-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
w chacie hodowcow ronji i grety jest osobny pooj dla psow, gdzie maja swoja kanape i to nie ze jedna, fotel, osobne wyjscie na ogrod i jest to naprawd duzy pokoj, nie jakas komorka. dodatkowo maja pokoik dla suki odchowujacej szczenieta oraz osobna lazienke, gdzie kapia psy. i przyznam szczerze, ze tez bym tak chciala. ale jak juz pisalam..."jak sie nie ma, co sie lubi..."
-
to jest troche tak, ze ja sie nie ma, co sie lubi... wiecie ja tez bym mogla pisac o tym, ze z 3 psami jest wspaniale w mieszkaniu itd., ale mimo ze moje psy maja mnostwo ruchu, moje mieszkanie nie jest klitka i do tego mamy ogrod, nie moge sie juz doczekac emigracji na wioche. i w pelni rozumiem ludzi, ktorzy dla swoich podopiecznych wybieraja jak najlepsze domy. bo badzmy szczerzy: gniedzenie sie w klitce w kilka osob, psow, krolikow czy co tam jeszcze, to nie sa optymalne warunki dla nikogo. ja to sobie wyobrazam np. kapiej moich kundli w mikro lazieneczce-mimo ze kapia sie bardzo grzecznie, sa przyzwyczajone, nawal futra po goomingu itd...komfort mieszkania dla mnie jest super wazny i dlatego przyznaje: moglabym nie oddac psa do kawalerki. do tego jeszcze jeden kontrowersyjny warunek-mlodzi, niesamodzielni finansowo ludzie nawet jesli sa pelnoletni...oj,jesli by wbili po sa bez rodzicow, to lipa.
-
moim zdaniem jest nie tylo "do przyjecia". jest zupelnie normalne. jesli zas chodzi o krolika...byc moze to dziwne, ale niezbyt wyobrazam sobie krolika w kawalerce. chyba ze rolik ten ciagle by siedzial w klatce, co nie stanowi zbyt zajebistych warunkow zycia dla krolika. kuuurde...kawalerka to jeden pokoj. gdzie tu miejsce na paletajaceo sie pod nogami krolika?
-
dla mnie pytanie o miejsce zamieszkania, metraz itd sa zupelnie normalne i sama tez bym je zadala sprzedajac komus szczeniaka. przede wszystkim dlatego, ze mam rase o specyficznych ptrzebach i sporych gabarytach i po prostu absolutnie nie sprzedalabym szczeniaka do jednopokojowego mieszkania, gdzie mieszka wiecej niz jedna osoba lub tez do blokowiska w centrum miasta, gdzie w poblizu nie ma rozsadnego terenu, gdzie psa mozna spuscic ze smyczy. uwazam, ze w pierszym przypadku dla szczeniaka byloby to srednio komfortowe i bepieczne wpadac w sciany i potykac sie o meble, a w drugim...no niestety, ale spacery na sznurku po miejskich skwerkach to jest dla psa mysliwskiego cos, co powinno podlegac pod znecanie sie nad zwierzetami. ja sama zostalam zapytana o warunki mieszkaniowe, a nawet poproszona o zdjecia. strasznie wtedy martwilismy sie ta sprawa-chata do remontu, moze hodowczyni pomysli, ze to nie to, bo mielismy naprawde mocno po studencku w chacie. ale wyslalismy wszystko: chate, ogrod, foty z miejsca, gdzie chodzimy na spacery-tego najblizej domu itd. i nie bylo to dla nas problemem, ze zostalismy o to poproszeni. wiele na dogomanii pisze sie o tym, ze dom to tylko miejsce odpoczynku itd, ale jednak jest to miejsce, w ktorym spedza sie sporo czasu i pies (jesli oczywiscie nie nalezy do rasy, ktora woli siedziec na dworze) rowniez spedza w domu tego czasu troche i ja np. nie chcialabym, zeby szczeniak, ktorego wyhodowalam mieszkal w warunkach, ktore nie beda mi sie wydawaly dla niego odpowiednie.
-
[quote name='ulvhedinn']Z wyjątkiem Kry ;) czarnomordzik miała do dziś 7 operacji, z czego trzy obejmowały kręgosłup (ona jest sparaliżowana, ale te operacje dotyczyły miejsca złamania i obejmowały obszar który czuje normalnie) i dalej kocha wetów ;) ładuje się do gabinetów i domaga się ciasteczek :) Do tego 8 miesięcy była leczona na zapalenie pęcherza, co wiązało się m.in. z cewnikowaniem i zastrzykami co kilka godzin, ma regularnie czyszczone uszy, miała ileś razy pobieraną krew (plus załapała się na bycie krwiodawcą)..... Nóżkin (kot) to samo- długie leczenie rany na nodze (bolesne zmiany opatrunków), zastrzyki, cewnikowanie, kastracja- a ten świr dalej uważa, że wetki to takie fajne ciocie od miziania i smaczków ;)[/QUOTE] moj pies po tplo u dr N sztywnieje i nie chce sie ruszyc kanapy, branie od niego zarcia ja obraza, a jak ostatnio uslysala jego glos filmu na fejsie to wyskoczyla z klatki warkotem, postawila kite i warczac zacela patrolowac chate. pewnie myslala "tu mi tego nie zrobisz, wylaz i walcz jak mezczyzna":)) nastepnie pol nocy spala w klatce raz na jakis czas warczac zlowieszczo.
-
[quote name='Martens']Kwestia też wrażliwości psa; mojej nieżyjącej suce wystarczyło kilka zastrzyków, żeby wet źle jej się kojarzył - po sterylce już w ogóle była katastrofa. Cyc zastrzyków w ogóle nie zauważa; kastracja też nie zrobiła na nim wrażenia, nie spowodowała urazu do weta, gabinetu. Aczkolwiek zgodzę się, że po wielu bolesnych zabiegach spowodowanych poważnym urazem czy chorobą mało który pies radośnie wejdzie do gabinetu. W sumie jestem w stanie uwierzyć, że Cyc byłby tym mało którym psem, bo z jego wielkiej pustej makówki wszystkie skojarzenia ulatują w mgnieniu oka, szczególnie te, które powinny tam zostać :evil_lol:[/QUOTE] po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel.
-
zwyle pies nie boi sie weta dopoki nie spotka go cos bardzo zlego.
-
skoro pisze, ze jechala na podlodze tzn, ze sie zmiescila, prawda? a poza tym moj pies jest mily, ladny, grzeczny, dobrze wychowany itd. takie psy ludzie lubia i nie maja watow o to, ze dotknie ich noskiem czy ze przytuli im sie do buta.
-
[quote name='zmierzchnica']Ale była na wątku mowa o biletach na innych współpasażerów bądź transporter, który jest uznawany za bagaż, więc możesz wziąć więcej psów w taki nieco "przekrętny" sposób ;) Stąd pytanie. Ogólnie mam takie same wrażenia jak Ty, poza nielicznymi wyjątkami, gdy ktoś się czepiał psa i zachowywał chamsko.[/QUOTE] do nas w pierwsza strone doczepila sie baba, ale poniewaz wbilysmy spoznione i bez biletu, to pan konduktor widzial, gdzie jestesmy, zaraz do nas przyszedl, aby nam sprzedac bilet-pies siedzial bez biltu, bez kaganca na siedzeniu-pelna anarchia i konduktor poslal babe na drzewo mowiac, ze ten pis wlasnie kupil bilet, a jest tyle miejsca w pociagu, ze baba ma nie wydziwiac.
-
w jedna strone na siedzeniu-poscielilam jej kocyk, a w druga strone grozila nam podroz kolo kibla, bo pociag byl pelny, ale przyszedl kondutor, opowiedzial mi wszysto o swoim psie i zdradzil sekret, ze jest dodatowy wagon pierwszej klasy, ktory jedzie jako druga klasa, nie ma tam miejscowek, wic mamy tam wbijac. pies jechal na podlodze, bo przedzial po chwili zrobil sie pelny, a siedzenia byly pluszowe, co mialo byc powiewem luksusu ze strony pkp.
-
no wiadomo, z nie, bo na jednego psa musi przypadac jden opiekun. nie mniej jednak oficjalnie musz to oglosic: podrozowanie z psm pkp jest fajniejsze niz podrozowanie pkp bez psa. moj pies pierwszy raz w pkp zachowywal sie jakby pociagiem jezdzil od zawsze, a w obie strony wszyscy byli dla nas super mili.
-
nasz pierwszy raz jutro^^
-
w polsce jest tylko jeden zwiazek kynologiczny-o co konkretnie pytasz?
-
[quote name='evel'] Hunter ma już natomiast 74 :evil_lol: Jak idziemy w ekipie czipsowej to nikt do nas nie podbija a pikusie bezsmyczowe są porywane na ręce i w ogóle jest śmiesznie i lajtowo, czasem wystarczy się zatrzymać na chwilę, żeby spanikowany człowiek zdążył swojego pieska odłowić. Choć w sumie trochę to smutne, że trzeba mieć wielkie czarne bydlaki, żeby ludzie tak do sprawy podchodzili.[/QUOTE] a to mi w ogole nie o to chodzi:)) ja sie nie zatrzymuje. po prostu wiem, ze teraz moje psy nie beda mialy takich problemow towarzyskich, jak wtedy, gdy mialam np. jednego psa i ciagle spotykala go krzywda od jakis durnych owczarow niemieckich i ich pochodnych, ktorych jest u nas na dzielni od cholery. teraz te same owczary im sie klaniaja w pas, bo jak stana w trojke, postawia irokeza, kity zarzuca na plecy i klaty wypna, to pies z drugiej strony ma na tyle instynktu samozachowawczego, ze po prostu nagle przypomina mi sie, ze nic od nich jednak nie chce. najlepsze jest jak grete ktos czasem pogoni i ona ucieknie do stada i pies, ktory cos tam do niej szural zobaczy, ze ten pies ma plecy i w oczach sie troi... natychmiast jest w tyl zwrot:)))
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
a_niusia replied to evel's topic in Foto Blogi
noo w sobote na wystawie jeden pan powiedzial, ze greta jest taaka spokojna...:))))) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
a_niusia replied to evel's topic in Foto Blogi
w sensie...wierzysz, ze twoj pups jest niegrzeczny przez to, ze wymiena zeby?:))) hahaha no spoko, tez wierzylam w to kiedys...zanim poznalam zgredke "zjem was i pogryze", "pogryze to", "zjem to", "kocham cie, wiec cie pogryze", "ugryze cie w ryja, uszanowanko":))))))))))))) greta od dawna ma stale zeby:))) -
no jednego takiego chuchra, to nikt sie nie boi, sorry:))))
-
dla mnie odkad mam 3 duze psy problem podbiegaczy przestal istniec.
-
[quote name='Dioranne']Mój pies jest na lince, w tej sytuacji był przy mojej nodze. To tamten pies na nas leciał, kilka minut minęło zanim wrócił w okolice swojego właściciela. Później - gdy my już wracaliśmy do samochodu - psy bez przerwy leciały do innego czworonoga, który trzymał się swoich właścicieli. Nawiasem mówiąc tenże czworonóg też wchodził bez smyczy, ale nie było problemu, bo właściciele odwracali jego uwagę - kilka razy na nas spojrzał i na tym się skończyło, poszli dalej. Nie weszli jak jacyś królowie, nie mieli swojego psa w d.pie. Potrafili obok nas przejść, z psem blisko siebie. [B]Czekunia[/B] ogólnie mam problem ze zobrazowaniem odległości. Ale jeden z psów podleciał bardzo blisko nas, później podbiegały do drugiego psa, który na "łączce" był. Jeśli pies po prostu sobie biega, ale nie leci do innych czworonogów - nic złego w tym nie widzę. Jednak jeśli właściciel co po chwila musi psa wołać, bo podbiega to już zupełnie co innego.[/QUOTE] jak ktos nie chce, zeby "inne czworonogi" podbiealy do jego "czworonoga" to po cholre lazi tam, gdzie spotyka sie duzo psow biegajacych luzem??? serio...nie moge tego zrozumiec. owszem, spoko...kazdy powinien pilnowac swojego psa. ale w miejscu, gdzie licznie spotykaja sie psy, oczywiste jest to, ze twoj pies ma z nimi kontakt. ten gosc pilnowal swoich psow. na tym polega pilnowanie swoich psow, zeby je odwolywac od innych pieskow. jak ktos nie daje rady, to pies laduje na sznurku. tai to juz los niewychowanych pieskow.
-
bo to dziala tak: ktos ma nieogarnietego psa, ktory sprawia klopoty i w kazdym innym psie widzi problem i wszystko w jego glowie rosnie do rangi mega chamstwa innych psiarzy. moja najstarsza dziewczyna ma dobrego kolege owczara. naprawde sie uwielbaja i zawsze sie super bawia. moj sredni pies za punkt honoru wzial sobie hejtowanie tego psa na maxa, co jemu sie super podoba, a moj najmlodszy pies jest troche maly, wiec ucieka przed nimi wszystkimi-nawt jesli oni go wcale nie gonia. i taka grupa psow sobie biega ostatnio po polanie, dra paly, warcza itd-zaleznie od funkcji w pogoni. droga idzie typ z najbardziej histerycznym kundlem swiata i zamiast przejsc, wziac psa na smycz czy tam zastosowac inne srodki (nasz psy nawet nie spojrzaly na jego rozdarciucha nie mowiac o zblizaniu sie do niego) podszedl do mnie i do pancia owczarka i zaczal sie wydzerac na nas, ze taie duze psy pogonily jego psa i ze ten pies teraz sie boi i moglby wyleciec na ulice itd. ja te spiewke od typa slyszalam z 20 razy, wiec powiedzialam mu to, co zwykle: zeby zabieral psa i sobie poszedl, bo jeszcze znow ktos go pogoni. ale pan od owczarka sie przejal i zaczal mu tlumaczyc, ze jak jego piesek (rozdrty kundel caly czas pilowal dziob) sie boi to musi byc na smyczce, bo jakby sie przestraszyl to by mogl uciec:)))))