Sama zaczęłaś o "grzeczności" :P
A Nathan z każdym dniem coraz gorzej :/ Dziś jak tylko podjechałam pod dom i zobaczył gdzie jest, to nie chciał wyjść z auta, wyrywał się, postawiony na ziemi chciał wejść z powrotem do auta....:/ Płakał, ale to nie był płacz, że mu się krzywda dzieje czy coś, tylko dosłownie wymuszony :/ Po moim wyjściu, 1-2 minuty później jest cicho i za chwilę dostaję jego zdjęcia jak się bawi/uśmiecha :)
On najzwyczajniej w świecie ma problem zostać beze mnie :/ Wczoraj nawet z Bogdanem miał problem zostać jak ja pojechałam z Theodorem do logopedy...