Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Miłego spaceru i czekam na fotki :) Hehehe... zjadanie świństw na szczęście nie przerabiałam. Za to mój kundel kocha się w nich taaaarzać :).
  2. [quote name='Molowe'][URL]https://lh6.googleusercontent.com/-tT7al1Ov9Oc/U2qJA-r_D3I/AAAAAAAACzo/2ww3r6tsdds/w756-h567-no/P1150377.JPG[/URL] faktycznie Kropencja się trochę podpasła szkoda,że tak wyszło żal psa tylko :roll: [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-IhzSXBG0J1I/U9jQbAnyp2I/AAAAAAAADM4/lGA2sck7lfw/w425-h567-no/10543720_1453176751623881_1450759084_n.jpg[/URL] Morusiątko :loveu:[/QUOTE] Akurat to zdjęcie jest z kwietnia, teraz względnie wygląda lepiej, jakieś 1,5kg mniej. Przy tak małym psie jest to widoczne. Taaaak, ona kocha piasek. Przynajmniej wiem, że jak pojedziemy kiedyś gdzies nad wodę to kundel będzie miał frajdę z tarzania się i kopania sobie grajdołka :D
  3. Oj tam, oj tam :p
  4. [quote name='Panna Cotta']Merida musi byc okropnie ohydnym i brudnym stworzonkiem :D[/QUOTE] Wcale, że nie! Po prostu ubóstwia wodę :loveu:
  5. Cześć Aga. [quote name='Yuki_']To w takim razie powiem wam że też myslalam o ozziku ale jak przeczytalam że są to wrazliwe psy i pamietaja błędy właścicieli, to stwierdzilam że lepiej mieć BC ;)[/QUOTE] Heehehe... a u BC ciężko wykorzenić błędy właścicieli. To właśnie mówi się, że bołdeły są wrazliwsze i się błyskawicznie uczą... znaczy się, że uczą się też tych złych rzeczy ;)
  6. Spacer życia :lol: [url]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t34.0-12/10569119_690084371041285_680969551_n.jpg?oh=813ffb7dfe2b7a005f885863af543fe2&oe=53DBE465&__gda__=1406914488_f71cce861035c8d33a5c004b2ece6940[/url] nie wygląda na zawiedzioną spacerkiem :p
  7. [url]http://i1270.photobucket.com/albums/jj611/TheMolowe/10543873_775743419144830_82375751_n.jpg[/url] zobaczyli po raz pierwszy wodę :diabloti: [url]http://i1270.photobucket.com/albums/jj611/TheMolowe/10587984_775744542478051_1136170285_o.jpg[/url] aaaa, zakochałam się :loveu:
  8. [quote name='zuzaw']Spacer,widoki,zdjęcia i towarzystwo wspaniałe...ale nie zazdroszczę powrotu przez las nocą i tyle km ;) A dokarmianie/przekarmianie to jakaś katastrofa.Często spotykam w parku pekińczyka i beagla tak grubych,ze prawie szerszych niz dłuższych.A właścicielki załamują ręce nad Erykiem.Zresztą moja "chudzinę" /jeszcze z krótkim futrem to dopiero widać kosteczki ;) / dużo zupełnie obcych osób-np przy lodach chce dokarmiać :nonono2:[/QUOTE] Eeee tam, ja lubię chodzić, totalna włóczęga ze mnie, więc przeszło 10km było dla mnie lajtowym spacerem, no może nie do końca, bo potem było strasznie duszno. U nas nie ma szczupłych psów. Tzn. są, ale takich to ze świecą szukać. To tragedia jest, widząc takie psy, co one zrobiły, że ludzie wyrządzają im taką krzywdę? Jak zawsze widzę okrągłą oponkę to głośno jęczę, samo mi się wyrywa. To strasznie smutne jest. Tym bardziej przytłaczające, że np. Kropa jest w "granicach normy" u nas, ona przy większości psów jest "szkieletem"... :( Lody to jeszcze pal sześć, sama czasem swojemu daję, ale w tym roku sama zjadła z 6lodów i akurat raz dałam mu patyczek do wylizania. A tak to mu zamrażam gnata lub konga i sobie dziamga. Teraz zbieram na kamizelkę chłodzącą dla piecha, bo jednak jedzenie to mrożone to jedzenie, a w przypadku psa z tendencją do tycia to hmm... ;)
  9. [quote name='DORA1020']Sporo jest tych dokarmianych. Codziennie karmie staruszke Tyczke,kiedys wyszla z domu na ulice to byl szkielet.I od tamtego czasu codzienie zanosze jedzenie. Ale z Tyczka mieszka duzy,mody pies Aron,wiecznie glodny.Kiedys wydostal sie z kojca i wyszedl na ulice i zagryzl innego psiaka.Podejrzewam,ze chodzilo o jakis ochlap,ktory biedny psiak probowal zjesc,a Aron nie pozwolil. Jak jeszcze biegal sobie po ulicy to chcialam dac mu jedzenie,ktore mialam w woreczku foliowym,to zjadl razem z woreczkiem. Dlatego jemu tez zanosze jedzenie.I jest tam jeszcze roczny,czarny maly psiak,i dwa koty.I to cale stado musze karmic. Rodzina jest wielodzietna,biedna. Codziennie karmie rowniez Brysia,ktory tez jakos nie moze znalezc domu.A taki sympatyczny psiak.I teraz ta biala sunie. I jeszcze 5 bezdomnych ,dzikich kotow na dzialce. Zadnego nie moge pominac,bo beda glodowac.[/QUOTE] O matko.... duże stado stołówkowe :(
  10. [quote name='rashelek']Borze jaki Kropson jest znowu gruby :placz: K. już chyba olała jej odchudzanie? A w pewnym momencie było tak super... Widzę, że psiury mają piękne, pozowane, nieruszone wspólne fotki :loveu: Tacy modele to skarb! Raaany 3 lata już Was czytam? To dlatego mam taką słabość do psów identycznych jak Morusidło :loveu: Oby tak dalej, już nie rób sobie odwyków :P[/QUOTE] No niestety. Powiem Ci, choć może ciężko w to uwierzyć, ale Kropka była jeszcze grubsza. No, K. nie ma wpływu. Tzn. sama trenuje, a Kropka ledwo dycha na naszych spacerach w takie upały. Trochę razem biegały i jeździły na rolkach, ale w tej chwili jest za gorąco. Trochę to smutne, że sama K. schudła i stosuje drakońską dietę (405kcal dziennie, w ciągu niespełna pół roku schudła 15kg! ona ma myślenie anorektyczki, nikt tego nie widzi), a o Kropkę nie umie już zadbać. Wyciągamy je na długie spacery, ale co z tego. K. daje jamnicy mniejsze porcje, to babcia to nadrabia z nadwyżką. No i sama Kropka ma misję życiowo ŻARCIE, dobiera sie do wszystkich szafek z żarciem... Strasznie jest gruba. Mogę wypożyczyć :p Hehehehe... no wydało się :D. Odwyk będzie, na dwa tygodnie na wakacjach, a potem pewnie jak zacznie się rok szkolny. No, ale cóż, możem wyczymiem :P [quote name='Wola istnienia.']No co ty nie wiesz, ze "glodny" pies to nieszczęśliwy pies? Dlatego trzeba go nakarmić (przekarmić). Starsze panie maja z psami jak i z wnuczkami. :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='marta1624']Coś widzę że u wszystkich babcie wiedzą lepiej i dbają o to żeby piesek głodny nie chodził :angryy:[/QUOTE] No niestety. Ja z tym samym się zmagam. Koty są u nas od 2tyg., więc piesek waży 1kg więcej :(. Jeeeejuuuu, długo sie nie nacieszyłam szczupłym pieskiem... :( Hitem jest dawanie kotom żarcia, a jak nei zjedzą to je trzymanie tak długo, aż się nie zacznie psuć, a wtedy podanie tego syfu kundlowi. No bo przecież wyrzucić nie można :angryy: A potem mój kundel ma sraaaakę... Już się boję co to będzie jak wrócę za 2tyg. Pieseł będzie miał mniej ruchu i mniejszą kontrolę nad tym, co je... buuuu... jak wrócę zastanę KULĘ, a nie psa :( W dodatku osyfioną i srającą wszystkim... :( [quote name='Talia']Witamy :multi: [URL]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/10366118_815314781820154_5896813204727051793_n.jpg?oh=2434836672356a052a34912c1be8f12e&oe=543E4538[/URL] ale uszole:loveu:[/QUOTE] Heeej. Hyhy, no śmiechowa jest :D [quote name='rashelek']Ja sobie babcie wychowałam i nic bez mojej zgody psu nie dawała, tylko odkładała osobno i "masz tam dla psa" :grins: Z rodzicami jest gorzej, bo oni uwielbiają dać psu np. chrząstki 10min przed spacerem... Bo nie można poczekać aż wrócimy.[/QUOTE] Hehehe, to ja mam na odwrót. Krucjatę przeciwko babcinemu karmieniu prowadze ja z mamą. Owszem, ona czasem da psu coś, ale tylko surowe, zazwyczaj się zapyta, a jak nie... to zawsze się zaraz gęsto tłumaczy. Tato psu nic nie daje, bracia też nie, bo ojczulek wie, że piesek będzie za jego kasę leczony, a rodzeństwo z kolei wie, że mam obsesję na punkcie chudego psa. Za to babcia... ona nie dość, że sama codziennie dużo je i po te żarcie się skrada, to to samo robi z moim psem. No i z kotami. Yyyyh.
  11. Też czekam na wieści ;)
  12. Halo, halo? Ktoś coś? ;)
  13. Co u Barda? ktoś coś wie?
  14. Rozwija się :p [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/10366118_815314781820154_5896813204727051793_n.jpg?oh=2434836672356a052a34912c1be8f12e&oe=543E4538[/IMG]
  15. [quote name='marta1624']Nie jestem zalogowana- tylko podczytuję ciekawe tematy ;)[/QUOTE] Rozumiem. Wspomniałaś coś wcześniej o temacie kagańca no i sama sobie wysunęłam wnioski, że pewnie masz konto ;D
  16. [quote name='marta1624']Udana Kropka :D Ale tajny taki psi kumpel (no dobra, kumpela :D).[/QUOTE] Fajny, fajny. Szkoda tylko, że rzadko się widzimy, a ta przytyła. Jej celem jest jeść, więc je zdobywa z wszystkich miejsc. Wystarczy sekunda nieobecności i ta myk! zjadła coś. No i mieszka z babcią, która uważa, że psu się należy, więc daje jej ciąąągle jeść. No i sucz wygląda jak wygląda.
  17. Hahhahaha, no tak, kamizelka praktyczniejsza :p Tak btw - jaki masz nick na forum?
  18. Hehehhe... no czyta się, jakieś forum trzeba. Wyrzekłam się haszczych, więc ozzikowe mi zostało :D W sumie też się zastanawiałam czy nie zaryzykować. NO, ale mnie teraz nie stać :p
  19. [quote name='marta1624']No widać że jamnicza to tak bardziej sama woli ;) Ale może zaczną się chociaż trochę bawić z Morusem ;)[/QUOTE] E tam, nam to nie przeszkadza. Widać, że są do siebie przywiązani. Po przeprowadzce zaraz Morus tęsknie patrzył za ogrodzenie, gdzie w dzień w dzień czekała na nas Kropka. Albo my na nią. Musieli się odzwyczaić, że nie ma już spacerów wspólnych razem. Codziennie. Za to jak sie zobaczą to radości nie ma końca. Morus jojczy, tej dupka cała lata. Chwilę się na siebie napatrzą, ale ich witanie jest w sumie oschłe. Zamiast tulenia i całusów mówią sobie "siema" i zaraz idą razem coś wąchać. Jednak sie szanują. Uwielbiam oglądać ich relacje. Z żadnym innym psem Morus nie wszedł w tak zażyłą relację, Kropka, no jak to Kropka też. Ona nienawidzi innych piesków, choć przy kundlu trochę złagodniała i już nie rzuca się na wszystkie. Chyba, że to szczyl czy suka albo jakiś pies zacznie pierwszy szczekać. Na tą chwilę jednak jest opanowywalna, wystarczy jak powiem "dość" i się przymyka. Zresztą, raz miała taki incydent, jakieś 2msc pi przeprowadzce, nasze psy się nie widziały... i ta stęskniona za kundlem zaczęła się bawić ! z czarnym kudłatym szczeniaczkiem ! Aż nie mogłam w to uwierzyć, no ale to był tylko incydent. Po wspólnym spacerze z Morusem, tego samego szczyla chciała już zjeść ;). Mnie Kropa lubi, ale raczej tuli się do mnie, jak jestem bez kundla, szczególnie u siebie staje się glizdą, która kocha ciotkę. Tak to raczej podchodzi do mnie oschło. Słucha się mnie, traktuje jak alfę, ale nadal jest wpatrzona w swoją pańcię. Hehehe... nawet jak ja kundle zawołam, to przylecą (bo K. musi się nieźle nawołać), ale Kropka od razu leci do swojej pańci, nie do mnie ;). To słodkie, że chociaż mnie się słucha to od razu idzie się wgapiać w opiekunkę.
  20. Ty$ka

    dubel

    Spokojnej nocy.
  21. No właśnie ozzikowcy żalą się, że ostatnio sa straszne problemy z prodogiem. Trzymam kciuki, byś ich nie miała. Ja chyba za rok się na kamizelkę skuszę.
  22. Tak, nazwa bierze się prosto owczarek australijski=aussie=ozzik :D Co do gotowania, możecie się wprowadzać do mnie, ja jestem leniwa co do tego. 4lata temu myślałam, że jak nie będę jeść mięsa, to chcąc nie chcąc zacznę się wgłębiać w ciekawe dania, ale hehehe... nie wyszło. Moja dieta nie jest zbilansowana, więc powoli wracam do kurczaka. Będzie ciężko. Przez dumę :p Z nią same problemy. Co do blizn od dziecka. To mam takie pod kolanem. Kiedyś przypominało to orła, teraz jest to mniej kształtne, a szkoda, bo jestem cholerną patriotką... Tylko korony nie miał, hyhy :p. A za bajtla, mając parę miesięcy bawiłam się swoimi stópkami i sobie jedną jakoś przyszczepnęłam: od wtedy mam taką różową pręgę. ;)
  23. [quote name='Yuki_']Ta: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-5nTrpFB5v2c/U9jWa98VNLI/AAAAAAAADO0/f7H3Gh1A0QE/w756-h567-no/P1170680.JPG[/URL][/QUOTE] właśnie, tak a propos tego zdjęcia. Po chwili wydarzyło się coś nietyppwego. Kropka zapomniała się i podbiegła do kundla, podgryzając go zabawowo. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony: ona, Morus czy my z K., ale Gamoń popatrzył na nią jak na idiotkę, a ta, jakby zawstydzona szybko odwróciła się "sorry, nie chcialam" i poszła wąchac trawkę. Z wspólnych zabaw nic nie wyszło, ale fajna to odmiana, bo od 2,5roku była to druga próba do wspólnych zabaw. Pierwsza była tuż miesiąc po adopcji, ale wtedy Gamoń nie zaciągnął się do zabaw, myślę że to wynik tego, że po prostu z gówniarą niezrównoważoną nie chciał zaczynać tego, no i to zablokowało Kropkę. Więcej prób nie było, oni lubią się, ale raczej traktują się jak stado, do szczęścia nie potrzeba im wspólnych gonitw, o wiele bardziej frajda im sprawia wspólne obsikanie krzaczka, konkurs "kto mocniej wyrywa pazurami trawę", wspólne wąchanie czegoś, szkolenie, tropienie... a nie gonitwy. I to, że wczoraj Grubaska zapomniała się i chciała się pobawić to był szok dla wszystkich. ;)
×
×
  • Create New...