Jump to content
Dogomania

tomekihobbit

Members
  • Posts

    95
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tomekihobbit

  1. ~Mnmmagda Cześć to ja - AGENT Tomek :) To co udajemy, że wszystko jest cacy i poklepujemy się po pleckach? Schron odbity i reszta się nie liczy?! Dorabiamy teorie spiskowe i jedziemy dalej, jak gdyby nigdy nic? Zadałem pytania, napisałem, że są błędy – ZASADNICZE - nie dostałem odpowiedzi. Nie latam nigdzie i nie rozrzucam alarmujących wpisów w GW, ED i innych miejscach. Historię „walki” z patologią w Dyminach mam dobrze udokumentowaną – pisma do PUK-u, Solecki, UM –Gruszewski, prezio WEL. Zauważyła nawet jedna z pań „zorganizowanych” wpisy np. z for. [B]Forum dogo jest najwłaściwszym teraz miejscem, dużo ludzi jest zainteresowanych, co się w schronisku dzieje i jak się rozwija po przejęciu. Mają prawo i powinni być informowani NA BIEŻĄCO!!![/B] Nie zaprzestałem na interwencjach, ale zacząłem tu pracować społecznie - [B]polecam![/B] Krucho z tymi prawdziwymi i oddanymi zwierzakom. Opisywałem (moje relacje) i co było miłe dla innych, prawda? (Mój syn też dał fajny wywiad, widocznie nie był jeszcze zaprzysiężony w tajnej organizacji) ;) Zauważałem wiele różnych rzeczy:chaos organizacyjny, kompetencyjny, brak decyzyjności itp. Sytuacje tragikomiczne, różne. Uważam, że to normalne w takiej fazie. [B]Ale nastąpił przełom[/B] i [I]sorry Winnetou [/I][B]cmokać nie będę w tej sytuacji, choć najpierw byłem w małym szoku.[/B] Nie będę siedział cicho i pia,ł że jest cacy jak nie jest ! Co mialem zrobić? [B]Przyjdź i zobacz traumę psa przez głupotę potem się wypowiadaj[/B] niczym tajny agent skupu żywca. Będzie normalnie(?) będę piał jak Gombrowicz, czy St. Lem a nawet Różewicz Ludzie, którzy pracujący tam są spiskowcami – chcą przejąć władzę! BZDURA! Ludzie pracujący przy psach je kochają i trudno zachować obojętność, gdy się widzi ich cierpienie skutkiem głupoty albo bezduszności, nagle odkrywa, że osoba decyzyjna ma psy gdzieś. A wtedy jestem bezkompromisowy. Co chyba pisałem w pierwszym wątku? Najpierw dygresyjnie i oględnie. [B]Niestety chory stan trwał.[/B] Nikt niczego nie próbował nawet wytłumaczyć, czy to prawda z tą sobotą? Czy ktoś mnie okłamał może? Czy kartoteka jest ważniejsza od zdrowia fizycznego i psychicznego powierzonych zwierząt? Czy wykonanie prostych rzeczy, które miały być zrobione a nie są, to OK.? SŁUCHAM? I nic…………… Czy żyjemy w matrix ie i ja i pracujący przy psach są w innym wymiarze a inni widzą tylko schronisko ze świetlaną przyszłością , dolce vita psów a nas postrzegają jak zdrajców? Zamiast tego ironia, nawiązywanie do pacynki kaczyńskiego mrożka, no to walę wprost! Zgodnie z zapotrzebowaniem. Dla mnie to się nazywa arogancja, jeśli nie zamiatanie pod dywan. Ja nikogo nie zdradziłem i nie będę hipokrytą – kocham zwierzęta, psy szczególnie i nie tylko walczyłem o nie, ale jestem tam i pracuję na miejscu. Marta M. Akurat uważam, że nie powinna być kierowniczką schronu. [I]Sorry Marta, Podziwiam Cię za to co robiłaś i robisz, ale wolę Cię widzieć przy pracy z psami, na takim stanowisku „rozmieniłabyś się na drobne”, ale jako rzecznik prasowy jak najbardziej![/I] Z tego co rozmawialiśmy mało i w locie to Marta woli to co robi, ale ja nie wiem dokładnie to jej sprawa i w ogóle jestem poza tymi sprawami! MAM TO W DUPIE ! Jak kocham Różę!!! Dla mnie schroniskiem może zawiadywać i Kwaśniewska Jolanta z mężem byle robiła to dobrze i uczciwie w stosunku do zwierząt, no i może być z córką:)
  2. [quote name='Majaa']Sama o sobie wydajesz opinię, jak zawsze ostatnio, a ja wciąż uważam, że to nie jet miejsce na dyskusje na ten temat, podobnie jak na wojnę wśród wolontariuszy kieleckiego schronu.[/QUOTE] Nie ma żadnej wojny wśród wolontariuszy, bo musiałbym walczyć sam ze sobą. Jeśli są; jest kapitalna prawdziwie rodzinna atmosfera! W tygodniu ich generalnie nie ma, są okazjonalnie - wczoraj np. 2 dziewczyny z tech vet. Poprosiłem o spacery z psami – lepsze to niż oglądanie psów jak w zoo. I wyprowadziły dziewczyny kilka psiaków ;) i pięknie! Generalnie z psami powinni wychodzić wszyscy zawsze można znaleźć chwilkę i to też powinno być przyjęte jako zasada. Zwierzęta teraz mają mieć zapewnione maksymalnie wszystko! Także ludzi, którzy je kochają. Wczoraj został zabrany jamnikowaty już bardzo pogryziony. Mówiliśmy, że w tym małym boksie (karcer), że 4 psy w tym jeden duży i bardzo dominujący. Zawsze musiałem być przy karmieniu i siedzieć z nimi, bo przenoszenie wiadomo jest [I]be[/I]. Mam nadzieje, że żadnego z pozostałych nie zrani więcej. Zwisa mi jak wagon kitu, kto będzie rządził, decydował itd. Nie jestem w żadnej organizacji z tych prozwierzęcych, w kilku sportowych i owszem Nie zgadzam się np., aby wygoda, lenistwo, czy „biurokratyczny komfort” były ważniejsze od potrzeb psów. Nie zabezpieczanie podstawowych potrzeb uważam ze szkodliwe a w tym miejscu za bardzo złe Nie zgadzam się, na odwrócone chore „standardy”. Ludzie się dobrze dotarli i zweryfikowali, to nie sprawa [I]dotarcia[/I] a rzeczy zasadniczych, jak zrozumienie potrzeb zwierząt oddanych pod opiekę i codzienne działania na ich rzecz. To co, znów zamiatanie pod dywan?! To była socjotechnika tamtych socjopatów. Za długo walczyliśmy o te zwierzęta. Będę ja i wielu ludzi nadal patrzeć na ręce, czy się to podoba komuś czy nie. Podtrzymuję wszystko co napisałem wcześniej. Żeby nie było wątpliwości nie składam żadnej aplikacji, nie chce nikogo wygryzać i tego podobne bzdury, jeśli komuś przychodzą do głowy. Cały czas pozostaję „wolontariuszem czystej krwi”. Niestety od wczoraj z gorączką ;( ale jutro będę – możecie mnie poszczuć psami ;)
  3. Witajcie Jeśli taka wola -kolejny stopień prościej. Wolałem tego uniknąć a jak się okazało dla paru osób z tego forum i z poza byłem doskonale zrozumiały. Jeśli potrzebny jest kolejny, jeszcze oczywistszy przekład- uprzejmie proszę, choć z tego, co widzę dyskusja nie zawsze jest merytoryczna, czyli staje się bezzasadna i na pograniczu pyskówki. Szkoda i bardzo mi przykro. Możecie mnie obrażać, ironizować do woli …spoko…to świadczy jedynie o waszym szacunku dla kogoś, kto ma odwagę cywilną powiedzieć, co czuje i widzi, czym się najzwyczajniej martwi. Nie jest to pomocne i nie służy porozumieniu i ewentualnej naprawie tego, co jest moim zdaniem złe i chore. Może się mylę? Bardzo, bardzo bym tego chciał. Intencje mam czyste i tak samo uczciwe, jak uczciwa jest moja nie lekka praca w schronie. [I]Porcelanowa Lalko - dziękuję serdecznie za konstruktywną, wiele wnoszącą wypowiedź. To ja o moich klimatach i może o stopień zrozumialej. Nakarmienie regularne psów w KAŻDY DZIEŃ i wyjście tej placówki ponad standardy - o jakich piszesz (TO MOŻLIWE!) we wcześniejszym poście - to moje klimaty. Szczególnie w Tym miejscu z takim bagażem nikczemnych zdarzeń.[/I] [B]W sobotę rano nie miał kto nakarmić zwierząt.[/B] Marta otrzymała telefon późnym rankiem taką informacją. Czy to prawda? Jeśli ktoś ma w d..e ten podstawowy obowiązek i woli pospać, to trzeba nie ściemniać, że będzie wszystko OK. jak i że będą odpowiedzialni ludzie w sobotę a poprosić np. mnie, lub któregokolwiek z wolontariuszy, choć zmęczony przyjdę i nakarmię, sam, tak jak to robiła Marta. Są ludzie, którzy nie wchodzą do boksów, (się brzydzą ?), takie to miejsce czasem trzeba powąchać to i owo i się pobrudzić. Nie mam samochodu i nie mam dochodu, jeżdżę z drugiej strony miasta autobusem ( o ile jest) i zawsze jestem!!! Bo… no właśnie ja jestem uczciwy wobec obowiązków i wobec tych kochanych biednych zwierząt. Nikt mi za to nie płaci, ale robię to z przekonaniem inaczej nie ma to sensu i bez tego przekonania nie powinni ludzie tu pracować. W miejscu szczególnym za względu na straszną, okrutną schedę po PUK-u. W sumie…mogą poczekać, prawda? A dla mnie i paru jeszcze ludzi, to święty obowiązek, NORMALNA RZECZ -PODSTAWOWA. Nie można lekceważyć takiego obowiązku, jak dla mnie -dyskwalifikacja, a to dopiero przecież początek nowej historii tego schronu!!! Nie spałem soboty na niedzielę z tego powodu – śmieszne, co? Jeśli to prawda, odpowiedzialność i rzetelność ludzi, którzy mieli nakarmić zwierzęta pozostawiam Wam i zastanowienie się jak to rokuje na przyszłość. [B]Ja uważam, że w schronie w Dyminach można stworzyć i uruchomić schronisko wykraczając daleko ponad standardy[/B] gdzie np. nie będzie zaszczytem wyjście psa a praca indywidualna nie musi być marginalna. Żeby się nie rozpisywać: umiejętne poprowadzenie skoordynowanie wolontariuszy w dwóch grupach umożliwi wyprowadzenie, co najmniej 70 -80% psów pod warunkiem racjonalnego wykorzystania każdego bezpiecznego miejsca. Są takie dwa. W tej chwili wykorzystywana jest przestrzeń tylko jedna. Jest jeszcze strona wschodnia, za boksami na powietrzu. [I]Z całym szacunkiem, żadna też kartoteka, ewidencja nie powinna być ważniejsza od cierpienia żywego stworzenia a konkretnie konieczności przemieszczeń psów (z różnych przyczyn), a u niektórych z nich następuje przyspieszona (obecnie degradacja psychiczna)[/I] Baranek potrzebuje towarzystwa jak powietrza. Przemieszczenia zwierząt – niemożliwe (kartoteki) Zwierzę nie jest ważne ! Moim zdaniem to chore. To Opiekun pracuje ze zwierzętami i je zna i to Opiekun powinien decydować, kiedy zajdą obiektywne przesłanki do przemieszczeń psów. Opiekun, więc ma pełnić rolę (w tej sytuacji jedynie informującą). Oczywiście po stwierdzeniu takiej konieczności, dokonuje się tego- na cito! My usłyszeliśmy, że „ skoro tyle wytrzymały to jeszcze tydzień wytrzymają”. [B]Takie postawienie sprawy leży w sprzeczności z podstawowymi zasadami jakie winny obowiązywać w schronisku dla zwierząt co więcej, dyskwalifikują taką osobę do pracy w opiece nad powierzonymi zwierzętami.[/B] [B]ERUANE[/B] – przy okazji. Od dawna przecież pisałem o konieczności „pokazania świata” Kłopotowi. Można sprawdzić. Wiesz, że siłowe rozwiązanie może teraz tylko pogłębić zły stan. Zgłaszałem w Departamencie Administracji. ;) Wskazałem nawet fachowca, który był u nas i deklarował pomoc i warto byłoby go już teraz pożytecznie wykorzystać. I co z tego? Nic. To tylko pies w budzie. Choć miało być jako PILNE. Czyli ma się to zwierzę, ktoś najnormalniej w dupie i to że cierpi, jego stan etc. Tak samo jak Barankiem. Na dodatek ma wypisaną receptę od około 2 tyg, prosiłem o jakieś krople – nadal ich nie ma, ja bym chętnie zakropił: Agnieszka, Marta, Kamila, wolontariusz. .. Pracuję Kłopotkiem ale to już constans, wychodzi, je z ręki a na jakikolwiek dźwięk z zewnątrz….Ja nie mam ani możliwości ani prawa jako „obca” osoba do takich prac i naprawdę mam co z psami robić. [I]Jeszcze jedna uwaga.. Skoro brakuje rąk do pracy i jest to problem, to, czemu wszyscy dostępni pracownicy nie pracują przy zwierzętach!? Nie pomagają, choć w minimalnym wymiarze? Nie trzeba o nic pytać, praca jest non stop przecież. Widziałem i nowoczesne placówki i NIKT od pracy w boksach nie był zwolniony oczywiście w odpowiednich proporcjach. Ludzie w takich miejscach powinni być nie tylko zorganizowani, ale i uniwersalni i najważniejsze muszą kochać zwierzęta, wszystkie. Teraz winni tu wszyscy zdrowo za…ć. To nie biblioteka ani skład makulatury. Tu jest opieka nad straumatyzowanymi zwierzętami - im należy się we wszystkim pierwszeństwo. Jeśli się mylę to proszę mi to wyjaśnić, bo pozostaję w lekkim szoku bo "nie rozumiem, że mogą poczekać jeszcze tydzień, jak tyle wytrzymały "[/I] Co tu tłumaczyć? Jeśli departament adm. ma zrobić ewidencję, kartotekę, to moim zdaniem ma to zrobić bez angażowania Opiekuna, który zadań ma non stop i bez liku. Trzeba wyjść, wejść do boksu, podnieść ogon itd. Może już dość przykładów i tak obrywam za to, że mówię, co myślę. Odsyłam do testu który teraz upraszczam, może teraz będzie zrozumiały dla pozostałych? Na koniec powrócę do spraw fundamentalnych. Są ludzie oddani, z którymi będziecie mogli dokonać wielu wspaniałych rzeczy i czym się pochwalić. Są ludzie, dla których to chyba jedynie dobra synekura, którym ja osobiście już nigdy nie zaufam a życie schroniskowe zweryfikowało ich przydatność do pracy ze zwierzętami. [B]Tam muszą pracować ludzi gotowi na poświęcenia, którzy kochają zwierzęta i są im oddani.[/B] Nie boją się pobrudzić i jak trzeba wstają rano z wyrka. Co i jak jest pokazały, życie.Takie są fakty. Są rzeczy, których w rozgardiaszu przejęcia mogły nie zagrać jak należy, ale uczciwa, prawdziwa opieka powinna być realizowana non stop. Kiedyś (jak nastał) draniowi Soleckiemu składałem biznesplan i wiele pomysłów nie widząc jeszcze kto zacz, czyli ze to bydle. A teraz nie widzę prostych, najprostszych spraw, które powinny chodzić jak w zegarku. Smutne, to wszystko i jestem bardzo rozczarowany. Dobrze, że te psy teraz, to już nie te same co m-c wcześniej, to coś wspaniałego i udało się !!! :[FONT=Wingdings]J[/FONT] i piszę to z prawdziwą dumą !!! baranek nadal sam a kłopotek coraz mocniej „polityczny…” Wiem, że Lalka Porcelanowa znów nic nie zrozumie i dobrze się bawi, trudno ale i wielka szkoda.
  4. [quote name='Porcelanowa Lalka']ja tam nie zrozumiałam całego posta Tomka ale siedzę cicho bo to nie moje klimaty :eviltong:[/QUOTE] Porcelanowa Lalko - dziękuję serdecznie za konstruktywną, wiele wnoszącą wypowiedź. To ja o moich klimatach i może o stopień zrozumialej. Nakarmienie regularne psów w KAŻDY DZIEŃ i wyjście tej placówki ponad standardy - o jakich piszesz (TO MOŻLIWE!) we wcześniejszym poście - to moje klimaty. Szczególnie w Tym miejscu z takim bagażem nikczemnych zdarzeń. Z całym szacunkiem, żadna też kartoteka, ewidencja nie powinna być ważniejsza od cierpienia żywego stworzenia a konkretnie konieczności przemieszczeń psów (z różnych przyczyn), a u niektórych z nich następuje przyspieszona (obecnie degradacja psychiczna), co potwierdza też inna osoba o wybitnych kwalifikacjach, bo rozumiem, że zakładamy, że ja, lub pracownicy pracujący cały czas z psami i którzy je najlepiej znają oraz ich wzajemne relacje - pojęcia zielonego nie mamy i o takich sprawach nie ma żadnej konsultacji albo będzie decydować autorytatywnie np...centrum wolontariatu lub jedna osoba i szlus! A psy odmieniły się za sprawą polecenia przez telefon, lub tak samoistnie i przypadkowo-CUD! Troszkę to od psiego ogona strony. Może powinny być zebrania i omawianie ściśle spraw powierzonych zwierząt? Chyba, że kanony są inne to sorry-wasza broszka. Ale to jest i będzie złe dla zwierzaków. Być może różnie postrzegamy tzw. dobro zwierząt i zmianę jakości tego miejsca, ale na pewno są ludzie, którzy zawsze będą mówić otwarcie, jeśli mają jakieś obiekcje. Dużo wcześniej i delikatnie wskazywałem a teraz jest potrzeba konkretna i chyba już czas i uzmysłowiła mi to wypowiedź Porcelanowej Lalki. Chyba nie muszę udowadniać nikomu, że to dla mnie ważne. Chcę wiedzieć czy ważne dla wszystkich, którzy będą odpowiadać za bezdomne psy w Kielcach. Tak samo jak było ważne za pukowców oprawców jak i teraz za moich Przyjaciół, bo za takich Was uważam, przynajmniej ludzi, którzy swą postawą mi udowadniają swój uczciwy stosunek do zwierząt, a za najlepszych przyjaciół te śmierdziuszki, które bardzo lubię a które są w potrzebie. Ustanowienie koniecznych procedur nazwijmy to prozwierzęcych i ponadbiurokratycznych możliwe jest w każdej fazie, nawet tak trudnej jak obecnie. Nie pogłębianie traumy nawet jednego psa, warte jest chyba klikniecia w parę klawiszy, lub użycia korektora, gumki myszki. Za żadne pieniądze nie chciałbym pracować w takim miejscu i z takim priorytetami i nie chciałbym, aby mój syn się deprawował. No i kasa to nie wszystko i nie jestem hipokrytą. Starałem się być oględny, ale skoro to niezrozumiałe przechodził będę na konkrety, jeśli tego chcecie. Wszystko można zweryfikować, pospierać się kto, co, kiedy - no problem, ale są i sprawy fundamentalne nad którymi warto się pochylić. A może już po tym poście stanę się niepotrzebny, niepożyteczny, persona non grata i nie będę mógł wejść jak za czasów pani carycy Kherowej do schronu? Dla mnie to nie problem "przeskoczę każdy mur" :) i mam to już przerobione, ale nie ma już zamiatania pod dywan, ani kompromisów gdy zwierz cierpi. Napisałem, co mi się nie podoba, z czym się nie zgadzam, nie tylko jako „czyn społeczny z mokrymi kopytami”. Działałem wcześniej za puku i będę ktokolwiek będzie zawiadywał schronem. Czy mam pisać jeszcze jaśniej? Jeszcze jedna uwaga.. Skoro brakuje rąk do pracy i jest to problem, to, czemu wszyscy dostępni pracownicy nie pracują przy zwierzętach!? Nie pomagają, choć w minimalnym wymiarze? Nie trzeba o nic pytać, praca jest non stop przecież. Widziałem i nowoczesne placówki i NIKT od pracy w boksach nie był zwolniony oczywiście w odpowiednich proporcjach. Ludzie w takich miejscach powinni być nie tylko zorganizowani, ale i uniwersalni i najważniejsze muszą kochać zwierzęta, wszystkie. Teraz winni tu wszyscy zdrowo za…ć. To nie biblioteka ani skład makulatury. Tu jest opieka nad straumatyzowanymi zwierzętami - im należy się we wszystkim pierwszeństwo. Jeśli się mylę to proszę mi to wyjaśnić, bo pozostaję w lekkim szoku bo "nie rozumiem, że mogą poczekać jeszcze tydzień, jak tyle wytrzymały "
  5. [quote name='agasz']byłam dziś w schronisku. panie Tomku i pani Marto głebokie ukłony za serce i waszą pracę.za to że mimo zmęczenia macie zawsze uśmiech dla takich bywalców jak ja.dziękuję! aż serce rośnie,że psiaki mają w was takich przyjaciół.mam nadzieję,że rzeczy które przyniosłam przydadzą się i pomogą.pozdrawiam serdecznie[/QUOTE] Bardzo się cieszę i niezmiernie mi miło :) Wierz mi, że praca z tymi psiakami sprawia mi wielką frajdę, zmęczenie jest mniej istotne. Wiem, że odwiedzisz schronisko jeszcze niejeden raz, prawda? Wszystko co przyniosłaś baaaardzo się przyda. ściskam serdecznie i do miłego zobaczenia :)
  6. Ze względu na wspólny cel doprecyzuję jedynie kwestię samotności ciotki awangardy Marty; sama z bandytami pukowcami i z ponad setką niestabilnych futrzaków w tle. Ale to kwestia solidarności, szacunku także w grupie osób z tożsamymi poglądami. To rokuje źle przedsięwzięciom, gdy ważna jest przyjaźń i energia, i wcale nie wyświechtana solidarność, kiedy dopełnieniem szarej, głupiej codziennosci jest miłość do zwierząt. ~Eruane każdy kto pomaga i czyni coś na rzecz naszych młodszych braci, czy jest pod jego egidą:1, 10, 100, 500, 1000 zwierząt jest dla mnie godnym szacunku człowiekiem, wierz mi. Podziwiam jednakże prawdziwie skromne wyrobnice utaplane w błocie, psich odchodach i bez mentorskich zadęć. Są pożyteczniejsze udowodniają to swoim życiem, dokonaniami i nie pitoleniem, że 2x2=4 Zajmij się proszę białym uszkiem. Szczerzę się o niego martwię.
  7. Eruane na dzień dobry była poinformowana o wszystkim, ja na dobranoc o porannych kłopotach, których być nie powinno! Przecież dla mnie jest i to oczywiste, że ludzie pracują, uczą się - sam będę musiał zarabiać na czynsz i chleb,nie mogę czerpać w nieskończoność z oszczędności i nie będę żarł śniegu a tym bardziej zabierał karmy psom :) Nie będę miał czasu. Już i teraz jest mi z tego powodu nielekko. Dziwię się, że wszyscy pracowali i uczyli się bardzo pilnie zostawiając Martę SAMA! Nigdy tego nie pojmę i nawet tego bym nie podejrzewał. Dobrze, dostałem cynk od syna. Ludziory, opisałem zwykłą codzienność i są już braki, ponieważ bez oparcia wolontariuszy tak ilościowa obsada nie zapewni tego co być powinno ( przy tej ilości psów). Najlepsza organizacja pracy i podział obowiązków nie pomoże, choć będzie oczywiscie hiper inaczej niż za tamtych barbarzyńców. Dlatego pisałem o wsparciu młodzieży z tech.vet. Moglibyśmy tu narobić i dziesiątki pięknych zdjęć:ja, Marta, i parę osób - codziennie, ale nikt o tym nie myśli, nie stać nas na to a jak fajnie poszło z Różą uściskaliśmy się z Martą i wiooo do dalszej roboty. Ale fajnie foty i trzaskajcie. Proszę wszystkich o jak najefektywniejszą pomoc wtedy gdy będziecie. Za wcześnie na laury i chwałę, nie zapominajcie i o adwersarzach. Jak dla mnie troszkę trzeba się właśnie teraz sprężyć. Eruane bardzo Cię proszę o zainteresowanie także białym uszkiem - moim skromnym zdaniem należy mu się większa troska aniżeli medialnemu masterowi. Ja skończyłem cukrowanie i poklepywanie, wiem ile kosztowała walka z bandytami i co tu się stało. Mam nadzieję, że zasłony uszkodzone jakie wyłapałem na ostatnim obchodzie i poprawiłem tymczasowo - zostały przybite - zgłaszałem. Bardzo dużo "dają." Jak nie - zrobi się. Szkoda, że baranek nie dostał wczoraj nikogo. Dziś dostanie i jeść tak jak i pozostałe wszystkie mordki i do syta Nie będzie problemu, jedyny, czy będzie autobus.
  8. Problem wyniknął tylko z braku komunikacji. Wiedzieliśmy o tym, ze Mister póki co musi być wyprowadzany sam i żadnych eksperymentów; dziewczyna wyprowadziła go troszkę lekkomyślnie i na nieodpowiedniej obroży - z oczkiem niczym spinacz - zerwał się jej. Wybór padł na sympatycznego wesołego pieska - tyle, że Master nie należy do słabych fizycznie a kryteria wyboru były ano właśnie. Mamy problem z białym uszkiem, trzeba go koniecznie przenieść z karceru do któregoś z boksów "napowietrznych" żeby miał nieco więcej swobody. Tak, wiedzą, że już nie każdy to złoczyńca i drapieżnik, dobrze jest to teraz ugruntować.
  9. [quote name='Eruane']Trzeba z nimi posiedzieć ile się da przy każdej wizycie. Dziś dziewczyny siedziały w większości boksów z tymi lękliwymi psiakami, ale czasu brakuje. Są jeszcze dwa psiaki do "przeróbki" - ONkowata, która wyskakuje za kratami, ale siedzi w kąciuku, jak się wejdzie do boksu (ją trzeba odwrażliwiać na dotyk i smycz, a pote mdalsza część roboty) i ONkowaty psiak(lub suczka) w boksie z boku (2 boksy wolno stojące obok siebie, psiak jest w tym po lewej) - on jest ogólnie do odwrażliwnia... Lękliwych jest znacznie więcej i u nich trzeba spędzić trochę czasu. Te, co źle reagują na smycz, z czasem się przerobi.[/QUOTE] Cześć Nasz Mister niestety pomimo ogłoszeń został wyprowadzony bez wiedzy przez wolontariuszkę (i OK bo bardzo kiepsko z tymi spacerami :( Sądzę, że musi bezwzględnie każdy informować Martę jakiego psa chce zabierać. Żeby nie było anarchii i niepotrzebnych problemów.To był najmniej dogodny moment - musieliśmy sprawdzić wzajemne relacje 2 suczek (dyslokacje cieczkowe) i wyprowadzić w sumie 3 psy. Nasz Mister Master Agregat do mnie jodłuje-lubi mnie a wiesz że on baaardzo ludzki, więc się zazdrośnik nieco pod-egzaltował. Ale opanowaliśmy sytuację szybko, powinienem był go troszkę skorygować mocniej na boczek i na ziemię tym bardziej że był zupełnie bezkrytyczny - prowadziłem sukę z cieczką i ją najpierw obwąchał gdzie trzeba. Jednak to był z pewnych względów zły moment. W sumie szkoda. Prosiłem o wywieszenie jasnej info na drzwiach boksu- może to pomoże(?) Ogólnie słabo z tym spacerkami, mało ludzi ( liczę na tech Vet i poprawę sytuacji w tym zakresie. Widzę zaledwie parę osób na krzyż a 3, 2 osoby nie mogą wszystkiego nakarmić, posprzątać i kompleksowo wyjść z psami! Szczególnie, że po 14 zostaję ostatnio sam (do pracy z i przy psach + dozorca. Marta tam była zupełnie sama!O jakiej pracy z psami mówimy ? O jakich kompromisach? Mam ciągły dylemat, którym się zająć teraz to zmieniłem. I tak jest już niebo a ziemia. Momentami przypominało to gonienie psa za swym ogonem, dlatego teraz skupiam się i muszę pracować wybiórczo choć z bólem serca, nie robię z siebie męczennika, bo to kocham ale nie mam czasu ani na sisi ani za bardzo na papu -zapytaj kogo chcesz - jednym zdaniem brakuje ludzi a ja staram się obskoczyć wszystkich. Dziewczyny też się nie nudzą i mają sporo na głowie. Co gorsza mój czas się kurczy. Baranek hau kazek wita mnie już baaardzo wylewnie :) a udało mi się np wyjść na spacer tylko 1 raz! Bidulinków, którym trzeba się zająć systematycznie- kupa cała! Jest już wiele psów którym trzeba generalnie poszerzać relacje z innymi ludźmi, światem i jego atrybutami - kontakty, żeby były tożsame jak ze mną, Martą, czy Agnieszką ,żeby wchodzili do boksów z nami, wyprowadzali psy ale DAJ MI ICH! Staram się aktywizować każdego kto tam jest np darczyńców, żeby psy miały więcej kontaktów przy mnie z innymi dwunożnymi drapieżnikami. Jasne, że sam baranek nie może zostać, wiem o tym. Ostatni współkoleżka został zabrany jak wychodziłem, jutro z Martą mu dobierzemy towarzystwo. Te dwa w karcerze (kaloryferki) czarny mały po prawej siedziałem z nim, delikatny dotyk, głaskanie, spokojne pogaduszki,obecność troszkę do pyszczka = wszystkie możliwe obecnie dobre bodźce mu aplikuję (myśląc o następnych 20 w kolejce... Wszystkie psy ze szpitalika (oprócz delikatesika) po zbadaniu przez vet'a będzie można przenieść Będę chciał zabrać kaloryferki do szpitalika, w spokojniejsze, cichsze miejsce. Tak samo jak"cieżka" była sunia a teraz już jest OK - w karcerze byłoby ciężko. Polityczny zapłoniony-prosiłem o odsłonięcie tych drzwi, pokazanie mu świata inaczej troszkę kręcę się w miejscu, już wychodził do mnie po mięsko, nie chował się ,czekał na mnie gdy słyszał. Sorry, jestem tylko wolontariuszem - mogę sugerować, prosić, proponować, a dziewczyny też naprawdę mają co robić. Co z tego, kiedy spina się na wsłuchiwaniu czegoś, kogoś a nie zawsze słyszy przecież moje pogwizdywanie... Wierzę, że powoli wszystko się unormuje, psy są w dobrym stanie, są postępy i to znaczące ale ja chciałbym póki tam jestem iść naprzód, wiesz o co mi chodzi.
  10. [quote name='ewab']Samochód - Peugeot Partner postanowił użyczyć nieodpłatnie Prezes Rita Motors Pan Rafał Jaskulski:loveu:. Wczoraj byłam niesamowicie zaskoczona. Na spotkaniu aż mi mowę odjęło. Samochód po oklejeniu (wg naszego projektu) zostanie przekazany do schroniska. Autko jest białe, ma dwa miejsca dla ludzi, kratkę i spory przedział bagażowy.[/QUOTE] A klima jest? Co się będą nasze piesy gotowały w letnie upały ;) Wreszcie jakiś sponsor konkretny! Szacuneczek. Proponuje w rewanżu użyczenie nieodpłatne i dożywotnie Turbo-jamniora! Dziś była kolejna próba pozyskania psa na łańcuch, do budy. Podziękowaliśmy szybko z Agnieszką za współpracę i socjopata poszedł niepocieszony z niczym. Niepotrzebny savoir-vivre, za same intencje należało się ryj, lub sążnisty kop w dupsko. Myślę że pora odkuć te logo PUKniętych - po co mają nam zabierać cenny czas? I udana adopcja. Po wywiadzie ludzie wydawali się rozsądni i wiarygodni. O Nas dowiedzieli się z nowej stronki. Wybrali wesołego chłopaka z dereszowatymi łapkami - kompana baranka.Dopełnili formalności i pojechali na zakupy (między innymi smyczy, obrozy etc) Mieli później psa odebrać. Kolega Jarek zadeklarował inspekcję (lubił chłopaka) Baranek Hau-kaski został bidulek sam - suczkę musieliśmy wydelegować do koleżanki - wysyp cieczek. Trzeba będzie znaleźć koniecznie towarzystwo wielkiemu smutasowi. Z innych doniosłych wydarzeń uprzejmie donoszę, że psia ciotka Marta się...zakochała :)) Wychodząc z pracy usłyszałem wyraźnie... "Różo, różo, nasz jest świat, zostaniemy wciąż młode. Noc wiruje wokół nas, spójrz, uśpiłam już trwogę... " Był piękny spacer z Różą. A jutro kochane ludziory pamiętajcie o rozruszaniu kości bidulków (będzie Was wyjątkowo wiela, jak to w soboty).
  11. [quote name='Asior']ludziska, będzie PEŁNY DOSTAWCZY SAMOCHÓD DARÓW od KTOZ-u i Krakowian ;) Plus 5 bud ;) szykować miejsce na to.. A od KTOZ-u dostajecie jeszcze specjalne podgrzewane legowisko psie, na jakąś bidę która będzie w szpitaliku potrzebować ciepełka ;) No i wieziemy Wam lampę ultrafioletową bakteriobójczą .... no i koce, kołdry, miski, karmę i duuuużo makaronu. Od pracowników jednego z Domów dziecka mamy kupę rzeczy plus za kasę którą uzbierali (186 zł) kupiłam smycze i obroże .... DO ZOBACZENIA W SOBOTĘ KOŁO POŁUDNIA :)[/QUOTE] Dziękuję w imieniu zwierzaków!!! Wywalamy brzuchy z radochy, jęzory i merdamy ogonkami wszyscy i bez wyjątku ;)
  12. Tak, to nasz turbolandosjamnikos! Co od pogryzania palców...jak to miejsce zostało otwarte dla świata zew. pojawili się i ludzie. Turboland (oczywiście na żywca to coś niesamowitego:) dostawał przez kratę, wiadomo tam można tylko jedną metodą a że głodomór cały czas pracuje, żeby swą karykaturalność... jeszcze wydłużyć. to nawyk pozostał. Poza tym dla naszych podopiecznych to nadal szok, pełny brzuch dwa razy karmienie, spacery, woda?! Normalnie od tych których zna tak na co dzień już nie masakruje. Dziękuje Ci, że dałeś się pociągać turbo jamniorowi. Jak się podobało - weź "białe uszko" na specerek, to nasz mistrz w tej konkurencji :) POLECAM.
  13. [quote name='eneda']Dzisiaj był wyjątkowy dzień :) Sunia "ostra, która najbardziej się pieni przy kopaniu w boksy" - takie osoby ją chciały zaadoptować pierwszy raz wyprowadziłam na spacer :) Nazwałam ją Róża :) Sunia mało osób toleruję, w szczególności nie lubi mężczyzn. Na spacerze asekurował ją Tomek [bałam się jej wagi, waży niewiele mniej ode mnie], ale Róża była bardzo grzeczna. Daję mi już całuski i w boksie wręcz tańczy ze szczęścia :) Problem w tym, że ludzie chcą ją na łańcuch z racji tego jak groźnie wygląda i szczeka. Sunia nie jest agresywna, ale ma tendencje do agresywności, poszukuję na prawdę wyjątkowego, doświadczonego opiekuna. A oto Róża [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/8602/manifestacja260.jpg[/IMG][/QUOTE] Świetnie Marta, że napisałaś o "Róży" (prawie) bez kolców. "Róża" to było (i jest) wyzwanie. Dziś duży krok do normalizacji. Rokuje bardzo dobrze. Róża pokazała dziś tzw. rozumne posłuszeństwo, nie znam jej historii, wiadomo co przeszła w tym miejscu i czego była niemym świadkiem :( ale cieszymy się, że nam zaufała. Gdy ją prowadziłem czułem się jak w niebie, choć każdy facet z kijem, pałą w rękach (to atrybut tamtych oprawców) w polu jej rażenia hmmmm poszłyby wióry. Dziewczyna ma rachunki do wyrównania. Teraz popracujemy, żeby się zrelaksowała, podniesiemy jej standardy wyszarpiemy z niej to psie serducho tak stłamszone przez tych skur...w! Suka uwielbia Martę - jutro to utrwalamy! Nasz kwiatuszek musi być mocniej przewidywalny i akceptować bezproblemowo inne osoby.Sądzę, że za 3 tygodnie Róża powinna być być gotowa do adopcji i jak napisała Marta, to musi być ktoś doświadczony, bo ta suka ma naprawdę jaja. Wspaniały pies - Dumny i Sprawiedliwy. Mnie tam nie będzie najprawdopodobniej, ale wiem, że ciotka Marta "Róży" nie wyda byle komu a nawet zrobi niespodziewaną inspekcję :) Dodam, że naszą placówkę z której już emanuje najczystsza, najszczersza psia energia i miłość; odwiedziła pokaźna grupa dzieci z podstawówki :) Wyprowadziłem naszego zabójcę agresora agregata (skazanego przez tamtych oprawców na śmierć. Agresywny potwór wywalił brzuch a jęzorem siekał dziecięce buzie na lewo i prawo ;) Może na psa terapeutycznego się nie nadaje, bo trudno wyciszyć w nim ten wulkan miłości ale ten "killer" to już i teraz kapitalny pies familijny;) Trzyma się dzielnie ale mnie serce boli, bo "garuje" w części karcerowej :(( Agresor i urwane ucho vel czerwone lipo - musimy tych chłopaków dać jak najszybciej do części zew. choć ciut więcej miejsca...Wiem, że to trudne..uszko cierpi patrzy na smycz jak na największy skarb a ja nie dam rady fizycznie zająć się tylko nim a mordek już wierzących i już czekających na człowieka - jest przecież setka!!! Nasz słynny turbo - jamnik daje w kość współlokatorowi, trzeba przypilnować! Turbo wytwarza klasyczne psie turbulencje a mały... schnie - karmienie ojcowskie i tak... znów zawaliłem spotkanie, ale mały dziś syty... DLACZEGO NIKT NIE BIERZE TURBO JAMNIORA!? Przecież to ..cud natury i naprawdę fajny oryginalny psiak...
  14. [quote name='Jasza']Kocham Cię TomkuHobbicie!!!!:loveu::loveu:;)[/QUOTE] Ja Ciebie też!!! :)
  15. [quote name='Majaa']Czy tutaj może się pojawiać więcej takich relacji, jak poprzednia tomekhobbit?:cool3::cool3::cool3:[/QUOTE] Co znaczy może(?) Musi! W tym popieprzonym kraju, gdzie taboret dla większości więcej znaczy niż mruczando na kolanach, lub ciepły psi pysk na stopach - takie miejsca "odzyskane" to dla: Ciebie, mnie i wszystkich Was są idealne do robienia MUSI. Niestety to forum jest pełne relacji, które przytłaczają. Dobrych wieści też potrzebujecie.
  16. Witajcie ponownie:) Kilka wieści z placu boju...od wolontariusza z mokrymi kopytami, a skoro tak, to zaczynamy bojowo. Dwóch osobników zostało przepędzonych - poszukiwali psa"ŁOSTREGO" - testowali podobno możliwości naszych podopiecznych drażniąc laską. Byłem akurat z Martą i lek vet na akcji likwidowania pasożytków z naszych psiaków, ale poproszono mnie o rozmowę z typkami. Ryje nieskażone inteligencją, krótki wywiad i okołoelegackie poproszenie o opuszczenie naszej wysuniętej placówki. Odesłałem jednym słowem do diabła - już widzę naszego psiaka reaktywnego do życia - pracującego na służbie tych troglodytów i na dopalaczach z kartofla. Panom się pomyliło lub nie są na bieżąco - to już inne miejsce, inna załoga i to se ne vrati!!! Kaloryferek pępowinka- ożywa, współpracuje pomalutku. Potrzebuję z tydzień - zdążę. Naprawdę pojawił się promyk nadziei. Jednak tam są złe warunki, trudno mu się jeszcze skupić na mnie..echhh gdybym miał go w szpitaliku... Zeschizowana posikująca niedługo będzie przewodzić stadu ;) jest już w pełni gotowa do swej misji z normalnym kochającym człowiekiem z miękką kanapą. Jak myślałem roszady się udały - gówniarz potrzebował bardzo towarzystwa i koleżanka awangarda M. świetnie dopasowała mu kompana, a sunia z cieczką zajęła jego miejsce. Chłopaki są troszkę mniej bojowi ale deprecha im nie grozi, najwyżej przerzuci się do naszego nadpobudliwowca kochającego inaczej i niech się dzieje wola nieba... Boksy z koniecznością ojcowskiego karmienia oznakowane. Ktoś sabotuje i z uporem maniaka gotuje kaszę a mamy ryż. Sorry kuchnia to nie moja domena. Znalazłem kości w apartamentach wieloosobowych...nu, nu,nu !!!!!!!!!!!!! Nasz więzień polityczny, sumienia... zawiesiliśmy przeprowadzkę, za duży stres, zniweczylibyśmy wszystko, może bezpowrotnie-wymyśliłem inne rozwiązanie - spróbujemy ukazać mu świat w inny sposób. Mało pracy dzisiaj, za dużo bodźców od walczących ze śniegiem, ale raz z ręki podebrał mięsiwo:) Zalewa nas, Tomek junior z Maćkiem z Jędrzejowa napracowali się, oczyścili dachy, zostały te nad karcerem - zalewa pseudo wybieg mego ulubieńca, doraźnie usunięcie wody i wiaderka. Jutro ma być odśnieżone przez młodzież, jeśli to nie pomoże zabieram agresora do przygotowanej przez Agnieszkę w rezerwie - kociarni. Jest lekko podziębiony, dostał więcej ruchu i więcej posłania. Rozbrykał się, musiałem wykonać rzut na kochane upojone wolnością cielsko - podobało mu się , mnie też :) jest kochany duży wariat. Nie dałem rady wyjść z pokancerowanym uszkiem - towarzystwo się ewakuowało i brakło obsady, jutro to nadrobimy z nawiązką - potrzebuje ruchu i polatania jak powietrza. Kolejna sunia po zabiegu, obie dobrze zniosły - odpoczywają. Kolejna adopcja w toku. Człowiek przekonujący, po uzgodnieniu z lek vet. ma zabrać poleconą przeze mnie sunię - od dziś wabi się buskowianka jakby się kto pytał. Zapomniałbym, sunia ta już odklejona lata za mną po boksie ;) "Cięższych" zostało parę - powalczymy jeszcze. Kochana i praktyczna niespodzianka - okazano mi cud znaczniki spacerowe, dzięki super kobieto! Są śliczne, estetyczne zachęcające i na pewno się przydadzą. Kolejne chaotyczne spacerki, wierzę, że sobota będzie wybitnie spacerowa, a popitolić można w trakcie - psiaki jak nie wąchają nie lubią niemych oprowadzaczy. Ciągle widzę te znaczniki ....będą mi się śniły stroną uhahaną.
  17. [quote name='illa']Kocham psy i póki to możliwe będę tam pomagać i o ile nie będzie mi się zakłócać głowy pierdołami takie mam priorytety. Senior twoje słowa powinny wisieć na plakacie na samym środku tablicy korkowej i dlaczego ja oglądałam ten dokument teraz przed snem(cholera jasna!)[/QUOTE] kochamy - ryzykujemy cierpienie lub nie kochamy w ogóle. Każda pora i każdy moment jest dobry, żeby sobie uzmysłowić (może kolejny raz) ile może dokonać pozytywnych spustoszeń - nawet w najbardziej zatwardziałym sercu... zwykły pies (?) Odi wykonał swą psią misję. Tak jak mój Hobbit, tak jak każdy przyjaciel z którym musieliśmy się rozstać. Dawno nie widziałem czegoś równie wzruszającego, prawdziwego. Tablica korkowa w locie zauważyłem, że jest obstawiona newsami i przypominajkami i miejsca brakuje na oczywiste...............
  18. [quote name='agnieszka24']Witaj Tomku! :calus: Jak miło, że się zalogowałeś! Kto nie wie, to niech się dowie, że pomoc Tomka jest dla nas nieoceniona! Psiaki go uwielbiają, my zresztą też :evil_lol: Wspaniale nam się razem pracuje! Dziś byłam sama z Jarkiem - ciężko zrobić zrobić wszystko we dwie osoby. Tym bardziej, że 4 boksy w pawilonie zalało :shake: Zapchały się odpływy, posłania psiaków pływały w wodzie. Wodę zebraliśmy, psiaki dostały nowe suche posłanka - z materacy z jednostki wojskowej - maja nieprzemakalny spód, więc w razie czego dupinki psiakom nie zmokną :) Jutro musimy spróbować udrożnić odpływy. Mam nadzieję, że przybył dzisiaj hydraulik i naprawił tą rurę :mad: Zaglądałam dzisiaj kilka razy do 39, żeby sprawdzić której suni zaczyna się cieczka. Trzeba koniecznie rozdzielić towarzystwo, bo awantury są coraz częściej. Jeleno zaraz ci odpiszę. Mam teraz masę pracy. Wracam ze schronu po 14, potem muszę ogarnąć pobojowisko, które urządziły w domu moje tymczasy. Wczoraj po jednego malucha przyjechała rodzinka :multi: Odwiedził mnie też poprzedni tymczasik Frodo vel Fuks - miałam bardzo udane mikołajki :) Tylko ciągle jestem w biegu ;) [B]Wszystkie osoby, które chciałyby przyjść w sobotę lub niedzielę do schroniska, proszę o wysłanie mi na pw lub na maila: [EMAIL="agnieszka.84@op.pl"]agnieszka.84@op.pl[/EMAIL] [/B][B] informacji, w jakich godzinach będą![/B] Odwiedziny u psiaków trzeba rozłożyć w czasie, by zbyt dużo osób nie przychodziło na raz.[/QUOTE] Miło mi pracusiu, dziękuję - też Was uwielbiam, choć bywam bezkompromisowy w pewnych momentach - przepraszam. Oczywiście cieszę się z rozhuśtanych ogonków i gdy są zadowolone, zrelaksowane jak wchodzę i zaczynają pić, jeść... dobre reakcje i serce rośnie! Ale to Wasza największa zasługa. Świetnie dajecie sobie radę, jak na te warunki a to bardzo trudne. To całkiem nowa sytuacja, wyzwanie i okres zimowy - ciężki. Potem pójdzie Wam łatwiej. Z drugiej strony jak coś usystematyzować, zgrać gdy nie ma z kim? Ta sytuacja nie pozwala na dużo manewru, Szczerze, wczoraj zacząłem się rozsypywać. Niestety sport, zebrane kontuzje no i starczy wiek ;-)- robią swoje. Gdy się dowiedziałem, że Marta była tam sama - włosy mi stanęły dęba. Tam, teraz to i 24/h można naprawiać psie serduszka, tego cholernie potrzebują. Atmosfera tam jest fundamentem sukcesu, inaczej możemy tyrać na skupie złomu i będziemy mało pożyteczni. Samą miłością i 200% normy - tak długo się nie da i będzie rodzić błędy. Daję to pod rozwagę. SOBOTY W sobotę, kiedy ludzi nie brakuje, wierzę, że ktoś zorganizuje TOTALNE SPACERY z głową. Proponuje też (oprócz zasad przy wprowadzaniu po spacerze) troszkę intensywniejszych, pozytywnych bodźców (do ryjków i ludzko psim - pobyciu), kiedy wracam ze spacerku daję nagrodę i posiedzę (pamiętajmy o traumie tkwicia w ciasnych karcerach). Niech te spacery na potęgę w soboty będą remedium dla nich na to zło, przygotowaniem do kolejnego tygodnia. Ja tak robię a smakołykami jestem nafaszerowany. W sobotę. a właściwie na sobotę może ktoś wykona oznaczenia na te cholerne cele? Chyba są spece od adm i takich gadżetów a użytecznych - może być ze starych płyt cd z jednej strony symboliczny uśmiech, z drugiej grymas...będzie wiadomo które z boksów wychodziło, które psy nie (metodą odwracania dziurka, tasiemka) będzie wiadomo - zauważyłem, że zdarzało się ze wpadała wolontariuszka dziewuszka zabierała psa który już był. Poza tym jak będzie ludzi więcej, unikniemy chaosu. Już się stęskniłem za naszymi ciapulkami. W życiu nie miałem tylu psów i tyle mordek do kochania na raz. A teraz sobie poryczcie. Mądry dokument [url]http://vimeo.com/8191217[/url]
  19. [quote name='eneda']Witaj Tomku:) Cieszę się że pojawiłeś się na dogo! :multi: Tomek to "wolontariusz czystej krwi" !! :cool3: Jutro będę w schronie rzecz jasna na 7 mogę liczyć też na Waszą obecność ? :razz: Po nakarmieniu, napojeniu, posprzątaniu znajdziemy jakieś miejsce dla suni z konfliktowego boksu. Psiaka z boksu obok agresywnych też trzeba przenieść tylko nie mam pomysłu gdzie :( Ale coś wymyślimy.[/QUOTE] Pojawiam się i znikam... a jutro(?) Tak, będę na 7 ą (tak jak mówiłem). Jasne, że wymyślimy coś i...zrobimy. Na pewno masz jakąś koncepcję, ja zresztą też. Tego co na lekkiej banicji i lubi samodzielnie polatać ;) - naprzeciw naszego więźnia sumienia) widać, że potrzeba mu towarzystwa - do boksu na powietrzu na rogu (do czarnego z dłuższą sierścią ale tam też jest sierotka) W tym miejscu sztuka kompromisu jest i będzie trudna. Może suka już została przeniesiona o ile pamiętam info miało być zostawione i na piśmie Zresztą to jutro, dziś trzeba odpocząć kręgoSŁUPOM i nabrać właściwej energii do przekazania. Do jutra pozdrawiam prawdziwą awangardę najczystszej krwi w walce o mniejszych braci :)
  20. Witam serdecznie (kiedyś bywałem na Dogomanii... deszczowe piosenki i klimaty...) Troszkę nowych danych :) Pomagam od pewnego czasu tym psiakom. Konkretnie i na temat. Wczoraj wyszedłem późno,troszkę się wydarzyło dobrego. ciągle jest coś do zro i nadrobienia a towarzystwo liczne i baaaardzo kochane. Do rzeczy: sunia ze szpitala-wczoraj po południu -przełom :) to już nie zeschizowany kłębek nerwów z posikiwaniem moczem. Prawdziwa zrobiła się z niej wariatka i wykazuje wielkie zaangażowanie (sam się troszkę dziwię, że tak szybko ale oby więcej takich niespodzianek). prawda? Były tańce i poszczekiwania - inny piesek Jest na równi ze szpitalnym żywiołem (z guzkiem na mordce -praktycznie już śladu nie ma po tej gulce). Dalej z pawilonu - sunia ta obszczekująca -już pozwala mi wchodzić i poobcować z nią - już nie obszczekuje;), w południe zaczęła nawet machać ogonem - za wcześnie jednak na zakładanie obroży i spacery; zobaczę jak będzie reagować na "uprząż" ale to jeszcze pieśń przyszłości (twardzielka - baaardzo ją lubię i chyba zaczyna w to wierzyć...któryś z tamtych bandytów musiał jej...mocno zapaść w pamięci... "Baranek" - który wyglądał i był zrezygnowany, to już także inny pies. Staje na łapach, ryjek uśmiechnięty, zamiata ogonem - mocno obszczekał fotoreportera (co mnie ucieszyło, niech se chłopak ulży wreszcie, (chyba chłopak ? (Już mi się mieszają nasze śmierdziuszki)...wolę to niż ukrycie -ucywilizuje się i skoryguje, chyba pora na spacer z wariacjami, problem, że boks "obłożony" dużymi psami a nas jest za mało ale - będzie OK. Sunia, która była przyklejona między budą a kratą - już nie jest przyklejona. Jutro ugruntujemy ludzko psie układy;) Martwił mnie pies przy budynku, szczelnie odseparowany. Posiedziałem kilka razy w kąciku i obdarowując nie tylko spokojnym słowem ;) (na 100% przekarmiony:)) , "pogadaliśmy", oczywiście wie kto idzie, bo mu gwiżdżę ciągle to samo i już raz nie zwiał do budy, zaciekawił się. Wewnątrz; kilka razy wyszedł, jeszcze z bliska nie powąchał , z ręki zjadł - czekam aby odwrócić proporcje, żeby zainteresował się teraz mną a nie smakołykami. Uważam, że powinno się dać mu ujrzeć więcej świata. Ta izolacja sprawia, że jest tylko bardziej napięty. Spokojnie i powoli będzie ok dlatego czas przeszły - wierzę w niego:) Cięższe przypadki to piesek w pawilonie (taka pępowina kaloryfera - ja bym go przeniósł do szpitalika i popracował w lepszych, spokojniejszych warunkach. Są tam też pieski zdominowane, trzeba dopilnować karmienia - to pochłania czas i to robię, nie wszyscy to kapują i zawracają d..ę bzdurami (szkoda), Ojcowskie karmienie więc - inaczej nam zmarnieją, jutro oznaczę te boksy. Boks 39 (na powietrzu) jeden z najbardziej konfliktowych zwróciłem uwagę - należałoby dziewczynę przenieść, zaczyna być mocno adorowana przez chłopaków - resztę sobie dopiszcie czemu a właściwie czym to pachnie.Dzisiaj mnie nie ma ale mam nadzieje, że tym się ktoś zainteresuje. To pokrótce. Jest dużo pracy, jedna z kobiet już nie wyrabiała... wiadomo kto. Odkąd pomagam wiedzę non stop stałą ekipę -brakuje mocy przerobowych momentami . Kocham psy i póki to możliwe będę tam pomagać i o ile nie będzie mi się zakłócać głowy pierdołami. Takie próby już były..sorry Winnetou... takie mam priorytety. Wielkie uznanie dla Marty, Agnieszki, Kamili, (Izy, Uli..chyba - prawdziwy tytan sprzątania boksów) no i dla mego syna (za ofiarne "ogacenie" kompletu) przynajmniej te ludziory mało gadają a robią tj nie wprowadzają zamieszania.
×
×
  • Create New...