Kaja przez resztę zwierzyńca musiała się podzielić swoim czasem z innymi, czułam że była taka zawiedziona, bo nie poświęciłam jej tyle czasu co zwykle, ale przy takiej ilości psów (niby nie dużo, ale jak się nie lubią i każdego z osobna trzeba wyspacerować to nie dziwota), no i te szarości, ciemności zapadające tak szybko...Kajuniu, czy ciebie wreszcie ktoś pokocha??? Tak bym chciała, żeby mała miała swój domek i wreszcie poczuła co to znaczy to ciepło, kontakt z człowiekiem, a nie tylko boks, boks, boks i ciemności...