Jump to content
Dogomania

keakea

Members
  • Posts

    4652
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by keakea

  1. [quote name='Isadora7']O przepraszam stzrelam focha, przecież ja Rambo i moje dziewczny Ruda i ganga jesteśmy znajomymi online. Rambo długowłosy miniatura, Ruda długowłosa miniatura i Ganga merle miniatura.[/QUOTE] Nie trzeba się fochać, napisaliśmy przecież, że się jeszcze dobrze z wszystkimi znajomymi nie ogarniamy, ale będziemy się starać, żeby już więcej nas alc-hajmer nie dopadł :oops:
  2. Znajomi i mniej znajomi Rulona z podwórka: - jamniczka krótkowłosa Majka - amstaff Jagger - mikropinczerka Matylda - multirasowy Bajbus - multirasowy Cygan - wielorasowy Gustaw - jamnik długowłosy Gustaw - spanielka Funia - jamnik krótkowłosy Fredek - mopsy Ludwik i Bazyl - west highland terriery Bestia i Demon - jamniczka krótkowłosa Lola - wielorasowa Beza - jamnik krótkowłosy Atosik TM - jamniczka krótkowłosa Fryga - jamniczka krótkowłosa Lady TM - jamnik krótkowłosy Musztardek Znajomi spoza podwórka: - wielorasowy Zibi - jamnik szorstkowłosy Mikuś - jamnik szorstkowłosy Kłopot - jamniczka krótkowłosa Tusia - jamnik długowłosy Duszek TM - rottweilerowilczyca Rumba Znajomi online: - jamniczki szorstkowłose Iga i Roksia - jamnik krótkowłosy Harry - jamniczka krótkowłosa Ferka Prosimy o dopisywanie się znajomych na listę, bo jeszcze nie wszystkich ogarniamy :) Uprzejmości - obwąchiwanie, machanie ogonem, wspólne podlewanie drzewek, wspólne pyskowanie na karetkę pogotowia, łapanie komarów, kopanie dołka, ganiany :) Nieuprzejmości - bulgotanie na siebie koło windy, pod śmietnikiem i przy wejściu do bloku, stawianie szczotki na grzbiecie, usztywnianie łap, pokazywanie zębów, ostentacyjne lanie na miejsce świeżo podlane przez konkurencję, wyżeranie sobie nawzajem z miski :) Rozwiązanie ostateczne - wszyscy znajomi idą w kąt, gdy w pobliżu Rulona ląduje gołąb, wszystkie gołębie idą w kąt, gdy w pobliżu Rulona pojawia się suszone wołowe płucko :D
  3. To jeszcze na chwilę ja Rulon znaczy. Zaglądałem dziś do lodówki (tylko nie mówcie Dużej, bo ona myśli, że ja nie wiem, jak to się otwiera!) a tam 3 saszetki: z bawołem, z kangurem i ze strusiem. Mniam, mniam... Rulon Egzotyczny
  4. [quote name='Isadora7'][B]Drogi Rulonie[/B] [B]Już kiedyś mówiłam zę świetnie piszesz. Prosze daj mi zezwolenie abym napisała na SOS DLA JAMNIKÓW ten post. Post będzie podpisany twoim imieniem jako uatora 9podobnie pisuje Lord ma swój profil do pisania). Dodam do tego odpowiedź Harutka i fotki.[/B][/QUOTE] Ojeju :oops: no pewnie, że się zgadzam (bylem tylko nie został celebrytą, bo od tego podobno się łysieje :roflt::roflt: RulON (mający probLEMy z KAPSLOKIEM)
  5. ... zrobienie zdjęcia komórką trwa sekundę. Wrzucenie go w sieć minutę. Nie można poświęcić jednej minuty i jednej sekundy choć raz na dwa tygodnie, żeby świat widział, że Kuba zdrowieje, że wygląda coraz lepiej, że znalazł dom? Nawet, jeśli jest się bardzo zajętym bojownikiem o dobro braci mniejszych? Nie należy brać na swoje barki więcej, niż można udźwignąć, tyle wiem. W takiej sytuacji przestaje się pomagać, a zaczyna czasami nawet szkodzić. Dlatego daliśmy domek tylko jednemu psu, choć chcielibyśmy pomóc wszystkim pokrzywdzonym, to jednak boimy się, że moglibyśmy im zaszkodzić :( Chciałabym zwyczajnie zobaczyć, gdziekolwiek, na fb, na stronie fundacji, na dogomanii, wszystko jedno, jak Kuba powoli, lecz wytrwale zdąża ku lepszemu. Obrazy mówią więcej niż słowa, więc mogą pozostać bez komentarzy. Zaś zacietrzewienie dyskutantów w wątku zwyczajnie mnie przygnębiło, tak samo, jak brak regularnych wiadomości o zdrowiu i samopoczuciu Kuby. Smutne to bardzo...
  6. TO PISĘ JA RULON... WRRRRRRR... JAK SIĘ WYŁĄCZA TEN KAPSLOK??? WCISKAM I WCISKAM I Nic... o wyłączyłem :) No to tak, ja w takiej sprawie. Czasem chodzę z Dużymi do sklepu, tam jest fajnie, bo albo Duży zostaje ze mną, a Duża wchodzi do środka, albo odwrotnie. I ten co wszedł to potem wychodzi i przynosi mi marchewkę albo trochę mielonego wołowego. Ale ja nie o tym. Więc ja chodzę z Dużymi do sklepu, ale zawsze jedno zostaje ze mną. I pod tym sklepem to ja spotykam inne psy. I one przychodzą z jednym Dużym i jak Duży wchodzi do sklepu to one zostają same. I przeważnie bardzo płaczą. A najbardziej te najmniejsze. Takie jak ja. Albo takie co no wiecie tylko oczy kokardka i bateryjka. I ten ich Duży to tak siedzi w tym sklepie. A one płaczą pod sklepem. I świeci na nie okropne słońce (ja zawsze siedzę z Dużym albo Dużą w cieniu) albo pada na nie okropny deszcz (ja zawsze siedzę z Dużym albo Dużą pod daszkiem albo mamy swój własny daszek na patyku). A te inne psy płaczą. Bo one myślą, że ich Duży już nie wróci. A poza tym jak pies jest naprawdę fajny, to inny Duży całkiem obcy może go sobie zabrać spod tego sklepu. A jak pies jest mały i się nie zna na takich sprawach, a Duży jest cwany i się zna, to pokazanie zębów tu nic nie zmieni. I bywa, że taki przystojny jamnik jak ja albo jakiś inny fajny pies traci na zawsze swojego gapowatego ale kochającego Dużego i trafia w złe ręce albo do tego okropnego no... WRRRRRR... schroniska. A jeszcze może się wystraszyć jak czeka pod tym sklepem całkiem sam. I uciec i się zgubić. Albo pogonić za czymś ciekawym i też się zgubić. Więc jest taka prośba do Dużych, jak idziecie z psem do sklepu, to weźcie drugiego Dużego. A do psów jest taka prośba, nie chodźcie z jednym Dużym do sklepu. Bo to może być więcej szkody niż mielonego i marchewki. Z poważaniem, RULON (O, ZNOWU KAPSLOK!)
  7. Rulon właśnie świętował pierwsze półrocze zamieszkania w naszych skromnych progach :) Nie powiem, że wygląda jak pączek w maśle, bo to nieprawda, ale jak Rulon w maśle wygląda z całą pewnością. Byliśmy dziś na kontroli pikawki - stan stabilny. Na wadze też już nie przybiera, ale i nie traci (a w sumie mógłby z jeden kilogramik zgubić :) Zaczął też nas tresować, gdzie i jak powinniśmy chodzić na spacer, bo "się na tym nie znamy". W rezultacie, jeśli nasz plan spaceru jest niezbieżny z Rulonowym, pozostaje tylko wetknąć go sobie pod pachę i przenieść spory kawałek, żeby zmienił zdanie. Lubi świeże morele, melona i serek homogenizowany :) Rano jest zupełnie nieprzytomny i trzeba go na siłę wyciągać z pontonu na spacer, ciepłe dni przeważnie przesypia i uaktywnia się dopiero wieczorem, bardzo życzliwie odnosi się do wszystkich gości, sąsiadom, którzy remontują mieszkanie i mają często uchylone drzwi na korytarz, robi niezapowiedziane inspekcje budowlane. Uwielbia łapać muchy i komary :D Jest hrabią Rulonem, mistrzem żwaczowego i płuckowego szantażyku, wielkim zwalczaczem burzy, unikatem w jamniczej skórze :D
  8. Mamy nadzieję, że Rulon pędzi z nami dobry żywocik :) W sobotę byliśmy w Lesie Kabackim kontynuować kopanie tunelu do Chin. Uświnił się jak nieboski jamnik, ale co tam - kolejny kilometr tunelu odwalony. Na szczęście pogoda Rulonowi sprzyja, gdyż na razie wściekłe upały nas omijają. Odkryliśmy też jedyną słuszną zasadę sporządzania kurczaka z ryżem i marchewką, a także podnieśliśmy stopień Rulonowej niechęci do mycia zębów z 3 na 4. A także sprezentowaliśmy Podłużnemu 7 metrów flexa, dzięki czemu ma nieco większą swobodę na uwięzi, na którą jest z nami skazany dla jego wyłącznego dobra. Oraz dwa dni temu wieczorem zostaliśmy srodze opier... przez jedną "damę" - właściwie można by o niej powiedzieć "córa koryntu"... - z dużym psem, której się nie spodobało, że szliśmy przez chwilę za nią w odległości kilkunastu metrów (bo tak akurat wypadał kierunek naszego przemarszu w stronę domu), co jej pies wykorzystał na rozliczne zwroty w stronę Rulona, kładzenie się na chodniku i zapraszanie do zabawy. "Damie" nie odpowiadało, że nie panuje nad swoim psem, więc zażądała od nas tonem pełnym pretensji zmiany naszej trasy (!). Gdy odmówiliśmy, usiłowała nas straszyć, że nie odpowiada za to, co się stanie, jak puści psa. Spytaliśmy, czy to groźba i zasugerowaliśmy zmianę kalibru zwierzaka na yorka, skoro nie daje rady okiełznać obecnego pupila. Pojazgotała jeszcze chwilę, a potem znikła gdzieś w ciemnościach. Bosz... ludzie to są naprawdę dziwni. Zapraszamy oglądać nowe foty Rulona :) [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona[/URL]#
  9. Top 3 Rulona: 1. gołębie 2. kuny 3. koty i jeże 1. drapanie po podgardlu 2. drapanie za uszkami 3. mizianie po brzuszku 1. żółte gumowe kółeczko 2. fioletowa gumowa piłka z zielonym sznurkiem 3. patyk 1. polarowy kocyk 2. flanelowa niebieska koszula 3. koc i poduszki na łóżku Dużych 1. żwacze 2. suszone skóry z dorsza 3. suszone mięsne wiórki 1. wygodna i długa drzemka 2. ciekawy spacer 3. smaczna micha 1. łałałałaUUU - daj mi tego trochę 2. ŁAŁAŁAŁA - wkurzasz mnie 3. hmihmihmiPIIIII - chodźmy już na ten spacer
  10. Przede wszystkim klimator to nie klimatyzator :( - nie ta cena i w związku z tym nie te możliwości. Ma 3 prędkości nawiewu, na 2 i 3 pracuje dość głośno, ale da się wytrzymać (w opisie ma deklarowane max. 45 decybeli). Można mu też włączyć obracanie nawiewem w lewo i prawo oraz ręcznie ustawić kierunek nawiewu góra-dół. Ponadto ma jonizację powietrza (dużej różnicy to nie robi) i timer max. do 7,5 godziny co 0,5 godziny (jednorazowe ustawienie czasu wyłączenia). Jeśli do pojemnika wleje się schłodzoną wodę (chłodzimy ją w butelkach w lodówce) i wrzuci przynajmniej 1 paczkę kostek lodu, to istotnie powiewa chłodnym powietrzem, ale nie jest w stanie schłodzić powietrza w mieszkaniu, raczej pomaga w niepodnoszeniu temperatury ponad bieżącą, szczególnie przy braku wiatru na zewnątrz. Odkryliśmy też, skąd Rulona pasja do kładki - otóż na belkach konstrukcyjnych kładki tuż pod podestami siadają gołębie. Zatem Rulon nie uwielbia kładki, tylko gołębie. I wyszło szydło z worka :) A w ostatni weekend nasz podłużny pan i władca przerobił całkiem pokaźną biegunkę :( - w sobotę zerwał nas o 4 rano głośnym piskiem domagając się natychmiastowego wyjścia, ale doniósł tylko do windy. Wyglądało to nieciekawie, więc zaserwowaliśmy węgiel i głodówkę. Z węglem też był cyrk, bo nie wiedzieliśmy, jak mu go podać. Weterynarz coś gadał o wlewaniu strzykawką do pyszczka, ale o tym nie było mowy. W końcu z rozpaczy rozgniotłam węgiel na proszek, rozbełtałam z wodą, wsadziłam do tego palce i dałam Rulonowi do oblizania. Polizał tak raz, drugi, trzeci, a potem mu zasmakowało :) i wylizał miseczkę do czysta. Na kolację próbowaliśmy dać Rulonowi ryżowy kleik z marchewką, ale go totalnie olał. W niedzielę rano dostał więc troszeczkę swoich chrupek i kawałeczek marchewki, a wieczorem też troszeczkę i potem postawił już normalny klocek, choć cały czarny od węgla. Zupełnie nie wiemy, co mu zaszkodziło, albo zjadł śmieciucha (chociaż bardzo go pilnujemy), albo mu nie podeszło to, co je zazwyczaj (chociaż wszystko dostaje bardzo porządne i świeże).
  11. Rulon całkiem nieźle znosi obecne wariacje pogodowe - dzienne upały załatwia w bardzo pragmatyczny sposob, po prostu leźy i drzemie. Dzięki wspomnianemu wcześniej klimatorowi jesteśmy w stanie zapobiec jakiemuś szalonemu skokowi temperatury wzwyż, mimo że mamy okna od południa. Pare dni temu odkryliśmy nową "namiętność" Rulona - ... kładkę nad ulicą:lol: Ostatnio podczas spacerów zdarzało się, że Rulon usilnie sterował w stronę tej kładki. Bardzo ceremonialnie właził na górę, a potem nie mniej ceremonialnie zjeżdżał windą na dół i... za chwilę był gotów do ponownego zdobywania wysokości. W międzyczasie bardzo starannie sprawdzał, czy da radę wsunąć głowę pomiędzy belki balustrady:cool3: "Manewry" przy kładce zwykle pochłaniają go tak dalece, że ignoruje niemal niemal wszystko dookoła. Włącznie z przechodzącym pewnego razu tuż obok bernardynem, który do niego przyjaźnie poszczekiwał...:eviltong:
  12. Jutro przywiozą klimator (HB AC 1060) - zobaczymy, co to pomoże. Poza tym nabyliśmy matę chłodzącą, którą Rulon starannie obchodzi dookoła i na razie nie korzysta :) A dziś w nocy była burza i już wiemy, co robi Rulon, jak jest burza. Szczeka na całe gardło (nie sprawia wrażenia bardzo wystraszonego, raczej wnerwionego). Burza była niestety w środku nocy, więc spędziliśmy z kwadrans na uciszaniu pyskacza, a potem, jak burza się oddaliła, Rulon uciszył się i też się oddalił... na ponton, gdzie zasnął smacznie.
  13. Po czasie i z niejakim zdumieniem stwierdziliśmy, że Rulon jest u nas już kwartał i jeszcze troche... Przyzwyczaił się do "miejsca" tak dalece, że ostatnio zrobił się cokolwiek grymaśny i niekiedy trzeba się zdrowo "napracować", żeby zjadł "śniadanie" lub "kolację" ;-) Polowanie na "gadzinę" chowającą się pod samochodami lub w trawie trwa nadal, ale póki co jest bezkrwawe. Raz nawet dopuściliśmy Rulona do jeża, żeby wiedział, że tego zwierzaka powinien omijać, ale pies chyba nie zrozumiał naszych intencji... Rulon miał też swój dzień "luzaka". Wybraliśmy siędo parku, gdzie ogrodzone miejsce dla psów - prawdopodobnie wykorzystywane do szkoleń. Dzieki względnie szczelnemu płotowi mogliśmy tam Rulona uwolnić od smyczy. Mógł swobodnie pobiegać, poniuchać, pokopać w ziemi itd. Ze względu na jego "nieobliczalność" podczas spacerów postanowiliśmy, że nie będzie on chodził w mieście bez smyczy - taka "zagroda" to dla niego jedyne właściwie miejsce do swobodnego biegania. Przybyło też nieco zdjęć - [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona[/URL]#
  14. Obawiam się, że nigdy nie będziemy mogli puścić Rulona luzem na nieogrodzonym terenie, gdy tylko zobaczy kota/gołębia/jeża, startuje jak Formuła1, nie bacząc na to, co jest po drodze, ulica, samochody, ludzie, rowy... :( Ale za to trzyma wagę, nie nabiera już - 9 kg jak obszył, może nawet uda się troszkę zrzucić, bo wraz ze wzrostem temperatury nieco pohamował swoje apetyty i zrobił się grymaśny, już nie każdy przysmaczek jest jednakowo atrakcyjny, ciasteczka wątróbkowe ble, wszelkie przegryzki z chlorofilem ble, najchętniej żwacze, suszone mięso w wiórkach i płucka, bardziej marchewka, jabłka jakoś już nie :) Niestety uszy i ogonek nadal z lekkimi łysinkami, weterynarz obstawia związek tego z problemami sercowymi (niedokrwienie). Oprócz Enarenalu na serducho zaczął brać teraz witaminki (Vetzyme). Staramy się przynajmniej raz na tydzień przeczyścić mu zęby (wet dał specjalną pastę Stomażel), ale jest to przyjmowane z wielkim protestem i wymaga działania na 4 ręce (jedno trzyma delikwenta, drugie czyści). Była też druga aplikacja Ektoparu i na razie odpukać działa. A w piątek "upolował" bażanta z bażantową, ha! Żeby nie smycz, mielibyśmy bardzo wytworny obiad w weekend! Studiujemy dostępne w handlu wentylatory, chcieliśmy kupić taki z timerem, żeby mu nie buczał non-stop, ale nie jest to coś łatwego do kupienia (jak jest timer, to tylko taki włącz-wyłącz jednokrotnie, takiego z funkcją włączaj i wyłączaj wielokrotnie jeszcze nie znaleźliśmy). Być może kupimy coś, co się nazywa klimator (wentylator z funkcją lekkiego chlodzenia za pomocą odparowywania wody z kostkami lodu). Na klimatyzację nas niestety nie stać. Byliśmy też po raz drugi w Lesie Kabackim, żeby kontynuować kopanie tunelu do Chin :)
  15. Rulon ma się dobrze. Przestał już jeść jak wariat na zapas, teraz zdarza mu się nawet pokręcić nosem na poranną michę. Poznał się też z jednym bardzo sympatycznym czworonożnym Gustawem, z którym, po raz pierwszy od kiedy u nas mieszka, pobawił się w prawdziwe psie zapasy. Dotąd wymieniał z innymi psami tylko szczekanie, warczenie i niuchanie. Spacery osiedlowe składają się obecnie z gołębi, jeży, kotów i podwozi samochodowych oraz obgryzania trawy plus naturalnie stawiania klocka i rytualnego podlewania co ważniejszych "punktów" krajobrazu. Wspominając zeszłoroczne sierpniowe upały, z drżeniem serca myślimy o nadchodzącym lecie - zamierzamy już dziś nabyć na potrzeby Rulonowe wielki wentylator. Jamnik będzie miał do dyspozycji dwie wielkie miski z wodą, zasłonięte i uchylone okna, włączony wentylator i możliwość ułożenia się na płytkach terakotowych w łazience. Powinno wystarczyć :-) Mamy jednak wielką nadzieję, że w tym roku nie będzie aż takiego żaru... :(
  16. [quote name='soboz4']Na razie nie leci z niej woda, apetyt zerowy, karmienie strzykawką na siłę. [...] Psy się nią zaczęły ostro interesować, Ola nimi też, tu ledwo chodzi, jeść nie chce ale amory by jej były w głowie... Ogólnie wszystkie tymczasy, które miałam były bardzo posłuszne (na pewno szok związany ze zmianą, stress) ale Ola gdyby nie brak łaknienia byłaby psem idealnym... Już 3 dni żadnego siusiu w domu![/QUOTE] Kurczę, a może ten brak apetytu to w związku z cieczką???
  17. Weekend upłynął Rulonowi dosyć krajoznawczo :-) Zwiedził park Morskie Oko. Tak się rozochocił, że prawie chciał wskoczyć do tamtejszego stawiku w pogoni za kaczką... ;-) Dzień później znowu odbył długi spacer i, znowu, dawał do pieca, ganiając ptactwo. W ostatnich dwóch tygodniach odkrył w sobie olbrzymie "pokłady" instynktu myśliwskiego... Podczas spacerów bardzo wnikliwie bada samochody na naszym osiedlu, a szczególnie - prześwity między ziemią a podwoziami... ;-) Tak jakby pod każdym pojazdem siedział jakiś kot, jeż, albo inna "gadzina"... Nie przepuszcza też ptactwu, na ziemi i na drzewach. W tym drugim przypadku - staje w pozie błagalnej pod takim "zajętym" drzewem i zaczyna naszczekiwać :-) Pod koniec niedzielnego spaceru Rulon spotkał bardzo uroczą starszą "damę", z którą wymienił uprzejmości :) (Vide zdjęcia nr 103 i 104) [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona#5596897267396474194[/URL]
  18. Czy nie ma możliwości znalezienia kogoś, kto znał tę Panią i być może wiedział, czym była karmiona Ola? Może jej sąsiadka? Może ktoś, kto się tą Panią opiekował (choć jeśli znaleziono ją dopiero 3 dni po śmierci, to trochę wątpię, czy miała kogoś takiego)... W jakim wieku była ta Pani? Mocno starsi ludzie sami jadają niewiele, jak ptaszki, głównie chleb z masłem, czasem jajko, banany, jabłka tarte, kleiki mleczne, na obiady przeważnie zupy, a na drugie rzeczy miękkie i łatwostrawne. Szczeniakom suki masują brzuszki na dobre trawienie, wylizując je, może skoro Ola daje chętnie brzuszek do miziania, skorzystać z tego i robić jej delikatny masaż?
  19. zacząć ten dzień od jakiejś dobrej wiadomości, ale się nie udało :-( Jeszcze w zeszłym tygodniu cieszyliśmy się, że Rulon spotkał "niskopiennego" kolegę - Atosa, z którym od dawna chcielismy go poznać. [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona?feat=content_notification#5591661194466055666[/URL] To ten jamnik po lewej stronie. Dziś dowiedzieliśmy się, że Atos udał się do lepszego świata jamników - był w sile wieku i "na optykę" miał się całkiem nieźle. Tymczasem jego pan, spotkany dziś rano powiedział, że Atos dostał bardzo poważnego paraliżu tylnych łapek. Zabrany do weterynarza został obejrzany. Nie wiemy, co dokładnie powiedział lekarz - zresztą nie za bardzo wypadało pytać... Faktem jest że przypadek okazał się nieoperacyjny, a wobec tego, że Atos bardzo się męczył z tymi sparaliżowanymi nóżkami i miał także wiele innych towarzyszących temu problemów, właściciele, w porozumieniu z lekarzem, podjęli decyzję o uśpieniu Atosa :sad::-(
  20. [quote name='Mika31']ciocie jamnicza tragedia [URL="http://www.dogomania.pl/threads/205508-Jamik-w-wielkiej-potrzebie..czy-zd%C4%85%C5%BCymy-mu-pom%C3%B3c-Wroclaw?p=16642968#post16642968"]http://www.dogomania.pl/threads/205508-Jamik-w-wielkiej-potrzebie..czy-zd%C4%85%C5%BCymy-mu-pom%C3%B3c-Wroclaw?p=16642968#post16642968[/URL][/QUOTE] Jak widzę coś takiego, to tracę wiarę w sprawiedliwość bożą. Powyższe napisała Aga - nicku używamy wspólnie - teraz pisze ja. Myślałem, że już nic mnie nie zdziwi, a jednak... Zawsze byłem zdania, że komuś, kto doprowadził zwierzaka do takiego stanu, należałoby zrobić to samo... Czy wiadomo coś więcej o okolicznościach, jakie spowodowały taki stan Jacusia?
  21. Rulon ma za sobą bardzo pracowity weekend :) Wyrabiał się krajoznawczo. Najpierw odbył bardzo długą wycieczkę po osiedlu i po okolicy. Miał wtedy okazję po raz pierwszy, od kiedy u nas jest, wykazać się jako norowiec i całkiem nieźle sobie poczynał, mimo że nic nie znalazł... ;) W niedzielę odbył najdłuższą swoją dotychczasową wycieczkę - wybraliśmy się do Lasu Kabackiego. Mimo że ludzi było dużo, a nawet bardzo dużo, mimo że co jakiś czas musieliśmy robić uniki przed rowerzystami i "operatorami" wózkow dziecięcych, można powiedzieć, że Las Kabacki bardzo się Rulonowi podobał. Nawąchał się za całe życie. W pewnej chwili nawet wywołał niewielki zator na drodze, ponieważ zabrał się za rozkopywanie jakiegoś dołka, który był usytuowany niemal na środku drogi. Kopiąc, natrafił na jakiś poprzecznie rosnący korzeń, który ku uciesze widowni próbował wyrwać, ale to mu akurat nie wyszło... ;) Kiedy przechodziliśmy skrajem pola uprawnego, świeżo "omaszczonego" naturalnym nawozem, omal nas nie przechytrzył i próbował się wytarzać w tym nawozie, ale mu się to nie udało... ;) Staraliśmy się nie przesadzić z długością tego spaceru - pod koniec trasy i tak było widać po Rulonie wyraźne oznaki zmęczenia :D [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona[/URL]#
  22. "obrazkowych" nowości od Rulona :smile: [URL]https://picasaweb.google.com/SK08112009/SwiatRulona[/URL]#
  23. Tu pise ja Rulon. Powiem im zeby kupili tego firtla do wody. Ale nie wiem cy sie uda bo fczoraj powiedzialem zeby kupili auto, a dzis rano, zeby kupili nowom pilke, bo te fczorajszom juz zjadlem. Ale jakby co to oni tez pijom te wode z kranu wienc jest sprawiedliwie. Sory za pisownie ale nie bardzo sie znam na tych komputrach, lepiej mi idzie z kotami.
  24. My pijemy wodę z kranu filtrowaną przez dzbankowy filtr Brity, który nie zdejmuje w całości kamienia z wody, a jedynie go ogranicza, tak, że nie musimy cedzić herbaty przez zęby. Taką wodę dostaje też Rulon, bo kranówa jest naprawdę mocno zakamieniona. Nowy wet Rulona widział te jego zęby niedoczyszczone - powiedział, że można rozważyć ponowne czyszczenie. On czyści bez narkozy, tylko na środkach uspokajających, twierdzi, że nigdy nie miał problemu z wykonaniem czyszczenia. To by było dla Rulona dobre, bo z tą jego pikawką wolalałbym, żeby nie musiał być poddawany narkozie. Poza tym Rulon bardzo dobrze tego weta odbiera. Na razie próbuję mu zęby czyścić, lepiej, gorzej, coś mu tam zawsze zeskrobię, dostał też od weta specyfik, który ma niwelować gromadzenie się kamienia. Dajemy mu marchewkę, lubi obgryzać gumowe kółeczko, zawsze to trochę zęby też oczyści.
  25. Rulon medytuje nad szelkami. Podobają mu się te: [URL]http://allegro.pl/dwukolorowe-szelki-dla-sredniego-psa-producent-i1512005316.html[/URL] i te: [URL]http://allegro.pl/szelki-extremalne-dla-psa-karlie-rozmiar-s-m-i1521196366.html[/URL] Dostał wczoraj nową zabawkę - piłeczkę ze sznurkiem na durch, który usiłował zdemontować przeciągając go tam i z powrotem przez 1,5 godziny, ale mu się nie udało, więc zabrał ją do pontonu i z nią zasnął. W zapasie czeka jego ukochany mamlak, suszony nos wołowy. Próbuję mu troszkę czyścić zęby, bo zdejmowanie kamienia chyba nie do końca się udało weterynarzowi, ale idzie to opornie. Najtrudniej jest z przednimi dolnymi ząbkami, gdzie dziąsło przylega ściśle i Rulon bardzo nie lubi, żeby mu tam grzebać, a właśnie tam wet nie postarał się najlepiej i tam najszybciej zaczynają zalegać różne paskudztwa. Przy okazji, taka obserwacja - zabawki ze sznurkami reklamuje się jako "czyszczące zęby" a to gucio prawda, po wczorajszym piłowaniu sznurka dziś wyskubałam mu z przednich zębów sporo nitek, które utknęły między zębami a dziąsłem. Po raz pierwszy z wielką obawą przetrenowaliśmy pozostawienie Rulona pod opieką naszych rodziców, na razie na 2 godziny, ale wszystko poszło dobrze. Rulon nie histeryzował, nie okazywał niepokoju, w porze kolacji zjadł michę napełnioną przez mamę, a potem filozoficznie poszedł spać.
×
×
  • Create New...