Jump to content
Dogomania

Rysia88

Members
  • Posts

    180
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rysia88

  1. Witam! Bardzo tu przyjemnie-jedna z lepszych galerii jakie odwiedzałam... świetne opisy, super zdjęcia, rewelacja:) pozdrawiam:)
  2. Witam, Sunia jest przepiękna i ma troszke cudownych, powalających mnie na kolana łatek- kocham łatki!! pozdrawiam:)
  3. Takie właśnie są zwierzęta... cudowne... :) a ludzie nie wierzą, że one czują, kochają........ i nie doceniają tego jakie są wspaniałe...
  4. Mój pierwszy a pies który odszedł 4 miesiące temu był prawdziwym muszkieterem i miał na imię Portos [*] najczęściej był nazywany: Porciem, Poniem, Poniutkiem..... teraz mamy labradorka który zwie sie Falko.... daczego? oooo dawno temu oglądałam film i tam grał Keanu Reves bodajże hokeiste który tak właśnie miał na imie...w dodatku to oznaczało szczęście...także po wielkim i nieustającym dotąd cierpieniu po stracie Portosa przyszedł czas na szczęście:):) pozdrawiam wszystkich:)
  5. Ups... przepraszam za dubel... :/
  6. Wychodziłam raz z mieszkania z moim małym, czarnym labradorkiem i schodził sąsiad i pyta: ooo... cóż to za piesek? ja: labrador on: taki czarny?? dziwne.... :D Ludzie bardzo się dziwią, że labradory mogą być też czarne... kosmos...:P
  7. Wychodziłam raz z mieszkania z moim małym, czarnym labradorkiem i schodził sąsiad i pyta: oooo...a cóż to za piesek? ja: labrador... on: taki czarny???? dziwne....... :D Często spotykam się ze zdziwieniem, że labrador może być czarny.... Kosmos:P
  8. Rysia88

    Fartłomiej

    Cudny pies... wywarł na mnie ogromne wrażenie:)
  9. Polecam gabinet "Oskar" na Kobylińskiego i wetów tam przyjmujących, w szczególności Jerzego Zygmunta!
  10. Nawet nie chce się tego komentować- co z nich będą za matki, czego nauczą dzieci?? tego, że jak się zwierzątko znudzi lub zestarzeje to można się bez problemu go pozbyć - wyrzucić lub uśpić??a gdzie szacunek dla zwierząt?? potem się dziwimy temu okrucieństwu dzieci wobec zwierząt...a to wszystko mamusia z tatusiem wpaja dziecku niemalże wysysa tą głupote z mlekiem mamuni...ych!!!
  11. Proszę o nr konta to coś wyskrobie dla biednego psiunka....
  12. Portosa dostałam gdy miałam 6 lat- pamiętam ten dzień jak dziś- w końcu dnia w którym spełnia się największe marzenie się nie zapomina- dorastaliśmy razem- daliśmy sobie prawie 17 lat szczęścia, bronił mnie, rozśmieszał, wkurzał do łez...nauczył miłości bezwarunkowej, przyjaźni ponad wszystko...należałam do niego. Kiedy zachorował walczyłam o niego każdą cząstką siebie- za nic nie dopuszczałam możliwości uśpienia-ciągle wierzyłam, że sie uda... Zmarł w domu, przy mnie 9.11.2010r. rozpadałam się z rozpaczy-musiałam brać leki bo nie mogłam znieść cierpienia, nawet nie myślałam o innym psiaku...a jednak jest... Dwa miesiące po śmierci Ponia trafił do nas Falko - kupiony dla mnie mały czarny diabełek ku przywróceniu mnie do życia i świata... Pomyślałam: fajny, słodki...ale to nie ON... mój Przyjaciel jest teraz gdzieś na którejś chmurce i patrzy jak tule tego szczylka- serce mu pęka myślałam...nawet nie umiałam nazwać uczuć do Falka, nie wiedziałam czy go pokocham...i zdażył się wypadek- skręcił łapke, wdała się infekcja-trzeba było ratować...i właśnie wtedy poczułam jak Portos daje mi przyzwolenie na tą miłość- łapka ocalała <choć ciągle ją leczymy> a ja go kocham... inną miłością- dojrzalszą, taką 'po przejściach' ale nie mniejszą i jestem ciekawa tych wszystkich przygód jakie nas czekają.... I ciągle coraz mocniej wierze, że z Portosem spotkam się TAM.....
  13. Świetny wątek:) Wszystkie zamieszczone tu wiersze oraz opowiadania są bardzo poruszające, naprawde gratuluje talentu i dobroci serca tym którzy sami je tworzyli:):) Ja postanowiłam zamieścić nie wiersz, lecz cytat- który jest mi bardzo bliski i wiele dla mnie znaczy, kiedy odkryłam go w necie poczułam, że oto jest właśnie 'definicja' mojej miłości do Portosa, który niestety jest w Tęczowym Moście... [INDENT]"Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies... Pocałuje rękę, która nie będzie mogła mu dać jeść, wyliże rany odniesione w starciu z brutalnością świata... Kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie" [/INDENT]
  14. mala_czarna - Dziękuje!!!! To tylko dzięki Twoim dobrym słowom, wzięłam się za siebie i uwierzyłam, że będzie o.k i jest!!!!!!!! Leczenie jeszcze troche potrwa ale będzie cudnie-łapka 'wraca do siebie', rana się goi, skóra się regeneruje.... uffff kamień z serca! Dziękuje!!!!!:*
  15. Ten od krzyków to ponoć najlepszy wet u nas... ale jego zachowanie świadczy o tym,że jednak nie jest... jutro porozmawiam z wetem o rokowaniach na ten moment i jeśli on nie będzie miał dla nas dobrych wieści to mimo braku samochodu <coś się wymyśli> wybierzemy się do stolicy... Musi być dobrze!
  16. Wsparcie obcych ludzi a tu na forum można powiedzieć, że bliskich bo wszyscy tu zalogowani są połączeni ze sobą miłością do zwierząt jest bardzo ważna, budująca i potrzebna, uważam tak ponieważ rodzina, najbliżsi...oni wiedzą, jak się martwie i ich słowa otuchy troche nie bardzo są wiarygodne-mówią tak bo tak samo jak ja chcą zdrowia dla psiaka ale i dlatego, żebym się nie załamywała...a tutaj moim zdaniem ma to inny wymiar... Faluś dostaje bardzo silny antybiotyk i jest to już lek zmieniony tzn najpierw dostawał jeden antybiotyk zalecony przez innego weta niż 'mój' ale że w tamtej lecznicy byliśmy źle traktowani, jemu się nie poprawiało to wróciliśmy do 'naszego' weta który zmienił mu antybiotyk na dużo mocniejszy <dokładnie nie pamiętam nazwy, ale działa bardzo głęboko aż do kości> oprócz tego do samej rany ma podawany antybiotyk w maści... 2xdziennie biore go na ręce <waży ponad 7kg:( niedługo będe wyglądała jak Pudzian> i lecimy na serie leków i zmiane opatrunku... Byłam z nim u tylu wetów, że już chyba w mieście nie znajde takiego u którego nie byliśmy... czekamy aż przestanie ropieć, wtedy go zacerują i wszystko ma mu się tam w środku odnowić... tylko najpierw zobaczymy czy przestanie ropieć... Jeden wet już mi wykrzykiwał, że taki duży bedzie z niego pies a na 3 łapach.....
  17. Iss nie szukam tutaj pomocy weterynaryjnej...- bo weta mam najlepszego pod słońcem, zatem czego szukam na forum?? wsparcia i dobrej myśli, wiary i otuchy od innych, ot tylko tyle ale w moim przypadku AŻ...
  18. Ciągle powtarzam sobie, że musi być dobrze...no przecież nie moge mieć takiego pecha... może jutro będzie lepiej- codziennie tak sobie powtarzam
  19. Każdy weterynarz zachodzi w głowe czemu się tak porobiło... najprawdopodobniej wg wetów przy zabawie z innym szczeniakiem naszych sąsiadów tamten ugryzł go w łapke i tak oto wdała się ta okropna infekcja:///// dostaje silny antybiotyk i do rany i ogólonie w zastrzyku, robimy 2xdziennie okłady z rywanolu ale ciągle ropieje...czekam z niecierpliwością aż przestanie i będzie można dalej go leczyć... tylko czy to w ogóle będzie możliwe..... :(
  20. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko podziękować za zainteresowanie i wsparcie....
  21. :( zrobił się ropień - pękł... rana coraz większa, martwica- czy uda się uratowć łapcie?? wet myśli, że tak, ma nadzieje... ale nic mi nie obiecuje- przeżywam horror... prosze niech ktoś da mi okruszynkę nadziei......
  22. Witam, Moim a właściwie mojego psiaka problemem jest straszna opuchlizna tylnej, lewej łapki- Falco nie może chodzić...lekarze właściwie nie wiedzą co i jak- na zdjęciach nie widać, żeby było złamanie itp. Polecono mi robić mu ciepłe okłady z altacetu ale opuchlizna się ciągle powiększa- wczoraj miał temp. ponad 40 stopni.... Strasznie się martwie o niego- przecież to taki maluszek, powienien biegać i się bawić a nie cierpieć:(:( Jutro mamy wizyte u ortopedy...strasznie się denerwuje ale też mam ogromną nadzieje, że to będzie ktoś ko nam pomoże i Falco będzie biegał i cieszył się życiem...
  23. Bardzo współczuję....:( to musiało być strasznie ciężkie... moje maleństwo (9tyg.) złamało lapcie i narazie nie chodzi-walczymy z opuchlizną i dopiero potem opatrunek usztywniający i serce mi pęka jak na niego patrze takiego biednego.... nie wyobrażam sobie Twojej sytuacji, pomimo tego, że w sumie jestem świeżo po utracie najlepszego Przyjaciela... Kiedy zmarł poczułam, że zmienia się całe moje życie...tęsknie za nim i płacze codziennie mimo, że od 2 tyg. jestem 'mamusią' Falka... kiedy podjęłam decyzje o nowym psiaku-uparłam się, że to musi być szczeniak-myślałam, że ominie mnie przynajmniej na pare lat zamartwianie się chrobą itp. a tu taki klops:(:(
  24. Ufffff.... troszke się uspokoiłam:):) zupełnie nie wiem co we mnie wstąpiło z tym stresem... przez prawie 17 lat miałam psa myśliwskiego....zostawał w domu sam i nigdy przenigdy nic nam nie zniszczył...a teraz taki stres, sama nie wiem skąd to sie bierze... Co do ruchu to.....zdaje sobie z tego sprawe i bardzo mnie to cieszy:):) tzn może poczekam z tą radością hehe... pozdrawiam:)
×
×
  • Create New...