Niestety jak dzwoniłam, schron odmówił, oni kotów wolnożyjącycyh nie biorą, doradzili mi, żeby zostawić ją w świetym spokoju... Chyba, żeby ta Pani, która chodzi do schronu w Bełcha jakoś pomogła:) Może chociaż tyle by zrobili, żeby sterylke przeprowadzili, potem mała wróci na osiedle, może DS namierzymy do tej pory, pewnie łatwiej będzie szukać domku kotce po sterylce:)
Ana soreczki, że tak Ci truję, ale czy możesz tę osobę, która odwiedza schron w Bełcha zapytać:) Jak coś zorganizuję łapankę i transport;)