-
Posts
95 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tomekihobbit
-
[quote name='eneda']Dzisiaj był wielki dzień!!! Kłopotek pierwszy raz na spacerku z naszą Blanką szalał na całego :) Podchodził do głaskania, ....pamiętamy Kłopotka w karcerze, nie wychodzącego z budy, a na widok człowieka śliniącego się ze strachu, a tu taka odmiana Dziś poznał, że świat jest piękniejszy i o wiele większy niż znał do tej pory. Aż łza w oku się kręci :) [B]Wujaszku Tomaszku dziękuję Ci w imieniu naszych podopiecznych :) Zamieniasz nasze dzikuski w normalne, szczęśliwe psy!!![/B][/QUOTE] [SIZE=2]Cioteczko MarTusiu [/SIZE] [SIZE=2]Bez twego wsparcia, pomocy miłości zezwierzęconej do naszych podopiecznych niewiele by się udało zrobić. tyś mi...[I]sterem, żeglarzem, okrętem:p [/I]bo malutko takich co całe serducho oddają naszym schroniskowym (i nie tylko) futrzakom. A patrząc na foty Andzi69...nie dziwię się, że nasze psy spitalają do nas z powrotem, to zasługa wszystkich którzy tam uczciwie pracują, nie zapominając o wolontariuszach, tych najwytrwalszych w zebrowatych np. kaloszkach ;) Dziękuje za uznanie i vice versa [/SIZE]
-
[quote name='BeataU']Ok, wolałam się upewnić, bo na mnie trochę w pierwszym momencie naszczekała. Ale Ty Tomku, lepiej ją znasz, więc wiesz, co mówisz. Poogłaszam Daisy dziś wieczorem. Ewentualnie jutro dokończę, jeśli nie dam już rady. Ogłoszenie będzie wyglądać tak: [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/10946591_daisy_pokochasz_sliczna_suczke_z_dymin.html[/URL] Jeśli coś trzeba zmienić w tekście, to proszę wołać.[/QUOTE] Bardzo dobrze opisałaś naszą eks przylepkę budkową. Co do obszczekiwania, to jak to bywa u piesków i w ten sposób wyrażają swe emocje. Nie odbieraj tego negatywnie; wystarczy spełnić jej życzenie, wejść do boksu, przywitać się, ale [B]najlepiej konsekwentnie połączyć to ze spacerem[/B] :)) Podobnie obecnie reaguje np. [I]Sisa, Boksiu[/I] i wiele naszych podopiecznych. Jedne szczekają, inne jak np. Królowa Róża na widok smyczy zaczyna …jodłować. Na szczęście smycz stała się atrybutem spaceru – spacery teraz to podstawa w przygotowaniu do (łagodnej) adopcji. Zgoła inne emocje wyraża szczekaniem [I]Kłopotek[/I]. Niekiedy rozsądniej to ignorować, jeśli mamy w danej chwili mało do zaoferowania. Obecnie Daisy szczekaniem pragnie zwrócić na siebie uwagę. Sunia już bardzo pragnie kontaktu z człowiekiem i niezmiernie jej się to podoba – każdy kolejny spacer to z nią nie mały kroczek a wielki siedmiomilowy skok.
-
Zoja, ani tym bardziej Teri nie nadają się jeszcze do adopcji. Przed Teri dłuższa droga. Jakiś czas musi rozkoszować się spacerem/smakołykami z przytroczoną smyczą. O ile Zoja już sama wychodzi na smyczy z boksu, to Teri trzeba pomagać. Obie suki muszą wychodzić/wracać razem. Zoja jest baaardzo wylewna, to miłe, ale pora te nawyki skakania przednimi łapkami zakończyć, dlatego proszę wszystkich o konsekwencję – ignorowanie tego, odwracanie się a nie zachęcanie. Poklepanie po łopatce, pogłaskanie i ciepłe słowo będą i tak dla niej największą pieszczotą. Teri to cały ceremoniał (podnoszenie daszku) i cierpliwe zapraszanie do samodzielnego marszu. Powrót jest już OK o ile ograniczy się pole manewru (po drodze) zamknięcie kraty w str śmietników, osoba która blokuje przejście północnych boksów i pozamykanie pustych w drodze powrotnej – „w domu” czeka nagroda.
-
[quote name='Jelena Muklanowiczówna']Jeeeea! To ja się wstępnie zapowiadam na 11 godzinę rano dnia 7 lutego. Wszystko tak, jak obgadałyśmy wcześniej. Aha, i bylibyśmy zaszczyceni, jakby Pan Tomek zechciał też co nieco opowiedzieć dzieciakom o psiakach.[/QUOTE] Przepraszam uprzejmie - powtarzam - nie mam na takie luksusy czasu, ale znajdzie się ktoś ładniejszy i pachnący. Jak się da z doskoku, z przyjemnością! Joannie K. nie przeszkadzały ani mój strój ani psi zapaszek i jej się to spodobało, czego mam miły dowód - wyróżniało to pozytywnie z tłumu pachnąco oblegającego a przyjechała przecież w konkretnym celu do/dla psów (wyłącznie) Z wizytą dzieci tak samo, mają mieć tylko pozytywne wrażenia i wyciągać logiczne wnioski, ale tym razem nie zapewni tego śmierdzący psami, utytłany, wyrywany z boksów od tych [I]czo mówić nie umiejo [/I]i dalej za Joanną K. [I]I'm sorry…[/I]
-
[quote name='wilczka']15. [B]DAISY.[/B]Sunia - zawsze ja widziałam wciśnietą pomiedzy kraty a "budy"...nie wiem czy boi się ogólnie...czy boi się innych psów:-( czy ta pani to juz bywa na spacerach i już wie ze nie wszyscy ludzie sa be czy caly czas taka wystraszona?[/QUOTE] Tak, już wychodzę z nią na spacery. Wczoraj był 2 gi spacer. Gotowa była do tego wcześniej ale codzienność schroniskowa nie pozwala na wykonanie zaplanowanych rzeczy. Wczoraj nawet ładnie i rozluźniona zaczęła się bawić szmacianą lalką. Jedyny problem do łatwego skorygowania to inne psy więc od przyszłego tygodnia na spacerach powinna jej towarzyszyć Blanka, która tez będzie pomagać a nie tylko żyć po powrocie do świata jak kochany ale pasożyt :) Wolontariuszka o imieniu Beata robiła zdjęcia z tego spaceru, miała przesłać Andzi69. Robiło się ciemno ale może coś wyszło. Prosiłem enedę, żeby z nią dziś wyszła i ciekaw jestem jak im poszło (pewnie OK :) Jeszcze 2 tygodnie i jak nie będzie zakłóceń bezsensownych przemieszczeń, rewolucji etc.i będzie miał kto z nią wyjść - powinna by gotowa do rozpoczęcia nowego życia poza schronem. Teraz musimy się przygotować do (ostatniej mam nadzieję), fali mrozów ilekroć dotykam zimnych grzejników chce mi się wyć. Wolontariusze do sianka i jak jest co dokładać, to nie żałować.
-
[quote name='savahna'][B]Sisi miała przeze mnie robione ogłoszenia 16.01[/B] , wiec sa ,ze sie tak wyrażę cieplutkie jeszcze.Oczywiscie mogłabym jej powtórzyć, ale moze lepiej jakaś psine co nic nie ma.:p Bedę ogłaszać na początku przyszłego tygodnia, to zdecydujcie. Wy wiecie najlepiej... Wykaz ogłoszanych psiaków jest na początku, divia uaktualnia w miarę możliwości...;)[/QUOTE] Rozumiem, jednakże proszę o skupienie się na Sisi.
-
[quote name='Jelena Muklanowiczówna']No to fajowo, jakby się udało. To są jednak jaja, że musi przyjechać znana osoba, żeby coś zaczęło się dziać. A ja się pytam, czy chcecie nas tego 7 lutego z dzieciakami, czy nie chcecie? ;-)[/QUOTE] Dzieciaki w schronie! :) Ja jestem ZA! To jest równie ważne jak ogólnie pojęta opieka nad zwierzętami!!! Uwrażliwianie i kształtowanie odpowiednich postaw dzieciaków... co będę tłumaczył. Dziś będę pracował z psami przy współudziale dzieciaka w ramach jego rehabilitacji. Pożyteczne i dlatego, że możemy zaprosić kogoś z dziennikarzy a i ładny news na stronkę, która zapewne odwiedza i Joanna, i jej asystentka. Osobiście nie mogę decydować i nie mam czasu na pogadanki ale kierownictwo zapewne się spręży. Taka wizyta to same zyski. sądzę, że kierownictwo kogoś wykombinuje i że otrzymasz odpowiedź.
-
[quote name='savahna']Super!:lol: Bede odnawiała ogłoszonka Boksiowi.;) [URL="http://i566.photobucket.com/albums/ss105/Coves/Schronisko/DSC_0851.jpg"]http://i566.photobucket.com/albums/s...o/DSC_0851.jpg[/URL] Edit: Podobno BOKSIO zarezerwowany, wiec sie wstrzymam. Czy mozecie mi powiedziec, [B]który psiak pilny do ogłaszania[/B], czy mam sobie sama wybrać?:razz: :p[/QUOTE] Wskazuję na Sisi/Sisia - po sterylce, delikatesik obecnie w karcerze :( Dogaduje się ze wszystkim psami. A propos Boksia...jakieś fatum wisi nad tym psem(!) Już kilka razy był "zarezerwowany", już mieli po niego przyjechać, zabrać...pod tym względem [B]najbardziej pechowa schroniskowa psina.[/B]
-
[quote name='Asior']miło mi było poznać wreszcie tomka ;)[/QUOTE] Fajne z Was ludziory, niedługo odlatuję z Krakowa do Bergen, może uda się wcześniej spotkać i wychylić za pomyślność Waszą i naszą oraz wszystkich psowatych...jeśli nie ( bo tu wieczna gonitwa) to okazji będzie jeszcze bez liku, bylebyście nie pobłądzili... Przy okazji; dziś przyszła spec ekipa od prezydenta i bardzo poważnie zabrali się za planowanie modernizacji i remontu schronu - aby spełniał odpowiednie wymogi, długo z nimi rozmawiałem i szczegółowo mi wszystko pokazali co będą chcieli zmieniać - bardzo dobrze to wygląda. Kończę, żeby nie zapeszyć.
-
[quote name='ewab']Ale i tak okazuje się, że tylko świętowaliśmy i nic nie było robione: [URL]http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,8981267,___A_na_pomoc_czekal_kot.html[/URL] Dodam, że inne stowarzyszenie było wcześniej od nas poinformowane o wypadku kota. Powiem tyle - życzliwość powraca.[/QUOTE] A pies im..... robimy swoje, to się liczy. Z drugiej strony jakoś dziwacznie brzmi ta relacja z tych telefonów, kupy mi się to nie trzyma...zasady są proste a tu takie dziwadło. poza tym jeden samochód nie jest w stanie obsłużyć lawinowo spadających zgłoszeń! We wrocku jeżdżą np tylko wtedy gdy np. pies jest przetrzymany i istnieje realna możliwość jego złapania i udzielenia dalszej potrzebnej pomocy. Bez współdziałania ze społeczeństwem cudów się [B]nie zrobi[/B]. My możemy po-pościć byle nasze zwierzaki były syte. Cholera powiedziałem prasie o "mokrym" a ryż nam się już kończy :( Joanna fajna kobieta, widać, że prawdziwie kocha psy ( ja to widzę). Ta wizyta była potrzebna, jeśli Joanna będzie konsekwentna pożytek dla zwierzaków będzie tylko większy. Jutro Elizabeth (nasza dzielna delegatka nadmorska) niech przypilnuje Gracji, bidulka ma paskudne zapalenie uszka -dostała leki ale trzeba sprawdzać co na piaseczku!!!! przygotowałem dla Kłopotka boks (szczeniakarnia) ale Gracja musi być odizolowana więc "wskoczyła" właśnie tam. Sprawdźcie kochane kobiety uszka Skubiego...tak na wszelki wypadek... [B]Dopisałem się bo ciężko mi bezkrytycznie przyglądać się gdy sam sobie żyły wypruwam. Jeśli coś przeoczyłem a na pewno bo troszkę kondycha mi siadła, to proszę o dalsze komentarze, pora żeby to zacofane cywilizacyjnie społeczeństwo pojęło co i jak a od nas nie oczekiwano że dokonamy cudów, że nie chcemy zostać świętymi a możemy/chcemy pomóc w obecnych warunkach obiektywnie tyle ile to możliwe, poza tym edukacja edukacja i jeszcze raz uświadamianie.To dobra okazja. [SIZE=2]Pora także zastanowić się nad stworzeniem ścisłego zespołu interwencyjnego, można poprosić dr Kabałę, lub kogoś z lecznicy aby jednego dnia dokonał przeszkolenia z udzielania pierwszej pomocy rannemu zwierzęciu, z enedą nie damy rady większości załatwić na miejscu i w terenie nawet przy pomocy Pani Ewy. [SIZE=1]Ja już czuję się wypalony[/SIZE]. Pora także na zebranie załogi. [/SIZE] [/B] [URL]http://forum.gazeta.pl/forum/w,60,121167169,121183509,_A_na_pomoc_czekal_kot.html[/URL]
-
[quote name='ewab']Dzisiaj razem z Powiatowym byliśmy z wizytą u P. Lubawskiego. Wygląda na to, że przynajmniej dopóki nie będzie innego miejskiego schroniska Dyminy będą funkcjonować. Prezydent nie wykluczył, że być może miasto będzie budować schronisko na innym terenie. Z nieoficjalnych, ale wiarygodnych źródeł dowiedzieliśmy się, że burmistrz Piekoszowa nie jest zainteresowany budową wspólnie z Kielcami. Owszem może udostępnić teren dla Kielc (niezależny od tego na którym ma stanąć piekoszowskie), budowę i prowadzenie schroniska pozostawia miastu.[/QUOTE] Proszę uprzejmie, dobra idea budowy miejskiego schroniska. Czyli kolejna wolta/opcja aktualna(?) Przebudowa, modernizacja Dymin wykluczona? Moje odczucia do zarządzających miastem mam co najmniej ambiwalentne. Trudno wpadać w euforię, czy nawet silniejszą nadzieję, skoro tyle w przeszłości było rozchwiania, mijania się z prawdą, przysłowiowego robienia z gęby cholewy...czyli kpin obłudy, beztroski o bezdomne psy, koty; traktowanie jako pacynek do dowolnego użytku a ludzi ich kochających niczym intruzów i całe (niepokojące) zło. W sytuacji budowy giga kombinatu dla paru ościennych gmin powstanie Miejskiego Schroniska zapewniałoby samowystarczalność i wiemy już że podołalibyśmy z obsłużeniem na wysokim poziomie bezdomnych i potrzebujących pomocy i z opieką nad zwierzętami na terenie Kielc. Koncepcja racjonalna, czy stała, czy to bujda na resorach (?) wkrótce zobaczymy. Dziś bandyci, którzy urwali dla zabawy psu łeb wlecząc go za pomocą linki holowniczej - otrzymali "porażające" wyroki ....10 m-cy więzienia !!!! To kpina, za 2,3 m-ce wyjdą na wolność, w Stanach pierdzieli by w pasiaki dłuuugo a grzywnę dostaliby taką, że posrali by się w swe bandyckie śmierdzące gacie. W przeszłości mieli uciechę rzucając w bernardyna siekierami. ***** mać! T[B]ak czy owak o uratowane psy z Dymin będziemy walczyć, inaczej wszystko to nie miałoby sensu.[/B]
-
[quote name='ewab']Właściciele byli w schronisku. Młoda 1,5 roczna suka ma cieczkę. Jest bez obroży podobno uciekła z samochodu, do którego wsiadali. Suka już raz uciekła przy poprzedniej cieczce i były tego owoce.[/QUOTE] Zapewne zabieg sterylizacji uważają za tak przeciwny naturze i szkodliwy dla zdrowia suki, że wybierają:ucieczki pupilki w poszukiwaniu kudłatego adonisa rasy owczarek świętokrzyski, oraz cykliczne (jej) poszukiwania. Mnie nie zdziwi nic, kołtun na glowie dziecka w domostwie na przedmieściu tego miasta, czy rasowa suka z dziesiątką szczeniąt pudlo - spanielo- fosterierowato- podobnych z domieszką jamnika.
-
Ewo. Kłopotka wezmę sam i nawet tak trzeba. To dzielny, kochany dzikus :) Więcej zagraża vetowi aniżeli mnie, a ma chłopak czym ugryźć co mnie cieszy, fizycznie jest w świetnej formie, a będzie jeszcze w lepszej o ile będę miał na "psie zajęcia" czas. Przy reszcie (wszystkich) też będę asystował i pomagał vetowi. Myślę, że po badaniu pomyślimy też o zmianie miejscówki dla "politycznego". To miejsce jest szczególnie traumatyczne (sąsiedztwo...) Byłem nie precyzyjny - chodzi mi o szczekacza (pseudo jamniora długowłosego z boksów kołchoźnianych). Byli już na niego chętni, podobno nie dało się go złapać, ze mną się już wita i podchodzi, ale jak ja go teraz spacyfikuje uraz się pogłębi a nasze relacje mówiąc delikatnie szlag trafi. On ma duże szanse na adopcję -jest oryginalny ;) Szkoda te szanse jeszcze mocniej ograniczyć. Tu wolałbym odegrać rolę tego dobrego policjanta w tej niewdzięcznej aczkolwiek koniecznej "akcji". Inna obiektywna trudność to pora roku i będzie ciemno. Tak czy owak damy sobie radę i postaramy się zminimalizować psi stres jak to tylko będzie możliwe. Zapomniałbym. Chciałbym pochwalić pana Ryszarda - dozorcę. Obserwuję gościa i widzę, że ma dobry, właściwy stosunek do zwierzaków, abstrahując, że jest bardzo pracowitym człowiekiem. To fajne, że potrafi się szczerze troszczyć, interesować, wchodzić do boksów i robi to z własnej woli, potrzeby serca...Prosty, świetny i pożyteczny chłop!
-
Nie martwcie się, nie smućcie. Z tych 3 „zatrwożonych” piesków jedna sunia (niedawno jeszcze przylepiona w przestrzeni między budą kołchoźnianą a kratami) już jest przywrócona dla świata w dużym stopniu. Teraz, w nowych warunkach 2 pozostałe pieski będą codziennie karmione czystą miłością. Wyszarpię z nich, co złe - obiecuję! Jutro poświęcę im wreszcie duuuużo czasu (mam nadzieję, że się uda, bo innej pracy jest ciągle bardzo dużo). Mój kochany Kłopotek-polityczny dziś otrzymał kolejną modernizacje, która będzie mu tylko dobrze służyć, niedługo zaczynamy (dla niego całkowite novum) nowy etap…zresztą to już inny pies ;) Nasze relacje są pozytywne, przeważa w nich zaufanie a nie strach. I pozwala mi na bardzo dużo, ponadto zaczyna fajnie reagować na ludzi, a rano zaczął się (od tygodnia) witać ;) Moja największa troska to „kaloryferek” z powodu nawału pracy nie można było psince poświecić odpowiedniego czasu. Zdecydowałem się na zabranie do nas, głównie do sfory budynkowej ;) Dziś słodkokwaśna zabrała „kaloryferka” na wybieg tzw.luźny, było lepiej niż poprzednio. Liczę, że przecukrzonoprzekwaszona poprowadzi kaloryferka dalej - to najlepszy jak widzę układ, najbardziej efektywny. Wiem, że na tę kochaną kobietę można liczyć; wierzę więc w postępy. Martwi mnie także nasz szczekacz, ale z innego powodu. Poszliśmy sporo do przodu a tu lada chwila badanie vet;( To jest teraz najmniej dogodny moment dla mnie i psa, wierzę, że w tym jednym wypadku ktoś mnie wyręczy z dostarczeniem do veta. Szkoda stracić, co się udało ostatnio wypracować. Aha ,dziś dopisały wolontariuszki + pan wolontariusz rekordzista, który spędził z aportującą płaczką sporo czasu :diabloti: piszczącą piłeczkę i wesołe szczekanko słyszałem nawet jak robiło się ciemno… Udało się wyprowadzić wszystkie psy ;) (oprócz tych wycofanych) TO TERAZ ARCYWAŻNE dla nich. Co więcej nawet z 2, 3 wolontariuszami udaje nam się wyprowadzać większość podopiecznych ;) niestety kosztem spędzania reszty swego nędznego życia w schronie ale widok zadowolonych, spokojnie(j) wracających, odprężonych psów - jest tego wart.
-
[quote name='illa']Tomekihobbit,nie wiem czy zdołałeś już dotrzeć do domu w co wątpię ale nie mogę się położyć zanim cię nie przeproszę WYBACZ ale na prawdę nie mogłam dłużej ci pomagać bo nie miałam opiekunki do wnusi a i tak dotarłam dopiero 20.30.:mdleje:[/QUOTE] Jestem jestem... nasz drogi vet. po wszystkim był tak uprzejmy, że mnie podrzucił do chałupy, więc spoko. Ależ bardzo pomogłaś i bardzo dziękuję za pomoc! "Załatwiliśmy" 3/4 karceru i psy które miały wcześniej problemy zdrowotne. Boksy "przebadane" oznaczone [B]"L".[/B] Teraz najważniejsze to przestrzeganie zaleceń, które pozostawił lekarz i dopilnowanie podawania zaordynowanych odżywek, leków. Psy były bardzo dzielne, cierpliwe.Tylko jeden chłopak i jedna sunia... zestresowali się i ...pralka już pracuje na 120% [B]Co cieszy (jak podkreślił lekarz psy są w dobrej kondycji).[/B] Bodajże jeden wymaga większej troski, jeśli chodzi o żywienie, teraz jest sam w boksie, więc szybciutko nabierze tłuszczyku a ja już tego "gościa" dopilnuje, żeby zjadał teraz spokojnie i dokładki na też zagwarantowane. U jednego znaleźliśmy ropiejącą rankę, więc antybiotyczek od jutra. Przy okazji zweryfikowaliśmy błędy ewidencyjne, uzupełnili braki (obroże, opisy etc.) W przyszłym tygodniu "przeglądu" cd.
-
Uprzejmie informuję, że Róża nie jest jeszcze gotowa do adopcji. Z opiekunami świetnie współpracuje, nadal wykazuje nad agresywność. Popracujemy jeszcze jakiś czas. Sam myślę o Róży, mój Hobbit na pewno by tego chciał, jednakże muszę pewne sprawy dograć. Jeśli się nie uda to Róża musi trafić do właściwej osoby i nie będzie to adpocja w trybie expresowym. Ten ktoś będzie musiał z nią pospacerować i to jakiś czas - a nas przekonać, że zasługuje na nasze i Róży zaufanie.
-
"Elizabeth"....brawo kobieto - niespodzianko. Kontynuuj tę arcyważną pracę. Masz dryg do tego (jak i do wszystkiego innego) nie wyłączając "szczołgiwania" wolontariuszy, którzy w natchnieniu i uniesieniu po pierwszym epizodzie, zmarzniętych: nosie, stopach - już nie wracają. Ale chwała i za to. Powrócą na wiosnę. Są i tacy (na szczęście) przez duże W. Proszę podglądaczy o zwrócenie uwagi na zdjęcie Róży nr 3. nawet jak s.... też jej się pysk cieszy. To tylko u nas, w Dyminach ;) po spec terapiach poj...ych ludzi, tylko u nas jest specjalizacja z psem w budzie, ze słomą w ustach, parafrazując jesteśmy nienormalni i [I]dajemy za dużo miłości[/I]
-
W ekstazę nikt nie popada z osób, które obserwuję, czasem jak się nawróci do świata psiaka i owszem. Żaden z darczyńców w schronie jak i wolontariusze nie jest poddawany żadnym procesom badawczo śledczym. Przywożą, pomagają, darowują – zabiera się, dziękuje serdecznie - takie standardy, pokornie i uprzejmie. Formalnie się spisuje dane aby być de lege artis i wsio. Hipotetyczne odniesienie do pukowców w roli darczyńców jest… nietrafne. Psy zapewne pogryzłyby, ale nie ofiarowaną karmę. Zastanówmy się nad merytorycznymi argumentami za utrzymaniem schronu. Nie sama negacja pozwoli na sukces. ostań w pokoju, jadę dziś do psiaków jako czystej krwi...
-
Szaroburo, nawet nie czarno biało. Słońce „optymizuje” wysoko w Alpach… „Guru”, kabotyn WEL pchnął kolejną wizję ( czy to nas zaskakuje?!) Stąd zapewne nasza koleżanka Andzia69 się martwi, ja też, ale… W naszym obozie jeszcze słychać śpiew i rżenie koni tj. kucie szabel, napełnianie cocktaili mołotowa Przed nami (wszystkimi) Andziu69 kolejna zapewne decydująca bitwa. Nie pójdziemy jak bezwolne barany na rzeź. Skoro taka wola prezia niech z koleżką wójtem tworzy kombinat do opieki nad zwierzętami, z daleka od miasta, ludzi, szkół, z daleka od wolontariuszy, nie wierzę w wolontarystyczne natchnienie tubylców i z przypadkowymi ludźmi – byle pod ścisłą kontrolą organizacji pro zwierzęcych. Nowoczesne zaplecze (?) to nie wszystko. Zapleczem jest na pewno wysypisko śmieci. To już teraz wygląda jak karykatura takiej placówki a doświadczenia bogate mają i wiedzę jak to robić. Pora może też uzyskać wiedzę co z prowadzonym postępowaniem prokuratorskim?! Kiedy ,czy będa postawione zarzuty, komu, kiedy epilog (i oby) w Sądzie? Niszczenie, próba ostatecznej likwidacji schronu w Dominach, placówki już społecznie bardzo dobrze i postrzeganej i funkcjonującej – jest ZŁEM, któremu z taką samą siłą należy się przeciwstawić jak w przypadku walki z patologią pukowską. Schronisko w Dominach się sprawdza i jest potrzebne – powinno być zmodernizowane tak jak deklarowano, niezależnie od zmieniających się idei prezia. Jemu akurat powinno zależeć teraz na Dyminach - wzorcowych ale kto zrozumie tego człowieka. Uruchomiliśmy niedawno drugi wybieg dla psów, gdzie mogą luźno pohasać. Są prze-szczęśliwe. Psy, które mają jeszcze problem z widokiem smyczy braliśmy na ręce i tam puszczaliśmy, od razu lepiej. Natłukliśmy tam wczoraj zdjęć z Agnieszką. Mają tam zabawki, wiele szaleje z piłkami. Ja ku uciesze psów i „szyderczej” załogi aportuje te przerzucane za 2 metrowy mur przez Enedę z wdziękiem wodza Zezowate Oko. Karma. Może być i od ku klux klanu, czy frakcji dupamaros, byle wartościowa i byle była. Psy nie bawią się w żadną politykę, chcą mieć pełne brzuchy i merdają bezkrytycznie ogonami do każdego darczyńcy.
-
[quote name='ewab']Jutro wyjeżdża Rudzia. Najpierw przez Katowice do Żar. Postaram się sprawdzić czy dary od Tomka dotarły do schroniska. Przepraszam za chłodne potraktowanie, z mojej strony ma gorące podziękowania.[/QUOTE] Ilekroć widzę (rzadko, bo jestem zazwyczaj na zew. przy psach) to dziewczyny są bardzo serdeczne dla darczyńców - inaczej nie potrafią, proszę mi wierzyć. Raz miałem tę przyjemność i oprowadzałem darczyńcę (Pani z córką) po boksach i karmiły psy w szpitaliku. Obsługa darczyńców z tego co widzę (z boku) to domena Pani Eli i zawsze jest bardzo uprzejma i traktuje tych ludzi z należną estymą. Nie twierdzę, że było coś nie tak, ale leży to w sprzeczności z tym co zaobserwowałem.
-
Słodkokwasna (?) ...smakujesz jak sułtański miód. Bardzo dziękuję, że tak oceniasz nasze wysiłki. Dziewczyny są rzeczywiście świetne, dobrze mi się z nimi pracuje. Nie może być inaczej kochamy psy - oddają nam to samo z nawiązką, uwielbiamy nasze śmierdziuszki, może za bardzo ale to chyba nie wada w takim miejscu. Poza tym pamiętamy ich gehennę. Podejrzewam kim jesteś (zbyt dużo ludzi tam się nie przewija z obiektywnych względów) - szybko się uczysz :) i jesteś bardzo pożyteczna-pomagasz- psy już Cię poznają i lubią - widziałem to:) Każdy w zasadzie, kto przychodzi robi dużo dobrego, potrzebują już normalnych kontaktów z jak największą liczbą życzliwych im ludzi. Te relacje miały przecież zakłócone, dokładniej straszne jak to z barbarzyńcami. Nie wiem jak potoczą się moje losy i czy będę mógł pomagać jakbym chciał - proza życia. Dobre wieści to "odkaloryferowanie" dwóch kaloryferków i przeróbka boksu "politycznego"! Chłopak widzi świat i nawet sobie dziś pohasał ;) [B]Gusia jesteś Wielka! [/B]To Agnieszka załatwiła ślusarzo-spawacza -super gość i będzie jeszcze kilka rzeczy usprawniał (między innymi zabezpieczenie boksów do kwarantanny). Jak robiliśmy to tak się starał jakby to było na zlecenie szejka a nie dla "zwykłego" psa a co się naklął na tamtych :) Świetny pomysł (szkoły, uczelnie) ja uważam, że czas żeby nasze pieski zaczęły także występować gościnnie. Wiem, że będziesz w schronie w miarę możliwości, bardzo mnie to cieszy. Ps i zaraz na gadulcu Marta mi napisze, że tęskni już za psami....
-
-koniec problemu -adopcje -nowa nazwa schronu -znaczniki boksów (kolejność dowolna) Psy już można przemieszczać - DOTARŁO opi****l paru osób może nie pójdzie na marne ja przeżyję ;) A dotarło dopiero tu, co było chore, arcy niebezpieczne i najzwyczajniej nierozsądne. Jak się nie potrafi (z uporem lepszej sprawy) załatwić psich życiowych potrzeb tj. przeciąć w prosty, szybki sposób na miejscu, to tak się kończy - pyskówkami. Koniec tego problemu. Znaczniki (mordki uhahane/nie uhahane) muszą być na wszystkich boksach na zew.!-nie tylko w biurze - sprawdza się; widziałem jak wolontariuszki nie wzięły 2xpsów (nasze "cieczki") - jest chaos. [B]A adopcje faktycznie stoją.[/B] Tu mój syn miał świętą rację, to jest pięta achillesowa -musimy więcej podziałać i tu, na miejscu w mieście i tak nieszablonowo. Niekoniecznie sanki ciągnięte przez Miszę vel Baranka) z rogami renifera Pora przedświąteczna (dziś choinka z dzieciakami -super). Warto wykorzystać ten zaczarowany czas. Schronisko musi wychodzić do świata tak samo jak na świat się otworzyło. Jak? Nie będę proponował konkretów, każda ma wierszówka wywołuje teraz złe odczucia,także wegetatywne a ja człowiek pełen empatii. a Jako destroyer głupoty ale i dostrzegający sytuacje komiczne;to ze schroniskowego życia-hicior powiedzonko tygodnia: "Niech psy teraz nie szczekają, urzędnicy są !" ...prawie jak w Misiu [I]Konie łby pospuszczać, czy konie mnie słyszą?![/I] dlatego śmiem wnioskować o odkucie jednak PUK-u i przykleić "Schronisko MIŚ". [I]Mi smakuje[/I]
-
Wybacz proszę, to był przede wszystkim „język pędzącego na autobus”. 1.Pisałem [I]To Opiekun pracuje ze zwierzętami i je zna i [B]to Opiekun powinien decydować[/B], kiedy zajdą obiektywne przesłanki do przemieszczeń psów. Opiekun, więc ma pełnić rolę (w tej sytuacji jedynie informującą). Oczywiście po stwierdzeniu takiej konieczności, dokonuje się tego- na cito![/I] Przykład:boks :samiec+suka z cieczką, pies dominujący (gryzący współlokatora, okaleczenia i poważniejsze konsekwencje), pies wycofany,„zeschizowany” w grupie 3 psów, pies nie dopuszcza do karmy pozostałych. Pies (jak „baranek” który pozbawiony nagle stada, towarzysza degraduje się psychicznie (jednego dnia przenieśliśmy od niego sukę cieczką i była adopcja –pozostał sam- bardzo źle to znosi. Potwierdzają to opiekunowie [B]Eruane.[/B] Pies przygotowywany do adopcji - znów zamyka się w sobie i ma wszystkie typowe objawy stresu: brak łaknienia, ograniczone bardzo możliwości skupienia, ucieczka w odosobnienie i ja to nazywam „zespołem smutnych oczu”. Jest i wiele innych powodów obiektywnie wymuszających konieczność przemieszczeń (post Marty) [B]Przemieszczenia powinny być niezależne od wygody, niewygody administracji, czy komplikacji polegającej na konieczności przeniesienia numerków, czy dokonania zmian w zeszycie.[/B] [B]Przenosiny są więc rutynową czynnością takim miejscu (i tu i teraz)[/B] a obecnie są niedozwolone. Potrzeby psa w schronisku są pierwszorzędne także ze względu na ogólnie pojęte bezpieczeństwo podopiecznych. Obecna sytuacja jest dalece niewłaściwa i nieodpowiedzialna. Stwierdzenie p.o. kierowniczki, że [I]psy tyle wytrzymały, to mogą jeszcze poczekać tydzień[/I] uważam za poświadczenie albo niewiedzy albo braku odpowiednich cech potrzebnych w ogólnie pojętej opiece nad zwierzętami. 2.Tak. 3.opowiedziała Marta 4.Odpowiedziała Marta, nadmienię, że pytałem p.o.kierowniczki, kto będzie rano wskazała na wymieniony przez Martę skład osobowy. Ponadto omówiłem konieczność „zapsienia” boksu „baranka” i wskazałem odpowiednie psy; otrzymałem potwierdzenie , że wszystko będzie dopilnowane. Nie wiem, o której de facto psy dostały jeść, karmienie powinny wykonywać 2 osoby. My karmimy je zaraz po przybyciu do schroniska ( jak jest bardzo gorące rozlewane jest do dużej ilości wiader, także wyjętych misek. Problem przemieszczanie psów) powinien być rozwiązany szybko. O to dawno prosiliśmy wszyscy opiekujący się psami, niepotrzebna, nie merytoryczna dyskusja i pyskówki były łatwe do uniknięcia. O co prosiłem od razu. PS.”Chora” i szkodliwa sytuacja trwa. I niech cały świat się dowie a na pewno zaciekawi Eruane – agresor Master, bardzo ładnie obwąchał się z dwoma psami (samiec, suka) bez usztywnień, symptomów agresji. Moim zdaniem miał mało kontaktów z psami w ogóle i nie były to zachowania agr o podłożu hormonalnym, to może nasz agresor uniknie chlaśnięcia klejnotów i zostanie psem: pięknym, kompletnym i pewnym w prowadzeniu.Zapomniałem dopisać:czarny przyssany do kaloryfera (karcer) duże postępy, kolejny po tej samej stronie nie da się wiele zrobić ze względu na obłożenie "celi".Dziś nawet tym skromnymi siłami udało nam się wyprowadzić na porządne spacery blisko 30 psów. Fajna byłaby pomoc z tech vet. Czy są jakieś informacje, kiedy to będzie możliwe? Ktoś wie?
-
[B]Nikt nie mówi przekładaniu na nieokreślony czas czegokolwiek! Co ma piernik do wiatraka?! [/B] [B]Dobro zwierząt ma być na miejscu pierwszym ![/B]I można to zrobić i z automatu i bez narażania psów na pogorszenie sytuacji! Szanuje faceta i bardzo lubię - dostałem taką wiadomość, że dzwonił i powiedział, że jest taki problem? Czyli to bujda na resorach ?! Przecież wiem, że ten człowiek nakarmi, bo i za to Go cenię, że ma uczciwe podejście do zwierzaków -że odbiega od karykaturalnych i złych standardów jakie tam zostały zaprezentowane - w którym miejscu Go uraziłem?! Nie było ludzi którzy mieli i POWINNI być-tu jest clue programu. Moje relacje między- zwierzęce oceniam bardzo wysoko między ludzkie także, choć rozumiem, że szczerość i zaprezentowane obiekcje są niepoprawne. Rozmowy na miejscu, sugestie nic nie dają. Dziękuję uprzejmie za uznanie i vice versa.