Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Świetnie się prezentuje na jesiennym tle ;)
  2. [quote name='Nutusia']Pani Doktor też zwróciła uwagę na "haszczakowatość" Maszki - tylko łepetynę trzeba by jej było wymienić i ogon zakręcić ;)[/QUOTE] O nie nie... hasiory mają ogonek prosty ;) Malamutki mają zakręcony ;)
  3. Dobrze, że wszystko w porządku. Lija nie interesuje się szwami? ;)
  4. Czy ktoś go wypatrzy i mu pomoże? :(
  5. Śliczniasta :loveu: Widzę w niej i ONka, i trochę nawet hasiora :cool3:.
  6. Wymiziam, wyczochram za wszystkie czasy... :) [quote name='rashelek'] A czemu mały mieszka na podwórku? Rodzice?[/QUOTE] Tak, niestety :(. Ma ocieplaną budę, sprzątam mu przynajmniej raz na 2 dni, w zimie i deszczowe dni częściej... chodzi także codziennie na spacery, ma dużo zajęć, ale jednak mieszka na dworze nad czym ubolewam (bo miał mieszkać w domu, ale Tacie się coś odmieniło). W zimie jak są większe mrozy lub w lecie, gdy jest upał powyżej 30*C to M. przychodzi do domu i jest bardzo grzeczny. Nic nie niszczy, nie psoci, nic nie obsikuje... no, ale Tatę się nie przekona.
  7. Skoro się tak o imionach zgadało to Morus dostał nowe - Heros :) Wczorajszy spacer. Zawsze psa spuszczam przy lesie, wczoraj było inaczej. Postanowiłam sobie, że pies będzie na lince - skoro u nas panuje wścieklizna, a myśliwi pozbywają się (wszyscy chyba wiemy jak) wolno biegających psów to po co kusić licho... Jak postanowiłam, tak zrobiłam. 15m smyczą nieco się oplotłam, a resztę zwinęłam w dłoni. Wyglądałam jak wariatka, no ale cóż zrobić :) . W ten sposób przynajmniej Morus oddalał się ode mnie nawet na ok. 12m. Wiedziałam, że Dziuniek nie jest zachwycony tym, iż jest zalinkowany, ale cóż zrobić... bezpieczeństwo ważniejsze. Nagrywałam nasz wypad. W pewnym momencie Morus zaczął się dziwnie zachowywać. Jak zawsze ciągnął w głąb lasu, tak wczoraj w drogę przeciwną - do domu. Spuściłam go, gdy byliśmy na leśnej ścieżce, która jeszcze parę lat temu była ulicą. Niby do dzisiaj jest, ale niewiele osób o tym pamięta. Z jednej strony rozpościera się las, a z drugiej są domki. Nikt tutaj nie jeździ, ale dróżka jest szeroka tak, by spokojnie zmieściły się dwa przejeżdżające z przeciwnych stron samochody. Morus biegał wolno. Jednak cały czas pilnował się mnie i ewidentnie prowadził do domu... Nie było w tym paniki ani strachu (jak zawsze, gdy wyczuwa zagrożenie), ale wyglądało to tak, że on biegł z przodu, w pewnym momencie wracał po mnie, okrążał mnie, patrzył mi się głęboko w oczy i znów pruł do przodu, spoglądając się za mnie. Zrozumiałam, że coś chce mi pokazać, więc poszłam za nim. Aby wyjść z lasu trzeba się wspiąć wyżej. I kiedy byłam już przy leśnej polance (zaraz koło niej jest ulica, a potem zaczyna się miasto - tą polanką schodzi się do lasu) zobaczyłam ogień. Pomyślałam, że ktoś coś pali. Ot, normalne o tej porze roku - ognisko, gdzie spala się liście to u nas jest normą. Tym bardziej, że ogień wyglądał jakby był w jednej z posesji przy lesie. Nawet skomentowałam owe zdarzenie: "O! Ognisko! Szkoda, że mnie nie zaprosili :D ". Jednak Morus nie ustawał w prowadzeniu mnie GDZIEŚ. Gdzie? Tego nie wiedziałam. Wiedziałam tylko tyle, że zachowuje się dziwnie - wyprowadza mnie z lasu... Po chwili przypięłam go na smycz, bo wyszliśmy z terenów leśnych. Nadal prowadził mnie jak najdalej od lasu. Kiedy oddaliliśmy się znacznie, na jego pysku zauważyłam ulgę. Dosłownie. Spojrzałam się za siebie. Las płonął. I to w miejscu, gdzie przed momentem byłam. Przed chwilą tam byłam i nagrywałam... co by było, gdyby... Ciarki mnie przeszły, gdy pomyślałam sobie o tym. Straszne. Otrząsnęłam się. Spojrzałam na Morusa. On był spokojny i odprężony (właśnie! on w lesie był spięty jak nigdy, ale pomyślałam sobie, że to przez tą linkę!). Gdy tak szliśmy sobie do domu, zastanawiałam się nad zachowaniem Niunia. Zawsze mnie bronił. Jednak zawsze wykazywał strach, widać było że się boi i chce mi pomóc. Pośpieszał, popędzał. Na pierwszy rzut oka było widać, że coś się dzieje niebezpiecznego. Tym razem nie siał paniki. Owszem, popędzał, ale dyskretnie. Całą akcję - rzec by można - przeprowadził spokojnie, z zimną krwią i b. cicho. Ona była ledwo dostrzegalna. To dziwne, niepodobne do Morusa... zawsze szukał wsparcia, tzn. teraz też szukał i ja o tym wiedziałam (dlatego też poszłam za nim), ale ja nawet nie spostrzegłam się, że coś mi zagraża. Moje przemyślenia przerwał sygnał wozu strażackiego i wycie Morusa. On zawsze wyje, gdy jedzie coś na sygnale. Zawsze smętnie i wręcz żałobnie. Dzisiaj wydawało mi się (a może tak było, nie wiem... były to zbyt wielkie emocje), że wył nieco triumfalnie, mniej smutno. Zobaczyłam w jego oczach radość. Kucnęłam koło niego. Koło mojego Bohatera. On przecież uratował mi życie... Przytulił się najmocniej, najcieplej jak potrafił. A ja... się wzruszyłam: łzy poleciały jak koraliki. Że mam tak cudownego psa. I niech ludzie mówią swoje bajeczki o zapchlonych kundlach, ale ja swoje wiem. Po chwili poszliśmy dalej. Skierowałam się uliczką, którą zazwyczaj idę do lasu. Morus się wahał. Może myślał, że idę do lasu...? Nie wiem. Stawiał wyraźny opór. On nie chciał. On się bał. W jego oczach dostrzegłam strach. I znowu piszę o tych oczach. Tak. Bo w jego oczach widać to, co gnębi jego psie serduszko. Wybrałam inną trasę, na co Morus się uradował. Szedł blisko mnie, choć nie musiał. Idąc ciągle o tym myślałam, co się dzisiaj zdarzyło. Przed chwilą. Nawet dzisiaj nie mogę się otrząsnąć po tym, co się stało. Brzmi pewnie jak bajka... jak scenariusz filmu s.c., ale to działo się naprawdę... Nie wiem, co by było, gdyby Morus nie był Morusem, nie był psem... to znaczy wiem, wszyscy zapewne wiemy, ale nie chcę nawet o tym myśleć. Aż ciarki przechodzą. I tylko tak mi żal Niunia, że musi mieszkać na dworze... mój Heros niestety musi prowadzi (nie)zwykłe życie psa podwórzowego, a szkoda. Za to, co zrobił gotowa bym była mu to wynagrodzić wszystkim. Bo czy to... o czym piszę... nie jest niesamowite?
  8. Dlaczego Liza ma takiego pecha? :(
  9. Może mod coś będzie wiedział? Ostatnio dość aktywnie działa Szamanka, więc może pomoże...
  10. Jutro Borysek jedzie na konsultacje... trzymajcie kciuki, aby wszystko było OK...
  11. :loveu::loveu::loveu: A fotki pierwsza klasa ;)
  12. Oooo... a skąd Cygan się wziął? :D
  13. Pojawiam się na wątku ślicznotki :)
  14. Kochani, [B]zbieramy pieniążki na Boryska[/B], ponieważ niedługo kroi się [B]operacja łapy[/B] i musimy jakoś ją sfinansować... Wpłaty, rozliczenia na pierwszej stronie wątku.
  15. Śliczny jest. :) Jak się miewa Rudi?
  16. Oj... to niewesoło :( Niestety, ja nie wiem, co może jej dolegać....
  17. Wchodzisz w "Ustawienia" (u góry na dogo jest obok "wyloguj się"), po lewej masz "Moje ustawienia" i tam klikasz "Edytuj sygnaturę". W podpis dodajesz: [ url = i tu adres wątku ] [ img ] a tu adres banerka [ / img ] [ / url ] (wszystko bez spacji)
  18. Aż się wzruszyłam, gdy zobaczyłam reksiowe fotki...
  19. Hops, kochaniutka!
  20. I chwała Tobie :)
×
×
  • Create New...