Myślałam, że wieczorem będą mogły już zjeść, a niestety dopiero rano. Więc ja solidarnie postanowiłam też kolacji nie zjeść. Jedynie pies w kuchni dostał . A mąż musi sobie zrobić sam
Wiem, że to kastracja. Powszechnie używa się słowa " sterylka". Nawet weterynarz w ten sposób to nazywa. Czytać nie muszę, bo jaka jest różnica to doskonałe wiem. Nie łapmy się tu za słówka, bo nie o to w tym wszystkim chodzi.
No klatki nie mam. Ograniczę je do małego pokoju. Umówiłam sterylkę na teraz gdy jestem w domu i mogę "mieć na nich oko". Najbardziej się boję, że będą cierpieć, ale wet mnie zapewniła że nie.
Dziękuję. Mnie już wszystko boli... I boję się tego dzisiejszego popołudnia. Już im przeniosłam wszystko do jednego pokoju i tam się z nimi zamknę, żeby nie próbowały po schodach biegać.