joanna.dymek
Members-
Posts
77 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanna.dymek
-
Lala i Pusia- obie dziewczyny w domach stałych! Dziękują za pomoc
joanna.dymek replied to Ania102's topic in Już w nowym domu
Fantastyczne i bardzo szczęśliwe zakończenie historii -smutnego losu bezdomnego psa. Oby takich więcej! Chcę tylko zwrócić uwagę na smutne chwile przyszłego, niedoszłego, chętnego do adopcji- właściciela psa.Rodzina pokochała ja na odległość, a dzieciaki nie potrafią zrozumieć dlaczego nie!? Nie chcę być źle zrozumiana.Bardzo się cieszę,ze Lala znalazła swój kochający dom i swoich ludzi, ale ogromnie mi żal ludzi z niedoszłego domku. -
Kaja...Hotelowała się u Lilu - i... do DS trafiła! :)
joanna.dymek replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Proszę o podanie numeru konta. -
[quote name='LILUtosi']eeee pani Joasiu Portosek jest jedyny nie do podrobienia. :eviltong: Ale rzeczywiście trochę podobny :evil_lol: :diabloti:[/QUOTE] Pewnie ,że kochany, jedyny i najdroższy. Ale siedziałyśmy obie z córką patrząc na orginał(w realu) i kopię(na zdjęciu).Pysiole identiko! A może to bracia?
-
Kaja...Hotelowała się u Lilu - i... do DS trafiła! :)
joanna.dymek replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Dorzucę 50zł miesięcznie -
Wystraszony Tito w NOWYM,WSPANIAŁYM DOMU! :)
joanna.dymek replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Zapłacę za szczepienie. -
Portosek juz nie chowa jedzenia. Mądra psina! Doszedł sam do wniosku, że nie ma takiej potrzeby! Dzięki "mądrości" mojej córki, która przymierzała moje nowe buty, po czym zostawiła je w przedpokoju-miałam buty! Portosek skutecznie się nimi zaopiekował. No cóż? Znowu winien jest człowiek, nie pies! (ale butów cholernie mi żal-a na nowe nie mam kasy). Jest cudownie fantastyczny!!!!!!!!!!!!!:) Boi się szczurka, ale gdy małemu poświęcam czas, to mam zaraz dwie przylepki. Do jednego uda przytula sie Horacy(i głaskać mnie), a do drugiego przylepiony jest Portosek-oooo! i podwójnie domaga się pieszczot. Przecież on jest ważniejszy! Fajnie mam z moimi chłopakami:)
-
Matko kochana! Co można zrobić? Jak pomóc? Jestem wściekła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bo bezsilna i bezradna!!!!!!!!! Jak to cudo cierpi teraz,i co przeżyło wcześniej? Nawet nie chcę myśleć!
-
[FONT=Calibri][SIZE=3]Mam tyle do opisania, ze nie wiem od czego zacząć!?[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Portosek to taki kochany łobuziak i troszeczkę złodziejaszek. Podczas szczurzej godziny wolności klatka pozostała otwarta. A co zrobił milusiński? Wsadził łeb do klatki, obwąchał wszystko, i ukradł małemu kawałeczek chleba z masłem, popędziwszy czym prędzej na swoje legowisko. Wrócił po chwili, a był taki z siebie zadowolony, że aż miło było patrzeć na jego łobuzerską minkę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Rano wychodząc do pracy, stwierdziłam, że nie mam jednego buta. Wiedząc, kto go zwinął, szłam w kierunku legowiska. W tym momencie przemknęła koło mnie strzała, pędząca w tym samym kierunku. Jak doszłam do pokoju, to Portosek leżał już grzecznie na swoim posłaniu z miną niewiniątka. Leżał oczywiście na moim kozaku, i był bardzo zdziwiony, że czegoś u niego szukam.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Generalnie robi sobie zapasy. W każdym kącie poupychane jest jedzenie(ostatnio córka znalazła w swojej szafie, schowany w bluzce kawałek bułki z pasztetem).No cóż? Sama sobie winna. Trzeba zamykać szafę. Ale trzeba przyznać, ze chłopak dba nie tylko o siebie. Zadbał również o mnie. Zmagazynował mi trzy ciasteczka wątrobowe, we wgłębieniu pomiędzy materacem łóżka i jego oparciem . Muszę w tym momencie docenić jego wielkie poświęcenie. Uwielbia te ciasteczka. A fakt, że ich nie zjadł, tylko odłożył dla mnie, jest wysoce rozczulający. Jedzenie dla siebie, magazynuje na poziomie „zero”.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Tyle na dzisiaj. Gorąco pozdrawiam sympatyków i kibiców Portosa.[/SIZE][/FONT]
-
Myślę, że Portosik zaczyna być szczęśliwy:) Zapewne zmory przeszłości będą go jeszcze gnębiły, ale liczę na to, że nie zagrzeją miejsca na zbyt długo. Portosek jest cudowny:) Dzisiaj rozbawił mnie do łez.Czym jest dzwonek budzika?Oczywiście,sygnałam do wstawania!Teraz,już i natychmiast!Nie ma drzemek!Łapki na łózku,ogonek wszędzie, a morduchna z jęzorkiem zapewniające poranną toaletę i ostateczne budzenie.No i niecierpliwość przy drzwiach-przecież należy mi sie spacer. Mimo tych wszystkich złych rzeczy, których doświadczył od człowieka-bardzo sie stara. Daje szansę sobie i nam -ludziom(czasami potworom). Podziwiam go!!!!!!!!!!
-
Uspokajam wszystkich:) Udało się zapiąć mu smycz, i Portos w dniu dzisiejszym odbył dwa długie spacery.Co prawda w trakcie ich trwania nie załatwił żadnej z potrzeb fizjologicznych(liczę, że to się zmieni),ale za to pięknie chodził na smyczy, cały czas pilnując czy jestem-poprzez wkładanie poobdzieranego noska w moją rękę. A pod koniec spaceru doświadczyłam jego radości-w podskokach podbiegł do mnie merdając ogonem i skoczył na mnie z radością. Aż się wystaszył i chyba zdziwił swoją wylewnością, zaraz doszedł do nogi i tak mu już do końca spaceru zostało.