-
Posts
362 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by baszon
-
[quote name='zula131']Nesco, On jest, jakaś cząstka Duszka została w każdym z nas... I myślę, że Twoja heroiczna walka o tę umęczoną istotkę wszystkich nas czegoś nauczyła, dodała sił i determinacji do przeciwstawiania się złu, okrucieństwu i obojętności. Mam nadzieję, że nadejdą takie czasy, kiedy każda żyjąca i czująca istota będzie traktowana z należytym szacunkiem. Dusio pewnie nie przypadkiem stanął na Twej drodze - myślę, że miał tu jakąś misję do spełnienia...[/QUOTE] Zgadzam się w pełni. Pojawienie się w naszym życiu i odejście tej cudnej Istoty w każdym z nas pozostawiło ślad... A Ty, kochana Nescco, zostałaś po prostu wybrana. W pełni na ten wybór zasłużyłaś, bo wielu z nas pokazałaś na nowo siłę miłości. Po wielekroć Ci za to dziękujemy raz jeszcze.... Dusiu, słonko.... Twoja mordusia wita mnie codziennie, jesteś cały czas.....
-
"Pesteczka bez zmian, czyli regeneruje się przez sen ;) Bardzo lubi jeść, to praktycznie jedyna czynność przy której widać u niej ożywienie i lekki błysk w oku. Oczywiście je dopiero jak człowiek oddali się tak, że go nie widać i nie słychać :shake: Ale fajnie, że ma apetyt. Może pysznym jedzonkiem uda się ją trochę oswoić." Jak dobrze, że Kruszynka śpi i ma apetyt :) To znaczy, że idzie do zdrówka. Przytulam i głaszczę mordeczkę kochaną...
-
[quote name='nescca']Dziękuję pieknie za te wszystkie pełne otuchy słowa..... to nie jest tak ,że tylko ja dałam coś Duszkowi.... On dał mi znacznie więcej. Nauczył mnie kochać inaczej....mądrzej... bez egoizmu. Decyzja o eutanazji Dusia była najtrudniejszą w moim życiu. Podjęłąm ją świadomie. On mi kazał to zrobić. Widziałam w Jego spojrzeniu czego chce.... a jednak uchronił mnie od tego. Jestem Mu po stokroć wdzięczna.....od samego początku czułam ,że jest niezwykłą istotą....i miałam rację..... dziś minął miesiąc..... dziś podając Mu zastrzyk z furosemidu zauważyłam że to ostatnia igła w pojemniku..... (było ich blisko 200) i był to ostatni zastrzyk ,który dostał w swoim życiu. Uwielbiam tego psa.... nie ważne ,że nie ma Go wśród nas..... ja wiem ,że przy mnie On jest ....[/QUOTE] Rano, jak codziennie od wielu dni, wchodzę na Duszkowy wątek... Czytam Twoje słowa, Nassco, przez łzy i jestem szczęsliwa , tak, szczęsliwa, że dzięki Tobie i Duszkowi, dane mi było przeżyć coś bardzo niezwykłego.... Sama obcuję na codzień z nieuleczalną, postępującą chorobą mojego kochanego męża i wiem, że trwam dzięki moim kochanym sierściuszkom, które są dla mnie pociechą, powiernicą do pogadana i poduszeczką do łez i przytulenia.... Te stworzenia uszlachetniają nam życie i trącają w nasze najczulsze strony... I Ty o tym wiesz najlepiej. Żegnam Duszeńkowy wątek tym wpisem, ale zaglądać będę jeszcze bardzo długo.....
-
[quote name='malizna78'] Takich zdjęc jest więcej...i taka właśnie PRZEKOCHANĄ mordesię zapamiętamy...na zawsze... "Gdy się miało szczęście, które się nie trafia: czyjeś ciało i ziemię całą, a zostanie tylko fotografia, to - to jest bardzo mało..... " (M. Pawlikowska-Jasnorzewska) - tak pięknie można napisać o utraconej miłości każdej istoty...
-
[quote name='nescca']Droga Dreag.... nigdzie nie pójdę.... Pani doktor przyjedzie do nas. Dusio uśnie w swoim-moim łóżeczku z mordką w mojej dłoni. Nie pozwoliła bym na szarpanie Go po gabinetach. Zapewniam Was ,że zapewnię Mu komfort w przejściu na Tamtą Stronę... jeśli takowy w ogóle jest możliwy.[/QUOTE] ... tak bałam się wejść na forum... a jednak... Nescco Kochana, nie będziesz sama z Duszkiem, będziemy tam wszyscy , z Wami, Jego Rodziną... Mój Rex odchodzi w Duszku kolejny raz.... płaczę...
-
[quote name='nescca']Nie jest dobrze. Noc nie przespana. Dusio miał kilka ataków neurologicznych. Nie wysikał sie od 21 godz. Dostał w nocy wiele leków ,ale one nie przyniosły żądanych efektów. Teraz podłączyłam Mu mannitol.... Dusio sie uspokoił. Myślę ,że ten lek powoli Go odwadnia...i może przyniesie ukojenie.... tylko na jak długo? Kochani....Dusio chyba już nie ma siły walczyć. Dziś po 14 będą wyniki.... jeśli będą gorsze niż tydzień temu.....chyba będę musiała podjąć decyzję.....najtrudniejszą dla mnie. Tak się boję.....[/QUOTE] Nescca , kochana.... Ulżenie w cierpieniu kochanej, bliskiej istocie, to najwyższy akt miłosierdzia, dobroci i miłości.... A że my potem zostajemy osieroceni i musimy uporać się z żalem i żałobą, to już inna sprawa...baaaardzo trudna... Czekam razem z Wami na wyniki i całkowicie zgadzam się z decyzją, jaką podejmiecie. Poznałam Was tylko wirtualnie, ale wiem,że nikt lepszy nie mógłby dać Duszkowi tych chwil spokoju , miłości i bezpieczeństwa....