Jump to content
Dogomania

milusia

Members
  • Posts

    155
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by milusia

  1. zdjęcia wysłałam do Wykrywki:)ja raz że nie umiem wstawić a dwa że mąż odinstalował jakieś tam sterowniki i z telefonu nie mogę wrzucić na komputer.Gotowałam jej ryż- ostatnio na sercach wołowych,żołądki drobiowe,raz wątróbkę.Mieszałam też ryż z puszką.Ale od początku ma obstrukcje:(po suchym jest lepiej.Ostatnio dałam jej puszkę z makaronem to zrobiła trzy!!!!!kupy na korytarzu.A nie zdarzało jej się to ostatnio.Bez problemu wytrzymywała do rana.Szkoda że dziś nie wzięłam telefonu na plac.Tak szalały na tym śniegu.Fajna jest.I tak mocno na mnie zorientowana.Jak nie ma bodźców w postaci ulicy to na gwizdnięcie leci do mnie jak szalona.Wczoraj wieczorem wpadła do kuchni i pierwsze co to dokonała skoku na szafkę na moja kolację.Byłam niedobrą panią i ścierką do naczyń machnęłam po głowie.Chleba nie puściła tylko uciekła do pokoju.Poszłam ,chleb zabrałam i powiedziałam że nie wolno.Dziś leżała polędwica i już się powstrzymała na słowo nie wolno.A potem ukroiłam kawałek i dałam do miski(za tą wczorajszą ścierę-niech ma;))
  2. Duśka dziś dwie godziny z małą latała.A ja odśnieżałam:evil_lol:miała tak dość że wsiadła do auta na końcu i wyleźć nie chciała:shake:iiiiiiiii.....teren daleko od drogi,bez ludzi i pojawił sie ONek właścicieli:crazyeye: iiiiiii.....zawołałam Duśka wróć-i wróciła:loveu::loveu::loveu: I myślę jaka karma byłaby dobra dla tego mojego ADHD:roll: po gotowanym ma sraczkę,na suche krzywo patrzy:placz:obstaję przy suchym ale może jest jakieś treściwe polecane dla takich chudzielców jak ona.....
  3. wiem o tym że wystarczy moment żeby coś poszło nie tak.Dlatego próbowałam dziś tam gdzie nie ma ludzi i zwierząt.A gdzie są dodatkowe bodźce w postaci "zapachów ulicy".Na podwórku ona mnie słucha.Przynosi zabawki.Na spacer chodzi na smyczy o długości 5 metrów.A ja muszę ją poznać i jej reakcje.I wiem że puścić mogę ją tylko w takim ustronnym miejscu.Za kotami gania,w stosunku do psów jest agresywna.I dzięki temu że ją dziś puściłam wiem że mnie zauważa.Wie że jestem i jak zawołam to reaguje.Wcześniej ulica wywoływała w niej amok.Nawet jak rozmawiałam wtedy z panią na lotnisku to było widać że po trawie biegała zainteresowana trochę nami,trochę przestrzenią.Ale po wyprowadzeniu na drogę nie było z nią kontaktu.A dziś reagowała na mnie.Moje zawołanie powodowało że potrafiła odpuścić intrygujące zapachy i wrócić.Czyli chyba jest jakiś postęp.A inaczej niż w ten sposób nie mogę tego sprawdzić.
  4. ok nie będę próbować więcej.
  5. ehhhh.źle to opisałam.Ona już była spuszczona i wracała jak byliśmy u pani od szkoleń:)tzn.nie uciekała.To było na lotnisku gdzie jest wielka łąka i była u mnie wtedy tydzień:)I w lesie też się mnie trzymała.A dziś cieszę się bo spróbowałam ją spuszczać w lesie ale w pobliżu domu.To są takie miejsca spacerowe.No i zapachów więcej niż w "dzikim"lesie.Ludzie z psami chodzą.Dziś raz że chłodno,dwa że przed obiadem a trzy to spuściłam ją jak wiedziałam że nikogo nie widać w alejce.Gdyby były jakieś zwierzaki to na pewno bym się jej nie dowołała.Więc cieszę się bo udało się że mnie posłuchała choć w koło było na pewno dużo więcej interesujących ją rzeczy.Zauważa mnie i wie że trzeba przyjść jak ją wołam.A to dla mnie ważne bo na początku to czułam się jak bym była odważnikiem na końcu smyczy. Ona mnie nie zauważała wcale.Nikogo nie zauważała.Na smyczy to był dziki pęd przed siebie.
  6. Dlaczego?ja nie puszczam jej na ulicy.Wczoraj było w odludnym miejscu a dziś w lesie.Chciałam sprawdzić jak się zachowa.I okazało się że jak się chowam to od razu zaczyna mnie szukać.To chyba dobrze świadczy.No i wraca na zawołanie:)Mam nadzieje że to nie tylko te parówki.......
  7. i jeszcze malutki,maluteńki,tyci sukcesik:oops:dwa razy były psy za ogrodzeniem i udało mi się tak powiedzieć"nie wolno" że sobie delikatnie odpuściła dzikie" darcie japy".Taaaaak chciała ale w sumie nie warkneła:eviltong:pochwaliłam ją za to:lol:Choć tyle mnie cieszy bo przy mniejszej odległości psa-dostaje wariacji i nie moge jej utrzymać:razz:skąd u niej ta agresja do innych zwierząt?zresztą nie wiem czy by się gryzła....wczoraj wieczorem napatoczył się taki mały ratlerkowaty piesek i najpierw na niego warczała,potem obwąchała i sobie poszła.A dziś za bramką jak szłyśmy to był większy.Najpierw było obwąchanie a potem nagle dziki jazgot.Czyli całkiem odwrotnie:roll:
  8. Nikt do nas nie zagląda:razz:a my mamy się czym pochwalić:multi:Duśka wczoraj pierwszy raz była spuszczona ze smyczy:crazyeye:nie uciekła:shake:jak się schowałam to syna nie słuchała:shake: tylko mnie szukała:lol:dziś bylismy na dwugodzinnym spacerku i za parówkę wracała od razu na zawołanie "chodź tu":lol:Taki jej spacer fundnęłam że jak wracała to ledwo nogi ciągnęła:diabloti:smycz naciągnięta do granic wytrzymałości na początku,smętnie ciągnęła się za nami na końcu spacerku:diabloti:
  9. [quote name='malawaszka']nie nie - ona już w domku na szczęście - a króliczka to raczej by chciała połknąć i tak :roll:[/QUOTE] z króliczka to on może by uszka zostawiła:)
  10. U nas bez zmian:roll: apetyt dopisuje,rozrabiać jest z kim i gdzie to czego więcej trzeba do szczęścia?W niedzielę spotkamy się z panią od szkolenia:razz:Pierwszą rzeczą za jaką się weźmiemy nie będą chyba siady i warowania tylko najzwyklejsze chodzenie na smyczy:mad:ten pies nie umie po ludzku chodzić na smyczy:evil_lol:Ciągnie jak szalona i trzeba z tym zrobić jakiś porządek bo będę miała ręce powyciągane do kolan.:oops:No i inne psy:crazyeye:jak zobaczy to wpada w amok:placz:Ponton do spania został rozebrany na czynniki proste,więc spanie będzie na chodniku a nie po hrabiowsku w pontoniku:lol:Tylko mała na tym cierpi bo ona pontona nie rozbierała a dywanik jej też przypadł w udziale:-(Jutro przyjedzie buda.Potrzebna jest na deszczowe dni bo jak jest tak mokro to nie daję rady z wycieraniem:oops:Nie pomaga wycieranie psa ręcznikiem.Całe błoto z podwórka mamy na korytarzu,w kuchni,pokoju.....Jak jest tak jak dziś pogodnie to super:multi:większość dnia hasały po dworze i się bawiły.A teraz już skrobią w drzwi i do domu chcą;)Jakoś dajemy radę:lol:
  11. Zaliczyliśmy dziś weta.Szczepienia zrobione.Waga ok 30 kg-wierciła się diablica i dokładnie nie wiadomo:)nie wiem czy przytyła bo nie wiem ile ważyła poprzednio:(ale do auta ciężej mi ją zapakować więc chyba przybrała co nie co.
  12. Ja posiadam tą zdolność przewidywania.Dlatego ciąge się martwię bo na podwórko czasami przyjeżdża mój brat:placz:czasem zdarza się to raz na miesiąc a czasem dwa razy w tygodniu.Różnie:angryy:Boję się że jak otworzy bramę a ona będzie biegała to pójdzie w długą i nikt jej nie dowoła.Nie próbowałam wjeżdżać autem gdy jest wypuszczona:shake:Moja wilczurka i bokserka nie miały takiego pędu na ulicę:shake:Wyżłowata miała to kilka razy udało jej się uciec:oops:ale zawsze obleciała swoje rejony i wróciła.I miała taki cug do biegania,pływania za kaczkami,kopania dołów.Najwyżej będe ją wypuszczała jak się ciemniej zrobi.On raczej w dzień przyjeżdża.I może uda się w miarę szybko rozwiązać sprawę podziału majątkowego i będzie spokój:placz:
  13. Jutro mam w planie zostawić je w domu na 3h same.W sumie dziś wieczorem leżała w pokoju tyle czasu i nie miała zamiaru podnieść zadka nawet na siku.Może jutro też nie nabrudzi i wytrzyma:multi:jak nie-to do kojca:mad:zimno nie jest może się stawać powoli psem domowym a nie podwórzowym:evil_lol:To co mnie martwi najbardziej to to czy jak się wydostanie na ulicę czy wróci:-(Bo że się wydostanie to na bank.Każde zwierzę się kiedyś wydostanie(chwila nieuwagi,jakiś błąd:oops:).Czy nie wpadnie pod samochód albo nie zginie gdzieś w tym amoku wąchania zapachów:placz:I nie wiem czy można jakoś psa oduczyć tego pędu do ulicy.Obawiam się że nie:placz:Moja Heksa przez 1,5 roku pobytu u nas nigdy nie poszła sama na ulicę.Nawet jak brama była otwarta.Nawet jak pies szedł po ulicy:shake:nigdy.....
  14. Fotkę chętnie bym wkleiła ale nie umiem:oops:Umówiłam się z Panią Moniką na przyszły tydzień bo teraz nie mogła.W sumie mówiła tyle że nie wszystko zapamiętałam:lol:Zauważyła że Dunka jest trochę wyobcowana.Że nie zawsze jest z nią kontakt.Ma takie momenty że nas nie zauważa.Szczególnie na ulicy.Moje psy zawsze wracały na zawołanie bez problemu.Ona ma na głowie uliczne zapachy i ja jestem na drugim planie:mad:Mam nadzieję że to się unormuje.Pani Monika mówi że miałam nieproblemowe psy...A ja myslę że to jednak trochę wpływ domu i stosunku do zwierząt.Że muszą znać swoje miejsce,czuć się bezpiecznie i wiedzieć że pan to najlepszy przyjaciel.:razz:Dziś zaległa w pokoju na dywanie i wygnać nie mogłam na dwór.Dopiero polędwica pomogła:shake:a najlepsze jest to że nie boi się odkurzacza i ją "wyodkurzałam":diabloti:Miałam nadzieję że jak zacznę odkurzać to się podniesie:eviltong: zapraszam na kawę Wykrywko:lol:
  15. rozbestwiła się z jedzeniem.Podjada tylko suche.Najbardziej czeka na poranne gotowane.Dziś powyciągała serca wieprzowe a ryż to na końcu i po trochę.Kupiłam nową smycz ,bo poprzednie dwie zostały pocięte:)W tej chwili mąż siedzi na podłodze,Ruda leży u niego na kolanach a Dunka na dywanie i jest czochranko.Cieszę się że szuka kontaktu bo pani od szkolenia powiedziała że jest trochę "wyobcowana"i ma swój świat:(
  16. jesteśmy:oops:ciągle razem:evil_lol: wszystko się unormowało.Przestał padać deszcz i chata nie jest zadeptana:cool3:mamy kojec:multi:Dunka śpi w domu i nie wali kup:shake:w dzień siedzi w kojcu jak idę do pracy.Po kilka godzin -i nie jest upierdliwa:multi:nie szczeka,nie piszczy i nie przeszkadza sąsiadom:multi:Rudzielec ma koleżankę.Tak ją lubi że wczoraj w lesie na mnie się tylko oglądneła i poleciała za Dunką:mad:Dałam im tak popalić że wieczorem leżały jak betki:diabloti:Dziś powtórka z rozrywki bo poszliśmy do mamy piechotą.Dunka nie lubi innych psów.Jest strasznie agresywna.Więc chyba cudem te moje szelmy się pogodziły.Razem ujadają pod bramką na ludzi na ulicy.Dobrze że się uspokoiło trochę bo myślałam że zwariuję:oops:
  17. tak:)wiem jakie to ważne dlatego zawsze zbierałam te które inni wyrzucili.Ja takiego czegoś nigdy nie zrobiłam:)
  18. Wróci do domu który zna.Może znajdzie się ktoś, nie tak głupi jak ja kto zna rasę i wie czego się spodziewać po młodym ON-ku.Ja nie ma takiej wiedzy.Mam wiedzę jaką zdobyłam przy zbieraniu bezdomnych zwierząt z ulicy.A teraz przybyło mi kolejne doświadczenie.Następnym razem porządnie się zastanowię zanim wezmę jakiegoś psa w ogóle:(
  19. no niestety wzięłam:(a ponieważ nie mam tego pojęcia o potrzebach i psychice psów,to sunia jutro wróci do domu a ja nie będę się zajmować tym na czym się nie znam.
  20. Bokserka była dorosła jak mąż przywiózł Tinę.Młoda też była "agresor" ale boksia ją sobie spokojnie podporządkowała i żyły w dobrej komitywie tyle lat.Po śmierci boksi doszła do Tiny Heksa.Heksa niezwykle zrównoważona.Wisiały razem na smyczy przy płocie kilka razy w jeden dzień.Zeby się sobie "opatrzyły".Tina była wredna:)na drugi dzień ubrałam je w kagańce,doszło do starcia,poturlały się "bezpiecznie"i była zgoda.Po śmierci Tiny doszła Miluśka.Mały rudzielec od razu padł na brzuch i na drugi dzień polazła spać do Heksy.Nawet z miski jej wyjadała a ja miałam stracha.Ale Heksa potraktowała ją jak własne dziecko.A te dwie wojują.Boję się że dojdzie do starcia.Jest między nimi duża różnica w wielkości.Mała jest na straconej pozycji a do tego ciągle zaczepia:( musiałabym mieć kojec dla Donki.Ale wtedy siedziałaby w nim aż nie wrócę z pracy.A ona tam zwariuje.Mały wraca ze szkoły ok.14.00.Ja pracuję różnie.Od poniedziałku za tydzień będę wracać ok .20-stej.:(optymistycznie założyłam chyba że pójdzie lekko.
  21. napisałam się tyle i połowę zjadło:( jestem w stanie zapewnić psu spokojne życie.Bez bicia,krzyków.Pełną michę,dach nad głową,opiekę lekarza.Nie zapewnię codziennych spacerów(w weekend b.chętnie) bo nie mam na to czasu.Ale muszę mieć psa spokojnego,który zgodzi się z drugim psem,umie mieszkać w domu.Dlatego chciałam psa dorosłego.I się przeliczyłam:( niestety b.dużo czasu spędzam w pracy,ale myślę że warunki jakie oferuję są lepsze niż w schronisku lub jakiejś pseudohodowli.A teraz powiem szczerze, nie będę już myśleć o drugim psie.Rudzielec zostanie sam.Przeżywam to mocno,jechałam kawał drogi po tego pieska a teraz nie wiem jak sobie z tym poradzić.Odwiozę ją jutro i temat innych zwierząt w domu zostanie zamknięty:(
  22. Nie mam doświadczenia gdy psy się nie akceptują.Nie mogę ich trzymać osobno bo na dworze nie mam miejsca dla Dunki.A w domu razem nie mogą być bo Dunka jest psem podwórzowym.Nie mogę jej zamknąć w domu od rana do wieczora.Ona jest b.żywotna.Sika i robi kupkę tam gdzie popadnie.Psy zawsze były razem zamknięte a gdy syn wraca ze szkoły to je wypuszcza.Podwórko jest ogromne to jak chcą to dokazują jak nie to siedzą w domu.A tu wcześniej czy później dojdzie do starcia.I mały Rudzielec może na tym poważnie ucierpieć.Dunka wczoraj b.agresywnie zareagowała na psa(czyli siebie)którego zobaczyła w szafie w lustrze.Prawda jest taka że sunia jest bystra,lubi ludzi, chodzi za mną i czeka żebym ją głaskała.I ma wtedy oczka jak aniołek:) jest b.ruchliwa a ja jej w tygodniu tego ruchu nie zapewnię:( tylko podwórko ma do dyspozycji.Myślałam że nie będzie kłopotu z nimi i że podejdą do siebie bardziej "zabawowo".A tu zonk.Dziewczyny nie przypadły sobie do gustu a ja nie mam po prostu czasu tego zmieniać:(
  23. Nie mamy kojca.Nasze psy śpią w domu na korytarzu.Żaden nie mieszkał a dworze.Jak idziemy do pracy to są w domu.Jak syn wraca to otwiera i wtedy np.latem cały dzień urzędują po podwórku:)Zimą wychodzą jak chcą.Dunka lata po dworze.Przed chwilą teść przyjechał to na niego szczekała;)
  24. przecież nie moją energię.Ja swoją zaraz spożytkuję na sprzątanie:)nie wiem co robić.Nie miałam nigdy tak nadpobudliwego psa.Wszystkie oprócz suczki owczarka był u nas od szczeniaka.Żaden się tak nie zachowywał.A nasza On-ka była wyjątkowo zrównoważona w porównaniu do tej.Choć dorosła szybko się zaaklimatyzowała i spokojnie sobie u nas żyła.Rano znowu dziś psy skakały do siebie.Nasza bardziej atakuje,jest mniejsza i boję się żeby duża jej krzywdy nie zrobiła.W poniedziałek muszę iść do pracy.Razem ich nie zostawię.Dunkę dziś rano zamknęłam osobno żeby dać jej jeść,a Milusia poszła siusiu na dwór.Duża zjadła,zrobiła kupę i wylała wiaderko wody bo nosi michy w zębach.Zamknięta na osiem godzin zdemoluje chatę:)na dworze jej nie zostawię bo boję się że wydostanie się na ulicę.Jestem w kropce.
  25. Byłyśmy w lesie.Godzina nie starczyła by spożytkować jej energię:( nie wiem co robić:(
×
×
  • Create New...