Jump to content
Dogomania

Evodish

Members
  • Posts

    159
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Evodish

  1. / odpowiedź wklejona w błędny temat/
  2. Ja tutaj tylko do wypowiedzi Psa Pustyni bym dodał, że warto zająć się problemem jeszcze ZANIM wyjdziecie na spacer. Piszesz, że pies skacze, szaleje-czyli przesadnie się ekscytuje. Do tego nadmiar energii i mamy problem. Zacznij od uspokojenia go w domu: 1.Odwrażliw wszystko, co kojarzy się ze spacerem-smycz, buty, obrożę, drzwi itd. (staraj się używać tych przedmiotów w sytuacjach zupełnie niezwiązanych ze spacerem, zeby przestały być sygnałami nadchodzącego spaceru-chodź w domu w butach i zdejmuj je, zakładaj psu obrożę, przypinaj smycz i zostawiaj go tak, niech sobie chodzi po domu, potem odpinaj smycz i wieszaj na wieszak, później zdejmuj obrożę itd. Tak samo z drzwiami-otwieraj je, gdy pies jest na smyczy i zamykaj, wychodź, wchodź, machaj nimi-zrób wszystko, aby smycz, obroża, ubieranie się i otwieranie drzwi przestały kojarzyć się Małyszowi ze spacerem). Unikniesz w ten sposób ekscytacji i szaleństwa na sam widok zdejmowania smyczy z wieszaka. Jeżeli zacznie ciągnąć już na korytarzu-korekta słowna i natychmiast wracasz do domu. I znowu-wychodzisz, jak ciągnie-korekta słowna i wracasz. W końcu opadną emocje i jeśli wytrzymasz do tego momentu, to dalej będzie już z górki. 2.Uspokój psa przed wyjściem. Każ mu wykonać jakąkolwiek komendę statyczną zanim otworzysz drzwi i dopilnuj, by była wykonywana nawet gdy są otwarte. Niech sobie usiądzie albo się położy i czeka, dopóki nie pozwolisz mu wyjść z mieszkania. Chwyć za klamkę, pochwal jeśli nie zmieni pozycji. Otwórz drzwi-pochwal, jeśli zostanie w pozycji. Gdyby zmienił pozycję-popraw go. Jak zerwie komendę-natychmiast zamknij drzwi i spróbuj ponownie. Jak stracisz cierpliwość (co jest możliwe za pierwszym razem :) ) rzuć smycz i odejdź, trzy głębokie wdechy i wróć. W końcu odpuści, musisz być bardziej konsekwentna od swojego zwierzaka! 3. Ćwiczcie posłuszeństwo. Im częściej powtarzasz komendę, tym bardziej wchodzi ona w krew i po jakimś czasie jest wykonywana zupełnie bezwiednie, niezależnie od okoliczności. Tak powinno być zrobione minimum przywołanie i chodzenie na luźnej smyczy. 4.Ćwicz cierpliwość. Ćwicz z psem, ale odraczaj nagrodę którą ma dostać. Jeśli to jedzenie-połóż je na ziemi czy na półce i każ mu usiąść, niech tak siedzi chociaż kilkanaście sekund-później pozwól mu podejść i zjeść smaka. Tak samo z zabawką-wydaj psu komendę statyczną i pobaw się zabawką sama-najpierw delikatnie, później coraz mocniej i mocniej. Ma wytrzymać w siadzie póki go z niego nie zwolnisz. Każ mu wykonać komendę zanim dostanie posiłek, wyjdzie na dwór, albo będzie pogłaskany.. niech nauczy się czekać na każdą nagrodę i skupiać się na Tobie. I jeszcze jedna rzecz-czym karmisz psiaka? Gotowanym? Dostaje jakieś słodycze? Taki nadmiar energii może być spowodowany błędami w karmieniu, np. zbyt dużą wartością energetyczną pokarmów, albo za małą ilością mięcha.. Może też wynikać z zaburzeń hormonalnych, warto to sprawdzić u weterynarza.
  3. [quote name='Maja5252']Jak powinien wyglądać typowy dzień z psem, wliczając w ten dzień jego szkolenie... Ile czasu poświęcić rano, przed szkołą ile po południu, ile posiłków :) ?[/quote] Jeśli chodzi o posiłki-szczeniaki 2-3, dorosłe psy jeden lub dwa dziennie. Jeśli chodzi o szkolenie.. Młode psy lepiej łapią rano, bo są wypoczęte i bardziej chętne do pracy, wieczorem są zmęczone po całym dniu i czasami trudniej je zmotywować. U dorosłych psów chyba zależy od dnia ;) ale ta różnica jest prawie niewidoczna-jak zaczniemy od małego, to później nawet w środku nocy pies chętnie podejmie zabawę w szkolenie.Generalnie ja bym się trzymał tylko zasady, że sesje z psem są dość krótkie, ale częste. Nie zamęczaj młodego psa godzinnymi ćwiczeniami posłuszeństwa, bo się zwyczajnie znudzi. Lepiej poćwiczyć sobie kwadrans czy dwa (zależy od psa) dwa-trzy razy dziennie, a wyuczone już komendy egzekwować i ćwiczyć gdy tylko jest okazja (uodparniasz ją wtedy na różne bodźce). [quote]Jak dokarmiać psa sposobem domowym, żeby nie kupować cudów za duże pieniądze ?[/quote] Zdrowy pies może jeść praktycznie wszystko, oprócz niegotowanej wieprzowiny, warzyw kapustnych i strączkowych(niektórych), ziemniaków, winogron, cebuli, słodyczy.. Wyjątków jest tak naprawdę niewiele. Taki posiłek najczęściej w połowie składa się z wypełniacza (w BARFie to kości, w żywieniu domowym-najczęściej ryż), 1/4 to mięso, a 1/4 warzywa. Do tego czasami dodaje się suplementy, najlepiej zapytać o to weterynarza. Jeśli chcesz mieszać jedzenie (tzn. raz gotowane, a raz suchą) to podawaj rano gotowane, a wieczorem suchą (karma w granulacie ma wolniejszy pasaż przez jelita i podana jako pierwsza może je blokować zbyt długo). [quote]Jakich zabiegów wymaga pies ?[/quote] Zależy od rasy, mówi się, że kąpiemy psa najlepiej tylko w razie potrzeby :) mniej więcej raz na trzy miesiące-raz na pół roku. Czeszemy raz-dwa razy w tygodniu, częściej w okresie linienia. Jeśli chodzi o opiekę weterynaryjną-raz do roku szczepienie p/wściekliźnie i szczepionka skojarzona (na kilka chorób), odrobaczanie minimum raz na pół roku (u szczeniąt znacznie częściej). Harmonogram szczepień poda Ci weterynarz. [quote]I Jak się z psem można bawić ?[/quote] Jak tylko mu się podoba! ;) Najczęściej psy lubią zabawy w przeciąganie (są specjalne szarpaki z rączką, liny, sznury, piłki na sznurku), aportowanie i wspólne pogonie. Pilnuj tylko, żeby młody nie przesadzał-nie gryzł po rękach, nie "głuchł" i tym podobne. Możesz też zacząć uprawiać jakiś sport (jazda rowerem, jogging, albo psie sporty-np. agility, frisbee itp.) po wcześniejszym wdrożeniu i nabraniu kondycji albo pobawić się w tropienie czy szkolenie z posłuszeństwa. Zależy co podoba się Tobie i co pasuje Twojemu pupilowi.
  4. Ja do wypowiedzi Martens bym dodał jeszcze, że może warto byłoby zrobić jakieś ćwiczenia cierpliwości i na koniec zmianę rytuałów.. Pies ewidentnie nie radzi sobie z ekscytacją w momencie spaceru, stąd skakanie, bieganie, ciągnięcie i tym podobne zachowania (nie widziałem tego, ale podejrzewam że szczekanie i ściąganie kagańca wynika z tych samych względów). Spróbuj opanować suczkę jeszcze jak jesteście w domu-poczekaj z wyjściem aż się uspokoi, odwrażliw drzwi i smycz (naucz ją, że otwieranie drzwi czy sięganie po smycz nie jest wcale sygnałem wyjścia na spacer), zmuś ją do poczekania chwilę przy otwartych drzwiach i wykonania jakiejś komendy zanim wyjdziecie. Możesz też poćwiczyć cierpliwość na nagrodach-kładąc zabawkę albo smakołyk na tacce czy na podłodze i wydając psu komendę-dopiero po zwolnieniu z komendy psiak ma prawo uraczyć się nagrodą (gdyby chciał to zrobić wcześniej, zwyczajnie uniemożliwiasz mu to blokując ciałem). Naucz ją, że na wszystko trzeba zapracować i zaczekać. Do tego dużo szkolenia, nauka chodzenia na luźnej smyczy, wycofywanie psa do domu gdy tylko zaczyna szaleć, skupianie go na sobie jak najczęściej plus wybieganie i zmęczenie jeszcze przed spacerem (nie musisz z nim szaleć, możesz czasami np. dać mu twardy gryzak, konga, możesz pobawić się z nim przed wyjściem w szarpanie itp). Skup go na sobie, naucz komend i cierpliwości, wychodź częściej i oswajaj z różnymi sytuacjami, to nie będą jej to tak eskcytować. Na razie to pies wyprowadza Ciebie, a nie Ty jego-a do tego wkurza się, bo nie idziesz tak, jak sobie zaplanował ;)
  5. Boni-nie baw się z nią gdy się boi, ale wcześniej, bo inaczej nagradzasz ją za strach. Psy rozumieją tylko najbliższe konsekwencje swoich działań, jeśli tworzysz schemat-boję się->bawimy się, to jest to wprawdzie pewna ulga, ale nie odwrażliwia psa na stresory tylko jeszcze ten lęk utrwala. Spróbuj na spokojnie i bez zmuszania psa do czegokolwiek. Staraj się jak najwięcej zwiedzać, odwiedzać jak najwięcej miejsc, które ją stresują i prowokować ją do konfrontowania się z takimi sytuacjami, które są dla niej trudne-ale niech to robi swoim tempem. Jeżeli boi się tramwajów i wydawanych przez nie dźwięków-pojedź najpierw na pętlę tramwajową i nagradzaj ją za spokój kilka metrów od tramwaju, później zachęć do podejścia bliżej i nagradzaj dalej, jeśli będzie spokojna. Jeśli nie i zacznie wykazywać objawy stresu, to znaczy że jesteście krok za daleko-cofnij się, nagródź za spokój i spróbuj ponownie. Powolutku, małymi etapami i po jakimś czasie zrozumie, że stojący tramwaj to nic groźnego. Potem podejdź od odpalonego, ale stojącego tramwaju, z tą samą strategią, dalej ćwicz to na tramwajach jadących ulicami. Powoli, ale do celu. Taką samą metodę możesz stosować na każdy bodziec, jaki ją stresuje-samochody, maszyny budowlane, śmieciarki, autobusy itd. Przekonaj ją do ludzi pozwalając jej na spokojnie się z nimi zapoznawać. Możesz poprosić znajomych, aby się z nią chwilę pobawili jeśli zgodzi się podejść. Bądźcie tutaj cierpliwi-jak pójdziesz za szybko, to będziesz musiała powtarzać poprzednie etapy i cała praca potrwa dłużej. Suczka ma zawaloną socjalizację i odkręcanie tego nie potrwa dzień czy dwa, ale całe miesiące i na taką pracę musisz być przygotowana. Poproś rodziców, aby z nią ćwiczyli i spędzali więcej czasu na współpracy-jeśli kojarzy ich wyłącznie z wychodzeniem na spacer (które jest dla niej stresujące) to niestety nie będzie im ufać. To jeszcze młode zwierzę, dopiero uczy się z Wami żyć i potrzebuje czasu, aby zaufać Wam w stu procentach. Jeśli ją przekonasz, że ochronisz ją w niebezpieczeństwie i będziesz dbać, to będzie traktować Cię coraz bardziej zażyle. Psie przedszkole to miejsce, gdzie pod okiem instruktora spotykają się szczenięta i są wstępnie szkolone (przede wszystkim dba się tam o odpowiednią socjalizację właśnie, o wykształcenie określonych popędów i zniwelowanie innych, o naukę ładnej zabawy, są też podstawowe komendy). Jeśli pies się zapiera to tak naprawdę metoda którą trzeba zastosować zależy od psa. Najprostszy-zachęć ją swoim głosem, postawą, zabawką, jedzeniem (co tam lubi) do pójścia w Twoją stronę i nagródź, jeśli pójdzie (choć niekoniecznie tym, czym ją zachęcałaś). Druga metoda-jeśli zapiera się w mało ruchliwym, kontrolowanym otoczeniu-możesz przyczepić jej długą smycz zamiast zwykłej (taką np. 10 metrową) i po prostu iść dalej bez słowa, jakbyś tego nie zauważyła. Jest pewna odległość krytyczna, po której strach przed pozostawieniem powinien pokonać strach przed otoczeniem-pobiegnie za Tobą. Jeśli nic nie działa-poczekaj, pozwól jej ochłonąć i spróbuj ponownie za minutę czy dwie. Nie cofaj się do niej, nie "pocieszaj" jej, nie pozwól jej się cofnąć. Jeżeli nie daje rady iść do przodu, to niech sobie siedzi, ale nie wolno jej uciekać. Nagradzaj ją również regularnie za to, że idzie-zabawką, gonitwą, smakołykami, dotykiem.. Stwórz jej jasne zasady-siedzisz, to Cię olewam, jak idziesz to jest super.
  6. Mistwalker-dziwnym trafem jak pojawiły się kolczatki, oe i inne sprzęty awersyjne powszechnie dostępne, to nagle większość psów stała się hiperenergetyczna i ma ADHD, którego nie da się utemperować. Przypadek? A może właścicielowi łatwiej w ten sposób tłumaczyć sobie własne błędy wychowawcze i zamiast wziąć się do pracy to zastosować od razu strzał z armaty? Tak samo jest dzisiaj z dziećmi-nagle połowa klas w szkole ma ADHD, a druga jakąś dysfunkcję (dysleksje, dysortografię itd.). I co, to tak nagle się pojawiło? To czemu psychologowie stwierdzili, że takie dysfunkcje dotykają tylko nieliczny odsetek dzieci na ziemi, a w jednej klasie praktycznie niemożliwe jest spotkanie dwóch takich przypadków? A tym bardziej czterech czy pięciu? Podobnie jest u psowatych. Ile widziałeś wśród dzikich psów przypadków z ADHD? Podpowiem Ci-nie ma ani jednego! A takich psów są setki tysięcy. Wiesz, dlaczego są spokojne? Bo nie muszą żyć z ignorantami, którzy nie mają zielonego pojęcia o ich potrzebach i zaspokajaniu tych potrzeb, o ich psychice, motoryce i zachowaniu. To po prostu próba udowodnienia sobie samemu, że zachowanie psa wynika nie z naszej niewiedzy, ale z jego natury. A najczęściej to totalna bzdura. Ja nie twierdzę, że tutaj akurat nie masz racji-ale to by trzeba wykazać badaniami. Ale może też być tak, że pies jest na błędnej diecie, że ma jakąś manię, o której nie wiecie, że nie umie wyjść z tzw. trybu pracy, że nie potrzebuje ćwiczeń fizycznych ile bardziej np. tropienia albo pracy z przewodnikiem, albo-co najczęstsze-że jest po prostu źle ułożony. A behawiorystów Ci u nas dostatek, nawet z dyplomami. Szkoda, że bez wiedzy. Poza tym-tutaj akurat oe zadziałała, choć z nędznym skutkiem (jak dla mnie to porażka zwyczajnie). To nie znaczy, że zadziała zawsze. Zwiększający się impuls przy zaburzeniach psychicznych u psa może je pogłębić. Źle dobrana siła impulsu może zupełnie nie zadziałać albo podjudzać psa do eskalacji szczekania, bo zwiększa jego nerwowość (to tak jak u ludzi. Nawet jeśli bardzo spokojnie siedzisz na krześle, ale ktoś cały czas będzie w to krzesło kopał, to będziesz wkurzać się coraz bardziej-no nie powiesz mi, że Cię to uspokoi); paradoksalnie więc pies szczeka coraz silniej. Może się też zhabituować i po prostu nie działać wcale. Może stworzyć wyuczoną bezradność. itp. itd.Druga sprawa-łatwo zniechęcić psa do noszenia obroży w ogóle, jeśli nie wie się, jak ją implementować. Trzecia-możecie doprowadzić do autoagresji-niektóre psy, czując impuls wydawany przez obrożę, próbują ją za wszelką cenę ściągnąć. Widziałem już psa, który rozorał sobie skórę na karku, i innego, który w afekcie, latając po domu, powiesił się na niej i udusił. Cztery-możesz zgeneralizować bodziec, pies nie musi go skojarzyć ze szczekaniem, tylko z dowolnym innym zachowaniem, którego zacznie unikać. Poza tym przy dużym psie, którego nauczysz, że obroża wiąże się z bólem, bez terapii praktycznie nie da się wymienić baterii-on nie pozwoli jej dotknąć nawet właścicielowi, a co dopiero założyć ponownie. A to nie jest nawet połowa szamba, w jakie można wpakować psa używając bezmyślnie obroży antyszczekowej. I ja też sprawdzałem na sobie impuls obroży elektrycznej-bardzo dobrej, na najwyższym poziomie. Nie boli. Obroża antyszczekowa jest jeszcze delikatniejsza, tym bardziej wibracyjna. Nie wiem jak mogłaby podziałać sama z siebie, jeżeli wcześniej nie wdroży się psu właściwych schematów i nie wskaże błędnego zachowania. Bo takie wibracje są tak samo destrukcyjne, jak wibracje mojej komórki w kieszeni-jakoś niespecjalnie zniechęca mnie to do jakichkolwiek zachowań i nie kojarzę tego jako bodźca awersyjnego czy sygnału kary. Ale przewodnictwo elektryczne skóry psa jest inne, elektrody przykładamy w innym miejscu,a jego psychika działa inaczej. Więc takie porównanie ma tyle sensu, co kłótnia o to,czy lepsze jest masło, czy margaryna. I nikt mi nie powie, że to uniwersalne narzędzie treningowe, które nauczy każdego psa nie szczekać. Bullshit. To jest zapaćkaniem gęstą farbą dziury w ścianie. Problem trzeba zlikwidować, a nie udawać, że go nie ma, bo w ten sposób nie wyszkolisz żadnego zwierzęcia. I jakie masz doświadczenie w szkoleniu, że piszesz, że taka nauka trwa miesiące? To czemu bardzo wiele szczeniaków, zabieranych z gniazda w wieku 8 tygodni, mając tych tygodni 12 umie już spokojnie załatwiać się na zewnątrz i grzecznie przesypiać naszą nieobecność? Tyle czasu zajmuje nauka naprawdę najtrudniejszych przypadków. Gdyby wzięła sobie tydzień wolnego i kupiła kennel, a także zasięgnęła porady dobrego szkoleniowca, to podejrzewam że ma sprawę załatwioną. A na tyle stać każdego. A obroże elektryczne i kolczatki powinny być do dyspozycji trenerów i behawiorystów, a nie każdego pana ziutka który nie ma pojęcia nawet jak to urządzenie działa, nie mówiąc o jego wpływie na psią-tym bardziej szczenięcą-psychikę.
  7. Papillonek-chyba wszystkie odpowiedzi masz już powyżej. Psa trzeba stopniowo przyzwyczajać do innych zwierzą, jeśli się ich boi. Skoro lęk jest tak silny, że boi się nawet mniejszych od siebie psiaków-to rób to bardzo powoli, małymi krokami-wszystko masz wyjaśnione w poście Mony. Dodatkowo zastosuj się do rad owcy-nie bierz psa na ręce, nie wspieraj go ani dotykiem, ani głosem (pocieszanie psa to zły pomysł) ani nawet patrzeniem na niego! Ona musi sama oswoić się z daną sytuacją-Ty masz jej pokazać, że drugi pies nie jest powodem do przejawiania lęków, tylko jest fajnym kompanem do zabaw. Jeżeli schylasz się nad psem i mówisz do niego cicho, spokojnie, to tym bardziej budujesz strach który sobie uroił-bo on to odbiera jako Twoje skomlenie, a nie pociechę. A skoro nawet Ty skomlisz na widok innego psa, to co dopiero ma zrobić ona.. Jeśli zatem nie bronisz jej, to broni się sama-gryząc po pysku. Poczytaj też o sygnałach uspokajających Turid Rugaas, spróbuj zastosować choćby jeden najprostszy (czyli stań między swoim psem a "przeciwnikiem" gdy będą blisko siebie). W ten sposób kontrolujesz jej zachowanie, pokazujesz, że w razie czego staniesz w jej obronie i może sobie odpuścić.
  8. [quote name='valadilane']Witam, mam 3 letniia sunie niewielkich rozmiarow (10 kg ,niskopodlogowiec) , ktora zawsze chetnie bawila sie z innymi psami. [/quote] Czy coś szczególnego stało się, że przestała się z nimi bawić? Któryś pies ją pogonił, może Ty szorstko zareagowałaś podczas ich zabawy? [quote] W pierwszym odruchu pedzi do takiego psa, radosna z checia do zabawy, jednak po zblizeniu sie do psa i porownianiu jego rozmiarow ze wlasnym przestaje sie cieszyc i probuje ugryzc. [/quote] Jesteś pewna, że pies biegnie [U]radośnie[/U]? Wysoko podniesiony, machający energicznie ogon wcale nie oznacza wesołości, tylko nerwowość i gotowość do interakcji-niezawsze przyjaźnie. Czy nie jest tak, że pies jest spięty, ma sztywne mięśnie, ogon macha tylko odrobinę ale za to bardzo szybko? [quote]A wlasciwie klapie zebami przed pyskiem, nie jest to agresywne rzucanie sie, raczej bojazliwe odganianie.[/quote] Lepiej, że stosuje kłapanie, niż gryzienie, prawda? Dlatego nie powinnaś zbyt silnie negować takiego zachowania (np biciem albo krzykiem), bo może przestać warczeć i kłapać zębami i zacząć gryźć i zwiewać albo od razu uciekać. Jeżeli jest bojaźliwa, to prawdopodobnie po prostu próbuje odgonić potencjalnego "przeciwnika"-a ponieważ małe psy łatwo wyprowadzić z równowagi, to szybko wpada w stan agresji. Bo szczekanie i kłapanie zębami to też agresja; nie tylko ugryzienie nią jest. [quote]Na mniejsze psy sie nie rzuca, jedynie sie jezy. I tez tylko po zblizeniu sie do niej.[/quote] Jeżenie się jest sygnałem "uważaj, jestem silniejszy, niż Ci się wydaje i mam Cię na oku". Takie typowe odstraszanie.. podobnie jest ze wspomnianym szczekaniem i kłapaniem zębami-ponieważ pies jest mały, od razu woli zastosować potężniejsze działa niż bawić się w stroszenie grzywy. Przy małych psach wystarczają jej niewielkie ostrzeżenia, przy dużych od razu -za przeproszeniem-wali z grubej rury. [quote]No i teraz mam pytanie, czy moge w jakis sposob zapobiec takimu zachowaniu? Aktualnie szczeslwie trafia na psy ktore maja w tylnim powazaniu straszenie takiego koczkodana, ale moze trafic kiedys na mniej zrownowazonego osobnika, ktory zwyczajnie sie odgryzie... :([/QUOTE] Poproś znajomych, aby przeszli się z Tobą na spacer. Najpierw spacerujcie w dość dużej odległości od siebie, ale tak, aby Twój pies nie reagował jeszcze na "przeciwnika". Stopniowo, nadal w ruchu (jeżeli się zatrzymasz, pies zacznie się rozglądać i znajdzie "cel") zbliżajcie się do siebie. Z całych sił staraj się skupić psa na sobie-zabawką, szarpaniem, smakołykami..ale tylko, gdy jest spokojny. Jeżeli odwróci się do drugiego psa, zawołaj go po imieniu i odejdź w drugą stronę. Naucz psa, że obecność innego przedstawiciela jego gatunku nie jest powodem do nerwów, ale jest oznaką zabawy. Jeżeli pies zacznie Ci wyrywać albo warczeć, powiedz spokojnie "nie" czy inne "fe" (podniesiony głos może go skłonić do eskalacji zachowania)którego używasz i odejdź kawałek dalej; znów zainteresuj psa zabawką i stopniowo zbliżajcie się do siebie ze znajomym. Ważne, aby nie cofnąć się bez powrotu-po odejściu musisz dość szybko dać psu "drugą szansę" w takiej samej sytuacji, inaczej dasz mu wygrać (bo przecież właśnie o odejście mu chodzi). Jeżeli za żadne skarby nie jesteś w stanie wymusić na nim spokoju i skupienia, niech drugi pies się położy. Spróbuj jeszcze raz (będzie się wtedy wydawał mniej groźny, więc twojej suni łatwiej się będzie skupić na Tobie). Jak uda Ci się podejść dość blisko, pozwól im się obwąchać. Jeśli tutaj znów pojawią się niepożądane oznaki, znowu-odchodzisz i po chwili wracasz. Za spokój nagradzaj psa spokojnymi pochwałami słownymi. Nie dotykaj go, szczególnie w kłębie i po głowie. Jeśli wszystko przebiegnie sprawnie, pójdźcie razem na wspólny spacer, idźcie obok siebie i nie zajmujcie się psami. Dla Twojej suni od dzisiaj drugi pies ma być czymś zupełnie normalnym, kojarzącym się z przyjemnością, ale nie z ekscytacją. Poćwicz najpierw z kilkoma psami, dopiero później pozwól na wspólną zabawę-takie gonitwy mogą wywołać w Twojej suce powrót do niechcianego zachowania, dlatego najpierw musisz jej silnie utrwalić "dobry" schemat. Jeżeli jednak podczas zabawy suka jednak zacznie odganiać innego psa, po prostu ją zignoruj. Nie ugryzie go, więc zabawa jest bezpieczna. Jeśli nie udzielisz jej wsparcia (np. patrzeniem i dotykaniem, czy słowem) to sama sobie poradzi z tą sytuacją. Najbezpieczniej jednak byłoby taką zabawę przeprowadzać na razie w kagańcu, bo i tak wymagają tego przepisy. No i zastosuj się do rady karjo. Puszczanie psa luzem i pozwalanie na witanie się z każdym psem nie jest w dobrym tonie-nie każdy sobie tego życzy. Psa trzymamy w miejscu publicznym blisko i kontrolujemy jego zachowanie chyba, że jest to pies znajomych i wiesz, że mogą się razem bawić, a okolica jest bezpieczna (teren ogrodzony)
  9. Odpowiedź jest gdzieś w połowie tego topicu. Chodzi o to, aby pies zatrzymywał się automatycznie przed daną granicą (granica działki, krawężnik, próg między pokojami) bez ingerencji właściciela i bez fizycznego ograniczenia (metoda podana ponieważ założyciel tego tematu nie chciał zastosować nic innego). Żebyś zostawiając otwartą furtkę czy bramę nie musiał nieustannie pilnować psa albo wychodząc do sypialni nie musiał uważać czy coś smakowitego nie zostało w kuchni. Naturalnie dla mnie akurat pewność z takiego treningu nie byłaby wystarczająca, żebym zostawiał np. furtkę od posesji otwartą, podobnie jak nie pozwoliłbym, aby pies w typie tego z filmiku miał możliwość wybiegnięcia na ulicę bez kagańca, ale w domu to stosuję (zakaz wstępu do kuchni i w pobliże stołu) i działa.
  10. Karjo, znalazłem. Ćwiczenia: [url]http://www.youtube.com/watch?v=NCuY9uX7ods&feature=related[/url] Efekt docelowy(tutaj akurat inny pies z innym przewodnikiem, nie mogę znaleźć tego powyższego już "po"): [url]http://www.youtube.com/watch?v=msCmMaYtjpI[/url] To naprawdę działa, również bez właściciela. Jak znajdę dowód, to przedstawię:) Zresztą-i tak moim zdaniem imponujące, bo pies nie reaguje ani na zabawkę, ani na wołanie właściciela, mimo, że nie dostał żadnej komendy. To jest ten rytuał, o którym mówiłem.
  11. [quote name='karjo2']Dzieki za mile slowa :). Zrobie OT, bo troche mnie intryguje Twoj opis 'paniki' w sytuacji zatrzymania sie na krawezniku ;). A gdyby pies uciekajac od dziwnego zachowania wyskoczyl na jezdnie?[/QUOTE] Musiałbym chyba znaleźć ten film, żeby Ci wyjaśnić jak to wyglądało.. No nic, na razie opowiem. Pies szedł przy nodze. Za każdym razem, jak dochodzili razem do krawężnika, następowała komenda siad. Za którymś razem komendy nie było-pies przy krawężniku się zawahał i został pół kroku z tyłu. Trener był już trzy kroki za tym krawężnikiem, pies dopiero wszedł jedną łapą na jezdnię (czyli trener był o dwa kroki przed psem). Facet gwałtownie obrócił się w miejscu (tym samym znalazł się przed psem) i krzyknął, jednocześnie podnosząc w górę ręce dość gwałtownie (no jednym słowem-sam bym się wystraszył na miejscu tego psiaka :) )-pies nieco wystraszony automatycznie się cofnął. Szansa, żeby wbiegł na jezdnię była minimalna-bo trener był przed nim, więc musiałby rzucić się w jego kierunku (co jest sprzeczne z instynktem przecież), a w razie czego był na smyczy. Pół sekundy później pies zrozumiał o co poszło i usiadł. Następnym razem, mimo tego, że trener wszedł pewnym krokiem na ulicę, pies się zatrzymał przy krawężniku, za co oczywiście dostał solidną pochwałę. Ułatwienie dla trenera było takie, że wcześniej pies nauczył się chodzić na smyczy przy nodze, a do tego był spokojny i ułożony-taka gwałtowna reakcja w wypadku agresywnego psa byłaby..no niewskazana powiedzmy:)
  12. [quote name='karjo2'][COLOR=blue]daleka jestem od arogancji, plucia itp. forumowych atrakcji. I do szkoleniowca duzo brakuje. Nie spieram sie co do pomyslu na metode, tylko nie widze jej skutecznosci w tym okreslonym przypadku. Szczegolnie przy braku zainteresowania wkladem wlasnym zalozyciela watku przy oczekiwaniach cudu.[/COLOR][/QUOTE] I tutaj zostaje mi się z Tobą zgodzić, Karjo. Ja nie widzę tutaj sukcesu jeśli nie spotkają się z dobrym szkoleniowcem-piekielnie konsekwentnym i kreatywnym. Cud jest możliwy, ale wymagałoby to dużo pracy-a zdaje się zajec oczekiwał od nas chyba opisu w jaki sposób ma pstryknąć palcami, żeby pies przestał być psem. A co do szkoleniowca-nie ma chyba w Polsce wymogu posiadania określonego papieru. Jak dla mnie rady osoby z dużą wiedzą i praktyką są znacznie bardziej wartościowe niż rady szkoleniowców, którzy przeczytali pół Lindsaya i trochę Fishera. Toteż taki tytuł naprawdę należy Ci się dużo bardziej, niż wielu osobom z którymi miałem styczność :) Stąd takie określenie. A metoda nie zadziała, bo wymaga silnej motywacji i solidnej pracy, czego-jak wskazuje moje doświadczenie w pracy z ludźmi-brakuje praktycznie wszystkim. Ale mogłaby, toteż ją podałem. Nie ma chyba sensu wyjaśniać sobie jej skuteczności, dopóki nie zostanie zastosowana-a raczej nie zostanie.
  13. [quote name='karjo2']Nadal nie do konca czytasz :). czyms innym jest zauczanie zachowania od szczeniaka, czyms innym oduczenie zachowania zauczonego, powtarzanego i nagradzanego od dawna, powtarzanego w sytuacji zostawania w pustym mieszkaniu.[quote] Nie jestem idiotą ani laikiem, zdaję sobie z tego sprawę.Podałem Ci dwa przykłady. Kasandra była uczona od maleńkości, ale Bella była nauczona po licznych przygodach w kuchni, czyli oduczana, w dodatku była już wtedy dorosła. Przy obu psach (i nie tylko przy tych) metoda poskutkowała. W dodatku Bella najpierw prezentowała zachowanie również w obecności właścicieli, a później tylko gdy ich nie było i co więcej-na ich blacie kuchennym praktycznie zawsze są orzeszki albo jakaś mieszanka w podobnym stylu. Równie często wylizywała brudne talerze obok zlewu. To nie jest zachowanie wyuczone i od dawna nagradzane? Miała bardzo fajnie wzmocnione wchodzenie do kuchni, bo praktycznie za każdym razem sama się nagradzała.A jednak przestała je prezentować, choć pokusa (orzeszki, miska i talerze w zlewie) pozostała. To jak to wyjaśnisz? Przypadek? Pigi (pudlica lat około 4 czy 5, podobny problem ale z wchodzeniem do pokoju i gryzieniem pewnego mebelka) również została tego oduczona, i to mając już mocno wdrożone niewłaściwe zachowanie. Kolejny przypadek? [quote] Nie bardzo widze Twoje metody uzyte w sytuacji psa samego w domu, a w obecnosci opiekunow problem nie wystepuje.[/quote] Tu chyba dość jasno opisałem, że samego rytuału uczy się W OBECNOŚCI WŁAŚCICIELI, bo jak inaczej? Chodzi o wyrobienie schematu-za ta linię wchodzić Ci nie wolno. Jeżeli zrobisz to odpowiednio konsekwentnie, to będzie działać również bez właściciela. Czy Twój pies skacze po meblach, jak Cię nie ma albo ogryza ściany? Dlaczego? Przecież nie jest w trybie pracy, nie ma wydanej komendy? Po prostu nauczyłaś go, że tego robić nie wolno. Nie musi nad nim wisieć Twoją ręka, żeby takich zachowań nie prezentował. Widziałem pewien film na kursie w którym uczono coś w stylu asta nie wybiegania na ulicę. I uczono dokładnie tak samo-zatrzymanie i siad przed krawężnikiem, po kilku próbach powtórka bez komendy i panika gdy pies sam nie usiadł. I co? Cofnął się, i usiadł. Trochę pracy i działa. [quote]dodatkowym utrudnieniem jest zaludnienie mieszkania i dosc swobodne podejscie pozostalych domownikow do problemu.[/quote] I to rzeczywiście jest olbrzymi problem, dlatego nie sprzeczam się, że metoda zadziała. Ale jest na to szansa, wiec chyba warto spróbować prawda? Poza tym chyba nie jest specjalnym problemem poproszenie kolegów, aby wyganiali psa gdy tylko przekroczy wyznaczoną linię? A wtedy szkolenie będzie jeszcze skuteczniejsze. [quote]Co do fasolek, rzutow, wody itp. atrakcji, po prostu widzialam rozne reakcje, czesto to dziala na zasadzie chwilowego rozproszenia do skupienia na czlowieku, a na pewno nie uczy powstrzymania sie przed zerowaniem w pustym domu.[/quote] Dlatego nie stosuję tego jako metody treningu, a tylko jako przypomnienie i wsparcie. [quote]I nie mieszaj trybu pracy, zostawania z komenda, z normalnym funkcjonowaniem przecietnego psiaka w domu.[/QUOTE] Ani Bella, ani Kasandra, ani Pigi nie są w trybie pracy, gdy zostają same w domu. I żadna z nich nie przekracza już wyznaczonych im granic, niezależnie od czasu, na jaki pozostają same oraz pokus, jakie za tymi granicami czekają. Nie rozumiem troszkę Twojego podejścia, Karjo. Ja Ci piszę, że ta metoda zadziałała kilkukrotnie i może zadziałać też tutaj (bo stosowałem je w podobnych przypadkach z tym wyjątkiem, że psy słyszały), a Ty odpowiadasz, że według wiedzy teoretycznej to nie ma prawa działać. Ja też bym w to nie wierzył, gdybym kilka razy nie przekonał się, że niezależnie od teorii behawioru jednak to działa. Niespecjalnie mam ochotę na utarczki z Tobą-czytałem Twoje posty i wiem, że jesteś specjalistką z dziedziny szkolenia. Ja tylko podałem metodę, która już nie raz zadziałała w różnych warunkach, z różnymi psami, również jako metoda na oduczenie zachowania. A skoro zadziałała u mnie i u innych trenerów, to może zadziałać i tutaj. Możesz mi wypluć w twarzy podstawy teoretyczne, dla których to niemożliwe-ja mogę Ci tylko odpowiedzieć-wiem co widziałem.
  14. [quote name='karjo2']Moze po prostu trafialam na psy, ktore w obecnosci domownikow respektowuja pewne normy, a czyms innym byl pusty dom.[/quote] Nie tylko Ty na takie trafiasz, przecież to jest norma.. Ale skoro właściciel nie chce skorzystać z klatki i nie może oddzielić kuchni, to podałem pomysły, które nieraz mi już pomogły. I działają. Rzadko, ale jednak. A moim zdaniem warto spróbować wszystkiego, skoro nie można stosować metod w stu procentach skutecznych, jak wydzielenie kuchni. Jeżeli właściciel postara się, aby w kuchni nigdy nic nie było, a jednocześnie pies wyrobi sobie rytuał zatrzymywania się przed taśmą odpowiednio silnie, to będzie to robił automatycznie. Nie zastosujesz tutaj numerów w stylu Stillwelowskim jak np. głośniki i kamery po całym domu, a innych pomysłów nikt nie miał. [quote]Wierz mi, zadna tasiemka, w obojetnie jak jaskrawym kolorze, nie powstrzymalaby kilkudziesieciokilogramowego psa przed wejsciem tam, gdzie chce[/quote] Ja nie muszę Ci wierzyć, ja wiem, że jednak nie masz tutaj racji.Bella, półtoraroczny około 40 kilogramowy labrador. Nie wchodzi do kuchni nawet, jeśli jest tam jego miska (bo zazwyczaj jest), a kuchnia jest częścią salonu-nie jest oddzielona nawet blatem. Na podłodze natomiast jest zwykła taśma malarska. Kasandra-11 miesięczny golden retriever, nie wchodzi do kuchni niezależnie od okoliczności, nie sięga na stół nawet jeśli leży tam talerz z czekoladą - kuchnia jest zawsze otwarta, a stolik ma 40 cm wysokości(sprawdziłem, bo to mój pies). Żaden z tych psów nie został nigdy skarcony i oba przynajmniej raz wlazły do kuchni i zeżarły coś dobrego(co więcej, Kasandra zjadła również znakomite ciasteczka leżące na stole, pełen talerz). U mnie w domu już teraz nie ma tasiemek wcale, i suka i tak zatrzymuje się w odpowiednim miejscu.Jeżeli mi nie wierzysz-zapraszam do Poznania. Nie musisz zawsze stosować managementu, czasami jeśli pewne zasady są stosowane odpowiednio konsekwentnie lub wprowadzisz je odpowiednio wcześniej, to pies nawet nie bierze pod uwagę ich złamania. Ja nie mówię, że to działa zawsze-bo tak nie jest. Ale na niektóre psy to skuteczna metoda. Dlaczego psy na PT-3 są w stanie wytrzymać obok innych psów w danej pozycji nawet gdy właściciel odchodzi i dość długo nie wraca w ich pole widzenia? Przecież według Twojej logiki niezależnie od szkolenia powinny olać komendę, skoro nie ma właściciela, prawda? [quote]A uzycie dzwieku w przypadku psa gluchego, no coz... dosc nowatorskie...[/quote] Mea culpa, zapomniałem o tym "szczególe". [quote]Podobnie jak strzelanie woda w pysk, na pewno pies nie bedzie widzial czlowieka, ktory to robi ;).[/QUOTE] Tutaj akurat chodziło mi bardziej o efekt zaskoczenia, a nie o braku powiązania tej kary z człowiekiem. W przypadku rzutu fasolką natomiast działają oba elementy. Nie wiem, jaki jest układ mieszkania, ale leonberger znajomych zdaje się do tej pory nie wie skąd brała się woda na jego nosie. To, że w coś nie wierzysz, nie znaczy, że to nie działa. Ja nie opieram się na swoim przekonaniu i wiedzy, tylko na doświadczeniu.
  15. Karjo, nie rozumiem zdaje się Twoich aluzji. Gdzie widzisz tutaj błąd? I dlaczego wyśmiewana przez Ciebie metoda z taśmą i nauką jej znaczenia zadziałała już kilkukrotnie, gdy ją zastosowałem wobec różnych psów, skoro jest błędna?
  16. Nie wiem na ile pobudzony jest pies, gdy szaleje, ale spróbuj kilku sposobów. Odgranicz kuchnię za pomocą jaskrawożółtej taśmy na podłodze. Nie musisz bawić się w budowlańca-taka taśma jest wyraźną granicą. Naucz go, że nie wolno przekraczać tej linii-kiedy to zrobi, wygoń go natychmiast. Tylko z werwą, zachowuj się, jakby właśnie nasikał Ci na talerz z obiadem, musisz wpaść w udawaną histerię :) Tylko nie krzycz i nie bij, Twoja panika wystarczy. Za każdym razem jak dojdziecie razem do linii, każ mu usiąść albo się położyć. I bądź absolutnie nietolerancyjna, nawet pół pazurka za taśmą jest niewybaczalne. Spróbuj się zaczaić na psa i "ukarać" go gdy wydaje mu się, że nie widzisz. Wyjdź z kuchni, odejdź gdzieś, gdzie psim zdaniem nie widzisz, co się dzieje. Gdy przejdzie linię, rzuć w niego grochem/fasolką lub strzel mu wodą w pysk. Tylko ważne-pies nie może wiedzieć, skąd nadleciała fasolka i że to Ty to zrobiłaś. To ma być "ręka Boga" - przekroczyłeś linię, to Cię życie pokarało :) Możesz też ustawić pułapkę. Może przydać się odstraszacz psów, który zareaguje natychmiast, gdy pies przekroczy taśmę, albo sprytnie ustawione plastikowe miski, które spadną NA psa gdy tylko położy łapę na blacie.
  17. A nie ma absolutnie możliwości, aby pies przyjechał do Ciebie w środę? Jeżeli nie, spróbuj zrobić trochę gwaru i dać mu coś,co go uspokoi. Nie zamykaj go w jednym pomieszczeniu za pomocą drzwi-jeśli musi zostać w łazience, to zablokuj wyjście tak, żeby widział korytarz-bramką albo krzesłem. Radio jest dobrym pomysłem-ale radio ze spokojną muzyką, z głosem speakera raz na jakiś czas i niezbyt głośno. Dobrze nadaje się stacja ze starymi przebojami albo z muzyką klasyczną. Najlepiej w radiu, żeby nie było silnych basów. Zostaw psu zabawki i coś, czym będzie mógł się zająć. Kup tzw. Konga i wypełnij go pasztetem i kulkami karmy czy smakołykami. Kup również gryzaki naturalne na tyle twarde, aby pies musiał długo męczyć się ich gryzieniem-to go uspokoi i zmęczy. Kiedy będziesz wychodzić nie żegnaj się z psem. Udawaj, że to normalne. Wyjdź z nim na spacer około 6, tak, żeby chociaż pół godziny po spacerze był z Tobą w mieszkaniu (nie wychodź zaraz po powrocie ze spaceru). Jeżeli masz do tego dostęp, możesz psu włączyć feromony DAP albo jakieś kompozycje Bacha-nie sprawdzałem w praktyce, ale podobno działają. Po powrocie postaraj się nie witać z nim - po prostu olej go na kilka sekund a dopiero gdy się uspokoi przywitaj. Powitanie jest bowiem niemniej ważne od pożegnania-jeżeli będzie nudne, to szczeniak nie będzie na nie specjalnie oczekiwał. A kiedy będziesz już z nim na dłużej-nie "rekompensuj" mu poniedziałku i wtorku. Ćwicz z nim, przyzwyczajaj do Twojej nieobecności, żeby kontrast między niedzielą a poniedziałkiem nie był takim szokiem dla szczeniaczka.
  18. [quote name='Pies Pustyni'] A widziales kiedys taka sytuacje? Bo ja nie raz i zawsze pies trzymany czy uczepiony, zostawiony z tylu, nakrecal sie jeszcze bardziej. [/quote] Widziałem i początkowo sytuacja jest taka, jak opisujesz-później, zależy od charaktery psa i reakcji osoby trzymającej go. [quote] Czy samiec zachowuje się tak również kiedy Ty bawisz się wyłącznie z suczką? Są takie sytuacje? Jeżeli nie, to warto byłoby, żeby się pojawiły. [/quote] Rzeczywiście-zdanie totalnie bez składu i nie oddało tego, co chciałem napisać. Chodziło o pracę w warunkach kontrolowanych-kiedy możesz zareagować na samca tak, żeby rozumiał Twoją reakcję i czegoś się nauczył (w trakcie ataku nie nauczy się raczej niczego, bo jest zbyt rozproszony) A co do Twoich rad-Psie Pustyni-chyba rzeczywiście obarczone są mniejszym ryzykiem. Także-dziękuję za konstruktywną krytykę.
  19. Nie wiem, ryzyko istnieje. Jeżeli miałeś lepsze pomysły, to mogłeś je napisać-ja lepszych nie znalazłem i podałem to, co mogłem. Nie widzę metody, która mogłaby tu pomóc bez ryzyka skutków ubocznych lub innych od zamierzonych-jeżeli takie masz, to pisz i pomóż oprócz krytykowania :) Poza tym raczej nie sądzę, aby tak się stało:przewodnik nie ma kontaktu ze swoim samcem, bo trzyma go inna osoba-pies nie będzie miał możliwości wykazania niechcianego zachowania, a zachowanie, którego nie będzie mógł prezentować powinno zaniknąć. Jeżeli przyjmie, że to do właściciela należy rola obronienia stada w każdej sytuacji, powinien zrezygnować z niechcianego zachowania. Jak wyjdzie w praktyce-pokaże życie. A co do prowokowania-nie, chodzi o to, aby pokazać mu, że nie posiada suki na wyłączność i to właściciel sprawuje nad nią opiekę. Wobec właściciela pies nie wykazuje takich zachowań jeśli dobrze przeczytałem-więc tylko wtedy można kontrolować sytuację i ewentualnie natychmiast korygować niewłaściwe zachowanie samca (przykładowo-gdyby zaczął zachowywać się nerwowo, uspokajamy; jeżeli zacznie warczeć-time out itd.) No i zapraszam do pomocy, bo na razie nikt więcej nie podał żadnych pomysłów-łatwo krytykować nie podając alternatywy.
  20. Do odpowiedzi gerty dodałbym jeszcze jeden aspekt. To moim zdaniem nie tylko atak ze względu na postawę- bardziej bym postawił na frustrację z powodu zbyt wysokiego poziomu pobudzenia (przykład-kiedy biegałeś z nim w parku, nakręcił się bardzo mocno, gdy zobaczył jeszcze do tego innego psa poziom pobudzenia wzrósł niebotycznie i pies musiał jakoś to odreagować). Twój pies niezwykle nakręca się na widok innego psa (co jest normalne, skoro ma z nimi coraz mniej do czynienia, to jego chęć aby jak najszybciej i jak najdłużej się z nimi bawić jest normalna) co w konsekwencji powoduje złość i frustrację kiedy zabawa się kończy-pies jest bardzo pobudzony, a tu nagle odbierasz mu nagrodę, więc musi jakoś odreagować. Nauczył się reagować agresją. Rzeczywiście powinieneś wyćwiczyć przywołanie i nie ciągnąć go na smyczy-taki opór powoduje jeszcze większą frustrację. Jeżeli uda Ci się odwołać pupila od innego psa, musisz sprawić, aby wyglądało to na kontynuację zabawy. Baw się z nim w coś, co go wyczerpuje i pozwala na wyładowanie energii-szarpanie, pogoń, przepychanki, a później pozwól powrócić do nowego kolegi. Za którymś razem przywołaj psa, pobaw się z nim bardzo energicznie w szarpanie, po czym spróbuj wyciszyć:wydaj komendę, np. "spokój" delikatnie i subtelnie, cicho,głaszcz go spokojnie po grzbiecie i podaj twardy gryzak, np. penisa wołowego albo małą kość naturalną lub ze skóry. Dopiero gdy ją zje, zabierz go na smycz ale nie pozwól po komendzie wrócić do zabawy. Dlatego najlepiej by było, aby w tym momencie kompan zabaw po prostu zniknął-nie będzie miał do kogo wracać i się wyciszy. Zabawa z Tobą, a następnie spokojne głaskanie i uporczywe gryzienie wyciszy psa i zmęczy go-właśnie gryzieniem radzą sobie one często z frustracją i złością, więc pomoże na pewno. Poza tym nawet jeżeli będzie nadal próbował być agresywny, może wyżyć się na gryzaku-będzie go rozszarpywał i rzucał, aż w końcu schrupie. Wiem, że to trochę utrudni spacery, bo dość długa droga przed Tobą, ale jeżeli tego nie zrobisz, za chwilę może być niewesoło-atak jest zachowaniem samonagradzającym bo powoduje olbrzymią ulgę, a takie wzmocnienie przez ulgę po frustracji jest nie tylko bardzo silne, ale też uzależniające i będzie się rozwijać niestety.. Z drugiej strony, skoro zwierzak tak szybko wpada w złość, to możesz to wykorzystać na swoją korzyść przy nauce przywołania. Poproś znajomego, aby przytrzymał psa na długiej lince, ale przy sobie. Zacznij uciekać i jednocześnie wołać psa do siebie, zachęcać bardzo energicznie do przybiegnięcia. Pies nadal jest na lince.Frustracja będzie rosła z każdym Twoim krokiem..Na koniec stań i przywołaj psa komendą "do mnie" a kolega puszcza smycz (tzn.nie zupełnie-smycz nie może plątać się między łapami psa, bo wyżyje się na niej-a chodzi o to, aby poczuł ulgę dopiero po powrocie do Ciebie, dlatego rób to na 15 m lince luźnej, ale nie puszczonej)-gwarantuję, że jeśli zrobisz to dobrze, to zbliży się do prędkości dźwięku biegnąc do Ciebie :) Zrób tak parę razy i masz takie przywołanie, że odwołasz go nawet ze sfory psów.
  21. Trudno powiedzieć, czy to rzeczywiście agresja dominacyjna.. Samiec traktuje suczkę jak swoją własność, a ponieważ wie, że mógłby stracić ją w konfrontacji z innym psem (tzn. suka mogłaby dopuścić do siebie innego samca) to woli zareagować przesadnie, niż za słabo. Czy samiec zachowuje się tak również kiedy Ty bawisz się wyłącznie z suczką? Są takie sytuacje? Jeżeli nie, to warto byłoby, żeby się pojawiły. Musisz pokazać psu, że suka nie jest jego własnością, a oboje należą do Ciebie i to Ty będziesz jej bronić. Jeżeli masz taką okazję i wszystko jest w sytuacji kontrolowanej, spróbuj wyprzedzić reakcję swojego samca. Jeżeli samiec nie reaguje na polecenia w obecności innego samca, niech ktoś znajomy trzyma go na smyczy (w kagańcu, nawet materiałowym, żeby nie dopuścić do agresji przeniesionej). Ty zaś ewidentnie pokaż obcemu samcowi, że nie ma prawa zbliżać się do suki-odganiaj go, blokuj mu drogę ciałem. Jeżeli zrobisz wystarczająco przekonujący teatrzyk, to być może samiec pozwoli, abyś przejęła rolę obrońcy waszego stada-na razie przypisał ją sobie. Druga rzecz-jeżeli Twój samiec warczy w takiej sytuacji, zignoruj to. Lepiej na razie, żeby warczał, niż żeby atakował. Jeśli nauczysz go, że jego warczenie spowoduje Obronę suki z Twojej strony, to poprzestanie na warczeniu. Natomiast atak zakończ tak, jak zwykle-odciągnięciem psa i wyraźną naganą głosową. I baw się z psami oddzielnie, zajmuj się suką w obecności samca (który nie uczestniczy w pieszczotach ani zabawie) i odwrotnie. Wyszkol też suczkę, bo być może jej postawa lub zachowanie prowokują samca do ataku (trudno mi powiedzieć-szanse duże nie są, ale na pewno nie zaszkodzi) No i brawa dla szkoleniowca, który nie zdecydował się na takie szkolenie. Dzięki takim właśnie ludziom rośnie w Polsce zaufanie do szkół psich i całego psiego biznesu-dziękujemy! :/
  22. Jest kilkadziesiąt miliardów psów na ziemi - i tyle samo możliwości rozwiązania ich problemów, bo każdy jest inny. Jeżeli behawiorysta nie wskazał, że obroża jest koniecznością, to nie jest. Jeśli wskazał( a nie sądzę, bo nie byłoby tego tematu) - to być może nie jest najlepszy w swoim fachu. Niewiele piszesz o samym problemie, więc ciężko Ci doradzić.. w jakich sytuacjach pies szczeka? Jak długo i kiedy przestaje? Jakie metody były już stosowane?
  23. Ja bym raczej stawiał na gryzienie wyuczone, na zasadzie "nie mam ochoty na głaskanie-gryzę-właściciel cofa rękę-osiągnąłem sukces=następnym razem też ugryzę". Tutaj smaczki raczej nie pomogą, lub pomogą za dość długi czas, stawiałbym raczej na poprawę przewodnictwa i kontrolę zasobów. A jak nie pomoże, to może delikatny flooding w rękawicach? Ale to już oczywiście ze szkoleniowcem, tylko i wyłącznie. Zobaczymy, co udało się osiągnąć z p. Bendiuk
  24. Wystawa to bardzo sztuczne środowisko, a przy tym podejrzewam, że również uległaś tam choćby niewielkiemu stresowi - to wszystko sprawia, że pies zachowuje się inaczej niż na co dzień, wyczuwając Twoją niepewność. Może na samym początku spróbuj zachowania wykluczającego? Jeżeli pozwalasz psu na przywitanie nowo poznanego psa bez Twojego pozwolenia, zareaguje tak, jak mu będzie odpowiadało. Jeśli podasz mu np. waruj w odległości 5 metrów, pogłaszczesz innego psa i dopiero gdy Afra się uspokoi, zwolnisz ją z komendy - powinno być ok, bo pies nie może jednocześnie leżeć i się rzucać:) Poza tym być może zareaguje zgodnie z Twoją wolą. Karilka - może pomoże, a może spowoduje olbrzymie problemy z behawiorem psa w przyszłości i sprawi, że problemem będzie się musiał zająć behawiorysta z super doświadczeniem, bo właścicielka sobie nie poradzi. Jesteś pewna, że warto ryzykować? Ja bym się bał wystawiać czyjegoś psa na taką próbę. Co robisz po wydaniu korekty słownej? Odchodzisz od psa, przepychasz go, szarpiesz? Odciągasz go od "przeciwnika" czy zostajecie póki się nie uspokoi? Jeżeli odsuwasz się od tego drugiego psa, to dajesz Afrze znak, że rzucanie się i szczekanie spotyka się nie tylko z Twoją aprobatą (" nie DOBRY PIES") ale również usuwa przyczynę niepokoju - zwiększa dystans od "zagrożenia"
  25. Jak starszy pies zachowuje się przy młodym? Tzn. np. wstaje, kiedy ten przechodzi? stroszy grzywę, odchodzi czy zostaje na miejscu, pokazuje zęby czy tylko mruczy, wodzi za nim wzrokiem? W domu jest na swoim terenie, młody jest "u niego" - nic dziwnego, że to on ustala reguły. Może zwyczajnie się nie lubią, a może mają problem - opisz dokładniej sytuację. Tak jest zawsze, czy tylko podczas jedzenia lub gdy Ty jesteś blisko?
×
×
  • Create New...