Dziewczyny pomozcie! Na popoludniowym spacerze Mika zerwala sie razem ze smycza i uciekla :( Nie wiem, czego mogla sie wystraszyc, bo bylismy w cichym i spokojnym miejscu. Moze jakis niezany jej dzwiek, nie wiem :( Nagle szarpnela smycz i wyrwala sie razem z nia. Wolalam, probowalam dogonic, ale biegla jak w amoku. Podejrzewam, ze dodatkowo potegowala jej strach stukajaca tuz za nia smycz. Pobiegla w strone naszego domu, wiec mialam nadzieje, ze moze jakims cudem zapamietala droge i czeka pod klatka. Pobieglam szybko, ale po drodze spotkalam pana, ktory powiedzial mi, ze sunia zaplatala sie smycza o kolo samochodu na parkingu. Szarpnela, obroza zeslizgnela jej sie z glowki i sunia pobiegla dalej, zanim pan zdazyl ja zlapac :( Nie wiem, co mam robic, nigdzie jej nie ma :( Przez kilka ostatnich godzin obeszlismy z mezem wszystkie okoliczne osiedla, nawolywalismy, pytalismy wszystkich i nic. Wiem, ze Mika nie znajdzie sama drogi do domu, bo byla w nim zaledwie kilka godzin. Bylismy w tyskim schronisku, zeby zglosic jej zaginiecie, z nadzieje, ze moze ktos ja znajdzie. Pani spisala wszystkie dane i obiecala dzwonic, jak tylko bedzie miala jakis sygnal. Czekam na jakis telefon, jak na zbawienie.
Nie wiem, co jeszcze moge zrobic, nie wiem, gdzie jej szukac? Zakochalam sie w niej od pierwszego wejrzenia, a teraz od kilku godzin caly czas placze :( Pomozcie ja znalezc!