Spaniel tybetański - łopatologicznie mówiąc - wygląda jak skundlony pekińczyk. W jej przypadku typowe są uszy i długość pyszczka - nie aż tak bardzo spłaszczony.
No niestety niektórzy weci tak tratują właścicieli pacjentów - może przyzwyczajeni do ciemnych wieśniaków? Mój też nie ma zwyczaju mówić, jaki lek zapisuje.
Jasne, że każdy inaczej odreagowuje utratę kochanego stworzenia, no a problemy zdrowotne to jeszcze inna para kaloszy, ale np. ja nie mogłam znieść widoku pustej poduszki i w 2 tygodnie po odejściu Majuni pojawiła się jej nastepczyni.
Czy to możliwe, żeby Snajper mieszkał teraz koło Zofii Lasu? Bo takiego psa widziałam dziś na spacerze. Chciał się powąchać z moją Madzią, ale ona jest strasznie bojąca.