-
Posts
4357 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nette
-
Flora ma teraz nowe wydarzenie na fb, bo stare się skończyło, niestety: https://www.facebook.com/events/286861318422038/?active_tab=about. Z bazarku na fb Flora dostała 305 zł, a 61 od Alli, za co bardzo dziękuję :) Wpisuję to jako jedną wpłatę do jej rozliczeń.
-
Dziękujemy, że zaglądacie :) U Flory bez większych zmian, żyje swoim życiem, gości unika, ale Grecie i Alli udało się zrobić trzy foty: Zamknij Zdjęcia z posta użytkownika Greta Rogoz Floa Oznacz zdjęcie Opcje Wyślij w Messengerze Lubię to!Zobacz więcej reakcji KomentarzeUdo
-
Flora dostała od Alli majową deklarację (50 zł) - dziękujemy :) oraz 250 zł z bazarku (https://www.facebook.com/events/1063408410456829/), zapłaciłam też za kwietniowy hotel. A tak Flora prezentuje się na grządce:
-
No niestety, jeszcze za wcześnie... Pomimo ogromnych postępów, jakie Flora poczyniła, wciąż jest na to za wcześnie. Flora żyje swoim życiem i chyba nie umie zaufać człowiekowi na 100%. Oczywiście nie poddajemy się i walczymy dalej ;)
-
Flora dostała 134 zł z bazarku
-
Dziękujemy za wizytę :)
-
Flora dostała 50 zł od Alli - dziękuję bardzo :) Zapłaciłam też 350 zł za hotel.
-
Na konto Flory wpływa 170 zł z bazarku na fb: https://www.facebook.com/events/111470996013320/
-
Flora zaprasza na bazarek :)
-
Adopcja psa to zawsze wielka niewiadoma i stres ;) Na szczęście psy są bardzo plastyczne i potrafią się dostosować, a z czasem przejmują zwyczaje domu, w którym przyszło im mieszkać. Zapoznaj psy i zobacz, czy przypadną sobie do gustu. 9-letnia suczka, nawet ruchliwa, będzie raczej lepszą towarzyszką starszego psa niż jakiś młodziak. Bardzo możliwe, że z czasem suczka wyluzuje i uspokoi się.
-
Z tego co piszesz, pies może mieć problemy zdrowotne. Co do rozpoznawania wieku jest to sprawa dość kłopotliwa. W zasadzie precyzyjne określenie wieku psa starszego niż rok, półtora jest w zasadzie niemożliwe. Jeżeli zęby psa są w dobrym stanie, a on sam pełen wigoru i w dobrej formie, to łatwo oszacować go na znacznie mniej, niż ma w rzeczywistości.
-
Moim zdaniem jeżeli masz takie możliwości, powinnaś wziąć psa do siebie. Adoptując psa ze schroniska też często nie znamy jego przeszłości i nie wiemy, jakie były jego wcześniejsze losy. Jeżeli nie będzie się Wam "układać" możesz potraktować swój dom jako tymczasowy i szukać psiakowi domu docelowego.
-
Łysienie ogona może być objawem niedoczynności tarczycy.
-
Wpłynęła marcowa deklaracja od Alli - 50 zł. Dziękuję bardzo :)
-
Kilka zimowych fotek: I kilka słów o Florze: "Florka robi postępy duże, jest coraz bardziej socjalna, wchodzi do pokoju, gdy są obcy, nie unika kontaktu. No chyba, że ze mną :p Z Wojtkiem coraz większy kumpel, nawet uprawia coś na kształt zabawy. Widać, że głaskanie zaczyna sprawiać jej przyjemność :) Codziennie rano chodzi na podwórze sąsiadki... nie wiem po co? Przyłapana na powrocie ;) "
-
Zapłaciłam 350 zł za lutowy hotel. Musimy kupić Florce obróżkę przeciwkleszczową, bo już termin poprzedniej mija...
-
Jula - ile jeszcze będzie czekać na dom?? Ptyś, Henio z Melą w ds
Nette replied to dreag's topic in Psy do adopcji
Link do nowego wydarzenia Kapcia: -
Kapeć - rozdzielony z przyjaciółką i oddany do schroniska. Szukamy domu!
Nette replied to Nette's topic in Już w nowym domu
Post rezerwowy.................................... -
Kapeć - rozdzielony z przyjaciółką i oddany do schroniska. Szukamy domu!
Nette replied to Nette's topic in Już w nowym domu
Post rezerwowy................................. -
Kapeć - rozdzielony z przyjaciółką i oddany do schroniska. Szukamy domu!
Nette replied to Nette's topic in Już w nowym domu
Historia Kapcia napisana przez dreag: Od czego zacząć… Mówi się, że najlepiej od początku, ale w tym wypadku chyba jaśniej będzie jednak od końca. Smutnego końca dwóch psich przyjaciół. Po 3 latach wspólnego życia w hoteliku nagle, bez żadnego uprzedzenia, psy lądują w schronisku!! Dlaczego??? Właśnie, dlaczego… To potem. Jadzia i Kapeć, bo takie imiona nadał im poprzedni opiekun, nagle znalazły się w strasznym dla psów miejscu, gdzie słychać płacz wielu porzuconych zwierząt. Jeszcze nie wiedziały, jeszcze nie miały pojęcia, że psi bóg, znaczy człowiek, tak zadecydował. Trafiły do wspólnego kojca, więc choć nie wiedziały o co chodzi, miały siebie… To zafundował im były opiekun. Nie rozumiem, nie pojmuję, nie wychodzi mi to z głowy.I nagle… Kapeć został sam. Osoba, u której na płatnym hotelu dotychczas były, mówi, że nie wiedziała, że po nakazaniu zabrania od niej psów, trafią one tam, gdzie trafiły, bo by na to nie pozwoliła. Przyjechała więc do Białegostoku i zabrała… tylko Jadzię. O ile rozumiem, że skoro były jakieś problemy z rozliczeniami czy jakiekolwiek inne, kazała zabierać, jej sprawa, miała prawo, skoro były takie ustalenia. Pojechanie potem i odebranie tylko jednego psa, zostawiając osamotnionego drugiego… Tego nie pojmę. Choć wiem, że podobno był kłopotliwy, bo rzucał się na męża chodzącego z kulą. Ale jednak… Te psy oba były u niej 3 lata… Tyle dobrego, że pani zgodziła się oddać Jadzię, jeśli ktoś zechce adoptować dwójkę. Tylko, że przez 3 lata nikt nie zechciał, więc czy teraz zdarzzy sie cud? Teraz trwa bitwa na słowa były opiekun-pani z hoteliku – bo było źle, bo było nie tak, bo… bo… bo… Nie zabieram głosu w tej sprawie, bo nic na ten temat nie wiem. Tylko gdzie w takim razie wcześniej próby szukania innego rozwiązania? Przecież wspólnymi siłami zawsze można coś wymyślić. Przenieść, dopłacić, cokolwiek. Nie było żadnej wzmianki, że coś jest nie tak. Kolejne – dlaczego? Powiem szczerze, że nie śledziłam za bardzo wydarzenia tej parki będąc pewną, że są w dobrych, odpowiedzialnych rękach. Lubiłam tam czasem zaglądać. Ileż to achów i ochów było nad panem, ja również byłam pod wrażeniem, że tym razem nie kobieta, a mężczyzna postanowił pomóc psom i jeszcze tak świetnie opisywał. A teraz… Teraz mam wielki żal, czuję wściekłość, niemoc i ciągle kołacze mi się po głowie – dlaczego człowieku to zrobiłeś????? Przecież miały być w dwupaku, przez te 3 lata rzeczywiście się do siebie bardzo przyzwyczaiły i stały się nierozłączne, choć spotkały się kiedyś osobno. W schronisku - było to chyba do przewidzenia (!) - przychodzisz, wybierasz, bierzesz psa i wychodzisz. Wszyscy/większość adoptujących ma gdzieś czy te psy zżyte czy nie... Ten się podoba i tyle. Tak to niestety zwykle działa. Całe szczęście, że nasze schronisko jest teraz zupełnie inne, na plus oczywiście, i dba się o psy, nie tak, jak kiedyś, ale jednak to schronisko…. Pan były opiekun pozbył się problemu. Inni zaczęli go mieć. Jestem jedną z nich. Bo tak nie można. Staram się z kilkoma osobami coś wymyślić, ale nie wiem co... Na pewno zabrać ze schroniska Kapcia, by nie adoptował go ktoś "nie wiadomo kto", bo może być i tak, że w dodatku trafi z deszczu pod rynnę. Dramat Kapcia jest tym większy, że on już kiedyś był w białostockim schronisku (zanim pojawił się w zakładzie, gdzie znalazł go pan). Teraz znowu, w jeszcze gorszej sytuacji, bo rozdzielony z przyjaciółką. Starczy tych nieszczęść, nie można na to pozwolić! Potem zobaczymy jak będzie rozwijać się sytuacja. Aby coś zaczęło się dziać, potrzebujemy dla Kapciulka przede wszystkim domu stałego, gdzie pozna miłość i kanapę i gdzie „kochający do końca” opiekun poświęci mu troszkę czasu na przywyknięcie do dobrego. Jeśli na chwilę obecną nie ustawi się kolejka – w grę wchodzi dt czy hotelik, oczywiście, jeśli znajdą się osoby o dobrym sercu, które zechcą wspomóc– ale TYLKO I WYŁĄCZNIE DOMOWY. Niektórzy żałują psów, niektórzy mówią, że nic takiego się nie stało, inni, że rozdmuchuję niepotrzebnie aferę. Może i rozpętuję, bo taką czuję potrzebę! Bo serce mi mówi, że te psy zostały skrzywdzone. Osądźcie sami. -
Być może wiele osób zna już historię Jadzi i Kapcia, którzy przybłąkali się na podwórze pewnej firmy, gdzie byli dokarmiani, a następnie wspólnie trafili do domu tymczasowego. Ich historia jest tutaj: Jednak nie skończyła się ona happy endem - zabrakło pieniędzy i motywacji, w wyniku czego oba psiaki trafiły do białostockiego schroniska. Jadzia została stamtąd zabrana zaraz po kwarantannie przez panią, u której była trzy lata w domu tymczasowym. Kapeć został. Pomimo tego, że padło wiele mądrych i ciepłych słów na temat wspaniałej przyjaźni obu psiaków i konieczności znalezienia im wspólnego domu, Jadzia i Kapeć zostały rozdzielone. Od tego momentu zaczyna się ich oddzielna historia - stąd nowy wątek Kapcia. Szukamy mu domu tymczasowego, a najlepiej stałego. Gdyby zdarzył się cud i osoba, która przygarnie Kapcia wyraziłaby zgodę na adopcję dwóch psów, Jadzia może do niego dołączyć. Kapeć to naprawdę drobny piesek w wieku kilku lat (ok. 5-6), o ciekawej dropiatej maści. Obecnie w schronisku wycofany, jednak widać, że bardzo proludzki. Ogląda się cały czas czy człowiek jest w pobliżu. Gdy był z Jadzią, swoją towarzyszką, zdawał się na jej "życiową mądrość", teraz widać, że jest zagubiony. Info z hoteliku - boi się ludzi chodzących o kulach, bywa zaczepny do innych psów, ale jak widzi, że nie wygra, odpuszcza i jest ok. W hotelu ganiał podwórkowe koty, ale żadnego nie zjadł.
-
Dziękuję, Kiyoshi :)
-
Dziewczyny, jeżeli mój post jest nie na miejscu, to dajcie znać, skasuję. Chciałam wszystkich zaprosić na naszą stronę fb: Psy z gminy Wasilków w schronisku w Radysach (wpiszcie sobie, proszę, w wyszukiwarkę, linku nie udało mi się tu umieścić). Dostałyśmy listę psów z UG i próbujemy je pokazać światu. Jeżeli chciałybyście pomóc, proszę z całego serca o udostępnianie.