Acha, i jeszcze jedno, a właściwie to, co męczy mnie już kilka godzin-
serdecznie dziękuję Basi za niezwykle "profesjonalne" podejście do ludzi, którzy przyjechali dzisiaj (sorry, ale zepsuł mi się helikopter, żeby ich dotransportować) do schroniska z zamiarem adoptowania psa.
Twoje zachowanie, Basiu, pozostawia niestety wiele do życzenia. Jestem zdegustowana i wściekła !
Odebrałam to personalnie jako karę dla Ewy i Marcina za to, że we wtorek nawalił im samochód. Wstyd mi za Ciebie.
Mam tylko nadzieję, że nie wszyscy wolontariusze w schronie są tak zawistni jak Ty. Życzę tej suni, żeby jej dom- ten bez wizyty przedadopcyjnej, taki na piękne oczy- okazał się tym wyśnionym przez Ciebie.