Evodish
Members-
Posts
159 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evodish
-
Jaki wpływ może mieć kastracja na zachowanie mojego psa?
Evodish replied to gojka's topic in Wychowanie
Delph - ja raczej jednak jestem za tym, by sterylizować tuż po pierwszej cieczce - tylko odczekać te minimum trzy miesiące, i dopiero wtedy umawiać się na zabieg. Sterylka przed pierwszą cieczką to jest bardzo duże zamieszanie hormonalne, i nie wiadomo do końca jakie będzie niosło za sobą skutki, a przy bardzo wczesnych zabiegach dochodzi naprawdę dużo różnorakich problemów, o czym pisała już Evel - od kłopotów z kształtowaniem nasad kości, przez większą szansę na nietrzymanie moczu,aż po statystycznie większe ryzyko mięsaka kości itd.Zdaje się, że w przypadku "amerykańskiego" systemu wycinania, czyli tego naprawdę wczesnego (przed 3 miesiącem życia) zwiększało się też ryzyko wystąpienia dysplazji - niewiele, ale jednak. A podejrzewam, że w przypadku wielu konsekwencji jeszcze nie zauważyliśmy powiązań ze sterylizacją. . W przypadku psów z tendencją do agresji na tle lękowym faktycznie lepiej chociaż trochę uspokoić problem i dopiero później brać się za zabieg - im lepiej będzie sobie radził pies przed operacją, tym prawdopodobnie mniejsze będą zmiany po niej. Ale nie czekałbym z tym za długo. -
Jaki wpływ może mieć kastracja na zachowanie mojego psa?
Evodish replied to gojka's topic in Wychowanie
Sterylka może (z naciskiem na "może" - to nie zbyt częste) powodować nasilenie agresji u suk lękliwych . Głównie pojawia się to w przypadku suczek, które mają już wyraźnie zarysowane reakcje agresywne lękowe i w połączeniu z zabiegiem przeprowadzonym w złym momencie, gdy poziom progesteronu jest bardzo wysoki (np. tuż po cieczce). Gwałtowny spadek produkcji progesteronu może w takim wypadku powodować zwiększenie drażliwości, a więc suka szybciej będzie odpowiadać agresją, więcej sytuacji będzie ją prowokować, i może reagować mocniej. Są suczki które naturalnie wytwarzają tego progesteronu sporo, i wtedy również znaczne ograniczenie jego produkcji przez zabieg może powodować zwiększenie drażliwości, bo hormon ten ma działanie uspokajające (znów z naciskiem na może - nawet gdy te okoliczności zaistnieją, to i tak nie zawsze pogłębia to problem) agresji. Natomiast na ogół praktycznie nic się nie zmienia po zabiegu, a jeśli nawet - to taka agresja nie jest stricte hormonozależna, więc można jej oduczyć. Będziecie musiały po prostu nad tym popracować. Więcej możesz poczytać w opracowaniu Harta i Ecksteina z 1997 roku, jest chyba najbardziej zrównoważone. -
Gdyby zastosować tylko to odwracanie się gdy pies gryzie, jako jedyną opcję, to masz rację - część psów pozostanie przy opcji "no to chociaż sobie pociamkam jak już masz mnie w tyłku, może nie jest tak fajnie ale to i tak lepsze niż nuda". Mając do wyboru słabą zabawę , albo w ogóle brak zabawy, część zwierzaków oczywiście wybierze zabawę nogawkami. Ale dlatego właśnie polecam przy okazji pokazywanie psu alternatywy gdy jest spokojny i wzmacnianie tej alternatywy - bo wtedy zwierzę ma do wyboru super zabawę z opiekunem za bycie grzecznym (mówiąc potocznie), albo nędzną namiastkę zabawy nogawką gdy jest nieposłuszny - i szybko wybiera to, co atrakcyjniejsze próbując się opanować żeby dostać coś więcej. Jeśli pokaże się psu ile ciekawych rzeczy go czeka gdy jest grzeczny, i jak szybko te atrakcje znikają wraz z uwagą właściciela za każde użycie zębów (a więc nie jest to ignorowanie, a odebranie oczekiwanej nagrody - czyli negatywne wygaszenie P-), to zacznie kojarzyć fakty. Tylko to musi działać jak wyłącznik światła - jest super gdy jesteś grzeczny, gryziesz - pyk! - tracisz wszystko. Uspokoiłeś się - znowu jest super, ugryziesz - pyk! - koniec zabawy i mojej uwagi. Szybko łapią jak działa wyłącznik i czemu nie warto go używać :) No i oczywiście też nie tylko na zasadzie 0-1 w takich warunkach, ale razem z budową alternatywnego zachowania wykluczającego (jak np. proponowane przez Sowę chodzenie przy nodze), samokontrolą, "wybieganiem" psa, i spożytkowaniem tej energii itd.
-
Oboje wiemy, że to przesada - może miałem szczęście, ale nigdy nie spotkałem szczeniaka który by był tak uparty, by w odpowiedzi na tak wymowny sygnał od opiekuna próbował go zaczepiać więcej niż kilkukrotnie - one szybko łapią, że człowiek ma je głęboko w tyłku i zaczynają próbować nowych metod, jak szczekanie czy przynoszenie zabawek, albo skakanie, lub po prostu szukają ciekawszego zajęcia - a po pewnym czasie po prostu dają sobie spokój zupełnie. Pod warunkiem, że faktycznie osoba podgryzana jest konsekwentna i pilnuje mowy ciała oraz tonu głosu, a także po uspokojeniu psa wróci do zabaw i ćwiczeń w ramach nagrody za spokój. No i przede wszystkim pracuje tak, jak to zaleciła Sowa - bo w takim wypadku to podgryzanie jest raczej wpadką w pracy, niż nagminnym zachowaniem z którym trzeba się ciągle borykać. Jak opiekunowie się wyłamują i koniecznie muszą kątem oka spojrzeć na psa, albo machać rękami, albo dreptać w kółko machając nogawkami czy rękawkami , albo bełkotać jaki pies jest nieznośny - no to faktycznie, wspomniane pół godziny mogłoby być realnym czasem pracy :D
-
Mopsinka - szczeniaki często załatwiają się właśnie po zabawie (lub w jej trakcie),po jedzeniu, piciu czy spaniu. Bądźcie po prostu gotowi, by w takich momentach w razie czego złapać szczeniaka i wyskoczyć z nim na dwór, tam nagradzając naturalnie za załatwienie się. Starajcie się też w miarę ustabilizować pory wychodzenia z psem - one wbrew pozorom mają całkiem niezłe poczucie czasu i jeśli wyjścia będą w miarę regularne (plus sytuacje wyjątkowe oczywiście), to też łatwiej maluchowi będzie wytrzymać. Denti - a nie jest tak, że gdy pies załatwia się na kanapie, tapczanie czy poza matami, to reagujecie jakoś inaczej, mocniej, niż gdy się załatwi na maty? Czasami tego typu posikiwanie jest sposobem na zwrócenie na siebie uwagi, jeśli pies nauczy się, że w ten sposób niechybnie właściciel zacznie wokół niego skakać. Z drugiej strony - obsikiwanie miejsc pachnących mocno człowiekiem może być sygnałem, że coś jest nie tak z WAszymi relacjami i wzajemnym zaufaniem - jak pisała Sowa, psy czasami "zagłuszają" w ten sposób zapach który nie do końca im z jakichś względów odpowiada. Podejrzewam, że te relacje są ok, natomiast warto mimo wszystko to przemyśleć.
-
Sowa - tego typu pracę miałem na myśli pisząc o nauce samokontroli u psa, choć u mnie jest to tylko jedno z zaleceń - jakoś tak zazwyczaj wychodzi, że właściciele pracując samodzielnie po prostu reagują zbyt późno i potem co któryś pies łapie świetny rytuał "gryzę->siadam->dostaję żarcie i się bawię". Jak ktoś umie to wyłapać w odpowiedniej chwili, to chyba nie ma lepszego rozwiązania. Przyznam, że błędnie zrozumiałem Twój wpis o uniemożliwianiu psu danego zachowania, odbierając go jako zachętę do - jak to nazwałaś - twardego blokowania psa (miejmy nadzieję, że tym razem poprawnie rozumiem co masz na myśli ;) ), stąd mój wpis. Pozostaje mi w tym względzie posypać głowę popiołem ;)
-
Nie, miałem na myśli również zachowanie już w trakcie ugryzienia - przy czym reakcja powinna być jak wspomniałem wyżej natychmiastowa. Jeśli zatrzymasz się gwałtownie i odwrócisz od malucha gdy tylko dotknie Cię ząbkami po raz pierwszy, dodając do tego jakąś komendę głosową, a potem przetrzymasz jego kombinacje, to szybko przestaje mu się to opłacać i rezygnuje, na ogół po kilku powtórzeniach. I za taką rezygnację później w nagrodę dalszy spacer, okazjonalnie zabawa - to naprawdę działa, jeśli jest stosowane konsekwentnie i połączymy to z odpowiednim spuszczeniem pary i ćwiczeniami na opanowanie. Przy czym zgadzam się z Tobą, że wystarczy zaczekać by pies się trochę nakręcił - i wtedy metoda faktycznie nie odniesie skutku bo pies traktuje nas jak bierną zabawkę. Albo zadziała, ale przy okazji dodając nam na nogach parę krwiaków. Do tego większość właścicieli raz robi tak, a raz siak, zależy jak mocno pies ugryzie - i wtedy też nie działa; ale jak wiesz wtedy nie zadziała żadna metoda szkoleniowa. I jasne - to działa lepiej, gdy zareagujemy zanim pies zacznie cokolwiek wymyślać -ale działa również w trakcie niechcianego zachowania. Co do moich słów odnośnie korekt fizycznych nie miałem na myśli bicia - chyba nikt tutaj nie stosowałby tego typu metod na szczeniakach, szczególnie tej wielkości i przy tak banalnym problemie; oczywiście że znam zarówno delikatniejsze, jak i silniejsze rozwiązania. Nie twierdzę przecież, że metoda Sowy nie pomoże - jasne, że pomoże, jeśli tylko będzie stosowana regularnie i dostosuje się poziom korekty do danego psa i jego zachowania. Problem w tym, że większość ludzi tego nie potrafi, a czasami naprawdę jest to trudne (szczególnie właśnie u buldożków czy mopsów - a może tylko ja mam takie doświadczenie z tymi psami i ich opiekunami) - albo walą od razu z grubej rury dużo ponad konieczność, bo już są wkurzeni , albo zanadto się cackają i pies ma ich w tyłku a cały plan bierze w łeb, bo raz robią tak, a raz siak. Dlatego wolę swoje rozwiązanie - tam po prostu nie da się nic zepsuć
-
Beatrx - dlatego oprócz wspomnianych sygnałów gdy gryzie, stosuje się nagradzanie spokoju i przekierowanie uwagi - właśnie po to, by nie powstrzymywać zanadto psiej chęci do zabawy, ale zmienić jej charakter na akceptowany przez nas. I dorzuca się do tego naukę samokontroli i opanowania oraz oczywiście pracę nad "zużyciem" jego energii. Jak szczeniak się nakręci to metoda nie zadziała, to oczywiste - dlatego podkreślałem, że reakcja właściciela powinna być natychmiastowa, na pierwsze dotknięcie zębami a najlepiej jeszcze zanim zachowanie się pojawi. Sama autorka pisze, że ta metoda działa, tylko na krótko - przez brak konsekwencji jak zakładam; a ja sam wyszkoliłem tak dziesiątki szczeniąt, łącznie ze swoim. I nigdy nie zaobserwowałem efektu, o którym piszesz Może dlatego, że szczenię szybko uczy się, że "nie" oznacza że jego zachowanie przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego, a więc odbierze mu całą uwagę człowieka i związaną z tym nagrodę - i można używać takiego prostego zwrotu również wobec obcych osób które pies miałby ochotę obskoczyć. Tak samo można go nauczyć, że "nie" wiąże się z określoną karą, np. fizyczną - efekt będzie ten sam. Ja nie widzę potrzeby, by w ten sposób karać szczenię za tego typu wybryki, tym bardziej, że u niektórych szczeniąt może to nieco nadłamać kontakt z opiekunem jeśli nie umiemy dostosować siły korekty do przewinienia - ale decyzja należy przecież do autorki wątku.
-
Kastracja nie sprawia, że suka przestaje wysyłać wszystkie sygnały zapachowe - nadal pachnie jak suczka, choć nie jest tak "kusząca" jak suczki niewysterylizowane. Niektórym samcom taki delikatny bodziec w zupełności wystarcza, by się podniecić - tak jak niektórym nastolatkom wystarcza widok skrawka nagiej kobiecej nogi. Szczególnie, że jest to jeden z niewielu psów z którymi Puszek się dogaduje, a więc dochodzi do tego ekscytacja w związku z nową, przyjemną sytuacją. Kastracja byłaby fajnym rozwiązaniem, ale zanim przyszedł do Waszego domu . Dlaczego? Bo teraz organizm przyzwyczaił się już do wysokiego poziomu testosteronu, i gdy zwierzę zostanie wykastrowane i straci jądra,jego organizm postara się uzupełnić lukę i wrócić do stanu sprzed operacji zmuszając do intensywnej pracy korę nadnerczy. I choć poziom testosteronu spadnie, to nadal może być wystarczający by utrzymać to zachowanie. Na teraz na pewno kontrola spotkań między psami. Zakładam, że suczka jest raczej z tych które grożą i warczą, ale nie opieprzą porządnie? Jeśli to zachowanie jest stricte hormonalne, to taki ochrzan ze strony samej zainteresowanej byłby całkiem przydatny. Waszym zadaniem jest w tej chwili odwracać uwagę psa zanim zacznie się interesować suką, i interweniować gdy tylko na nią wskoczy - ściągacie psa, stajecie między nimi, przodem do "napastnika" spychając go do tyłu; postawa wyprostowana, spojrzenie prosto w oczy. I zastępujecie mu drogę. Nie odciągamy psa do siebie, bo to nie pomoże na dłuższą metę - on musi wiedzieć, że suczka jest pod Waszą ochroną i jej bronicie. Oczywiście to zadziała tylko, gdy jesteście obok - gdy Was nie ma psy powinny być izolowane aż do czasu kastracji+minimum miesiąc. Nie wiem w jakim stanie fizycznie jest Puszek, ale na ochłonięcie dobrze też robi wysiłek. Jeśli wysiłek fizyczny, to raczej aerobowy - bieganie, pływanie. Wszelkie przeciągania sznurka, czy zabawy w stylu ciągnięcia sanek/rowera (nie wiem co to za pies, także podaję wszystko jak leci), a więc typowo siłowe, będą zwiększać produkcję testosteronu. No i wysiłek psychiczny- zmęczy go szybciej i na dłużej. A w dalszej perspektywie - oczywiście kastracja. No i zapobiegawczo póki co dalej "walczcie" z zapachem suni - choćby tymi tabletkami.
-
Sowa - nie u każdego psa takie działanie pomoże. O ile faktycznie wyprzedzanie takich akcji i zapobieganie im sam polecam i tutaj się w pełni zgadzam, o tyle uniemożliwianie psu takiego szarpania nie zawsze działa - spróbuj tego np. z buldożkiem francuskim. Niektóre psy odpychanie, przytrzymywanie czy karcenie tylko nakręca i motywuje do starania się bardziej - słabe i średnie korekty są ignorowane i traktowane jako podjudzanie, nasilając zachowanie, a silne natychmiast nadszarpują zaufanie psa do właściciela. W przypadku sytuacji drastycznych oczywiście trzeba zareagować gwałtowniej, ale jeśli chodzi tylko o podgryzanie nogawek - nie widzę takiej potrzeby. Sama piszesz, że opisywany pies zareagował ostro tylko wtedy, gdy szczeniak wyraźnie przesadził - tolerując mniejsze wybryki. Co innego gdyby przedmiotowy mops gryzł w nos, a co innego gdy jak każdy szczeniak na świecie po prostu zmusza opiekuna do zwrócenia na siebie uwagi. Co do sygnałów - no jasne, że dorosłe psy je wysyłają. I to samo polecam właścicielom - vide odwracanie głowy, stawanie tyłem, zerwanie kontaktu wzrokowego, czy odejście - dokładnie to, co w pierwszej kolejności na ogół wykorzystują psy. I takie akcje jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, gdy były wykonywane prawidłowo - a trochę gryzących szczeniaków przerobiłem. Co innego, gdy pies np. zna komendę "puść", albo odsyłanie na swoje miejsce. Podobnie gdy reaguje odejściem na nasze ostrzejsze słowo czy jakąś korektę. Ale niestety nie wszystkie takie są. Mopsinka - piszesz, że podstawiasz mu kijka, gdy zaczyna gryźć buty. Innymi słowy - nagradzasz go uwagą i zabawą za to, że Cię gryzie. Dodatkowo stosując różne strategie sprawiasz, że pies uznaje Cię za niekonsekwentną - a więc będzie próbował do upadłego, bo może tym razem zamiast korekty czy zabrania uwagi zafundujesz mu dalszą zabawę? Psy to hazardziści, jak raz na 10 prób wynik jest pozytywny, to będą próbować kolejne 10. Niezależnie, czy pójdziesz ścieżką Sowy, czy za moimi propozycjami - trzymaj się jednej drogi, zawsze dokładnie ta sama reakcja na gryzienie. Niech wie, że te konsekwencje są żelazne, i gryzienie jest tak czy inaczej nieopłacalne.No i bądź konsekwentna - każde ugryzienie zawsze kończy się tak samo. I ważne - nagroda albo zanim pies zacznie Cię gryźć, albo gdy przestanie to robić i się uspokoi. Nie w trakcie tegoż. Pamiętaj też o jednej rzeczy - pies w trakcie zabawy mocno się nakręca, a szczeniak nie umie się tak szybko wyciszać. Po zabawie czy bieganiu zawsze jest większa szansa, że zacznie Cię podgryzać. Przeplataj zabawę komendami z podstawowego posłuszeństwa (nawet głupim siadem z wytrzymaniem choćby parunastu sekund), to nauczysz go większej samokontroli. Poszukajcie sobie na youtubie instruktaży wideo o tym jak wzmacniać siad czy warowanie w rozproszeniach oraz przy zwiększonym kryterium czasu czy odległości od Ciebie- powinno pomóc w kwestii opanowania.
-
A to akurat nieprawda - dorosłe, zrównoważone psy bardzo często wykorzystują metodę ignorowania wobec szczeniąt gdy te wymuszają uwagę.. Zresztą wiele gatunków - w tym ludzie - korzysta z tej metody i działa ona świetnie - bo odbiera młodemu osobnikowi oczekiwaną nagrodę w sposób łagodny, zamiast karać go za normalne w tym wieku harce. Przy czym ważna rzecz - pies oczekuje wprawdzie aktywnej uwagi z Twojej strony, ale starczy mu również sama Twoja nogawka jak trzeba - jeśli tylko noga będzie się poruszać, a więc uciekać od niego, to i tak jest już sukces. Poza tym gdy się ruszacie pies jest bardziej pobudzony, a więc trudniej mu się opanować. Zatrzymaj się ilekroć zacznie gryźć, a nawet wcześniej jeśli umiesz takie zachowanie przewidzieć; poczekaj aż odpuści - i zwróć na niego uwagę dopiero gdy da Ci spokój - pobaw się z nim, albo poćwicz znane mu komendy. Szybko załapie że takie podgryzanie odnosi odwrotny do zamierzonego skutek, za to za spokojne spacerowanie można spodziewać się fajnej nagrody. No i naturalnie postaraj się jakoś spożytkować tę energię, bo ona sama z siebie nie zniknie - zajmijcie się szkoleniem albo zabawą z Tobą. Bieganie też jest ok, ale to wbrew pozorom najsłabsza atrakcja jaką można zapewnić psu. Tym bardziej, że w przypadku mopsa, i to w takie upały, uważałbym z dawkowaniem wysiłku fizycznego.
-
Wszystkich, którzy tęsknią za spacerem w grupie fajnych psów (i wspaniałych ludzi) zapraszam na taki wspólny spacerek w najbliższą sobotę, o godzinie 18 na smochowicach (obrzeża Poznania). Spacer będzie miał niezwykłą formułę, bo połączony jest z ..zabawą w podchody:) Będzie wesoło, ale i trochę straszno także każdy znajdzie coś dla siebie. Zabieramy latarkę i wodę dla psa, zajrzeć może każdy (jedynie właścicieli psów agresywnych proszę wcześniej o informację). Spacer jest luźny, nie trzeba się nigdzie zapisywać ani tym bardziej wnosić żadnych opłat. Więcej informacji [URL]https://www.facebook.com/events/592029574185537/[/URL]
-
Bezpłatne szkolenie PT (i więcej) Poznań
Evodish replied to Evodish's topic in Szkoły, kursy, seminaria
Nano - to racja, nie jest to wina właściciela toteż nie będziemy wyciągać żadnych konsekwencji z tego tytułu. Wiadomo, że psy mają swoje przyjaźnie i antypatie, a zabezpieczenia zawarte w regulaminie mają jedynie odstraszyć osoby które liczą na darmowy kurs po którym przestaną się odzywać. Gdyby rzeczywiście było tak, że psy totalnie się nie dogadują, to sprawę obgadamy na miejscu - albo rozpoczynamy krótką rehabilitację żeby "dogadać" psy i wtedy dopracowujemy program tak, żeby nie było spin (czyli unikamy ćwiczeń gdzie psy będą pracowały blisko siebie i rozdzielamy je innymi), albo - jeśli takiej możliwości nie będzie (bo np. trafią nam się dwa nabuzowane testosteronem samce i ponętna sunia w jednej grupie..) to po prostu będziemy dobierać skład na występy zamiennie, tak, żeby każdy miał szansę się pokazać. Przed ostatecznym ustaleniem składu odbędzie się, nazwijmy to "casting", na którym zobaczymy jak psy się ze sobą dogadują i ewentualnie możemy pomyśleć na miejscu co i jak - natomiast nie trzeba się martwić, nikt nie będzie płacił za to, że jego pies nie dogaduje się z innymi nawet jeśli wyjdzie to po dwóch czy trzech zajęciach :) Ewentualnie, jeśli tak zdecydują właściciele - odpuszczamy i jedna para rezygnuje, ale bez żadnych kosztów dodatkowych. Ślij zgłoszenie Nano, opisz trochę psiaka (wiek, płeć kastracja - tak/nie, temperament itd.) i siebie, coś pomyślimy :) -
[CENTER][IMG]http://i40.tinypic.com/2zpp1fq.jpg[/IMG] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Jeśli szukasz niebanalnego, wyjątkowego i przede wszystkim naprawdę profesjonalnego szkolenia, a do tego cenisz sobie zawartość swojego portfela..[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Jeśli masz ukończone 18 lat, jesteś pasjonatem psów, masz nieco czasu, sporo zaangażowania i chęci do pracy, oraz nie boisz się obiektywu aparatu i oceny publiczności..[/FONT][/COLOR] [SIZE=5][COLOR=#000000][FONT=verdana][B]Zgłoś się do nas - wyszkolimy Twojego psa ZA DARMO![/B][/FONT][/COLOR][/SIZE] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Uczestnikiem może zostać każdy, kto ukończył 18 lat, ma psa w wieku między 6 miesięcy a 10 lat i trochę samozaparcia by rzeczywiście z psem popracować.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Po szkoleniu uczestnicy wezmą udział w niezwykłym pokazie i będą mieli szansę zagrać w filmie [/FONT][/COLOR][IMG]http://www.forum.mampsa.pl/images/smilies/smile.gif[/IMG][COLOR=#000000][FONT=verdana] Nie ma żadnych ukrytych kosztów - nie płacisz za szkolenie ani grosza. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Na zgłoszenia czekamy do 20 czerwca, wszystkich chętnych proszę o kontakt na [/FONT][/COLOR] [EMAIL="szkolenie@newdog.pl"]szkolenie@newdog.pl[/EMAIL] [COLOR=#000000][FONT=verdana]Szczegóły oraz regulamin konkursu na [/FONT][/COLOR] [URL="http://www.newdog.pl/konkurs"]www.newdog.pl/konkurs[/URL] [COLOR=#000000][FONT=verdana]oraz na [URL="https://pl-pl.facebook.com/photo.php?fbid=198877093597965&set=a.165358680283140.1073741825.157688417716833&type=1&theater"]facebooku[/URL][/FONT][/COLOR][/CENTER]
-
[quote name='Beatrx']przećwiczyłeś ze swoim psem wyskoczenie kota tuż zza koła samochodu jak już jesteście na jego wysokości, kot w tym momencie parska, syczy, najeża się i strzela psu z pazurów i dasz sobie rękę uciąć, że Twój pies w takim momencie nie będzie chciał kota capnąć? [/quote] Przećwiczyłem (przypadkowo, po prostu znalazłem się w takiej sytuacji bo akurat na taką trafiłem), rękę mogę poświęcić w razie czego bo nic się nie wydarzyło. I dziękuję za gratulacje, choć uważam, że niezasłużone - dla mnie to jest PODSTAWOWY poziom wyszkolenia psa. Albo panuję nad nim w codziennych sytuacjach, albo stosuję management. Wszystkiego nie da się przewidzieć, wiem o co Ci chodzi. Oczywiście, że obok może walnąć petarda która poparzy mojego psa i przeniesie odpowiedź na kota. No może. Natomiast taka sytuacja, jak kot pojawiający się znienacka, kot nie lubiący psów - to się może zdarzyć. I moja sucz-co powtórzę - nie ma prawa tknąć innego stworzenia dopóki jej na to nie pozwolę albo zwierzę to nie zagraża jej życiu. Kiedy uzna, że jej zagraża - to jest sprawa dyskusyjna. Pamiętajmy jednak, że psy mają kilka opcji wyjścia z sytuacji zagrożenia życia - atak jest tylko jedną z nich, w dodatku nie preferowaną w normalnych warunkach u stabilnego psychicznie psa. Ja ćwiczyłem nawet z gołębiami znajomego. Z końmi, kozami (nie widziałem kozy w mieście nigdy, a jednak ćwiczyłem), ze wszystkim co mi wpadło do głowy. Z ostro hamującym autem, z dzieckiem które się potyka..jestem pomysłowy w takich kwestiach. Bo lubię się czuć pewnie przy moim zwierzaku, a wolę zafundować mu trochę niespodzianek za dużo, niż za mało. Niespecjalnie lubię koty, gołębi nie znoszę i uważam za plagę w mieście. Ale to nie znaczy, że mój pies ma prawo je tknąć jeśli ja się na to nie godzę.. Czi-czi - jeśli Twój zwierzak jest odwoływalny z pogoni, to zwracam honor. Z poprzednich odpowiedzi wywnioskowałem coś innego, mój błąd. Dla mnie to wystarczające - masz kontrolę nad psem w normalnych, codziennych sytuacjach i jesteś przekonany, że opanujesz psiaka- i super. Sytuacji nieprzewidywalnych - z definicji - przerobić się nie da i nie wiemy jak pies zareaguje. Natomiast nie popieram szczucia na koty na działce - myślę, że to niepotrzebne..
-
Staraj się socjalizować psiaka jak tylko jest ku temu okazja; zabieraj ją w miejsca gdzie są inne psiaki (choćby za płotem) i inni ludzie, oraz w miejsca gdzie jest ruch samochodowy, rowerowy itd. Generalnie -staraj się ją spokojnie, powoli przyzwyczajać do tych wszystkich strachów - im częściej będzie się z nimi spotykać i nie stanie jej się nic złego, tym szybciej przestanie się wycofywać. Naucz ją chodzenia na luźnej smyczy, żeby nie powodować napięcia, a następnie - jak grzecznie i dzielnie idzie - nagradzaj zabawą albo pochwałą głosową czy smaczkiem. Jak się boi - zatrzymaj się, udawaj że nic się nie dzieje, poczekaj aż przestanie panikować i idź dalej. Bądź dla niej wzorem - psy wprawdzie nie naśladują naszego zachowania bezpośrednio, ale pewny siebie przewodnik częściowo wzmacnia pewność siebie pupila, i odwrotnie - jak Ty się boisz, to i pies traci "podparcie". Staraj się też skupiać ją na sobie, bawcie się jak najczęściej na dworze, ćwiczcie tam posłuszeństwo - skupiaj ją na sobie, zamiast na analizie zagrożeń.
-
czi_czi - masz prawny obowiązek panować nad swoim psem. To nie chodzi o to, co kto sobie myśli o Twoim podejściu, tylko kwestia prawa - a tu jest jasno napisane, że jeśli Twój pies pogryzie kota to jest to Twoja wina. Nie kota, nie psa - tylko Twoja, bo psa nie dopilnowałaś(-eś?). Dopóki nic się nie stanie, to możesz zwierzaka prowadzić i na sznurku. Gorzej, jak kiedyś się stanie.. Nie warto przećwiczyć sobie potencjalnej sytuacji, w której możecie się znaleźć? Popracować z psem przy grzecznym kocie..? Beatrix - czym innym jest kot, który atakuje naszego psa, czy wyskakujący ze sterty liści pod nogami futrzak, a czym innym wyraźna agresja psa w stronę kota. Ja wychodzę z założenia, że mój pies ma prawo użyć zębów bez komendy tylko w dwóch przypadkach - w obronie własnej albo do zabawy z innym psem jeśli ten na to pozwala. I niedopuszczalne jest dla mnie - o czym moja suka doskonale wie - użycie kłów w innych przypadkach i po prostu na to nie pozwalam. Ćwiczyliśmy w tylu warunkach i z tyloma kotami, żeby mieć pewność, że zachowa się tak, jak będę tego wymagał. Oczywiście - bierzemy pod uwagę, że to tylko zwierzę i może zareagować różnie..ale przyznajmy szczerze - szansa na to, żeby dobrze wyszkolony, karny,, przetrenowany w danych warunkach dziesiątki razy pies zachował się w tych warunkach inaczej niż oczekujemy jest bardzo niska. Na pewno niższa, niż u psa w takich warunkach nieszkolonego. Druga sprawa - pies gryzący ze strachu kąsa, a nie rozszarpuje. Ten bull nie gryzł ze strachu - on zaatakował, by zabić. I dla mnie to jest sytuacja niedopuszczalna - bo psa z takimi zapędami należy albo szkolić, albo uniemożliwić mu agresję. Nieważne, czy dotyczy kota, ptaszka, mrówki czy dziecka - pies po prostu nie ma prawa użyć zębów bez pozwolenia człowieka, jeśli nie robi tego z panicznego strachu. A jak ktoś nie umie tego na psie wyegzekwować szkoleniem, to stosuje management - dla mnie to jest oczywiste. I ostatnia sprawa - czemu ludzie tak się boją kagańców..? Spotkałem tylko kilka przypadków psów, u których stosowanie kagańca było niewskazane - u części dlatego, że podrażniały wibrysy wzmagając agresję, u części dlatego, że odbierały to jako stałą korektę mimo prawidłowego uwarunkowania (przy czym tutaj pomogła zmiana kagańca na inny). Krzywdy tym zwierzęciu nie robimy, a na pewno nie większą, niż trzymając go na smyczy - czemu więc smycz jest narzędziem naturalnym, a kaganiec - złym? Co do 50 kilogramowych psów - są miejsce, w które nawet lekkie uderzenie zaboli, niezależnie od wagi. Trzeba wykorzystywać swój spryt, a nie tylko siłę fizyczną. Natomiast u bulla żadna z tych metod może nie zadziałać, bo to też kwestia hormonów - jak pies się nie uspokoi, to choćby chciał, to nie puści - jego organizm nie zareaguje odpowiednio. Więc nie ma tu co lać ani kota, ani psa, tylko powstrzymać go od szarpania i rozewrzeć szczęki tym, co mamy pod ręką..właściciel najwyraźniej spanikował, ale skoro sobie nie poradził to dla mnie jest to jednoznaczne z tym, że psa posiadać nie powinien. Przynajmniej póki się nie podszkoli.
-
Popieram wpis Daglezji - teraz jest idealny moment, żeby nauczyć szczeniaka konkretnych zasad bo teraz przyjmie je bez większych sprzeciwów i bardzo szybko :) To nic, że piszczy - jak podjęłaś jakąś decyzję, to musisz się jej trzymać do końca. Psy szanują tylko osoby konsekwentne, jak raz odpuścisz to szczeniak będzie Cię sprawdzał jeszcze bardzo długo.. Jak gryzie w nogawki, to ją odizoluj, jak piszczy - udawaj, że jej nie widzisz i nie słyszysz. I jak tylko się uspokoi, przestanie przesadzać w zabawie - jak pisała Asiak_kasiak dajesz jej zabawkę. Czyli gryzie - krótkie "fe" czy " nie", przerywasz zabawę - jak mała się uspokoi dajesz jej zabawkę i zabawa trwa dalej. Poćwicz też aktorstwo, bo to wszystko musi być wyolbrzymione, takie przerysowane potwornie. Jak mówisz "nie" to nie spokojnym tonem, tylko zrób taką dramę jakby szczeniak właśnie wkładał język do kontaktu, udawaj że to olbrzymia tragedia; jak przerywasz zabawę to zabaw się w takiego totalnego focha jak robią dzieci - ręce skrzyżowane na piersi(nie będzie mogła ich podgryzać), odwracasz się tyłem, patrzysz w odwrotnym kierunku, nie odzywasz się. I w drugą stronę - jak sunia się uspokoi, radośnie nagradzasz i chwalisz,, bardzo wyraźnie. Pies nie jest jeszcze z Tobą zbyt długo, nie zna wszystkich niuansów Twojej mowy ciała - potrzebuje bardzo wyraźnych sygnałów. Jak będziesz wystarczająco dobrą aktorką, to wbrew Twoim przekonaniom - dwa dni zupełnie wystarczą :) Pobaw się też już teraz w budowanie autorytetu, naucz psa cierpliwości i opanowania. Tutaj masz kilka wskazówek: [URL]http://newdog.pl/ksztaltowanie-relacji[/URL]
-
xxxx52 - ja miałem taką obróżkę, najpierw na ręce a później na szyi. Zastrzegę tylko - to była PORZĄDNA obroża elektryczna, nie chiński szmelc z allegro za 99 złotych. I niskie poziomy impulsu nie bolą, są nieprzyjemne. Wyższe są już bardzo nieprzyjemne. Ale naprawdę - bardzo. Mimo to, nadal nie bolą. Dopiero ostatnie etapy rzeczywiście sprawiały ból. Za to mój kolega po fachu odpadł w połowie drogi. Co z tego wynika? Że wszystko jest kwestią osobniczą. OE nie jest złym narzędziem, tylko musi być używana z głową. Wymaga doskonałego timingu i świetnej znajomości psiej mowy ciała - ale nie jest to narzędzie z gruntu złe.. Pod warunkiem, że sprzęt jest porządny - z kilkunastoma poziomami regulacji impulsu, sygnałem dźwiękowym lub wibracyjnym przed impulsem i dobrym bezpiecznikiem. Natomiast jestem zdania, że jak OE - to pod kontrolą łebskiego szkoleniowca na początek, niech pokaże co i jak. I jeśli błąd nie leży po stronie przewodnika, to być może byłoby to rzeczywiście jakieś rozwiązanie - ja bym mimo to zalecał pogadać z kimś kompetentnym najpierw, żeby problem ocenił. To samo polecam przy kolczatce, dławiku, czy każdym innym narzędziu awersyjnym - bo większość właścicieli psów (bez urazy) którzy mają problem z czworonogiem nie umie poprawnie nawet nagrodzić swojego pupila smaczkiem,pobawić się z nim prawidłowo czy zinterpretować jego mowy ciała, a co dopiero go skorygować na czas..
-
Ja bym się jeszcze zastanowił nad kilkoma kwestiami, bo to nie wygląda na typowe sikanie niewychowanego jeszcze szczeniaka. Bo nawet nie nauczony ludzkich zasad szczeniak raczej nie sika po swoim legowisku i nie podsikuje co kilka minut.. Przede wszystkim przeszedłbym się do lekarza, być może to jakiś problem medyczny. Druga sprawa - szczenię jest u Was kilka dni. Może czuje się jeszcze niepewnie w domu, w towarzystwie nowych ludzi i próbuje uspokoić się otaczając się własnym zapachem albo jest to sygnał uległości? psiaki czasami obsikują mieszkanie i różne przedmioty, bo intensywny zapach ich moczu dookoła nieco je uspokaja, a w sytuacjach stresowych podsikują pod siebie. Jeśli to tutaj leży problem, to warto spróbować poczekać jeszcze ze dwa tygodnie a przez ten czas ustabilizować Wasze relacje, dać małej poczucie bezpieczeństwa i wsparcie psychiczne :) I oczywiście w tym czasie dalej uczyć szczenię tak, jak zaczęliście to robić - małymi krokami i nagradzaniem sukcesów.
-
To może zacznij od takich zabaw mniej "interakcyjnych"? Fajnie sprawdzają się w takich sytuacjach zabawki przywiązane na długiej cienkiej lince i uciekanie z tą zabawką, ciągnąc ją za sobą. Spróbuj trochę mniej angażować swojego psa do zabawy, a raczej bawić się samemu w najlepsze i poczekać, aż sam się tym zainteresuje. Jak będziesz regularnie sam ze sobą bawił się czymś fajnym tak, żeby pies do końca nie widział co robisz ale widział, że świetnie się bawisz to w końcu ciekawość powinna przeważyć :) A z psiakami - no cóż, zostaje Ci szukać kogoś na forum kto pomoże w socjalizacji, albo po prostu być cierpliwym :)
-
Johny - ja bym na Twoim miejscu skontaktował się z kimś kompetentnym, żeby zobaczył sytuację na żywo. Chodzi o to, że po pierwsze niektóre sygnały i sytuacje powinny być korygowane, ale inne już nie bo są normalnym tokiem porozumiewania się czworonogów. Osobie bez doświadczenia ciężko zauważyć kiedy psy się bawią a kiedy już delikatnie się tłamszą, kiedy się przeciągają a kiedy walczą o zasób, kiedy się komunikują a kiedy sobie realnie grożą. Druga sprawa, że zastosowanie takich prostych metod, jak równoległe spacery, budowanie autorytetu przewodnika (w tym uświadomienie obu psom, że jedzenie czy legowisko należy do Ciebie, a nie do nich) to są rzeczy które częściowo mogą pomóc, ale boję się, że działać będą tylko jak będziesz w pobliżu. Zastosowanie odpowiednich metod by działały również w trakcie nieobecności przewodnika to już cięższe wyzwanie, wymagające być może użycia nawet kamer.. Do tego korygowanie takich zachowań też nie jest proste-dość łatwo doprowadzić do wygaszenia zachowań grożących. Wtedy pies od razu, bez grożenia, przechodzi do ataku - a to znacznie bardziej niebezpieczne, niż warczenie.
-
Cierpliwości. Psy czasami słabo generalizują - dla Twojego psa ten określony jamnik, w tej określonej lokalizacji, o danej porze dnia, przy danym Twoim nastroju jest elementem do zaakceptowania. Czasami jest tak, że pies sobie ćwiczy spokojnie, a następnego dnia właściciel ćwiczy z tym samym psem w innym miejscu i już zaczynamy niemal od początku :) Więcej - znałem przypadek dziewczyny która świetnie sobie radziła na treningach ale na zawodach z agi poszło jej nieco gorzej niż na codzień. Przyczyn upatrywaliśmy w stresie, ale po bliższym przyjrzeniu okazało się że.. powodem był strój. Na ćwiczenia codzienne brała dres, na zawody ubrała się inaczej - inne miejsce, inny właściciel i pies "zgłupiał" :) Także ćwicz z różnymi psiakami, w różnych miejscach, z różnymi osobami. W końcu załapie, że chodzi o każdego psa - dużego, małego, szybkiego, wolnego, spokojnego i nerwowego. Cierpliwości - metody masz dobre, więc efekt musi się pojawić :) Pomyśl też nad tymi zabawkami - jaka może być tego przyczyna? Generalnie zdrowy, młody pies nie powinien unikać zabaw..
-
[quote name='katasza1'] Ja tez mu nie pozwalam za lapanie, ale mam go 4 miesiace, a dwa miesiace temu bylismy u rodziny, ciezko dzieciakom wytlumaczyc ze maja mu nie pozwalac. [/QUOTE] Tylko że to nie jest rola dzieci, ale Twoja.. Dzieciaki, szczególnie gdy pies ich nie lubi, nie są dla Frodo żadnym autorytetem. Są warte uwagi gdy jest zabawa, ale zwierzę ich nie szanuje - nic więc dziwnego, że nie pozwala się odgonić od [B]swojego[/B] jedzenia (z momentem, w którym chłopiec odszedł od talerza a pies przy nim usiadł - posiłek stał się własnością czworonoga), czy że ignoruje ich polecenia. To Twoja rola, by psa ustawić w takich sytuacjach, zwierzak ma zrozumieć, że dzieci są pod Twoją specjalną opieką. Jak warknie, podgryzie, pogrozi - natychmiast adekwatnie reagujesz. Nie dzieci, bo się może skończyć pogryzieniem - ale Ty, właściciel, bo to Twoja rola. I nie ma przebacz - w takich sytuacjach pies musi być bezwzględnie posłuszny, albo izolujesz go od dzieciaków bo może się skończyć gorzej niż siniakiem i zdartą dłonią. Przeciąganie to nienajlepsza zabawa jeśli zwierzę uznaje je za rywalizację, a nie zabawę.. To mocno nakręcająca zabawa - u psów takich jak Twój takie emocje nie są korzystne, bo mogą się przerodzić w coś mniej przyjemnego niż przeciąganie. Ja podejrzewam że Twój nadzór i ingerencja w takich sytuacjach wystarczą, bądź tylko konsekwentna. Nie pozwalaj psu na gryzienie nogawek (zabawa, która jest fajna tylko dla jednej strony, to nie jest zabawa) i pilnuj, by pies był traktowany sprawiedliwie. To, że zwierzę gryzie w nogawkę powinno być natychmiast stłamszone w zarodku - słowna korekta, albo time-out na wyciszenie. Ale już warczenie gdy dziecko zbliża się do jedzenia nie może być ukarane, bo jest zachowaniem zrozumiałym - tutaj trzeba znaleźć inną drogę rehabilitacji. Nauczyć zachowania zastępczego (czyli np. że dzieciak nie chce mu nic zabrać, a wręcz dołożyć itd.), zbudować odpowiednie skojarzenia itd. Zabawa ze smaczkami w pozytywne skojarzenia też jak najbardziej się przyda. I nie ma tutaj wymówki, że dziecko ma dużo energii - znajdź takie, które posłucha i się dostosuje. 9 latek zrozumie przecież jak mu każesz się zachowywać spokojnie :) No i jeszcze jedna sprawa - dla użycia zębów wobec człowieka nie ma wymówek w stylu "dziecko było niepewne siebie". To niedopuszczalne - pies ma prawo ugryźć człowieka tylko jak jest przerażony lub na komendę, w żadnym innym wypadku nie może to być pozostawione bez konsekwencji. Można sobie dane zachowanie wytłumaczyć, można je usprawiedliwić przed samym sobą, rozgrzeszyć psa - ale na pewno nie przejść nad tym do porządku dziennego. Człowieka się zębami nie tyka.
-
[quote name='kol.mak']a gdzie sie najczesciej z psami pojawiacie na terenie Poznania? ;) [/QUOTE] Ja ma goldenkę, toteż na ogół pojawiamy się tam, gdzie jest woda ;) Rusałka, Strzeszynek, Kiekrz..w zasadzie wszystkie jeziora obstawione. Motylek - jak dasz radę dojechać do Wiórku to zapraszamy, jak nie to w maju też będzie spotkanie gdzieś bliżej - jednak porządne, stabilne stado najlepiej uczy równowagi :)