Jump to content
Dogomania

Noelle

Members
  • Posts

    4007
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Noelle

  1. zależy dla kogo niebezpieczny, to rzecz względna. tak, ratuję, ponieważ kocham psy i uważam, że każdy pies powinien dostać szansę, że jest na świecie człowiek, który zna się na psach na tyle, by był w stanie sobie z nim poradzić. każdy pies ma szansę na dom, ponieważ każde "złe" zachowanie psa to wina człowieka i jesteśmy tutaj w Krakowie z tym zgodni. walczyliśmy o niego od początku, gdyż każdy pies zasługuje na godne życie, Bogatynia to jedyny hotel w całej Polsce, który go przyjął, a początki i tak nie były ciekawe. Nie żałuję, że go uratowaliśmy, bo teraz zaznał życia, jakiego wcześniej nigdy nie poznał, mimo że dla normalnego, "kanapowego" psa, warunki hotelowe nie będą powodem do szczęścia. jeśli mielibyście ją uśpić, może po prostu dogadajcie się z KTOZem, żeby przyjęli psa do siebie zamiast tego? może się uda, a wtedy gwarantuję, że uśpiona nie zostanie, bo się do tego nie kwalifikuje, agresji nie wykazuje. a na pewno znajdzie dom. no nic, to nie moja podopieczna, ale mam jednak nadzieję, że się nie poddacie i znajdziecie jej domek, bo myślę, że warto.
  2. czy ja powiedziałam coś na temat okłamywania ludzi? nie. czy powiedziałam, że może mieszkać w bloku? nie. ale ja nie uważam, żeby jej problemy były duże. zrobicie, co uważacie, tylko aż mi głupio, że tyle walczę z innymi wolontariuszami o Heksa, asta, który ma niesamowicie ogromne problemy i to z agresją w porównaniu do Gandzi i 0% szans na adopcję. gdybym nie miała Heksa w hotelu to mogłabym nawet Gadzinkę "przejąć", przywieźć do hotelu w mojej okolicy i szukać jej domu, bo jestem pewna, że mogłaby znaleźć, nie takie psy znajdywały, wiem z własnego doświadczenia. gdybym miała możliwość DT, wzięłabym ją nawet do siebie, ale po prostu nie mam. może Gandzia nie trafiła na nikogo, kto pracowałby z nią taką metodą, jakiej ona wymaga? popatrzcie lepiej na Heksa, na razie jeszcze walczymy, walczyliśmy od początku, choć uśpienie go w Schronisku było całkowicie uzasadnione, jego problemy są ogromne i to nie są żarty,bo ten pies może zrobić komuś po prostu krzywdę. a Gandzia jak dla mnie musi mieć po prostu dom z ogrodem, gdzie ludzie będą ją zostawiać na zewnątrz, gdy nie będzie ich w domu, no i nie dadzą sobie wejść na głowę.
  3. nie odbierajcie tego absolutnie źle, ale uważam, że trochę przesadzacie :) mam sporo przypadków, gdzie pies z takimi problemami znalazł dom... łatwe to nie jest, ale nie można się poddawać... z "nakręcaniem się" da się walczyć, tym bardziej że jak sami mówicie NIE WYKAZUJE agresji do ludzi!! psina przebywa w kojcu - nic dziwnego, że się nakręca. powodu do uśpienia na moje oko po prostu nie ma. my w Krakowie ratujemy psy, które z powodu agresji mają zostać uśpione i problemy ich w porównaniu z Gandzi to jest dopiero MASAKRA! przyklad podobny do Gandzi - amstaffka, która demoluje(bardzo) pod nieobecność właścicieli, a znalazła dom, moja podopieczna Tajga. rok w schronisku, jedna nieudana adopcja (zdemolowala caly pokoj). ale znalazł się dom! Pani ma dom z ogrodem, jak nie ma jej w domu, zostawia psa w ogrodzie, gdzie ma budę. resztę czasu, oraz noc spędza oczywiście w domu. mogę tu jeszcze rzucać przykładami psów, z naprawdę poważnymi problemami, które znalazły odpowiedni dom. trzeba po prostu zastanowić się, z jakiego powodu ona niszczy. na pierwszej stronie jest, że "gwałci", i to jest frustracja połączona z dominacją i np. pozytywne szkolenia ze smaczkami tutaj po prostu nie pomogą. w porównaniu do agresji lękowej, to rokuje dobrze. nie robi postępów? to jest hotel, gdzie na odpowiednią pracę z jednym psem nie ma tyle czasu, niestety... może po prostu w wyborze domu trzeba być trochę mniej wymagającym? pewnie szukacie kogoś doświadczonego i jakby się ktoś chętny zgłosił to aż na zapas postraszycie jaki to problemowy pies. a ja przyjęłam strategię, że owszem, mówię o problemach, ale nie w jak najgorszym świetle, ludzie się powinni nastawić na to, że jest to normalny pies, bo z tego co widzę, tak właśnie jest, należy tylko ludziom pokazać, jak radzić sobie z takim nakręcaniem się (a w domu przy męczących, długich spacerach będzie się nakręcała dużo mniej), no i oczywiście szukać domu z ogrodem, ale skupić się na pozytywach psa, zwłaszcza, że agresji NIE WYKAZUJE. w naszym Schronisku były psy, które nakręcały się niesamowicie przez CAŁY pobyt w Schronisku (niektóre bardzo długo), niektóre do tego stopnia, że przełączały się na agresję, gdy się tego nie zablokowało w porę, osobiście zostałam przez jednego pittbullka ugryziona całkiem mocno w stopę podczas takiego szału (na szczęście podeszwę grubą mialam), pies nakręcał się niesamowicie - teraz śpi w łóżku. ;) a ostatni przypadek tego, że da się, Cane Corso, który 3 razy został "wywalczony" przed uśpieniem z powodu agresji w schronie, nakręcał się niesamowicie, a dodatkowo niszczył kojec i był naprawdę bardzo dominujący, do tego stopnia, że przez lata nikt do niego nie wchodził (może oprócz jednej osoby), z nieudanej adopcji wracał ze 3/4 razy, w Schronisku łącznie spędził 6 lat i niedawno znalazł świetny dom z ogrodem, co najdziwniejsze, ludzie wcale doświadczeni NIE SĄ, a radzą sobie z psem i są nim zachwyceni. ;) dlatego tym bardziej Gandzia znajdzie!
  4. jeśli mogę zapytać - powiedzcie mi co takiego jest z Gandzią nie tak. wykazuje agresję do ludzi? do psów? z tego co wyczytałam - niszczy.
  5. super, że wreszcie mogłam zobaczyć Baziorka na żywo :) piękny chłopak :loveu:
  6. tak, ponieważ mąż rzadko bywa w domu, ciągle jest na wyjazdach służbowych, wiedzieliśmy o potencjalnych problemach, dlatego ludzie z hotelu mieli odpowiednio zsocjalizować psa z mężem od samego początku jak przyjedzie, ale nadal nie wiem, czy to hotel się nie wywiązał, czy właścicielka, bo wiadomo - nikt się nie przyzna... w każdym razie socjalizacja rozpoczęła się jak na moje oko za późno po powrocie. jednak mimo późniejszego wielkiego zaangażowania państwa, Heks nie zaakceptował pana...
  7. no tak, walczyla, dopoki jej mąż nie wylądował na pogotowiu.
  8. nie sądzę, że jest dla niego nadzieja. ten pies jest w tej chwili nieadopcyjny..... bo gdzie znajdzie się dom na obrzeżach miasta z samotnym człowiekiem super znającym się na psach, bez zwierząt i innych ludzi (z pewnością, że nigdy ludzi tam nie będzie)? no błagam.
  9. [quote name='bela51']Czytam, czytam i płakac mi sie chce. Ja bardzo czlowiek potrafi skrzywdzic zwierze, ktore było mu oddane. Nie znam całej historii Heksa, czy on został odebrany swoim oprawcom interwencyjnie ? Czy poniesli kare za znęcanie sie ?[/QUOTE] nie, oddali go do schroniska, bo ugryzł sąsiadkę...... kary nie ponieśli, bo nikt im nic nie udowodni..
  10. [B]dorota1[/B], później wyślę Ci pw, troszkę inaczej to było... [U]baaaaaaardzo dziękuję tym, którzy wznowili swoje deklaracje!![/U] :loveu: Kochani, kolejna informacja jest taka, że planujemy zrobić Heksiowi rezonans, który wykaże czy psiak ma jakieś nieodwracalne zmiany w mózgu, czy też nie. psiur nie robi większych postępów niestety, nie że wcale, bo jets lepiej, ale ta jego agresja w różnych sytuacjach powraca... oczywiście opcją dla niego byłby dom z samotnym człowiekiem (który poznawałby go przez długi czas wcześniej i znałby się BARDZO dobrze na psach) na wsi (miasto absolutnie odpada), gdzie byłoby spokojnie i w miarę cicho, gdzie nie bałby się panicznie wszystkiego co się rusza (taki dom jak wiadomo... raczej nierealne marzenie... :( ). Heks kocha kilka osób, w stosunku do których jest wspaniałym cukierkiem, psem, z tak rewelacyjnym charakterem, jakiego jeszcze nie spotkałam, moją wielką miłością, natomiast w stosunku do obcych jest tragedia. raz wydawać by się mogło, że jest dobrze, a chwilę później - atak. chodzi o to, że Heks boi się rzeczy po prostu urojonych, czuje zagrożenie, którego realnie nie ma, w strachu wyłącza mu się mózg i zostaje tylko instynkt przetrwania, nie słyszy, nie czuje, do tej pory pamiętam jak musiałam przygnieść go do ziemi, gdy chciał zaatakować przechodzącą obok kobietę i zablokował mu się mózg do tego stopnia, że absolutnie na nic nie reagował, widział tylko jedno - kobietę, czyli potencjalne zagrożenie, które musi odpędzić, by przeżyć. i w tej chwili zastanawiamy się, czy przez to, że był tak bardzo bity w przeszłości, nie wytworzyły się jakieś nieodwracalne zmiany w mózgu. chcemy wiedzieć, jak to wygląda z medycznego punktu widzenia... co o tym myślicie? Klaudia (wolontariuszka, która postanowiła mi z Heksiem pomóc) rozmawiała dziś na ten temat z weterynarzem i on polecił właśnie zrobić rezonans, który by każdą taką zmianę wykazał. z tym, że jest on wykonywany tylko w jednym miejscu w Polsce, we Wrocławiu (czyli na szczęście nie tak daleko od miejsca, w którym mieszka obecnie Heks) i koszt to niestety..... aż 400zł... :( mam nadzieję, że może uda się coś załatwić taniej dla bezdomniaka, będziemy pytać. ja jeszcze postaram się podejść do weterynarza, który kilka razy (?) szczepił Heksa gdy był jeszcze w DT w Krakowie i poznał go trochę, i zapytam o opinię (ten człowiek pracuje/pracował w ZOO, więc myślę, że wiedzę na pewno ma dużą). lepiej zasięgnąć porady kilku wetów, nie jednego, zwłaszcza, że koszt spory...
  11. Heks po kolejnej probie ostatecznie wrócił do hotelu. jestescie w stanie wspomoc stalymi deklaracjami? prosze :(
  12. tak w skrócie: wrócił mąż Pani i niestety rzeczy działy się tragiczne....... pan nie był w stanie przejść z pokoju do pokoju bo pies momentalnie atakował, skończyło się tak, że Heksio rzucał się już BAAARDZO i na panią i na pana przy każdym ich ruchu, siedział przywiązany smyczą i nikt nie był w stanie do niego nawet... podejść, bo atakował od razu (oczywiście ze strachu, w 'obronie', nie było to bezpieczne), osobiście słyszałam to przez telefon, gdy Pani zadzwoniła do mnie cała roztrzęsiona. niestety nie ma ona doświadczenia z tego typu psami i pewnie mnóstwo błędów popełniła, ale Panowie z hotelu mieli pomóc w socjalizacji, za co otrzymali pieniądze (wiedzieliśmy przecież, że będą problemy gdy przyjedzie mąż i trzeba będzie je rozwiązać)... ale niestety nie wszystko poszło tak jak chciałam.... w każdym razie problem był na tyle wielki, że musieli przyjechać ludzie z hotelu i go wziąć... bo była naprawdę masakra... ale Pani przyzwyczaiła się do Heksia i powiedziała mi już przez telefon, że chcą zrobić od nowa socjalizację, jeździć do Heksa razem z mężem do hotelu i spędzać z nim duuużo czasu aby Heks od nowa ich obojga zaakceptował, zaufał im i mógł zamieszkać z nimi... proszę o kciuki...
  13. na razie niestety znów nie ma powodu do radości - Heks wrócił do hotelu :( ale nic nie piszę na razie, bo być może zakończy się dobrze...
  14. [B]Monika89[/B] mogę z kimś podjechać na tą wizytę, sama się jednak nie piszę, nie mam jeszcze na tyle doświadczenia
  15. Dzwoniłam dziś do właścicielki Heksa, P. Justyny - psiur naprawdę jest w raju! :D co najważniejsze, ufa Pani w 100%, daje się kąpać, a nawet MYĆ SOBIE ZĘBY!!! śpi w łóżku, bawi się z Panią, jest aniołem :loveu: na spacerki po okolicy chodzi w kagańcu, żeby unikać jakiś niemiłych sytuacji, często również jeżdżą na spacery na łąki lub do lasu niedaleko, gdzie tereny na spacery są rewelacyjne, a psiur może się wybiegać i wyszaleć bez kagańca, naprawdę jestem zachwycona! :) w niektórych sytuacjach widać, że się boi (w przeszłości był bardzo bity, więc nic dziwnego...), np. podczas odkurzania czy sprzątania, gdy jest hałas, itd. podczas spacerów obcych ludzi i psów Pani raczej z Heksem unika, bo i nie ma potrzeby go z kimś nowym zapoznawać. ;)
  16. [quote name='Malgoska']chętnie poczytam poprosze[/QUOTE] napisałam pw.
  17. [FONT=lucida grande][SIZE=4]UWAGA KRAKÓW!!! [/FONT][FONT=lucida grande] [/FONT][FONT=lucida grande]Odradzam wszystkim gabinet weterynaryjny przy ul. Piaseckiego 16 !!!!!!! Więcej informacji podam na pw, sprawa naprawdę nieciekawa!!![/FONT]
  18. nie wiem dokładnie, bo Pani zadzwoniła do mnie juz po adopcji chłopaka, znalazła mój nr gdzieś w ogłoszeniu i porozmawiałyśmy sobie. ;) ale fakt faktem, już przed adopcją pani czytała o nim gdzieś na internecie.
  19. Kingo poszedł do super domu z ogrodem, za jakiś czas powinnam dostać zdjęcia :)
  20. [quote name='malawaszka']kurde wiem, przepraszam - ze zdenerwowania zrobiłam taki głupi błąd :( a teraz na fb tego bym nie chciała usunąć bo jednak sporo osób udostępniło już[/QUOTE] jasne, tak jak na fb pisałam - jak dla mnie nie ma problemu zupełnie, taki drobny błąd zawsze może się zdarzyć, chodzi jedynie o odbieranie tego przez niektórych (myśleli, że to żart), tylko dlatego zwróciłam na to uwagę. ale widzę, że wstawiłaś też poprawione na fb, udostępniłam również oczywiście i trzymam kciuki, żeby psiur się znalazł!! on może być właściwie wszędzie, więc sama też będę "czujna" poruszając się po mieście.
  21. DoPi, powiadomiłam znajomych z tamtych okolic o zaginięciu psiaka (Korka), będą się rozglądali z tym że... napisałyście, że pies zaginął w 2014r., niby wiadomo, że zwykły błąd, a jednak już 2 osoby, którym to przesłałam, myślały przez to, że to jakiś głupi żart
  22. Ryb w nowym domku :loveu: : [IMG]http://i49.tinypic.com/2yx3ak4.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2mdmneq.jpg[/IMG] z nową Panią :) : [IMG]http://i50.tinypic.com/3586gt5.jpg[/IMG] i Łukasz z hotelu przyjechał w odwiedziny :D : [IMG]http://i45.tinypic.com/2qxaov7.jpg[/IMG]
  23. Przychodzę z dobrymi wieściami, Heks od kilku dni ma dom!!! :multi: zdarzył się cud i Ryba zamieszkał w domu z ogrodem niedaleko hoteliku :) w razie problemów P. Marek i Łukasz z hotelu służą pomocą, jak na razie wszystko jest na dobrej drodze, nie doszło do nieprzyjemnych sytuacji. :) ogromnym plusem jest również to, że dom jest w cichym i spokojnym miejscu, gdzie nie ma miejskiego zgiełku i wielu stresujących czynników - o takim domku dla Heksiaka marzyliśmy. :) to idealny przykład na to, że warto pomagać psom nawet tym z poważniejszymi problemami. one też zasługują na odpowiedni dom i miłość. Heksowi nikt nie dawał szans, ale nie poddaliśmy się i byliśmy zdeterminowani by pomóc temu psiurowi - i proszę. "moje" dziecko żyje, ma się świetnie i naprawdę jest szczęśliwym psem, tak jak i jego właścicielka. :) więcej informacji i zdjęć - po świętach. ;) dziękuję wszystkim za pomoc w uratowaniu temu psiakowi życia!!! [COLOR=#0000cd]edit. na koncie Heksa zostało trochę pieniędzy (rozliczenie na pierwszej stronie), na razie poczekamy trochę czasu aby mieć pewność, że pies nie wróci, potem zastanowimy się, co z tymi pieniędzmi zrobić. myślę, że zwrócimy kasę za paliwo (za przewiezienie Heksa do hotelu w październiku),a co do reszty, która zostanie to na pewno znajdzie się jakiś cel - będę wtedy oczywiście z Wami uzgadniać, czy się zgadzacie na to przeznaczyć, itp.[/COLOR]
  24. tak jak pisze [B]paoiii[/B], mój Heks to pies z dużymi problemami (żaden hotel nie chciał go przyjąć w sumie), bardzo rozwiniętą agresją lękową, w Bogatyni sobie z nim radzą, pies jest szczęśliwy - polecam! ;)
  25. znajomi szukają dobrego, sprawdzonego hotelu z dobrą opieką w okolicach Krakowa, w którym mogliby zostawiać psa, gdy jadą na urlop. warunki, wiadomo, muszą być dobre! wiecie coś na temat takiego hoteliku? ja nie miałam więcej do czynienia z hotelami tu w okolicach, więc jakby ktoś coś wiedział, to proszę napisać.
×
×
  • Create New...