Jump to content
Dogomania

tomekihobbit

Members
  • Posts

    95
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tomekihobbit

  1. [quote name='wilczka']a jak poszlo z misiaczkiem? ktory zostawil pamiatke tobie a ktory tomkowi?[/QUOTE] Znasz Misia. Musiałem fizycznie misiaczka… ubezwłasnowolnić, inaczej nieludzki doktor nie wyszedłby w całości, poszło szybko, później poszedłem do niego, dostałem jęzora i jest OK. Załatwił nas jeden piesek, wkur… się już przy zaproszeniu przez Martę do środka „apartamentu”, gdzie czekałem, ale jak pisze ciotka Marta obrażenia praktycznie symboliczne. Pakuję się powolutku. Będę za Wami tęsknił.
  2. [quote name='backbone']W ogóle dziś wszystkie psy w schronie zostały zaczipowane, także duży krok do przodu we wprowadzaniu awangardowych rzeczy, które miejmy nadzieje kiedyś staną się standardowymi.[/QUOTE] Oprócz wyposażenia naszych psów w mikroczipy zostały do-szczepione suki, których wcześniej nie udało się kujnąć z uwagi na niedawne zabiegi sterylizacji, no i takie typki jak Zołzik. Marta - dziękuję za współpracę w czasie operacji czipowania - poszło sprawnie.
  3. [quote name='andzia69']nie cieszmy się za bardzo.....obawiam się, ze może wrócić, ale czas pokaże...[/QUOTE] [LEFT]Przekonałem się, że każda adopcja wyłączające te, kiedy mamy do czynienia ze znanymi nam ludźmi – to zawsze wielka niewiadoma. Pozory mylą a entuzjazm jest może prawdziwy ale krótkotrwały. Tylko wizyty po-adopcyjne mogą to zweryfikować i niestety „niespodziewane” powroty naszych psów. Sisę oddawałem bez entuzjazmu, zahartowała się, ale pozostanie pieskiem delikatnym, lekko chimerycznym, może popadać w skrajności. Potrzebuje, więc i wyrozumiałości, spokoju, ale i zrozumienia. Każdy pies po schroniskowy z dużym stażem jest psem specjalnej troski, uwagi - są zwyczajnie rozchwiane psychicznie/emocjonalnie. Normalne życie to na początku wstrząs – potrzebują oprócz miłości -NIE MYLIĆ Z NIEPOTRZEBNYM POCIESZANIEM, LITOWANIEM SIĘ jak zagubionego człowieka!- także czasu żeby w łepetynach poukładać te rewolucje. Pozytywne bodźce, spokój cierpliwość, nagradzanie budowanie wzajemnego zaufania. My to wiemy gros ludzi - nie!:shake: Wierzę w ścisłą kuratelę pani Joli ze Skarżyska, oraz że krotka pogadanka z Panią Katarzyną (nową właścicielką Sisiulinki) będzie pomocna dla suczki. Nie wyobrażam sobie Sisi znów w karcerze. Czekamy na wieści. [B]Może wraz z wydaniem[/B]: psa, książeczki, umowy adopcyjnej wydawać krótkie info na papierze o postępowaniu z psem adoptowanym ze schroniska (?) Emocje powodują że nasze pogadanki są mimo uszu …co papier to papier. [B]Walkę z zapasieniem[/B] już zaczęliśmy - u niektórych psów występuje syndrom wiecznego głodu. post pukowskiego np. Scubi weteran schronu - zeżre każdą ilość. Majka, która wyraźnie szczęśliwsza jest u nas niż u eks „opiekunki” a która ją oddała niczym taboret - mogłaby już z powodzeniem pozować do rubensowskich płócien. Mniej karmy –więcej ruchu hasło m-ca. Pora roku sprzyja, grubasy na wybieg i musztra piłkowo/ zabawkowa. Wymaga to także większej aktywności wyprowadzających :evil_lol: No i obyśmy takie kłopoty mieli z naszymi podopiecznymi. [B]Dziś zaczynamy [/B]z nieludzkim doktorem i Enedą radosna akcję [SIZE=3][I]wiosenny czip.[/I][/SIZE] Postaramy się, żeby było w miarę bezstresowo i spokojnie. [B]Szelki u Iskierki[/B] - tak ma być - w tym szaleństwie jest metoda. [/LEFT]
  4. [quote name='eneda']Dobrze, że Cię andzia nie było, trochę nerwów zaoszczędziłaś. Tofik rzekomo ma świetną opiekę weterynaryjną i 15 lat!!....kazaliśmy z Tomkiem, aby kobieta przyjechała z książeczką. W książeczce był wpis tylko szczepienia i odrobaczenia, żadnych innych informacji, a na zaświadczeniu o szczepieniu przeciwko wściekliźnie wiek - 9 lat. Właściciele się dziwili, że pies trafił do schroniska, no bo przecież on regularnie wychodził sobie na "panienki" i zawsze wracał......:angryy::angryy::angryy:[/QUOTE] Fakt, „opiekunka” troszkę pitoliła od rzeczy. Jedynie potwierdziła rozpoznanie choroby psa (zdiagnozowany w lecznicy Kwiecińskiego) Pies na sterydach, leczenie nie tanie, systematyczne…pies „ukochany” biegał w złym stanie, pani nie zadbała o smycz, obrożę przy odbiorze psa, zapewne w ogóle nie posiada. Zapytałem wprost mając dość dyrdymałów, czy pani kocha swojego psa? Mam małą nadzieję, że posłucha rad, wskazówek Marty (także o kontynuacji leczenia u „naszej” dr Pierzakowej. No i mam nadzieję, że pokryje choć poniesione koszty związane z opieką nad jej psem. Urynoterpia. Dziś duży postęp z czarną wypłochą, głaskanie sprawia jej przyjemność, przypięcie smyczy bez problemu, nad opuszczeniem boksu jeszcze popracujemy w dogodniejszych warunkach, dziś za dużo psów było podekscytowanych i sporo krążyło naszych wspaniałych wolontariuszy. Mniejsza też śmielej wygląda na świat. Pożegnaliśmy dziś naszą największą bidę…czekamy na wieści z nowego miejsca Ptasiek został bez sąsiada… kot jednozębowiec został przyhołubiony przez Martę…lepiej trafić nie mógł…nie wiem czy wyrosną mu nowe trybki u naszej Martusi, bo umie dokonac cudów w trudnych przypadkach ale bez wątpienia będzie u Marty bezpieczny i kochany.
  5. [quote name='wilczka']wiem,tylko wiesz jak ciezko jest z domami,nie ma chetnych na potulne baranki wiec albo misiaczka wezmie jakis debil ktory zrobi z niego agresora albo wcale nie znajdzie domku,bo malo jest ludzi ktorzy zdecyduja sie na duzego psa z ktorym trzeba popracowac skoro cie tak kocha to moze ty.......?????:)[/QUOTE] Wystarczy nie zapominać, że to PIES:wymagać prostych rzeczy, byle konsekwentnie i zapewnić dużą dawkę ruchu - to wystarczy. Nie zauważyłem, żeby ŚTOZ wydawał psy debilom, wiec spokojnie, choć wariograf czasem by się przydał. Spokojnie więc i bez czarnowidztwa proszę. Zrobiliśmy już dużo dla Miśka.Kolejny etap - szukanie odpowiedzialnego i w miarę doświadczonego opiekuna - do dzieła :lol: Ja zabrałbym wszystkie: psy, gołębia ze złamanym skrzydłem, kota z jednym zębem, niestety nie mogę sobie na to pozwolić. Rozumiem szczególny sentyment do Miśka, ja nie mogę sobie i na to pozwolić, ponieważ się wypalę a i tak to niemożliwe do końca ponadto pracuję w schronie i mam podobne rozterki pomnożone kilkadziesiąt razy sztuk/psów, więc wilczko bądź człowiekiem i nie dobijaj.[FONT=Times New Roman][SIZE=1][FONT=Tahoma] [/FONT] [/SIZE][/FONT]
  6. [quote name='wilczka']oj misiu,misiu..... wspanialy jestes niestety z twoim charakterkiem widze szaro twoja przyszlosc....ZMIEN SIE!!!!![/QUOTE] Wilczko. Ja uważam, że jedynym problemem Miśka była nadpobudliwość płciowa, a poziom testosteronu obniży mu się znacznie. Poza tym to był, jest i będzie przemiły pies nie sprawiający problemów o ile nie trafi do ciućmoka. Nie jest psem nadagresywnym i w sumie nietrudnym do prowadzenia, zdecydowanie lepiej się czuje w roli wasala aniżeli dominanta. Teraz jest w stresującej sytuacji pełnej postępujących (przykrych) doznań, ma już dość ale daleko mu do rozwścieczonego, czy rozjuszonego.
  7. [FONT=Arial][SIZE=2]Z[/SIZE][/FONT]mieniliśmy dziś lokale urynoterapeutce nr 1 i nr 2. Psy zostały przeprowadzone i rozdzielone, będzie teraz łatwiej z nimi popracować. To początek ozdrowieńczej akcji, w której dzielnie brała udział andzia 69 - dziękuję za pomoc, asystę, determinację. Poszło sprawnie, bezboleśnie. Misiek….cóż…dał popalić Agnieszce i Elizie rano. Chłopak jest wkurzony za odjajczenie, kołnierza pozbył się sprawnie jak i sprawnie wymierzał „psie klapsy” między innymi na pupie naszej koleżanki. :shake: Nieładnie Misiu W przypadku Misia/krokodyla działanie sprawdzonych środków uspakajających nie różni się niczym od efektu placebo. Lek vet opowiadał nam dziś jak byliśmy z andzią 69 jak Misio walczył jeszcze po chlaśnięciu pierwszego jajeczka, też uważa naszego niedźwiadka za spec przypadek, troszkę wybryk natury. Udało nam się z Martą Misia obłaskawić (dziękuję Marta za pomoc, bo było ciężko) Oby nowy żyrandol przetrwał jeszcze jakiś czas, jeśli nie, to damy radę a sposoby sprawdzone..Misiek baaardzo mnie kocha…czego świadkiem była właśnie ciotka Marta. :-o
  8. [quote name='wilczka']misiu wybudzil sie podczas zabiegu!!!on jest niezniszczalny!!!!!!!!!!!!podczas wybudzenia sie w trakcie zabiegu wetka chciala mu zalozyc kaganiec jeszcze na polspiocha i oczywiscie nie dal sobie.musieli zwiekszyc mu dawke i znowu go uspic podczas odjajczania-cholera ma charakter-ale chyba dlatego tak go kocham a dzis zyskalam kolezanke-ploszke lub wyploszke(ta po sterylce)siedziala wtulona mi na kolankach i jak ktos podchodzil to chciala zwiezwac a tak to z mordka na moim ramieniu siedziala mi na kolankach i nawet jak nikogo nie bylo w zasiegu wzroku to uszka stawiala i rozgladala sie w kolo no i cyganek dostal ostatnia igle ant do piatku wetka powiedziala ze z czystym sumieniem moze powiedziec ze jest rewelacja!!! no i dostaly mi sie za was komplementy!!!:)ze cygan jest pod znakomita opieka i ze wspaniale sie zajmujecie nim!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Uuuuffffff............... Bardzo się denerwowałem - też polubiłem bardzo naszego eks casanovę i jak widziałaś z wzajemnością, choć wiedziałem, że to dla jego dobra, stabilniejszej przyszłości martwiłem się. Dzięki Wilczko Tak nasz Cyganek bidulek (obecnie blanio na cześć Blanki) jest kochany, cierpliwy. Wszyscy robimy jak umiemy, żeby uratować mu ten paluszek. Mamy szpitaloschronisko i trudne to wszystko, ciężko wpaść w rutynę przy takich przypadkach...ale załoga jest kochana
  9. [quote name='illa']Tomuś napisz coś o Babci bo słyszałam że widziałeś ją a i wizytę poadopcyjną mógłbyś zafundować enedzie:eviltong::eviltong::eviltong:[/QUOTE] Nasza Babcia nie wymaga żadnej kontroli uspakajającej :lol: ale możemy towarzysko wpaść o ile jest kameralna klatka schodowa i z parę pięter. Babuszka odmłodniała, sprawnie podąża jak cień za swoją panią – serce mi się raduje, bo jeszcze mam w pamięci obraz naszego Oskarka w swoim domu – oby więcej takich adopcji, wtedy nasza praca ma nie tylko większy sens, ale motywuje, nie wspominając o samopoczuciu. Wygłaskałem, wytarmosiłem…ale miałem i inną refleksję...została druga babuszka, obie dzielnie przetrwały zimę, obie były specjalnej troski. Wierzę, że i tej suczce się uda i ostatnie lata, może miesiące spędzi w swoim domu poza schronem. Dziś trzymamy kciuki za Miśka. Pierwsze podejście do zabiegu nie udało się, Misiek dał odpór koledze Albertowi i lek vet. Nie udawało się podać [I]głupiego Jasia[/I], igły się gięły, kły zbliżały - jajka zostały. Dziś zamach na klejnoty miśkowe się dokonał… Sorry Misiu, poszerzą ci się horyzonty, może nie będziesz kudłatym sex machine ale filozofem też nie zostaniesz. Koleżanka Eneda dziś przejechała do schronu na rowerku, zero zakwasów po wczorajszej misji. Rowerek jest znakomitym narzędziem do wizyt poadopcyjnych, ale i wytwarzania endorfin, liczę teraz na Wiktora. Pora wyruszyć, na jaką wycieczkę integracyjną zakończoną kolacją w pobliskiej szkap knajpie i noclegiem w boksie 69 :evil_lol:
  10. [quote name='eneda']Właśnie wróciliśmy z wujaszkiem Tomaszkiem naszym kochanym z wizyt rowerowo - poadopcyjnych i nie był to ciężki dzień, wręcz bardzo przyjemny :) Odwiedziliśmy Płosię, Oskarka, szczeniorka, Franka i Niunię. Płosia niestety nas nie poznała, ale właścicielka dba o naszą kochaną wypłoszkę i suńka robi postępy. Szczeniorka spotkaliśmy na spacerze, jest na drodzę uczenia się czystości, Państwo zadowoleni z łobuza :) Domek Frania budzi trochę moich obaw, trzeba jeszcze go skontrolować. Niunia się wygrzewa pod kołderką i wszyscy są przylepą zachwyceni :) A co do Oskarka, hmmm ulubieńca wszystkich, powiem jedno.....CHŁOPAKOWI TRAFIŁ SIĘ RAJ NA ZIEMI !!! Przywitał nas psiak serdecznie jak i Państwo, najpierw szaleństwa, zabawa, a później niestety musiałam drania z zimną krwią obudzić i znieść z moich kolan :( P.S O upadku z roweru wujaszka Tomaszka miałam nie pisać, więc nie pisze :P[/QUOTE] [FONT=Tahoma]Nic dodać nic ująć. Bardzo pożyteczne śmiganko bikowo- poadopcyjne. Do pełni szczęścia zabrakło niewiele, ale ten „dziwny domek" – fortecę z dwoma (przyjaznymi) owczarkami należy sprawdzić. Z zewnątrz śladu bytności naszego podopiecznego niestety nie stwierdziliśmy. Dawno tyle się nie wytrząsałem po chodnikach, ale bezpieczeństwo koleżanki nade wszystko a i cel misji arcyważny. Ciągle brakuje czasu na wizyty poadopcyjne i też mnie to męczyło, więc zaraz po pracy - na siodełka, kiery w dłoń![/FONT] [FONT=Tahoma] Ciotka Marta ma zadatki na dobrą biker’kę, muszę przyznać, że dzielna była bo mimo wolnego tempa 38 km po kieleckich „metropolitalnych” trotuarach to już mały wyczyn a najdzielniejsza na klatkach schodowych i w tachaniu rowerka na 4 te piętra. Owszem przyglebiłem, normalka przy tym hobby i jak się niegrzecznie jeździ po chodnikach pełnych piachu na oponach typu slick…ciągle troszcząc się o trzymającą tyły koleżankę- tak że nie wiem ile razy ciotka Marta zaliczyła glebę… czasem musiałem troszkę poczekać ale widok czerwonych lic i wyraz skupienia na twarzy – bezcenny. [/FONT] [FONT=Tahoma] [/FONT] [FONT=Tahoma][SIZE=1]Tak, Oskar mój kochany klasyczny, wzorcowy kundelek pełen wdzięku jest bardzo szczęśliwy w nowym domu - cudowni ludzie, świetne warunki…to duża satysfakcja dla Nas i wszystkich Przyjaciół schroniska[/SIZE][/FONT]
  11. [quote name='wilczka']i gdzie ten przestraszony pies???illa kawal dobrej roboty i pracy z psem odwalilas,wlasnie takie tymczasy sa potrzebne,ktore przywroca psiaka do normalnosci. tomku ty jak sizar naprawde pomagasz psom ale i uyczysz ludzi jak pomagac-nie mam problemowego psa ale z checia zapisze sie na takie szkolonko:)[/QUOTE] [FONT=Arial][SIZE=1] Niedługo wyjeżdżam i nie wiem czy nie zakupić u ruskich jakiego spadochrona z demobilu, żeby wyskoczyć z samolotu. Będzie ciężko bez naszych psów, Róży, Randa, Dantesa/Kłopota wszystkich bez wyjątku, bez bliskich memu sercu ludzi, z którymi pracuję w schronisku, ale nabrać dystansu też trzeba, no i moje inne pasje też są dla mnie ważne, np. będę brał udział w alley cat i jest szansa na dobry wynik, bo masę straciłem, jestem lżejszy, co w rowerowaniu jest bardzo ważne. Słodkokwaśnej po miesiącu i na pół etatu poleciało 6 kg. Wszystkie cud diety przy schronie są do bani. No i mam kilka psich spraw do załatwienia. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][SIZE=1]Dlaczego o tym piszę(?) Poznałem Cię i obserwowałem w schronisku, chciałbym poprosić, żebyś w tym czasie przerzuciła siły hoteliku na schron, lub je podzieliła i powychodziła np. z Sisą, bidami ze szpitalika, „pogadała”, z psami, posiedziała z nimi ze swoją dobrą energią, oczywiście w miarę swoich możliwości, np. 2 razy na tydzień., pomyła miski, po szczotkowała psiaki. Są już sprawdzeni, wspaniali wolontariusze, głównie dziewczyny, którzy robią wiele dobrego, pożytecznego, co ważne systematycznie a ludzi z dobrym podejściem nigdy za wiele.[/SIZE] [/SIZE][/FONT]
  12. [quote name='illa'][URL]http://img821.imageshack.us/i/20110306029.jpg/[/URL] [URL]http://img560.imageshack.us/i/20110306015.jpg/[/URL] [URL]http://img88.imageshack.us/i/20110306027.jpg/[/URL] Tomku dla ciebie:modla:[/QUOTE] [SIZE=7]Chapeau bas[/SIZE] Kamilko Bardzo się cieszę i gratuluję i ...bądź w takim razie gotowa na kolejne misje z kolejnymi bidami jakie powinny do Ciebie trafiać.
  13. [quote name='wilczka']nie mialam czasu sie zapytac wiec zadam pytanko tu-czy jest mozliwosc zebym przyszla po psiaka na spacer ale dostala go poza terenem schroniska?czy moge tylko spacerowac po schronisku?bo jakby sie dalo to moglabym codziennie przyjezdzac po psiaka,zabrac go na spacerek po lesie i po godzince go odstawic wam do schroniska[/QUOTE] [LEFT] [LEFT] Kierownictwo Schroniska "Misiek i spółka" wespół z p.o. Kierowniczką Parówą *- na pewno odpowiedzialnie pochyli się nad tak szlachetną propozycją A moim skromnym zdaniem [I]de iure[/I] pewnie nie ma takiej możliwości. To, że kogoś znamy, uważamy za osobę odpowiedzialną to nie wszystko. Nikt nie może dać gwarancji na wszystko, co może się przydarzyć. A na zewnątrz może przydarzyć się wiele rzeczy: pogryzienie, zerwanie z linki, samochody etc. [/LEFT] Schronisko odpowiada za psa, jego zdrowie, bezpieczeństwo. Mnie twoja (awangardowa) propozycja podoba się bardzo i porządne wyspacerowanie psa tylko poprawi jego kondycję psych/fizyczną. A teren jest faktycznie odpowiedniejszy aniżeli w mieście. Za samą ofertę jako pracownik - dziękuję, szacun za chęci. Wiadomo, że pies musi spełniać określone warunki jak np.szczepienia ale to nie wszystko. [/LEFT] [B]Jako osoba postronna musisz tę odpowiedzialność za psa w sposób formalny – przejąć. * [/B] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/8528/cidzdjcie0037.jpg[/IMG]
  14. [quote name='andzia69']chciałam wam pokazać...kierowniczkę na stanowisku pracy:smile::smile: [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/8528/cidzdjcie0037.jpg[/IMG] małe to zdjęcie, bo na szybko robione było komórką; ale widać jak zastępuje "ludzką" jak nie ma jej w biurze:smile::smile:[/QUOTE] Co ciekawe..ilekroć rano przybywalem na odsiecz pęcherza parówkowatej to na jej posłaniu ZAWSZE leżał przenośny fonik. "donos" - skarga dotykała problemu nieodbierania telefonów w schronisku. Jak widać nawet w nocy kierownik Parówka zachowuje czujność, w dzień czynią to ludzie. Zamiast obsługi plwocin "życzliwych" proponowałbym kontrolującym i żwawo reagującym udanie się do TP S.A. i obejrzenie bilingów ilości, częstotliwości połączeń w tym odbieranych za dnia, bo w nocy wiadomo - samotna Parówa ma z kim pogadać. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Schronisko zamienia nam się w szpital. Psy z połamanymi łapami, po amputacjach, z rozległymi ranami wymagającymi specjalistycznej opieki w sterylnych warunkach… Lecznice nie mogą, nie chcą przetrzymywać tych podopiecznych. Nie daje to nam większego pola manewru, co skwapliwie zostaje wykorzystywane przez plujokrety i ożywione kontrole magistrackie przedkonkursowe. Co by się nie działo NA PEWNO nie wyrzucimy tych psów na śmietnik i będziemy starali się je ratować – do końca! Apeluję o pomoc dla suki, która wyrywała się z wnyków - potrzebuje indywidualnej stałej opieki w jak najlepszych, spokojnych warunkach. A tym „życzliwym”, miłośnikom fauny i flory…oby pies wam mord nigdy nie (po)lizał - na psią miłość i szacunek trzeba zasłużyć, choć kochać potrafią bezkrytycznie
  15. [quote name='wilczka']zakaz mam od lekarza mojego-choc sama pani doktor pomaga mi w ratowaniu psiakow z ulic tak do schroniska kategorycznie zabrania mi wchodzic-moje serduszko moze tego nie wytrzymac:(ale wczoraj wytrzymalo wiec......:)[/QUOTE] Lekarz uważa ze silne wzruszenia mogą Ci zaszkodzić, ma rację – schronisko w końcu to nie Eden, psy nigdy tu nie będą do końca szczęśliwe, choć zdarzają się osobniki, które nie zaznawszy nawet minimum normalnego psiego życia, po przejściach - tu wydają się w pełni usatysfakcjonowane – brak przemocy, regularne jedzenie, spacer 1x a bywa 2 razy dziennie, dobre słowo, dotyk…poczucie bezpieczeństwa - jeszcze nie wiedzą, że najlepsze przed nimi :crazyeye: tj. prawdziwy dom, psio ludzka sfora, miłość, wolność. Bywa, ze adoptujący daje mniej od nas, przekonaliśmy się już o tym i pies wraca do równowagi powróciwszy do schronu. Wiadomo, że możemy jedynie zminimalizować- jak się da - skutki zamknięcia, braku prawdziwego domu, rodziny, wyszarpać ponownie zaufanie i pocerować co zostało rozdarte, pokaleczone w psich sercach i łebkach. Faza spacerowa trwa u nas non stop,staramy się, żeby wszystkie powychodziły, chociaż roboty innej jest huk wiec nawet w oświetleniu sztucznym jak wolontariuszy brak. Natomiast widok roześmianych pysków w czasie szalonych psich gonitw na wybiegu może podziałać jak remedium na wiele rzeczy. Możemy zadziałać wybiórczo, przyjedź, zaczekaj przed bramą, pójdziemy od razu na wybieg.
  16. [quote name='wilczka']a ja musze sie podzielic z wami czyms mimo zakazu(przeciez zakazy sa po to zeby je lamac)weszlam dzisiaj do schroniska:) i bylam tam pierwszy raz w zyciu!!!co prawda bylam tam kilka minutek ale nie moglam byc tam i nie zobaczyc mojej buskowianki:loveu:dziekuje agnieszko za ta cudowna ale jakze wspaniala chwilke:loveu::loveu::loveu:widzialam ja tylko na fotach i tam juz podbila moje serce,ale naq zywo jest jeszcze cudniejsza!!!nie da sie tego opisac!!!! no i idac do buskowianki zostalam zaczepiona przez...MISIA,watpie zeby mnie poznal wiec to tylko wasza zasluga-zostalam wylizana przez kratki wszedzie gdzie tylko dostal jego jezorek:)niesamowita metamorfoza misia-TOMKU nie umiem opisac tego slowami-poprostu-:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Oczywiście, że Cię Misiek poznał. Misiek wie kogo lizać. Misiek gupi nie jest. Powinnaś kiedyś zobaczyć swego Misia Turbo na spacerku :) aportującego piłkę wariata mistrza sprintu. A właśnie .., jakiego zakazu?! (sama chyba sobie nałożyłaś) u nasZ możesz nawet spędzić cały dzień jak Ci się podoba. Doborowe towarzystwo: Królowe, Hrabiowie, księżniczki, Ryśki lwie serca, Pawły von king of pain i same czterołapne twardziele i twardzielki schroniskowe.
  17. [quote name='illa']Pamiętając tego psa wcześniej a teraz; mam skojarzenia z Edmundem Dantes’em z którego „zrobiono” więźnia politycznego a po ucieczce ze strasznego więzienia objawił się światu jako hrabia Monte Christo. Tomeczku więc może nazwij go Dantes i miejmy nadzieję że będzie żył jak hrabia(swoją drogą to moja ukochana książka) swoje więzienie juz ma za soba teraz tylko znajdzie ten skarb w postaci domku:fadein::bigcool:[/QUOTE] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/190/malep1294979.jpg[/IMG] [I]ALE JAJA, mój chłopak to DANTES!!! sweet Daisy - akceptuje [/I][SIZE=6][COLOR=red][FONT=&quot]♥[/FONT][/COLOR][/SIZE]
  18. [quote name='illa']Zuzka2 tylko nie [COLOR=red]jakiejś pani Jadzi[COLOR=black]( bez urazy wiem że przypadkowo podałaś imię) ale tak ma na imię moja psiapsiółka która jakby mogła nieba by przychyliła dla wszystkich stworzeń na ziemi łącznie z wynoszeniem pajączka ze sklepu którego ktoś chciał zabić.Wyjaśniam bo ona nas podczytuje i nie chciałabym żeby pomyslała że to ją się szkaluje.Natomiast sąsiadka i owszem zrozumiała grożby bo teraz ominęła i mnie i psiaki z daleka hihihi bez słowa. :errrr:Kłopotek choinka trzeba natychmiast zmienić imię naszemu schroniskowemu Politycznemu toż to jawna zniewaga mieć takie imię jak ktoś o tak durnym myśleniu:mad::shake: [/COLOR][/COLOR][/QUOTE] Kłopot to oczywiście nazwa robocza, (stanowił duży kłopot, rozterki, zmartwienie ) Kłopotek - pieszczotliwe zdrobnienie, a imię nadane bez podtekstów politycznych. Jeśli znalazł się debil usprawiedliwiający zniewalanie psów łańcuchem i o tożsamym (z imieniem naszego psa) – nazwisku, to oczywiście trzeba zareagować. Kłopot był zamknięty, niczym więzień (polityczny) od x czasu, hermetycznie odizolowany od świata zewnętrznego. Był psem wycofanym i przerażonym życiem. Udało nam się Kłopota po 2 miesiącach nauczyć, że poza izolatką, karcerem istnieje inny, ciekawy psio- ludzki świat. Teraz to fajny koleś, kocha spacerować, polatać po kuuupa platz’u[B], ma normalne psie relacje, lubi ludzi![/B] Zaczyna ganiać za piłką :multi: Jak każdy pies schroniskowy pozostanie z jakimś mniej lub więcej koszmarnym bagażem zdarzeń, ale pełnia szczęścia dopiero przed nim, u boku spokojnego człowieka, dla którego na przykład pętanie psa do budy za pomocą łańcucha jest złem. [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/8854/malep1294898.jpg[/IMG] [FONT=&quot][IMG]http://img443.imageshack.us/img443/2888/malep1294912.jpg[/IMG][/FONT] [FONT=&quot][URL="http://img412.imageshack.us/i/malep1294885.jpg/"][IMG]http://img412.imageshack.us/img412/6226/malep1294885.jpg[/IMG][/URL][/FONT] zdjęcia autorstwa BeatyU Pamiętając tego psa wcześniej a teraz; mam skojarzenia z Edmundem Dantes’em z którego „zrobiono” więźnia politycznego a po ucieczce ze strasznego więzienia objawił się światu jako hrabia Monte Christo.
  19. [quote name='eneda']Znalazłam jakieś zdjęcia ze schronu z lipca 2009 i zobaczcie kogo znalazłam... [URL]http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/gallery?Site=ED&Date=20090728&Category=galeria11&ArtNo=686390173&Ref=PH&Params=Itemnr=17[/URL] Bona taka ładna sunia już tyle siedzi w schronisku :([/QUOTE] Na paru zdjęciach..zjawiskowa capo obozu psiej zagłady…w przeciwieństwie do Bony - już niedługo posiedzi(?) Raczej nie… nadwrażliwych z koneksjami do pierdla się nie wsadza. „Zasłużonych i wybitnych” w pozyskiwaniu kaski (kosztem cierpienia zwierząt) (jeszcze) ochrania dupochron: wzajemnych koterii, rodzinnych koneksji i doraźnie…druki L4. Temida u nas jest faktycznie ślepa, na szczęście tzw. los bywa najlepszym i najsprawiedliwszym sędzią. [B]Ważniejsze, prawdziwsze, że nasza dzielna Bona doczekała lepszych dla siebie czasów[/B] i wyjdzie do świata ludzi, będzie tylko szczęśliwsza w przeciwieństwie do „owej” bohaterki; nadwrażliwej na cierpienie zwierząt i krytykę, ocenę tzw. Niewdzięcznych. [SIZE=1][I]Nienawidzę Cię wstrętna karykaturo człowieka, s***m na ciebie z całym moim urokliwym wytrzeszczem w oczach[/I] [I]„Bona”[/I][/SIZE]
  20. To może coś radosnego na zakończenie tego mroźnego dnia. [B]Dom i jak mi się (mocno)wydaje: odpowiedzialną i ciepłą rodzinkę - znalazła czarna niskopodwoziowa z dłuższym włosem - suka z boksu, który współdzieliła z zołzikem. [/B] Jedna z serii…jamników afrykańskich (tak przedstawiam przynajmniej dzieciom) nasze jajnikowate i czarno umaszczone, gdy pytająo rasę - w końcu nie każdy może mieć tak rzadki okaz :diabloti:, zresztą u nas same rarytasy. Z radością parafowałem umowę adopcyjną. Szczęśliwi właściciele mają wpaść w tygodniu ze świeżymi relacjami o naszej dziewczynie na nowej drodze życia. Był też pan, który szukał koniecznie dużego psa- samca, szczerze wyznał po krótkiej rozmowie, że….musi być pies bo on chce mieć szczeniaki ( posiada dwie suki) żeby nimi handlować ! Pan został uświadomiony i..na czarną listę. Wilczko, jak obiecałem Misiek/Rysiek dostał wycisk (aż wychlał 1,5 miski ciepłej wody), mało tego po 16 ej został „zarwany” na kolejny spacer na cooopa free platz…mały sabotaż… gdzie niegdzie uśmieszki- znaczniki zamieniły mordki na zatroskane…;) Od jutra mała rewolucja miskowa, dziś już w praktyce przetestowane i jest łatwiej, racjonalniej, co ważne sprawniej idzie akcja „koryto”.
  21. [quote name='andzia69']Kolejny... Malik - psiak ok. 3 letni, duuży, spokojny (a zgłaszany był jako agresywny przez jednego z panów partyjnych do SM;)), nie zaczepiający innych psiaków i nie odpowiadający jak na razie na zaczepki innych:)[I[/QUOTE] [I]Daj Nam Panie więcej takich zrównoważonych psów...[/I]
  22. [quote name='BeataU']Misiek to śliczny psiak. Jak zobaczyłam nowego owczarka w boksie, to od razu wpakowałam mu łapy za kraty, a potem wpakowałam się do środka cała. Misiek zaczął się od razu nadstawiać do głaskania i przytulać. To towarzyski pies. Dopiero później dowiedziałam się, że to niby agresor. Do psówfaktycznie niezbyt przyjazny, ale do ludzi jakoś tego nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie. Na wybiegu wariat. Za piłką latał jak szalony. [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/7643/mp2195163.jpg[/IMG][/QUOTE] Dzięki BeatoU za foty Miśka/Ryśka erotomana oraz inne około- psie zabiegi. Misiek/Rysiek jest schroniskowym masterem w osiąganiu max v…tj. pewnej maksymalnej prędkości w najkrótszym czasie w ramach terytorialnych naszego cooopa free wybiegu Misiek jak opisuje nasza nieśpiąca BeataU, to pies przyjacielski (patrz: [B]normalny[/B]), ale wstępnie rozpoznany jako agresywny i kąsający. Kąsający miał prawo i psi obowiązek – być - w związku z sytuacją, w jakiej się znalazł w hoteliku a agresywny może jest bardziej nasz Pan Paweł dozorca zwany także z racji „przeżywania przelicznych „ciężkich”, obrażeń i zadrapań - [B][I]king of pain[/I][/B]…kto tego kolo zna wie o co chodzi – [B]ZERO AGRESJI[/B]. Na zdjęciu "szczerzy" kły akurat do mnie ale ktokolwiek z pokojowymi zamiarami- otrzyma od Miśka/ryśka/erotomana tylko taki szczery uśmiech a trybki ma całkiem OK. Prosiłem Andzię69 o zmodyfikowanie informacji na stronce, bo uwaga o kąsaniu Miśka może być odstraszająca niektórych a przyciągająca idiotów- szczucicieli, poszukujących „ostrych psów” :mad: Druga uwaga: Misiek/Rysiek ma także normalne relacje z innymi psami, a dokładniej Miśka/Ryśka interesują tylko suki, to jego żywioł, ale nadpobudliwość jest wskazaniem do kastracji. Misiek przeskoczy każdy mur i „zdradzi” każdego za chwilę rozkoszy lub w imię obowiązku pomnażania rasy owczarka świętokrzyskiego. Staram się, żeby się wybiegał, troszkę i doraźnie mu ulży bo chłopaka roznosi – wczoraj wieczorem jeszcze dodatkowo polatał za piłką, ale czasu brak a inne psy też mają potrzeby. W ogóle mi brakuje czasu na te wycofane, to jest najgorsze. Idą mrozy nawaliłem cztery kombajny bizony słomy ale zastanawiam się nad skoszarowaniem tych najbardziej wrażliwych (jak Sisi) w cieplejsze miejsce (zapowiadają - 20˚ st C !) [B]Wilczko[/B] aby choć troszkę ukołysać twe smutki dziś Misiek dostanie ode mnie extra wybieganie, wylatanie - rozpasane.
  23. ~Kashdog – robisz dobrą robotę! Zdjęcia bezcenne. Scoobi’ego mini foto reportaż pt ”Rzucaj smaczka w mego ryjka ” – jedyny w swoim rodzaju. Dobry sprzęt to nie wszystko a Ty potrafisz uchwycić psie emocje. A że trybki pościerane, trudno takie u nas zwierzaki, po przejściach, czasem niemłode, takie są i takie trzeba kochać i adoptować. Za to ileż mają uroku! Właśnie twoje zdjęcia to pokazują.
  24. [quote name='illa']Z ogromną dumą donoszę że Biszu wczoraj zaczął się przełamywać i przegonił (w dosłownym tego słowa znaczeniu) mnie dwa razy na około bloku a dzisiaj biegał nawet na krótszej i naprężonej lekko lince zatrzymując mnie(zabiegał mi drogę i uśmiech)co jakiś czas na smakołyk,nie posiadam się z radości.W domu wyczesałam mu "spodenki" bo miał kołtunów co nie miara (bez sprzeciwu) a teraz leży książę na łóżku i jak mu z jednej strony zabrałam podusię to się odwrócił i położył na drugiej czego nie mogę niestety udokumentować zdjęciem bo aparat wypożyczony do zdjęć Reksia. Poniedziałkowe walentynki niestety nie będą dla niego miłym dniem bo idzie na kastrację (w dowód miłości oczywiście).[/QUOTE] Gratuluję Kamilko ! Cieszę się razem z Tobą. Cierpliwość i wszystko co okazywałaś psu - dały właściwy, jedyny rezultat. Trzymam kciuki za Was w poniedziałek - wszystko będzie dobrze a po rekonwalescencji każdy tydzień będzie przynosił dalszy postęp w waszych relacjach. Dziś w przerwie treningu podjechałem do schronu, powyłazić z psami (większymi) i tuż przy wjeździe spotkałem 2 panie z psem na rękach, szukały lecznicy (panie z Lublina) - ktoś go potrącił i pojechał sobie ( zabić to mało) za telefon i załoga pomogła expresowo Wszystko z psem OK i z te dobre kobiety zajmą się nim ..uuuffffff dobrze się skończyło. Misiek ( to do Wilczki) bardzo dzielnie znosi warunki schroniskowe, interesują go w zasadzie głównie spacery, jutro (2 gi) raz polata luzem. Pies świetny, przyjacielski. News dnia: OSKAR -kundelek 500% obdarzony wielkim urokiem osobistym [B]znalazł dom!!![/B] Oprócz Oskara gruba sunia czekoladowa - szczegóły zapewne poda ktoś kto dziś pracował regulaminowo. p.s brakuje mocnych obroży dla większych psów :(
  25. [quote name='wilczka']tak sie ciesze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!a ja dzisiaj kupilam mu 3 pudelka przysmaczkow-wszystkie innego smaku i ringowke-zeby pozbyc sie tego czegos na szyji.ale jak jest juz pod okiem fachowcow...oj nie moge pisac...kamien z serca!!!mowilam ze to super psiak:)ukochaj go prosze ode mnie,pomiziaj za uszkiem i powiedz ze ciocia wilczka teraz modli sie o dobry domek. dziekuje wszystkim tez osoba decyzyjnym za podjecie takiego kroku-zabrania miska z hotelu!!![/QUOTE] Załatwione. Będzie myziany, hołubiony, wyspacerowany (może niedługo poganiamy luzem :) a jutro porządnie wyszczotkowany. Przekażę mu co trzeba - od siebie i Ciebie. ...uszy do góry wilczko
×
×
  • Create New...