Jump to content
Dogomania

tomekihobbit

Members
  • Posts

    95
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tomekihobbit

  1. [quote name='eneda']Okazało się, że boksiu ma nużycę.[/QUOTE] Zapewne dlatego się go pozbyto :( Leczenie kosztuje i dużo zabiegów pielęgnacyjnych. Wczoraj go wykapaliśmy, ale czeka nas w takim razie jeszcze dużo szorowań boksia...musimy udrożnić ...[I]białą kratkę z dziurką. [/I]Boksiu z trudem się mieści w kabinie prysznicowej.
  2. [quote name='wilczka']tomku a ja mam prosbe(i nie zwiazana z intrygami ani naszym szalonym rejsem)chodzi mi o tego miska.i mam tez prosbe do andzi-kierowniczki i ewab-bo to jej pies. nie wiem,czuje to,moze intuicja mnie zawodzi,ale nawet jak to sprawdz to bym spala spokojnie. w/w panie wypozyczcie tomka i tomku wypozycz sie sam. pojedz do hotelu i zobacz misia,ja wierze ze jemu mozna pomoc,czuje zze ma szanse na fajny dom ale nie w tym stanie,poradz,powiedz jak z nim pracowac a ja sie tego podejme(jesli dziewczyny sie zgodza)tak mi szkoda tego psiaka.......spedza mi sen z powiek....damy rade mu pomoc?????[/QUOTE] Droga Wilczko…chcesz – masz! Niepotrzebna żadna delegacja do Miśka. Dziś poznaliśmy się bliżej. Zostaliśmy kumplami. Jedną z pierwszych rzeczy po wzajemnym poznaniu się było zdjęcie wstrętnej kolczatki, w którą zupełnie niepotrzebnie ktoś go uzbroił. Nie robił mi żadnych problemów, także przy przymiarkach nowej skórzanej. W żadnym momencie nie zauważyłem zachowań agresywnych, przeciwnie. Potarmosiłem Miśka w różnych miejscach. O żadnym kąsaniu nie ma mowy, żadne chwytaki, rozwiązania siłowe absolutnie są i niewskazane, i [B]niepotrzebne![/B] Ten pies jest przemiły, przyjazny. Na smycz reaguje pozytywnie, domaga się spaceru, więc odbyliśmy dziś jeden z marszu a 2-gi dłuższy.. Jest tego bardzo spragniony, owszem jest energiczny, ale ładnie się daje skorygować nawet jeśli obok przechodzi inny pies. Tak, na pewno wykazuje nadpobudliwość (suczki)a nadmiar energii może w różnoraki sposób rozładować. Zalecałbym kastrację Miśka z powodów, o których pisałem wcześniej i będzie stabilniejszy, łatwiejszy w prowadzeniu, od tego bym zaczął. Na pewno ten przemiły pies potrzebuje zdecydowanego, pewnego prowadzenia przez osobę, która poświęci mu dużo czasu, potrzebuje osoby aktywnej. Bardzo fajny koleżka z tego Miśka Wilczko, jak go poznałem rozumiem twe rozterki ale jest i będzie wszystko dobrze, będzie szczęśliwy, nie wiedzę żadnych przeciwwskazań ( z jego strony) aby miało być inaczej.
  3. Tak, potwierdzam, miałem odwagę cywilną podnieść na forum sprawy, rzeczy, które w bezpośredni sposób zagrażały psom umieszczonym w schronisku i będę w interesie tych, co głosu nie mają - występował - ktokolwiek będzie zawiadywać schroniskiem i zajmował się opieką nad bezdomnymi psami w tym mieście, jeśli będzie działał na ich szkodę Innymi słowy na pewno zrobię wszystko, aby nie pracowały w tym miejscu osoby, których: działanie, postawa, decyzje wskazują, że zwierzęta tam umieszczone można traktować jak rzeczy a których działania im w sposób bezpośredni zagrażają. Dopóki mogę nie pozwolę, żeby w pracy bezpośrednio przy psach pracowali, ludzie, którzy ich nie kochają. Robiłem tak wcześniej za puk i nie zamierzam tego zmieniać. Można to nazwać hipokryzją, intryganctwem,, proszę uprzejmie. Innego wyjścia już nie było, tak oceniłem sytuację. Nie mogłem czekać dłużej i patrzeć na to, do czego zmierza- moje zdradzieckie, paskudne zakłamane sumienie mi nie pozwalało. Wiedziałem, że nie tylko przyjaciół tym zyskam, co istotne byłem pewien, że to miejsce zostanie tym samym dla mnie znów zamknięte Stało się inaczej i czy pracuję jako wolontariusz czy opiekun staram się zrobić jak najwięcej dla tych zwierząt w miarę moich umiejętności i sił. Jeśli ktoś to dostrzega jest mi bardzo miło i bardzo serdecznie za to dziękuję. Nie robię tego dla pieniędzy, bo po dokonaniu opłat nie mam za bardzo, za co żyć, a opiekuję się jeszcze dwoma osobami i dorobić nie mam czasu, jednak praca z psami jest dla mnie ważna. Pewnego rodzaju satysfakcja jest bezcenna. Nie mam innych spec ambicji, zapędów - bezpośrednia praca przy zwierzętach jest dla mnie Naj. Nie będę się też nikomu tłumaczył, że nie jestem wielbłądem, na nikczemności pomówienia, nie będę reagował, przynajmniej tu. Zawsze też będę występował w obronie ludzi i moich przyjaciół, których także kocham, szczególnie, gdy zarzuty im stawiane są bez znajomości rzeczy (np. warunków, ilości rozmiaru pracy) a krytyka rodem z sufitu. Nie oceniam kwalifikacji, dokonań innych miłośników psów, opowiedziałem jak niektórzy są postrzegani i na jakiej podstawie. Można się mścić można próbować zrozumieć. Przeczytałem wiele, co odczułem z obrzydzeniem, jednakże…patrząc na psy w schronisku teraz, na ludzi z nimi pracujących – wiem, że postąpiłem słusznie. [I]Idziemy do przodu[/I] nawet w tej tymczasowości pełnej nieprzyjaciół, donosów, nalotów i innych świństw i właśnie intryg… JEST DOBRZE Rozumiem, że zazdrosnych, "życzliwych" nic nie powstrzyma dopóki 'piłka w grze" a zawiści całe pokłady, nic nie szkodzi. Jest tylu prawdziwych Ludzi, przyjaciół, którzy są z Nami i schroniskiem...Kraków… Jędrzejów…wolontariuszki kochane, cała masa ludzi którzy Nas wspierają , robimy co trzeba. Teraz chciałbym się skupić na pracy i sprawach codziennych schroniska a na przyszłość posłuchać Wilczki [FONT=&quot] [/FONT]
  4. Przeżyliśmy już klasyczną prowokację ( w dniu wizyty Dżoanny,) donosy i kontrole powiatowego, dziwne naloty niedzielne, nagle wpisy pojawiających się „życzliwych” schronisku w Dyminach. Na paru forach. Nie bez kozery pisałem o adwersarzach/ wrogach, taki to czas Niekiedy zazdrość, pycha innym razem coś innego. W schronisku wszystko w porządku, chwalą Nas, dobrze postrzegają teraz – wiem, że boli. Tak! Ta ekipa kocha zwierzęta i o wszystkie dba tak jak należy, jakby to dla twej TŻ nie zabrzmiało infantylnie, dziecinnie – kochamy ponad życie. I będzie: [LIST] [*]do rymu, [*]wesoło, [*] z hołubcami, [*]pędzącymi taczkami, [*]Ryśkami lwie serce, [*]będziemy się tarzać w sianie a psy w tym czasie pozdychają, ( z tęsknoty) będzie wesoło rodzinnie i serdecznie - jak teraz, bo kochamy się tam jak warianty i nikt tej atmosfery nie zburzy. [/LIST] Nie ma problemu z wolontariuszami, raz jest ich mniej, raz więcej, nie ma problemu z wyprowadzaniem wszystkich psów na spacery, utrzymaniem czystość etc. Psy szczekają karawana jedzie dalej. Możecie i mnie próbować dyskredytować, moich Przyjaciół, bliskich, morderców zwierząt z tipsami i bez – pisz: boldem cyrylicą, używaj capslock’a – interpretuj ze swoją kobietą, co i jak wam się tylko podoba, ulży Wam, poprawi samopoczucie, OK. ale dajecie tym tylko o sobie świadectwo. Do pewnego (powtarzam nikczemnego) poziomu nie zejdę, choć pewną granicę owej nikczemności - przekroczyłeś. --- Wybacz Wilczko kochana nie posłuchałem i …już pożyczyłem stówkę a nawet 3!!! Będzie na potajemną naszą schadzkę i tajemnicze alkohole.
  5. [quote name='wilczka']tomku zaklinaczu....robisz to dla pieniedzy czy dla zabicia czasu,dla slawy czy z dziwnej pasji taplania sie w psich odchodach-gowno mnie to obchodzi najwazniejsze ze robisz to dobrze!!!!-i o to przeciez chodzi. nie znam cie osobiscie(choc mam nadzieje ze bedzie nam dane sie poznac) ale intuicyjnie polegam na twoich opiniach i dziekuje ze sluzysz rada:) a jesli o rady chodzi.....wiem ze trudno ci ocenic jak nie znasz psa,ale powiedz czy dobrze postawilam <<diagnoze<< i czy kastracja jest wskazana-prosze zwroc uwage na psi czlonek-widac ze nawet z dala od psow jest caly czas podniecony mlody w typie onka.nie potrzebuje kogos z silna reka jednak musi to byc osoba cierpliwa i z doswiadczeniem. chlopak gryzie-nie jest to jednak agresja lecz to jego sposob na strach. dzis zabralam go na spacer po hotelu i musialam isc z nim na chwytaku-walka byla ostra ale po minucie chlopak zrozumial ze nie dzieje sie nic zlego i pieknie sie przespacerowal,poweszyl i obsikal teren. pojetne psisko i jesli znajdzie sie ktos kto mu pomoze i popracuje z nim bedzie mial wspanialego towazysza. moja sugestia do stozu-wykastrowalabym go-jest nadpobudliwy i jeszcze suka tam ma cieczke wiec mysle ze to tez jest przyczyna jego zachowania.po kastracji moglby trafic do mniej doswiadczonego domu Wilczko droga…prosiłem … a i ja cieszyłbym się z poznania kogoś o tak fajnym nick’u i generalnie miłego. Oczywiście, tyram dla kasy ! Po m-cu pracy odłożyłem na nowy jacht pełnomorski i jeszcze mi wystarczy na remont Bentley’a..a propos pożycz stówę do pierwszego…po zapłaceniu czynszu i gazu żyję energią z kosmosu, którą czerpię śmigając na jednośladzie po nocy (właśnie wróciłem[FONT=Wingdings] :)[/FONT]) Zapewne ten zasób sił będzie wydawał się podejrzany społecznie, ale trudno, też gówno mnie to obchodzi, bo [FONT=Wingdings][/FONT] wieczorami i w nocy fajnie nam się śmiga. Pies Na pewno Wilczko nadmierna agresja, czy nadpobudliwość( także w relacjach suczkami) jest wskazaniem do kastracji. U nie wykastrowanych psów bardzo często dochodzi do paskudnych dolegliwości w późniejszym wieku, u samca mojego przyjaciela np. problemy z prostatą, krew w moczu. Zabieg w późniejszym wieku obarczony jest też co oczywiste większym ryzykiem. Nad kłopotliwymi zachowaniami można oczywiście popracować. Rozumiem, że niewiadomą jest jego przyszłość, w jakim środowisku zostanie, z kim. Osobiście jestem za wykastrowaniem( i kastrowaniem w ogóle) w końcu to nie champion, choć chłopak urodziwy no i, nie chcemy chyba kolejnych bid błąkających się a wszystkich w tej chorej rzeczywistości nie uratujemy, borykać się z bezdomnością psów będziemy jeszcze zapewne dekady [FONT=Wingdings]L[/FONT] Nawet tylko z tego drugiego powodu abstrahując, że psa nie znam; jestem za przeprowadzeniem zabiegu kastracji.
  6. [I]eruane[/I] [I]Nie oszczędzanie siebie[/I] dotyczy w tym kontekście liczby mnogiej, lecz czytasz, co chcesz Ty przeczytać, interpretujesz w charakterystyczny sposób -. Wszyscy tu pracują ciężko. Liczysz mi czas pracy, pisania postów, dojazdów, zakładasz mi teczkę personalną , masz jakiś mój kompleks, problem? Co Cię obchodzi jak mam normowany czas pracy, co robię w wolnym czasie i jak to wszystko organizuję?! Powtarzam Co Cię to obchodzi?! Mnie nie obchodzą twe śledztwa i zachowania niczym tajnego agenta skupu żywca, masz czas to sobie śledź wszystkie wątki, analizuj teksty, to twoje obsesje hobby i twoje życie. Oczywiście, zawsze chciałem pracować w takim, tym miejscu - nie jest to dla nikogo tajemnicą. Choć rozumiem, czemu to podnosisz. To dość niskie. Uważasz, że ludzie mnie nie znają? Że pisząc o tym uznają, że chciałem pracować w katowni psów, po to żeby być takim samym bandytą jak oni? Poświadcza to jedynie naszą opinię o Tobie. Kiedy „nastał” łobuz solecki (nowy przezes PUK) dosłownie na 2 gi dzień jego rządów złożyłem aplikację. Wkrótce on dowiedział się czym zajmuję się społecznie i to był koniec a w zasadzie początek ale już otwartej walki. Mam sporo materiału ( w postaci pism i do soleckiego, wela , gruszewskiego ale i dobrze udokumentowaną historię o co się biłem. Nie mam się, czego wstydzić – przeciwnie. Ty powinnaś, ponieważ dla wielu ludzi, którzy mnie znali już wtedy i tych, co poznali tu i teraz okazałaś się w tym momencie małym człowieczkiem. „przypuszczasz” że dlatego byłem pilnym wolontariuszem itd….to już obrzydliwe. Domniemaniem, że za kompleksowymi ( poza paroma wyjątkami) spacerami nie idzie w parze czystość w boksach jest pospolitą nikczemnością. Nie robisz tego pierwszy raz. Może przyjdź, zobacz potem oceniaj, krytykuj Nas i naszą pracę. Mając blade pojęcie w jakich warunkach pracowała Marta, lub kierując się innymi pobudkami poddawałaś ocenie i Jej pracę i wysiłek co było wtedy równie niesprawiedliwe co znowuż…nikczemne. Trudno zyskać sympatię kogokolwiek z Nas w tej sytuacji. Jako wzór podałaś wtedy siebie, swoją wzorcową pracę i nie z setką psów a pięćsetką, tyle, że Marta zapytała czy to aby psy były? Bo mimo że nas nie oświeciłaś i nie odpowiedziałaś wiemy, że nie. „Jest subtelna” różnica między opieką nad setką psów a stadem baranów. Ogólnie ludzie uważali po baaardzo nieczęstych wizytach, że potrafisz jedynie lansować się np. Misterem, a omijałaś skrzętnie Różę, bo ponoć odskoczyłaś od kraty, gdy Róża na Ciebie huknęła i powiedziałaś, że atakuje bez ostrzeżenia. Marta miała identyczną sytuacje i dała sobie radę/ amatorka pokazała klasę, po kwadransie spacerowała z nią na smyczy. Ktoś powiedział o Tobie [I]taka z niej znawyczyni jak z baraniej dupy trąba [/I]Sorry stałaś się mało wiarygodna. Na dodatek twe brzydkie jednoznaczne oceny pracy ludzi w schronie, bez znajomości faktów…wybiórczość także twa wybiórczość w doborze psów do pozowania spowodowała takie a nie inne emocje. Widzisz, znamienne wiedzieliśmy, że po tygodniach milczenia pojawisz się na forum, jak nadąsana dziewczynka bijąca piąstkami… Czemu tak się tak się egzaltujesz, jeśli ktoś jest dla mnie miły i docenia moją pracę, prosi o radę? Zakładasz z góry, że to nie obiektywna ocena, wystawiona przez kogoś bezkrytycznego, niespełna rozumu…czemu znów obrażasz obcych Ci ludzi? Nic nie poradzę jestem jaki jestem, ludzie mnie szanują i lubią i nie za piękne oczy - musisz to jakoś przeżyć. Co w tym niestrawnego, że ludzie dobrze Nas oceniają, widząc, co robimy w schronisku?! Tak osoby, które mogą się zaangażować były w schronie, w dzień, w południe też to musisz przeżyć, wśród nich jedna ta „strategiczna” Co do planów, napisałem, że niczego precyzyjnie nie ujawnię tu, bo to kretyństwo i nie byłbym ani lojalny i stracił wiarygodność To co Tobie się wydaje; mnie nie obchodzi i pozwól na to innym. Jasne ze na wielu rzeczach się nie znam pisałem tym, to żaden wstyd, bladego nawet pojęcia nie mam - nie muszę. Nie mam w planie żadnych plagiatów, kradzieży pomysłów, czemu znów mnie tak oceniasz? Na jakiej podstawie? Skąd to kolejne paskudne domniemanie? Jeśli coś Ci przeszkadza, śmieszy po cholerę czytasz, roztrząsasz, nie rozumiem tego..[I]dziecinne, cocktaile[/I] innym ..”smakuje”, Tobie nie musi. Musisz z tym żyć Możesz napisac o kolorze moich majtek, kogo kochałem, o moich miłościach…kiedy nie skasowałem biletu. [I]Już tu nie wrócę tu są dziecinne wiersze[/I].... nie muszą Ci się podobać, Co kogo to obchodzi? Innym może też nie lub tak…jak dziecko… Kiedyś Ci napisałem i powtórzę. każdy kto pomaga i czyni coś na rzecz naszych młodszych braci, czy jest pod jego egidą:1, 10, 100, 500, 1000 zwierząt jest dla mnie godnym szacunku człowiekiem, wierz mi. Podziwiam jednakże prawdziwie skromne wyrobnice utaplane w błocie, psich odchodach i bez mentorskich zadęć. Są pożyteczniejsze udowadniają to swoim życiem, dokonaniami i nie pitoleniem, że 2x2=4 -- więcej pokory życzę i szacunku dla pracy innych nieznanych Ci ludzi.
  7. [quote name='Mmmagda']A co nam powiesz o kotach, Tomku....???[/QUOTE] Uwielbiam je. Mam w domu dwa. Obecnie jeden załatwia mruczando nad głową a drugi na moich kolanach. -- dobranoc
  8. [quote name='wilczka']tomku czekam na ocene pomyslu jako tego naszego naj.... znawcy:)chodzi o kamile i busza i te klopociki. i tak sobie myslalam ze ja mieszkam blisko wiec moze ja bym powychodzila z nim na spacery-wiesz pies mnie nie zna wiec mam inne podejscie do niego i on do mnie. skoro juz wie ze kamila kochana pancia sie zlituje jak sobie stanie,wezmie na raczki i przenosi go caly spacerek...to czemu ma tego nie wykozystywac?moze nauke powinien zaczac z kims obcym wlasnie?ale nie znam sie az tak na tym wiec licze na fachowa ocene pomyslu-jesli zostanie zaakceptowana przez zaklinacza tomka to kamilko-sluze pomoca:)[/QUOTE] wilczko kochana jesteś. Dajcie kobiety już spokój z tym zaklinaczem. Zaklinanie ma coś z magii a ja za takowego się nie uważam i cudów czynić nie potrafię. Z psami i nie tylko od dziadka doktora weterynarii…lata świetlne, moc doświadczeń, przeżyć, mój świat się kręcił od dziecka w wokół zwierząt. Bywały w naszym domu nawet prawdziwe wilki. Może lepiej dogaduje się z psami niż ludźmi, a już kobiety pozostaną największą zagadką zapewne do końca, ale to akurat jest fajne. Ale zaklinacz? Dziękuję, miło mi, ale to inaczej bym nazwał, jest to bardziej zwyczajne. Kamila to dla mnie wzór: pracowitości, czystej miłości do ludzi, zwierząt, więc osiągnie to, na co czeka. Pomóż im raczej logistycznie np. w transporcie całej rodzinki, w ładny dzień wybierzcie się razem w spokojne miejsce. Polecam północne okolice od granicy ogródków działkowych Stefana Żeromskiego.
  9. Eruane Gdzie odczytałaś, że może to być na terenie schroniska (?!) przecież, to absurd. Co innego pod egidą np. schroniska Mysio- pysio zrealizować można dużo pożytecznych rzeczy. To daleka(?) przyszłość, bo sytuacja jest jakby to ująć - dość skomplikowana. Nie piszę tu z kim prowadziłem rozmowy na temat „odpowiedniego miejsca” np. a prowadziłem. Kto ma wiedzieć – wie. Tu nie jest miejsce jak i na określanie precyzyjne planów po pozytywnych mam nadzieje rozstrzygnięciach. Wiadomo, że głównie chodzi o sfinansowanie w początkowej fazie właśnie odpowiedniego zaplecza. To są bardzo duże środki, dużo większe aniżeli przygotowano na modernizację schroniska. A jak... bozia pomoże i te będą większe Przykro, że nadal uważasz-postrzegasz mnie i Nas tu tyrających za bandę dyletantów i pół główek, lub wyciągasz pochopnie wnioski. Nie jestem dzieckiem, pewne rzeczy dobrze wiem, jeśli nie wiem - posiłkuję się fachowcami – jeszcze mi nie odbiło na umyśle. Nie sugeruj uprzejmie proszę działań, które sam uznałbym, za co najmniej szkodliwe, tym bardziej, że adwersarzy mamy dość (a śmiem twierdzić po pewnych zdarzeniach) - wrogów. To nam nie pomaga. Nie służą naszym psom domniemania, że chcemy je wykorzystać w celach terapeutycznych, bo to kolejny absurd. Wiele można zrobić, byle mądrze, to prawda. A wiele będzie - mam taką nadzieję możliwe i to co się nie udawało i to co w tym grajdole uznawano i uznaje się za abstrakcje, herezje. Podobnie jak za niemożliwe (prozaiczna sprawa schroniskowa) twierdzono, że wyprowadzenie wszystkich schroniskowych naszych psów na spacery. Wychodzą, a i zdarza się, że kilka po kilka razy i bez tłumu wolontariuszy, a tylko dzięki dobrej organizacji pracy, podziału obowiązków i nie oszczędzania siebie. My amatorzy/ opiekunowie zawsze oczekujemy na profi wykładnie, ale … jakoś dajemy sobie radę, w dość skomplikowanej i trudnej rzeczywistości nawet, kiedy praktycznej pomocy brak a głów gadających mnóstwo. Na podjęcie współpracy gwarantującej zachowanie wszystkich zasad i w pełni profesjonalnym wymiarze przyjdzie czas. I powtarzam [I]jak się da[/I] innymi słowy, jeśli nie stanie się nic, co nam w tym przeszkodzi a jeśli już to stanie się to w sposób obiektywny, bez nikczemnych podstępów i gry nie fair.
  10. [quote name='illa']Tomku cierpliwości mi nie brakuje ,staram się eliminować przeszkody i jak piszesz noszę go w ustronne miejsca ale cierpnę na myśl że mogłabym go spuścić ze smyczy ,on natychmiast by uciekł.Działki są ogrodzone nawet moja ale zwykle te płoty nie są wysokie więc sam wiesz że nie stanowiłoby to dla niego przeszkody.Na spacerki chodzimy we trójkę Molly ze szczeniorkiem szaleją a Biszu tylko przewraca oczami ,wczoraj z garściami pełnymi smakołyków stałam z nim na deszczu ok 50 min a on zrobił 5-6 kroczków kupka na chodniczek i postój jak Molly jest przy nas i ją pieszczę to on odwraca główkę,szczególnie kuli się jak go głaskam po boczkach więc jak nie reaguje to dostaje smaczek.Staram się ze wszystkich sił więc może kiedyś?[/QUOTE] Jeśli bawi się z nimi w domu to będzie i na spacerkach. Nie sądzę, żeby miał coś w łebku poprzestawiane, potrzeba mu czasu -poczuje się bezpieczniej, pewniej. Będzie dobrze, zobaczysz. [I]Nie od razu Rzym zbudowano.[/I] Z „dzikim” Kłopotkiem zabrało blisko 2 m-c czasu a dziś zamiata ogonem, na spacerach ( wczoraj z obcą osoba także) zachowuje się wreszcie jak na psa przystało obwąchiwanie i wiecznie mu mało ruchu. Z Daisy podobnie i przykładów jest sporo. Kup linkę w żeglarskim, mocną a lekką smycz przypnij psu, linkę zawiąż mocno na drugim końcu gdzie pętla na dłoń. Naprawdę nie ma ogródka, miejsca z większym ogrodzeniem, mniej „zurbanizowanego”? Z czystszą przestrzenią? Wybierzcie się np. na pola koło reala, na stadion dalej od cywilizacji, hałasu ! Czy wiesz, że wczoraj nasze śmierdziuszki jak na komendę z małymi wyjątkami zachowywały się jak kundle za to rasowi meteopaci? A wiesz, że spacerki lubią oj kochają i się rwą. Nie, nie jesteś cierpliwa, lub może inaczej- uzbrój się w większą. Śpiewaj sobie jakieś piosenki na spacerkach i myśl pozytywnie – inaczej będziecie dwa strychulce nieboraczki Jak jest przestraszony twoje pieszczoty może odczytywać nie tak jak sądzisz:shake: pamiętaj - to pies. Biochemię - zrób.
  11. [quote name='tomekihobbit'] Tomek przecież wiesz, że ciągle mówię o tych wizytach i zadeklarowałam, że sama sprawdzę każdy domek, niestety większość są to domy sporo poza Kielcami, a ja nie mam samochodu! :( Busem to zejdzie mi cały dzień na jeden domek, a nie mam tyle wolnego. Ja dziś mało co spałam, śniła mi się Majka.....nie będę spokojna jak nie zobaczę wydanych psów szczęśliwych. Pomyśleć, że tyle w te psy wsadziliśmy pracy, żeby wyszły do nas w budy, a teraz.....jakis maluch tam do niej wrócił [jak Gwiazdka]... Może jednak udałoby się naszym samochodem schroniskowym przeprowadzać regularne wizyty....i tak nasz jeden kierowca spędza 90% przy biurku czytając książkę, kiedy nie ma zgłoszeń, można by sprawdzić za ten czas parę domów.[/QUOTE] Będziemy śmigać na rowerkach, co się przejmujesz:cool1: Dla mnie chorą sytuacją jest siedzenie kogokolwiek, gdy pracy wokół jest w bród. Są takie wynalazki jak telefony przenośne z bazą matką. Piach przywieźli? Jest ! Wymieniać w boksach zawsze można np. a nie epatować reszty [I]ja książę udzielny wy parobki.[/I] Czasem odpocząć trzeba, wiadomo. Pierwszy raz siadłem po 3,5 godzinie pracy i OK. ale czas na lektury to może w jakiej synekurze a nie w schronisku z blisko siedemdziesiątką psów. Samochód służbowy to nasz największy majątek, powinien być wykorzystywany właściwie, bezsprzecznie zgadzam się, że w tym czasie są adresy, miejsca bliżej, które można wstępnie sprawdzić, dokonać dokumentacji foto i być dyspozycyjnym w zakresie właściwej interwencji.
  12. [quote name='wilczka']ja mysle ze bardziej rygorystyczna umowa ma tez swoje plusy i minusy....jeden zastanowi sie czy wziasc psa-bo to nie zabawka,ale inny idiota?ka-jak ta pani jak juz wezmie to bojac sie skutkow oddania psa poprostu go nie odda a znajdzie 1000 sposobow zeby /niehumanitarnie/owy problem zniknol[/QUOTE] W obecnej umowie adopcji jest zapis, że pies nie może być sprzedany, oddany osoba trzecim = nie może zniknąć. Oczywiście to fikcja, bo inwencji w pozbyciu się psa „ludziom” nie brakuje. Ciężko o kompromisy w takiej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, że uniwersalnego środka nie ma, a wystarczy, że powie bajkę - [I]pies uciekł[/I]. Moim zdaniem żadne najbardziej rygorystyczne zapisy nie mają znaczenia dla ludzi, którzy faktycznie psy kochają, lubią i są odpowiedzialni. Dla tych co z kaprysu, lub nieprzemyślane chcą zaadoptować psa może jednak zaświecić się światełko ostrzegawcze zanim potwierdzą bajki swoim podpisem i tacy raczej jak szybko się decydują tak szybko wycofują. Ma to mieć znaczenie nie tylko formalno prawne, ale i psychologiczne. Sorry nie jestem prawnikiem ani psychologiem, tak mi mówi me doświadczenie życiowe - to nie najgorszy nauczyciel. Najważniejszy jest kontakt osobisty i rozmowa/wywiad, formalna umowa także. Lepiej wy-adoptować nawet w sposób wyrachowany jednego psa, niż pięć na łapu capu, które wracają w bagażnikach jak ostatnio.
  13. [quote name='andzia69']to ta sunia: [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/8311/onka.jpg[/IMG] Ma ok. 3 - 4 lata, jest super przytulaśna, łagodna. nie może mieszkać na wsi ze względu na kury. nie moze też być zostawiana samopas na podwórku - moze przeskakiwać płoty...co jest prawdą a co nie to tylko te debile wiedzą, co ją zwróciły:( ale lepiej się zabezpieczyć i pisać to w ogłoszeniach...[/QUOTE] Klasyczna sytuacja kiedy troglodyta bierze sobie psa - kretyn a jedne z najcudowniejszych stworzeń na ziemi. Troszkę antagonistycznie się taki układ przedstawia. Pani, która zwróciła sukę (jak skrzypiący taboret) krzyczała, że jest super odpowiedzialną osobą i dla niej pies to nie rzecz itd, itp. Dalej poświadczała to "niezwykle". Skala jej empatii, odpowiedzialności [U]i zwykłej ludzkiej przyzwoitości[/U] stopniała jak ten śnieg za oknem, kiedy zaproponowaliśmy pomoc w podstawowym szkoleniu psa. Tu już strzyga w futrze odwarknęła [I]nie zapłacę. [/I]Są Ludzie, którzy dla ratowania chorego psa wezmą kredyt są i nieodpowiedzialne larwy i kiedy pies się znudził i stwarza problem (pewnie zagryzł kurę) to jedynym rozwiązaniem jest się go najzwyczajniej pozbyć. Zabezpieczyć kojec, a po co. Przeszkolić psa przez m-c, a jeszcze, czego. A przecież to pies - nie mechaniczna zabawka, i niektóre złe nawyki trzeba korygować jak i niekorzystne zachowania. To że go wwala do schroniska bynajmniej nie raju- nie ma żadnego znaczenia. Ta suka wg pani egzaltowanej, którą miałem ochotę polać wiadrem zimnej wody - przeskakuje 180 cm mur!!Hmmmmm no jeśli tak to owa Pani była piękniejsza i seksowniejsza od Joanna K. którą gościliśmy a my mamy teraz w schronisku sukę z ukrytym napędem odrzutowym w tyłku. Wystarczy na nią na żywca spojrzeć żeby wiedzieć że to bzdura ;) Suka z uszami jak radary na szczęście jest dzielna, jakoś siętrzyma.... ale wróciła do punktu A. TYCH PAŃSTWA JUŻ NIE OBSŁUGUJEMY ELIZABETH!!! DAWAJ TACZKI KOBIETO !!! DARMOWA PRZEWÓZKA ZE SCHRONISKA nr 1 swoją drogą jeśli w ciągu 2 tyg. 3 tyg po adopcji wydaniu psa nie będziemy w stanie skontrolować i zweryfikować sytuacji na miejscu to tylko szkoda dla zwierzaka, lepiej szybko zabrać jak ma egzystować w nowym piekiełku, który nam przedstawiano jako raj. Nikt nie jest geniuszem-psychologiem i wariografu nie mamy. a ludzie kłamią. Może warto także pochylić się nad umową adopcyjną (?) szlag mnie trafia, za takie traktowanie psa jak rzeczy, śmiecia. Może oświadczenie do umowy i określenie się przez adoptującego w jakich warunkach będzie zamieszkiwał (kojec, buda, wybieg, dom (?) na zasadzie ankiety do wypełnienia i załącznika do umowy. [SIZE=3]Powinna teraz chociaż partycypować w kosztach utrzymania psa do czasu znalezienia suce nowego domu[/SIZE].:mad: jeszcze trochę a będą nam zwracać jak odkurzacze, towar bo miał być inny model, mniej palić benzyny, nie pasuje do koloru tapet.... dla mnie jedyną sytuacją kiedy psa można "zwrócić" : jest np. ciężka choroba samotnego właściciela, jego uwięzienie/areszt NIEMOŻLIWOŚĆ sprawowania opieki, a to że pies siknął, zagryzł kurę..K...a to można załatwić !
  14. [quote name='illa']Dzięki za cenne wskazówki. Nie widziałem wielkiego problemu „odsmyczowego” ale nie widziałem też entuzjazmu do spacerowania, czy obwąchiwania ( a to radocha największa psiaków). W domu go nie ma szelki mu nie przeszkadzają. nie zapominaj, że to [B]pies. Tego psa nawet cieczka nie nęci. [/B]Ale teraz lub równocześnie spróbowałbym w miarę możliwości zabierać w ustronne i zabezpieczone miejsce wespół z innym energiczniejszym kompanem lub dziewczynką. Niech biega luzem z zapiętą smyczą Ba ale gdzie ? W mieszkaniu pobaw się w np. chowanie smakołyczków w innym pomieszczeniu Najprędzej znajdzie je moja sunia albo szczenior. Warto a nawet trzeba zrobić mu badanie biochemiczne krwi i powtórzyć, może dostarczyć wiele cennych informacji. Najlepiej wykorzystać dobre (ludzkie)labo. Nie koniecznie przy jakieś lecznicy vet. Spróbujemy . T[/QUOTE] W domu nie ma dyskomfortu z powodu szelek, a kiedy zakładasz przed spacerem sztywnieje. Problem, więc nie w szelkach a w samym opuszczaniu domu. [U]Wracamy do fajnych (dla niego bodźców) poza bezpiecznym mieszkaniem.[/U] Eliminuj przeszkody a nie piętrz ich i cierpliwości, cierpliwości... Świetnie, że ma dobre relacje z pozostałymi futrzakami, czyli w domku się nie nudzi i z sforą się dogaduje i nie jest typem samotnika, czyli na wspólnych spacerkach też będzie czuł się pewniej. [B]Miejsce jest ważne[/B]; ulica, ludzie, chodniki niedawna przeszłość i złe skojarzenia - kiepska mieszanka = wypróżnić się i zmiatać. Są takie spokojne, odosobnione miejsca. Ja psy- lenie z moim Rokim, lub Hobbit'em- nakręcaczem zabierałem np. na Szczecińską na teren basenu, lub na jedną z wielu opuszczonych (ogrodzonych) działek. Krew koniecznie, nawet profilaktycznie będzie pożyteczne.
  15. [quote name='illa']Tomku ja mam ogromny problem żeby namówić Biszu do spaceru w momencie założenia szelek nie mówiąc już o smyczy sztywnieje i żadna siła go nie ruszy no chyba że wczorajszy wiatr przechylił go troszkę na boczek.Tak w ogóle to mam wrażenie że kiedyś był bardzo rozpieszczanym psiakiem ,kupkę robi tylko na chodniku a siusiu w domu i nie ma przeproś,owszem dzisiaj przeszedł jakieś 20m ale prze 45min i nie załatwił się,próbowałam metody" kija i marchewki"tzn surowe mięsko w garści jak i saszetek pedi ,niestety bez odzewu......w domu to zupełnie inny psiak ,bawi się z moją sunią ,wnuczką i szczeniaczkiem włazi na kołdrę do łóżka i nie ma mowy żeby się choć posunął.Próbowałam też w domu mu założyć szelki i nie stanowią problemu ale na dworze koniec czułości.Ty jesteś nasz zaklinacz psów poradż jak do niego dotrzeć.:modla:[/QUOTE] Tak - podobnie zachowywał się w schronie. Ale słabo piesa poznałem. Nie widziałem wielkiego problemu „odsmyczowego” ale nie widziałem też entuzjazmu do spacerowania, czy obwąchiwania ( a to radocha największa psiaków). Często poza tym zastyga(ł) na środku kuchni, lub innego pomieszczenia, nie reagował na następujących na niego ludzi, smakołyki. Zastygał i… trwał. Z drugiej strony jego eskapada może świadczyć o braku jeszcze dostatecznej więzi, a pozory mylą…tu twoja cierpliwość zwycięży…nagle „odnajdziesz” odmienionego psa. Teoria lenia jest prawdopodobna. Wymagaj od niego więcej i nie zapominaj, że to [B]pies.[/B] Metoda kija, marchewki zapewne niewiele pomoże. Warto a nawet trzeba zrobić mu badanie biochemiczne krwi i powtórzyć, może dostarczyć wiele cennych informacji. Najlepiej wykorzystać dobre (ludzkie)labo. Nie koniecznie przy jakieś lecznicy vet. Ale wyniki skonsultować oczywiście u „nieludzkiego” doktora. Ale teraz lub równocześnie spróbowałbym w miarę możliwości zabierać w ustronne i zabezpieczone miejsce wespół z innym energiczniejszym kompanem lub dziewczynką. Niech biega luzem z zapiętą smyczą. Generalnie kombinuj, żeby uatrakcyjniać mu spacerki niekoniecznie smakołykami. W mieszkaniu pobaw się w np. chowanie smakołyczków w innym pomieszczeniu i ciesz się z jego zwycięstw. Później to możesz wykorzystać w innym miejscu (bezpiecznym) ale już poza domem. A i szelki - załóż mu w domku niech z nimi "pożyje".
  16. [quote name='eneda']Słodkokwaśna i Illo nasze kochane!! Chce Wam się tak chorować? Ja nie lubie i nie choruję :) Tęsknimy za Wami strasznie, a psiaki to już w ogóle:( Tomku nie mniej kochany, zapisałam się na tę sekcję, jak Ty zacząłeś uprawiać namiętnie balet :D Elizabeth zapitalała dzisiaj równo z taczkami, raz mnie wywiozła do ulicy. Będziemy robić taką kampanię, "jeśli przyjdziesz po psa na łańcuch przewózka do ulicy gratis".[/QUOTE] [SIZE=2]Taniec z wiadrami to mój popisowy numerek:lol:, ale i tak pikuś - bo ten twój kraul pieskiem w dzisiejszej powodzi i zatroskanie na psich pyskach były absolutnie wyjątkowe.[/SIZE] "jeśli przyjdziesz po psa na łańcuch przewózka do ulicy gratis - podoba mi się pomysł albo CHCESZ PSA NA ŁAŃCUCH? POGADAJ Z RÓŻĄ…:mad: SCHRONISKO SERDECZNIE ZAPRASZA ciekawe jakie byłyby proporcje (kłamczuchów a odstępujących od "adopcji łańcuchowej"(?)
  17. [quote name='wilczka']no tak tomku,zgadzam sie,ale napewno jest wielu wolontariuszy ktorzy chcieliby pomagac,,,niestety musza tez jesc,wiec zamiast pomagac psiakom i robic to co kochaja to musza za marne grosze stac na kasach po marketach itp,co zabiera im przede wszystkim cenny czas ktory moga poswiecic psiakom i kociakom,a dodatkowy pieniazek z um-mysle ze zaden nie smierdzi,tyle lat katowali te zwierzaki ze teraz niech placa,a jak schronisko zacznie dzialac to kazdy pieniazek sie przyda-250zl na pracownika to jedna sunia miesiecznie ma sterylke za darmo...niech pracownikow z up bedzie 3 to juz 3 sunie:)[/QUOTE] Na stażu z UP też kokosów mówiąc delikatnie by nie mieli, jeżeli spełnialiby się w takiej pracy to, czemu nie, tym bardziej, jeśli poprawi ich sytuację - wzmocni poczucie własnej wartości. Tyle, że staż trwa stosunkowo krotko, a możliwości zatrudnienia na stałe mogą być znikome. To są tylko moje spekulacje. Nie zajmuję się finansami, kadrami patrzę poprzez pryzmat działalności schronu w przyszłości. I tak wiele jest niewiadomych. Chodziło mi o stworzenie zespołu ludzi, stałego, otwartego na nowe idee, pomysły, ludzi, z którymi się realizuje różne przedsięwzięcia a nie skupia na bieżącym funkcjonowaniu schroniska - poważniejsze (jak szkolenie pozytywne, działalność terapeutyczna) i mniej poważne a z udziałem dzieci np. wybory mistera i miss schroniska ( bo Królową już mamy) ileż cennych rzeczy można przy okazji zabawy - w te dziecięce główki powkładać! Bez huśtawek, zjeżdżalni, które były tylko atrapą dla pukowców a teraz ograniczają nam manewry spacerowe. to ad hoc bo nasza strategia jest tajne/poufne :diabloti:
  18. [quote name='słodkokwaśna']Kamilko, Biszu w schronie uwielbiał saszetki pedigree......zajadał się nimi ze smakiem.[/QUOTE] Wracaj do Nas i do zdrowia! Wyjemy za Tobą a Eneda w ofierze ozdrowieńczej nawet zapisała się do sekcji artystycznego pływania. Psy na głodzie kurzołapkowym też zaczynają fiksować...a Elizabeth zapitala taczkami wypełnionymi wodą (i niekoniecznie).
  19. [quote name='agnieszka24']Tomku wszystkie psiaki jak cię widzą szaleją z radości. :) Kłopotek zrobił ogromne postępy, ale jeszcze musi upłynąć trochę czasu zanim będzie gotowy do adopcji. Na spacerach z tobą to szalony szczeniak, ale niech weźmie go na spacer osoba, która słabo zna, zmienia się w płochliwego i uległego psiaka. Ja dałabym go do adopcji dopiero, kiedy do końca zaufa ludziom i zrozumie że nie chcą mu zrobić krzywdy. Nie zapomnę dnia, gdy pierwszy raz zabrałam go na spacer - nie chciał podejść żeby zapiąć mu smycz, niezbyt chętnie szedł, kuli się po drodze i przypadał do ziemi. Ale powolutku jakoś doszliśmy na wybieg. Tam w towarzystwie Daisi lub Blanki zmienia się w wesołka :) W drodze powrotnej wyrwał do przodu, smycz go szarpnęła a on biduś fik na plecki i wystawił brzuszek do góry w geście poddańczym. :shake: To ja go na rączki i postawiłam go na 4 łapki. Kłopotek nie czuje się jeszcze zbyt pewnie w towarzystwie "nowych" ludzi. Wydaje mi się, że w pełni gotowy do adopcji będzie gdy będzie czerpał przyjemność z każdego spaceru, bez względu na to z kim będzie na niego szedł, kiedy do końca zrozumie że ludzie są dobrzy i nie chcą go skrzywdzić. Trzeba mu zapewnić jak najwięcej pozytywnych skojarzeń z nowymi ludźmi. Wolontariuszy mamy wspaniałych, więc z tym nie będzie problemu :p[/QUOTE] Gusia - będziemy chodzić..SPOŁEM :) a w mojej obecności będą Kłopota prowadzić inne osoby. KOŁPOTKA można zacząć reklamować za 2 tyg.
  20. [quote name='BeataU']Cieszę się, że dziś przybyli technicy weterynaryjni. W końcu to z założenia ludzie kochający wszelkie stworzenie. Szkoda, że ja jednak nie dotarłam, ale mam nadzieję, że wszystkie psiaki zostały przez techników wybiegane i wygłaskane. Tylko czy ktoś robił jakieś fotki? Tomku, zainteresowałeś mnie tym Kłopotkiem. Możesz zdradzić, którego czworonoga dałeś mu za towarzysza? Bardzo się cieszę, że chłopak się otwiera. On z tygodnia na tydzień jest innym psem.[/QUOTE] Cześć :) To jeszcze nie technicy, dopiero zaczynają naukę w zasadzie. Dobrze pokierowani, byli pożyteczni, a kilka osób (dziewczyn) widać, że kochają zwierzaki. Za puk-owców takie praktyki byłby czymś niemozliwym, teraz korzyści są obopólne dla młodzieży, zwierzaków a my cieszymy się, że możemy coś przekazać. Kłopotek od ostatniego czasu jak go widziałaś...hmmmm daje popis miłości: tuli się, trzyma łape na mnie, merda ogonem, czeka na każdy spacer...Dziś to widziała np. eneda, (gdy walczyła zpowodzią :)) jak mnie obłapiał. Jestem bardzo szczęśliwy z postępów Kłopota a najbardziej z jego fajnych relacji z innymi psami - obawiałem się skutków odosobnienia/banicji dosć hermetycznej rzeczywistości w jakiej długo przebywał, gdzie jedynymi wyra źnymi bodźcami były dźwięki, zapach złych ludzi...Przyjedź, zobaczysz. Kojarzę eks wypłoszki, ale niech to będzie niespodzianka aha...mam nadzieje, że po remontach, modernizacjach ruszymy z kyno, lub jak kto woli dogoterapią :) schronisko wzorcowe, innowacyjne otwarte ale i wychodzące na świat i ludzi, dzieci z nadpobudliwością psychoruchową, autystycznych, ludzi przewlekle chorych....będziemy robić - jak się da [quote name='wilczka']niektore...?chyba z polowy nie ma jeszcze wiec duzo pstrykania przed toba:) a tak na marginesie czy dyminy przyjmuja do pracy?czy jeszcze nie moga?bo tak sobie myslalam ze jakby sie dalo to moglibyscie podpisac umowe z up i nie dosc ze wy nie placicie pensji ani skladek bo robi to up to jeszcze schronisko ma z tego co miesiac profity,male bo male ale zawsze[/QUOTE] Co mają profity do opieki nad zwierzętami?! Poprzednicy to byli prawdziwi geszefciarze - nie tylko bandyci. Nasze profity to odzyskane dla świata psy,jak się da z tego wyżyć na dodatek - lux Ekonomia jest ważna ALE Schronisko, szeroko pojęta opieka nas zwierzętami (gdzie straumatyzowane najczęściej) to niezwykle specyficzne miejsce pracy. Z jednej strony (okresowe jak w przypadku stażu z UP) korzyści czysto ekonomiczne z drugiej przypadkowość cech osobowych ludzi, którzy na taki staż się by kwalifikowali i wykonywali szereg czynności przy zwierzętach – psach. Powołania, miłości nie zapewni także najlepszy kurs czy przeszkolenie. Dobór pracowników do pracy w schronisku wymaga innego zgoła podejścia. Każdy pracownik schroniska, czy to dozorca, czy opiekun musi posiadać odpowiednie predyspozycje. To moja opinia. Ale wielu z Nas już jest zaniepokojonych planem zatrudniania ludzi przypadkowych w mającym powstać kombinacie opieki w Piekoszowie. A tu w tym miejscu, przypadkowych, nie kochających psy ….”zagryzamy” a jak będzie źle się działo tamtym bierni nie będziemy także. Ostatnio pan Wójt Piekoszowa w prasie zapewniał, że chce czerpać z naszych doświadczeń i korzystać z naszej pomocy, wiedzy – służymy pomocą i w tym zakresie. [B]To jest właściwy kierunek ale obsada w schronisku to fundament. [/B]Mądre kierownictwo zadba żeby ludzie psy byli zadowoleni to jest sztuka a nie drogi na skróty...:evil_lol:
  21. [quote name='BeataU']Kurczę, uciekałam przed kamerami, a i tak mnie operator 2 razy upolował ;P[/QUOTE] No i bardzo sympatyczne (u)polowanka. Znam koleżkę operatora, sympatyczny facet poza tym esteta :) A co ja mam powiedzieć jak mnie na koniec "pies mordę lizał" (?) A serio OK relacja. Było sympatycznie i nawet merytorycznie. Dziś młodzież z tech vet pozna praktyczną stronę pracy w schronisku. Niezmiernie się z tego cieszę, wyjdzie na dobre wszystkim, bo jest co robić a psom (wyjdzie:crazyeye:) najwięcej. I jeszcze parę wieści prosto ze schronu. Kłopotek (polityczny) wszedł w kolejną/ostatnia fazę (odgłupiania) po banicji i zamknięciu puszkowym. Dostał towarzystwo. Spaceruje już bardzo ładnie, jest przyjacielski w relacjach psich i... za dwa tygodnie można zacząć kłopotusia zacząć reklamować - będzie gotowy aby iść w świat :)
  22. [quote name='ewab']Gdyby ktoś był zainteresowany adopcją czarnego kota proszę o kontakt. Kot ma 4 lata, jest wykastrowany, oaza spokoju, mieszka w domu. Relacja z sobotniej wizyty Róży Thun w schronisku od 6 min. 40 sek. [url]http://www.tvp.pl/kielce/informacyjne/informacje/wideo/29012011-godz-1830/3887294[/url][/QUOTE] Relacja foto: [url]http://www.radio.kielce.pl/galeria,,425270808830985d63d2dd1ab2070236-8815248c66c4234861b5f5925c0b2f60,04015175cfed117a991e8c394b33818f.html[/url]
  23. BeatoU - "nocny marku"...dziękuję ! Zdjęcia fantastyczne...Kłopotka szczęśliwego i rozbrykanego. I chociaż słabo odpocząłem to aż mi się chce dziś lecieć do schronu
  24. Wezmę Riko na indywidualny spacerek, zobaczymy co w nim (strachami przykryte) drzemie, podejrzewam, że całkiem niemało. Jutro może być trudno - najazd wolontariuszy, szkoda, że tak nie dopisują w tygodniu:( Jeśli ktoś będzie ich dozorował to jutro podokazujemy i poznamy się bliżej. W poniedziałek prędzej się uda, ciągle brakuje mocy przerobowych na wypłoszki w szpitalu i parę jeszcze psów przecież zostało...a o kompromisy w schronie trudno.
  25. Ostatnie wieści.... [URL]http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,9022095,Schronisko_zostaje_w_Dyminach.html[/URL] Dziś mieliśmy wizytę europosłów, radnych naszego miasta, wielu przyjaciół przy asyście oczywiście mediów. Nie mamy się czego wstydzić. Zapraszamy do obejrzenia ostatnich zdjęć naszych podopiecznych :) [I]Andzie69 pasjami teraz wstawia[/I] [url]http://www.dogomania.pl/threads/196823-PSY-KIELECKIE-DO-ADOPCJI-w%C4%85tek-zbiorczy-ps%C3%B3w-z-Dymin-i-tych-kt%C3%B3re-ich-unikn%C4%99%C5%82y/page41[/url]
×
×
  • Create New...