Jump to content
Dogomania

nausicaa

Members
  • Posts

    106
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nausicaa

  1. trzymam kciuki za wykradzenie psiaka i miejsce dla niego. jeśli byłoby bardzo trzeba, to w ostateczności szczenior może przyjechać do mnie nawet dziś, tylko żeby przed tym przyjazdem dostał tabletki na robale i żeby go odpchlić, nawet tego samego dnia. a nie dałoby się go zawinąć przez jakąś obcą osobę? bo jak Ty wychodzisz, to ona Cię zna i widzi, a taka obca osoba, to się bardzo w oczy nie rzuca, nigdy więcej tam się nie pojawi, myk psa pod pachę do samochodu i tyle go widzieli:P niech sie wkurzają, na policję z tym nie pójdą, bo ich tam wyśmieją tylko
  2. jeśli Mysza gania za kotami, to za królikami też, a wtedy mogę ją wziąć tylko na chwilę dosłownie. Koosiek sama widziała, że mieszkanko mam małe, bez drzwi między pokojami, więc ciężko by było na dłużej, bo byśmy się zamęczyli. dziś Bolek pojechał do DS. bardzo miła rodzina, starsi państwo, ale tacy "z jajem" i bardzo aktywni, jeszcze pracują dorywczo, ale zawsze będzie ktoś w domu. W ogóle rodzina bardzo lubi zwierzaki, posłuchali porad, żeby kupować lepsze jedzonko, nie jakieś pedigree itp. córka zmotoryzowana, więc ona będzie zajmować się opieką weterynaryjną szczeniaka. Mały w ogóle był zachwycony wielkim podwórkiem, od razu się wybiegał, potem trochę się bał wejść do domu,ale jak już wszedł, to powąchał i zasnął po krzesłem pani:) będę z nimi w kontakcie, bo strasznie się do małego przyzwyczaiłam.
  3. zacznę może od tego, że z Becią jest już w porządku. Aczkolwiek problemów zdrowotnych było co nie miara. 2 tyg temu umówiliśmy się na zabieg usunięcia kamienia z ząbków. Wszystko się udało, Becia sie ładnie wybudziła, wróciła z nami do domu. W nocy, jakiieś 2h po wybudzeniu dostała ataków padaczki - miała drgawki, była zesztywniała, narobiła pod siebie. Ataków w nocy było jeszcze 2, rano od razu pobiegliśmy do weta, gdzie padaczkę potwierdzono na podstawie opisu. Zrobiliśmy badanie krwi, żeby zbadać przyczynę padaczki- nerki, wątroba, cukier, wszystko ok, tylko podwyższone leukocyty, ale to z racji lekkiego zap. dziąseł. więc diagnoza- padaczka idiopatyczna. Dostała niską dawke luminalu, ataki nadal sie powtarzały, przez cały dzień miała ich aż 7. dopiero po podwyższeniu dawki do wyższej (nie za wysokiej, bo serce przecież trochę chore), ataki ustąpiły. Ale Becia nadal osowiała, miła problemy z równowagą, co jakiś czas przewracała się, miała tiki nerwowe. po 2-3 dniach, kiedy objawy nie ustępowały wetka zdecydowała na podanie enrobiofloxu- antybiotyku, który przekracza barierę krew- mózg. to był strzał do celu- zab. równowagi, tiki nerwowe i nawet uporczywe lizanie i drętwienie języka ustąpiło jak ręką odjął. Becia miała zapalenie mózgu. Takie zapalenie mogło być przewlekłe, organizm walczył z chorobą, a kiedy był stres i obniżenie odporności- zap postępowało i mieliśmy objawy, w tym też padaczkę. Oczywiście nie można wykluczyć jakiegoś tętniaka, ale to wykazałaby tylko tomografia, na którą na razie nas nie stać.Dziś ostatnia dawka luminalu, więc trzymajcie kciuki, żeby ataki się nie powtórzyły! żeby tego było mało 2 dni temu Becia miała ogromne zakażenie i ropnia w gruczołach okołoodbytowych. Miałam nosa, bo myślałam, że ją brzuch boli, bo nie chciała wychodzić na spacery, wzięłam ją na rękach do weta i tam akurat jak ją niosłam ropień pękł. oczywiście wszystko we krwi, trzeba było całą ropę i wszystko wyciskac z gruczołów. Zrobił się wielki obrzęk, bolało ją bardzo, ale teraz wszystko się ładnie goi. Co gorsza, że ona nie dawała w ogóle żadnych objawów, że coś z gruczołami jest nie tak. dopiero na dzień przed calą akcją po prostu nie chciała wychodzić, nie było żadnego suwania tyłkiem po podłodze, niespania ani nic...po prostu masakra. za co tego biednego psiaka to spotyka..? ja mam tylko nadzieję, że już więcej nic się nie przydarzy,bo naprawdę aż drżę ze zgrozy, co się jeszcze może zdarzyć... a tak przy okazji polecam lecznicę na kijowskiej na pr. północ [url]http://www.weterynarz-praga.waw.pl/[/url] a szczególnie dr Monike Myziak, bardzo ładnie wyprowadzili Becię ze wszystkiego:)
  4. tak btw, jeśli dziewczyna się zdecyduje na adopcję szczeniaka, to ja mogę wziąć jakiegoś następnego psiaka na krótkie dt- może Myszę i intensywnie szukać jej domu?oczywiście najpierw szczaniak musi zwolnić miejsce. aczkolwiek mam wrażenie, że jest z nim więcej roboty niż z dorosłym psem na dt:P
  5. czy zostały jeszcze jakieś psy szukające dt? ja moge dac awaryjne dt do miesiąca dla jednego psiaka, który nie dogada się z królikami (ale jako, że tamte mieszkały z kotami powinno być ok). dt możliwe za 2 tygodnie, jak wyadoptuję szczeniaka, który jest teraz u mnie na dt. jakby coś, proszę o PW
  6. koosiek, patrzyłam ze zdjęć i te, które sa podpisane "Tolek" to jest ten mój szczeniak, bo on ma tą śmieszną czarną łątkę na ogonku. więc albo źle podpisane albo sie coś pomyliło. nieważne z resztą, jak się nazywa, bo ja go nazwałam i tak inaczej:P w każdym razie mam bardzo dobre wieści- założyłam na gumtree ogłoszenie i już wczoraj wieczorem dziewczyna sie zgłosiła do adopcji. z Konstancina, ma dom z ogrodem i innego pieska. krama royal albo eukanuba. wygląda na bardzo dobry domek z opisu. Może ktoś mieszka bliżej kontsancina i mógłby zrobić wizytę przedadopcyjna?ja też mogę pojechac, ale może akurat nie musiałabym sie tłuc, a nie mam samochodu. ja piszę, że szczeniak do wydania po kwarantannie i zaszczepieniu, mam nadzieję, że to dobrze? i podpisujecie jakąs umowę adopcyjną?
  7. [url]http://www.facebook.com/event.php?eid=296589277023358#!/event.php?eid=296589277023358[/url] założyłam małemu wątek na fb i na kilku forach jeszcze
  8. maluch od wczoraj u mnie. Moja suczka go zaakcweptowała, ale za nim nie przepada. ustawiła go sobie i jej nie męczy. mały przestraszył sie królików, zjadł i poszedł ładnie spać do transporterka, bo tam sobie wybrał miejsce. w nocy jojczył z 2 razy, rano niemiłosiernie się darł, mam nadzieję, że jakoś wytrzyma, bo dziś nie ma mnie dość długo w domu...
  9. to ja bym prosiła te podkłady, będzie jak znalazł. i mam nadzieję, że maluch dotrze, bo już nie mogę się doczekać:) ciekawa jestem tylko, co na to staruszka Becia:P prosiłabym też o jakieś porady, jak najlepiej nauczyć psiaka, żeby nie sikał w domu, jak często karmić itd, bo to mój pierwszy szczeniak:) jak coś rozwali czy narobi albo cokolwiek, to nie ma problemu- jestem odchodoodporna na całej linii:P
  10. ja podwórka nie mam, więc jedyna opcją będzie wynoszenie malucha na kupę i jakos douczenie go troszeczkę. może go naucze robić do kuwety króliczej?:P gdzie można kupic takie podkłady dla szczeniaka i ile to kosztuje? wtorek też pasuje:) ja pracuję, więc będzie też musiał nauczyć się siedzieć w domu sam te 8h, tzn bedzie miał starszego pieska obok, więc mam nadzieję, że będzie mu łatwiej
  11. ja kupowałam w krakvecie niedawno i mieli dość tanie karmy, ale pewnie to zależy od producenta. podesle Ci adres na PW. w pon kończę pracę o 15:30 i ok 16 będę w domu. wtedy można psiaka przywieźć. on będzie miał jakąś obrożę/szelki/smycz?
  12. właśnie nie bardzo, bo wyjeżdżam na szkolenie z psiakiem i nie będzie nikogo w domu przez ten czas. dopiero w pon będę, bo w ndz moge wrócić bardzo późno, a nie chciałabym zostawiać szczeniaka samego ze zwierzakami na tyle czasu.
  13. ok, jakby się nie dogadał z królami, to bedziemy kombinować, ale wtedy czas dt by nam się skrócił. ale może da się go nauczyć, skoro jest młodziak. inna sprawa, że może króliki też dałyby radę go sobie wytresować troszkę:)jakby coś, to mam jeszcze zagrodę, więc na czas wychodzenia z domu najwyżej byśmy ją zamontowali, ale zobaczymy, jak to będzie znosił.
  14. a pumcia, Ty też możesz odrobaczyć i odpchilić, tak? pod warunkiem, że znajdzie się DS, to do czasu znalezienia transportu psiak może być u mnie nawet trochę dłużej niż ten mc. a wiadomo już jak reaguje na mniejsze stworzenia? koosiek, masz mój nr tel, jakby coś, to dzwoń w sprawie ustalenia szczegółów. a szczeniaki gdzie są? ja niestety nie mam auta, więc nie dam rady odebrać psiaka, chyba, że komunikacją. mam też duży transporter, więc jakby coś można psa tak przewieźć
  15. na dogo jestem od niedawna, ale przeczytałam wątek i ciśnie się na usta tylko jedno pytanie:czemu los zabiera tak dobrych ludzi? a ja mogę dać awaryjne dt na 2tyg do miesiąca dla jakiegoś psiaka. warunkiem jest, żeby nie ganiał mi królików. i musi mieć karmę, a w razie leczenia ktoś musi za niego zapłacić. w tym mc wszystkie moje zwierzaki były chore i na nic nie mam kasy niestety
  16. mogę dać awaryjne dt na 2tyg do miesiąca dla jakiegoś psiaka. warunkiem jest, żeby nie ganiał mi królików. i musi mieć karmę, a w razie leczenia ktoś musi za niego zapłacić. w tym mc wszystkie moje zwierzaki były chore i na nic nie mam kasy niestety
  17. a czy kiedy stosujesz metode drzewka, to pies rozumie o co chodzi? w sensie, musisz mu pokazac, ze jeśli ciagnie, to wtedy stoicie, a jesli idzie na luznej smyczy, wtedy pojdzie. bo moze on po prostu nie rozumie, ze kiedy nie bedzie ciagnal, to pojdzie dalej i dla niego nie ma żadnej nagrody w takim staniu?
  18. zrob zdjęcia psom, jeśli dasz radę, bo czasem jest tak, że jak ktoś ich postraszy zwierzęta znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. a tak to bedzie dowód jakiś
  19. no właśnie mi chodzi o to, że pies potrzebuje pomocy tu i teraz. owszem, został zaniedbany, to wiem bardzo dobrze, ale ja nie dam rady z nim pracować mieszkając gdzie indziej, a moi rodzice nie mają ani motywacji ani pojęcia o wychowaniu psa (i naprawdę mało tutaj da edukowanie ich, bo trzeba by było całe podejście do świata zmienić, oni posłuchają, pokiwają głowami, ale się nie zastosują). ja tam mogę bywać raz na pół roku na jakiś weekend. gdybym się dorobiła domu z podwórkiem, to mogłabym psa wziąć do siebie i go tam doprowadzać do ładu, ale takiej opcji nie mam. z resztą nie o tym mowa. w skrócie: czy zna ktoś jakiegoś behawiorystę (najlepiej weterynarza), który założy agresywnemu psu kaganiec i go zbada? w okolicach kielc.
  20. legowisko z imieniem zrobiła moja koleżanka:) a wczoraj mieliśmy pobieraną krew i w tym tygodniu mam nadzieję uda się ściągnąć kamień z zębów. Bardzo ładnie też schudła, bo 0,7kg, waży teraz 5,9 kiedy wcześniej było 6,6kg. także przy takiej wadze już zostaniemy raczej. Becia teraz wszędzie za mną łazi i jest zła, kiedy jej nie wpuszczamy do pokoju, gdzie są szczury, bo włączył jej się instynkt i próbuje je gonić. mój TŻ się śmieje, że na starość do wojska trafiła, bo zapisałam się na kurs trenera psów i Becia będzie mi w nim towarzyszyć, więc się tresujemy:) na szczęście za żarcie zrobi wszystko:P
  21. [url]http://imageshack.us/g/51/dsc00349ka.jpg/[/url] i kolejna sesja plażowa:)
  22. Mam taki problem: moi rodzice mieszkają w domu w małej miejscowości i mają tam owczarka podhalańskiego, samca, 10 letniego. nie znają się na psach, z resztą ich podejście jest takie, że pies to stróż i nie ma opcji, żeby przebywał w domu. ogólnie bardzo źle nie ma- ma kojec, dość duży, jest wypuszczany na całą noc i w dzień też, ma ocieploną budę, jedzenie je takie gotowane typu kasza z mięchem. z tym, że jak to owczarek podhalański wymaga pielęgnacji sierści i czesania. kiedy byłam młodsza i mieszkałam z rodzicami, to ja się nim zajmowałam, czesałam, chodziłam na spacery, przytulałam. od dobrych kliku lat już tam nie mieszkam i fizycznie nie mogę sobie pozwolić przyjeżdzać 200km zajmować się psem. no i nieczesanemu psu porobiły więc wielke wałki futra- takie dredy, które jak na moje oko trzeba wygolić. w ogołe pies nie widział weta już od dobrych kilku lat, jest nieszczepiony. no i tu zaczynają się schody. pies nigdy nie był szkolony- umie siadać i takie podstawy, ale ma bardzo dominujący charakter. nie pozwala zabierać sobie jedzenia z miski, przy takich zabiegach pielęgnacyjnych od razu szczerzy kły i się rzuca. kiedyś rzucił się na moją siostrę, ostatnio bardzo obszczekał ojca. mnie dawał się macać i zajmować, ale też w granicach, z resztą kiedy się nim zajmowałam, byłam młoda i miałam bardzo małą wiedzę o psach- ufał mi, ale wyszkolić go nie umiałam. psa ewidentnie trzeba zabrać do weta, na kontrolę, zaszczepić no i wyciąć mu to futro. on nie pozwoli sobie założyć kagańca, bo tego też nie był uczony (o zgrozo, rodzice mówili, że szkoda pieska!). ja przyjeżdżam do rodziców rzadko, więc pamięta mnie tyle o ile, musiałabym tam siedzieć długo, żeby mi znów zaufał, a pracuję zupełnie gdzie indziej. inna sprawa, że ja sie go po prostu boję, że mnie dziabnie, bo co innego mały pies, a wielki owczarek podhalański... rodzice mieszkają w mieście między kielcami a radomiem, więc tam nie ma wielu wetów. Prosiłabym o pomoc w znalezieniu kogoś, kto zajmuje się takimi agresywnymi psami, żeby go okagańcować i zrobić co trzeba. dodam, że pies nie toleruje obcych, od razu się rzuca i szczeka, jak widzi na podwórku. ja sama sobie z nim nie poradzę, a boję sie też o to, że kiedy będzie chory, nawet nie będzie jak mu podać leków. już nawet myślałam o tym, żeby znaleźć kogoś i go uśpić specjalną strzelbą z zasztrykiem, ale może są prostsze sposoby?
  23. straszne....dobrze, że trafił w dobre ręce!
×
×
  • Create New...