele lat..nie może być inaczej! Jak się miewa chłopak? Wiem, że Fundacja jest zarobiona, dlatego nie nękam telefonami. Roma jak coś się dowiesz napisz proszę. Trzymamy kciuki dzieciaku!
  11. magdyska25 przesłałam Ci na konto deklarację, ale..napisałam omyłkowo, że za październik zamiast za listopad:) Proszę wymiziać ode mnie Franiusia. Czy ktoś się wybiera niebawem do niego z Wawy, bądź okolic Wesołej, Sulejówka? Chciałabym się zabrać, mam zapsute auto:(
  12. Jesteśmy Aliczku..będzię dobrze. Musi być! Akurat teraz chciałam przenieść deklarację na zdawałoby się wówczas w gorszej sytuacji Miśkę. :(:(:( [B]Roma przypomnij mi na maila nr konta[/B] i dane, wpłacę zaległość.
  13. Witam. Poproszę nr konta. Romka pisałam na .gmail, czy zgadzasz się na takie rozwiązanie?
  14. Franek w maju miał jeszcze mnóstwo zimowego niewyczesanego futra, więc sprawiał wrażenie grubaska. Jednak zdjęcia obecne bardzo niepokoją, jego chudość jest przerażająca:( Nie wiem jak hotelik karmi Frania, jednak należy uwzględnić fakt, iż firmy produkujące karmę (dla dużych psów zwłaszcza) prześcigają się w wydajności karmy w stosunku do masy psa. Być może jest to miara jedzenia starczająca na przeżycie psa, ale na pewno nie na dobrą formę, ładną sierść i nasycenie psa. W praktyce dawkę należy podwajać, łączyć z gotowanym mięskiem itp. Moje ogony kiedy kupiłam pewną amerykańską, ponoć bardzo dobrą karmę i wg zaleceń Pani z zoologicznego podawałam tyle ile wskazano na ulotce - w ciągu tygodnia schudły mi kilka kg. Ajlii wygląd Frania naprawdę jest niepokojący, może warto zwiększyć dawki jedzenia?:(
  15. Witajcie. Pamiętam o kochanym Franiu. Melduję się.. Niestety od miesiąca średnio o tej porze chodzę spać, zaś o 6 już na nogach jestem. Nie rozróżniam dni, czas dla mnie nie istnieje. Praca..:( W szczycie sezonu mojej firmy odeszły dwie osoby...w konsekwencji..mam nadzieję, że nie rozsypię się przez najbliższe dwa tygodnie jeszcze, kiedy to skończy się najintensywniejszy czas w roku:placz: Pozdrawiam Was serdecznie i proszę wymiziać ode mnie Frania. Jak się chłopak czuje Ajlii?
  16. Karolcia co u Adasia? Naprawdę nikt nie chce z nim pracować? Nie widzisz w nim nadziei? :(
  17. A co weci stwierdzili? Miała jakieś badania? Za jogurt naturalny to moje łobuzy włącznie z Maksiem by się dały poćwiartować;) Ale ryż wypluwa...Maks...taki hrabia się zrobił! Samo świeże męsko albo suche np. z olejem rybim - uwielbiają:)
  18. Jak się czuje Franek? Pomaga w ogrodzie?;) Moje aż nadto aktywnie, trzeci raz dosiewałam już trawkę;)
  19. Kasumi w pierwszej fazie nasza Buba również do drzwi dobiegała i na dwór. Ale potem już nie miała siły i ledwo do drzwi udawało jej się dowlec..jak wspominałam słabła zastraszająco szybko:( Imię mojej suni nadali opiekunowie z tymczasu, którzy współpracują z Fundacją Nero i tak już zostało;) Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku z Twoją sunią. Przy wymiocinach z krwią trzeba natychmiast reagować. Nie dawaj jedzenia, tylko wodę. Jedzenie podrażnia, każde właściwie. Niech wykluczą parwo, no i standardowo krew, usg itd. Trzymam za powodzenie diagnozy i właściwego toru leczenia. Wymiziaj delikatnie od nas.
  20. Awit wszystko rozegrało się błyskawicznie, aż nadto.. Rano jak zawsze przed wyjściem do pracy, zmieniłam wodę, podałam żarełko moim trzem ogonkom. Dodatkowo staram się jeszcze przed wyjściem jakieś 15-30 min.pobawić - Buba by mi tego nie odpuściła..bo zawsze po miziankach pierwsze co robi to leci po swoją przebitą kiełkami już piłkę i biega wokół mnie:) Właściwie to nadała sobie prawa do wszystkich piłek małpa;) Zachęcam również Maksia do zabaw, ale on jakby unika i patrzy "o co Ci chodzi"? Chyba nikt się z nim nie bawił wcześniej..bo do patyka również nie biegnie od razu, dopiero jak podpatrzy sunie - działa. Ale wszystko przed nami:) Kontynuując.. wracam z pracy..pierwsza leci Buba radosna, za nią reszta. Euforia jest zawsze tak wielka psów, że jeszcze nie widziałam co się kroi. Po miziankach, zabawach - poszłam po jedzonko dla nich. No i klops. Buba nie chce jeść, odchodzi, oczka zaczerwienione, smutne spojrzenie, nie przyniosła piłki i takie tam. Wzbudziło to mój niepokój. Podałam jej z ręki samo mięsko..odwróciła się...poszła na posłanko i zaraz potem z impetem z niego zeszła by..zwymiotować żółcią. Więc my - szelki, smycz i autem do weta. Brzuch mięciutki, teoretycznie żadnych charakterystycznych objawów - tylko brak apetytu i wymioty. Podał zastrzyki, nazwy nie pamiętam - coś na wzmocnienie i przeciwwymiotne. Zalecona obserwacja. W nocy zwymiotowała raz, rano zaś co chwilę ją zrywało, wiec znowu do weta 7 rano..i już na dwa dni mój mąż tam został, bo pies nam po prostu słabł w oczach:( A potem to już seria wszystkich badań, które mogły wskazać przyczynę takiego stanu - nic nie wykazało się, po za silnym zagazowaniem w jednym miejscu jelit - co przypominało guza ok 5cm średnicy. Mam wszystkie lekarstwa, kroplówki różnego rodzaju i zastrzyki zapisane, ale teraz nie mam tego pod ręką. Dzięki jakiemuś lekarstwu odgazowało się w jelicie, ale za to ich treść w zastraszająco szybki sposób się przesuwała po nim - co też jest nieprawidłowe bardzo, sunia robiła po siebie, praktycznie woda z krwią - bo nie nadążała zareagować. No i znowu badania, leki i tak w koło. Wirus - jeszcze lekarzom nie znany, ale taki którzy spustoszył jej osłonę jelitową tak - jakby się najadła mnóstwa kości - co nie jest możliwe, bo my nie dajemy ich ogonom wogóle. Gdyby była szczeniorem, bądź nie była okazem zdrowia - nie wytrzymałaby tego. Całe szczęście w 4 dobie już fikała do siostry:) Dlatego nigdy ale to nigdy nie zmienię teorii, że warto inwestować w dobrą jakościowo karmę i dodatkowe minerały, które podajemy łobuzom regularnie. Widzę efekty: białe zębiska, lśniąca sierść, witalność i nieograniczone zasoby energii, piękne kupki (u Maksia również). Jak określili weterynarze..zmutowanego wirusa można przywlec nawet na bucie..niestety mnożą się w zastraszającym tempie..a lekarstwa na nie są dostępne na rynku zawsze z opóźnieniem:( Często połowa sukcesu leczenia to siła odporności psiego organizmu. Pozdrowienia dla słodkich strachulców:)
  21. Martka czy zdradzisz o jakich wieściach wspominałaś wcześniej? Czy jest jakikolwiek odzew z ogłoszeń? Malwinko śpij słodko, mam nadzieję, że czujesz się doskonale:)
  22. Witam:) Moje milczenie i nieobecność na dogo spowodowana była walką o życie mojej suni. Przyplątał się jakiś nieznany, ale groźny wirus.:( Zrobiliśmy po kilka razu usg, rtg, krew, testy na wirusówki i co tylko mozliwe..nie rozpoznano ze znanych dotychczas wirusów a niszczycielsko traktował układ jelitowy Buby. 3 długie dobry czuwania w klinice, podawania tony leków, zastrzyków i nam mała wróciła do naturalności. Niki i Maks są zdrowi - ich ominęło "to coś" na szczęście. Nasz kochany gucholec ma pościerane łokcie od tego ciężkiego opadania, kupiłam na receptę preparat przepisany przez weta na tzw. modzele i wygląda to coraz lepiej:) Generalnie tworzą szczęśliwą gromadkę i każde z nich jest przekochane:) Zastanawiam się tylko jak bardzo Maks musiał być bity, że mimo iż tańcuje kiedy mnie widzi, przytula się do piersi i zacałowałby na śmierć - tak bez końca, kiedy wyciągnę gwałtowniej do niego rękę, by go pogłaskać - robi w pierwszej chwili unik, a potem jakby dociera do niego, ze to ja i jest ok, całym sobą zaczyna podwójnie wyrażać radość. Na widok szczotki do zmiatania podwórka też się czuje niepewnie biedak. Dlatego staram się delikatnie do niego podchodzić, spokojnie wołać, a szczotkę, czy szlauf brać kiedy nie widzi bądź kiedy jest na wprost i go to nie zaskakuje. Mam nadzieję, że to minie..chyba ze to konsekwencja niesłyszenia... Co by nie było, uwielbiamy go takiego jakim jest:)
  23. [quote name='martka1982']dzięki wielkie magdus, a co się dzieje z Twoją sunią?[/QUOTE] Na szczęście już wszystko dobrze:):):) Ale najadłam się strachu bardzo. Gdyby moja sunia była szczeniakiem - nie wytrzymałaby tak niszczycielskiego wirusa. W ciągu doby z okazu zdrowia moja psina stała się staruszką:( Robiliśmy rtg, usg, testy na wirusówki, pobieraliśmy krew i co tylko się dało. Przyplątał się jakiś paskudny nieznany wirus, który zniszczył jej bardzo kosmyki jelitowe :( Na szczęście wróciła do siebie po 3 dniach podawania przez 3 dobry kroplówek, nie zliczę ilu zastrzykach, lekarstw itp. Teraz dbamy o odbudowę ścianek jelita. Znacie sposoby na regenerację osłony jelitowej? Preparaty, rodzaj żywności itp.? Śliczna jest Malwinka:) I pewnie kochana Kasiu? Mizianki ode mnie proszę przekazać:)
×
×
  • Create New...