Jump to content
Dogomania

Rysia88

Members
  • Posts

    180
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rysia88

  1. Dzisiaj szłam z moim królikiem Edem do weta - Ed <na całe szczęście!> był w wiklinowym transporterze, postawiłam koszyk w poczekalni gdzie była rodzina z terierowatą sunią. Sunia od razu zainteresowała się Edem i podchodziła do transportera. Poprosiłam by pani ją trzymała, bo dla mojego królika samym stresem jest wizyta w gabinecie a co dopiero dobijający się do niego obcy pies. Na co rodzinka się zaczęła się podśmiewać, że mam zająca i żebym go puściła to sobie pobiegają (mieli na myśli, że ich sunia by się 'zabawiła' z Edem), suka coraz bardziej dobijała się do transportera- łapą skrobiąc w zamknięcie...a że pysk miała strasznie wąski to bez problemu wsadzała go w kratki- zwróciłąm uwagę, że natychmiast mają zabrać psa- transporter mam za duży by trzymać go na kolanach. W końcu weszli do gabinetu i miałam spokój. W drodze powrotnej spotkało nas już coś strasznego. Rzucił mi się na transporter sznaucer mini- wyleciał nagle nie zdążyłam zareagować- sunia w poczekalni chyba zepsuła zamknięcie bo transporter pod ciężarem psa spadł mi na ziemię drzwiczki się otworzyły i wyleciał Ed...przerażony kicał krzycząc niesamowicie do krzaków, pies za nim a właściciel stanął, ręce na biodra i co? śmiał się! Jak nie jestem zwolenniczką kopania psów- to zrobiłam to pierwszy raz! byłam wściekła, przerażona kopnęłam go mocno i uciekł do 'pana' na co tamten na mnie z gębą, że nie będę kopała jego psa i do mnie szybkim krokiem zmierzał-chyba chciał mi oddać za psa, ale na szczęście jak Anioł zjawił się młody chłopak i stanął po naszej stronie- to był dres więc pogroził tamtemu dziadowi i tamten w końcu się odczepił.... potem jeszcze długo wyciągałam królika z krzaków.... :( cały był biedny roztrzęsiony:(:(
  2. hej! A gdzie zdjęcia??????????:) pozdrawiam.
  3. Podnoszę:) a zarazem chciałam powiadomić, że mail z uaktualnieniem co jest co i ewentualnie za ile + nowe zdj fantów został wysłany:) pozdrawiam.
  4. Niedawno pod sklepem wraz z rodzicami natknęliśmy się na babę, która wypchanymi po brzegi torbami tłukła małego beagla! Kiedy przechodząca obok kobitka zwróciła jej uwagę by tego nie robiła, ona głosem rozpieszczonego do granic dziecka: Będę go biła...! Mój tata do niej podszedł i zaczął tłumaczyć, że to młody psiak <miał 6 m.>, że ona go musi uczyć i być cierpliwa, powiedział jej jeszcze, że zostawianie tak małego pieska pod dużym sklepem <kaufland> to nie najlepszy pomysł- paniusia była bardzo niezadowolona, że obcy zwracają jej uwagę... Wczoraj razem z narzeczonym poszliśmy z Falkiem nad Wisłę by oddał się swojej miłości do wody, kiedy tak rzucaliśmy mu aporty nie zauważyliśmy kiedy dołączył do nas sympatyczny jamnik <o dziwo nie rzucał się F. na fafle i nie żarł go po łapach:)> Kiedy patyk został rzucony jamnik za nim pobiegł- było głęboko, patyk poleciał daleko, ja spanikowałam oczywiście, że się utopi itp. Miałam wrażenie, że jest mu ciężko płynąć, stresowałam się też tym, że F. zacznie się w tej wodzie dopominać o swój patyk- na szczęście był zbyt mocno zdziwiony zaistaniałą syt. Gdy jamnik zmęczony dopłynął, po czym na brzegu dalej szalał z naszym zaczęliśmy poszukiwać właściciela, którego ani widu a ni słychu..., zaczęłam się denerwować ale patrzę jamniś gdzieś pędzi- otóż właściciel się odnalazł- siedział ciągle na wzgórzu tyłem do lustra wody! Zatem nie wiedział co dzieje się z jego psem- skąd pewność, że mój jest taki łagodny? <swoją drogą to uważam, że jest zbyt łagodny!> Totalny ignorant! Pewnie gdyby jamniolkowi się coś stało to by była nasza wina i naszego bydlaka który zdaniem mojej sąsiadki małe pieski połyka....helllo
  5. Witam ;) Moim problemem wręcz utrapieniem:-( na spacerze z moim 9,5 miesięcznym psem jest to, że nie przejdzie obojętnie obok żadnego psa...:roll:. Nie jest natrętnym podbiegaczem itp. Kiedy idziemy i zauważy psa- a wypatrzy go zawsze choćby pies był maleńki i buszował w wysokiej trawie...-kładzie się i za nic nie chce się ruszyć, leży i ogląda 'obiekt', jest to strasznie uciążliwe:shake: Kiedy go lekko pociągne na smyczy by wstał to się rozkłada na plecach:angryy::angryy::angryy:. Nie wiem jak osiągnąć wymarzony cel- by przeszedł obok psa obojętnie. Myślałam o nagradzaniu go smaczkiem-ale kiedy mam go nagrodzić kiedy on się od razu kładzie i ani rusz...? Ogólnie jest to grzeczny pies, wszystkie problemy jakie stwarzał rozwiązywaliśmy głównie za pomocą dogo dlatego i teraz się tu zgłaszamy z prośbą o pomoc bo już tracę cierpliwość a nie chcę na niego nakrzyczeć itp. Dodam jeszcze, że rozkłada się tak również po długim spacerze:mad:. Pozdrawiam i bardzo proszę o rady....
  6. Zdjęcia fantów wyślę jednak jutro- padła mi bateria w aparacie a ładowarka zjedzona przez królika, do jutra coś skombinuję. Piękny jest! :)
  7. Dobra to ja dzisiaj wieczorem porobie zdjęcia i prześle. pozdrawiam.
  8. Ciesze się, że moje fanty mogą mu pomóc:) Widzę, że imię ma takie jak mój psiak! tzn. Cudne hehe :) Mam z kimś uzgodnić co z tego co mam wysłać czy mam przekazać to co uważam za stosowne? i na jaki adres:):P pozdrawiam i ściskam Falusia:)
  9. Witam! Piękny psiak! Jeśli byłaby potrzeba to mam parę książek które mogę przekazać na bazarek dla niego oraz inne różne duperelki. pozdrawiam:)
  10. [quote name='Martens']W tej sytuacji co Litterka, pewnie po prostu złapałabym tamtego młodzika za obroże i poczekała aż pańcia po niego podejdzie - i co by się nasłuchała to jej :diabloti: Gdyby pies nie był na tyle szczeniakowaty i niegroźny, żebym nie bała się go sama złapać i nie zostac pogryziona, to niestety, but w ruch.\ Klauzunka, chętnie poznałabym Twoje laby i zobaczyła na własne oczy, że są jeszcze jakieś które jak taran nie biegną do każdego psa, nie rzucają właścicielem jak worem kartofil ani nie skaczą obcym psom i ludziom na plecy w przypływie radości... ;) Bo wierzę, że są, ale niestety nie dane mi było poznać; wszystkie w moim mieście przypominają dzieci po wychowaniu bezstresowym i są puszczane bez najmniejszej kontroli - bo to taka łagodna rasa. A gdybym ja zrażała się do całej rasy po 2 niemiłych sytuacjach, to chyba już żadna by mi nie została z tych, które mam na swoim osiedlu :evil_lol:[/QUOTE] U mnie na osiedlu i w ogóle w mieście jest sporo labradorów i naprawde nie spotkałam takiego jak Ty opisujesz... ale wierze, że takie pewnie też się zdarzają tylko nie wiem czy to naprawde taka plaga...
  11. [url]http://img708.imageshack.us/img708/1903/img20110821019.jpg[/url] Piękna! Nie mogę się napatrzeć... a te szelki to są po prostu cudne :) pozdrawiamy.
  12. Wrócę do tematu jak to wielkie i ogromne pseudo laby tratują mniejsze psy i są dla nich zagrożeniem... otóż mnie dotyka zupełnie inna sytuacja. Mojego 9-cio miesięcznego psa w typie labradora właśnie nękają małe psy i niestety nie tylko tym, że podbiegają itp. one go gryzą i to po pysku! Sytuacja z wczoraj idę z nim spokojnie nagle podbiega do nas york, najpierw wąchanko itp. i co robi? skacze mu do fafli i zaciekle gryzie- właściciel- max. 10-cio letni chłopiec z wielką radością patrzył na swojego dzielnego psa, który zaatakował dużo większego i cięższego psa. Następnie suka- mix jamnika tak się wczepiła w szyje, że paniusia która dobiegła dobre 5 min. po ataku nie mogła jej odczepić... i wiele innych takich przypadków. Falko się nie broni- nie wiem dlaczego może ze względu na to, że to jeszcze jest szczeniak. Efekt jest taki, że zaczął się bać małych psów, omija je z podkulonym ogonem... Inną sprawą jest jeszcze to, że małe pieski są przez właścicieli doprowadzane do mojego by się pobawiły- ja zawsze mówie, że nie bo on jest za duży, za ciężki i zbyt porywczy.... może się przebiec po takim psiaku, może na nim usiąść lub za mocno go pociągnąć na co zawsze słyszę- no co pani psy w zabawie sobie nic nie zrobią.... jeden pan nigdy nie słuchał moich ostrzeżeń i skończyło się źle- doprowadził swojego stareńkiego (16l.) kundelka wielkości max do połowy łydki do nas, kiedy tłumaczyłam, że nici z zabawy to się podśmiewywał i ten jego psiak stanął na tylnych łapkach do pyska Falka a ten tylko lekko! się poruszył i staruszek z hukiem na chodnik aż oczy mu na wierzch wyszły... nakrzyczałam strasznie na dziada bo mówiłam, uprzedzałam, żeby za nami nie łaził a ten swoje... zaproponowałam także ewentualną pomoc w leczeniu pieska bo mimo wszystko czułam się winna, zresztą mam straszny sentyment i szacunek dla starych psów.....
  13. Rewelacyjnie wygląda na tej ławce!:)
  14. W sumie nie chciałam tego- nie wiem kiedy i jak się to stało ale tak! śpię w jednym łóżku z moim Falusiem... On śpi jak człowiek, zawsze główka na podusi- najchętniej jeszcze na pleckach z rozłożonymi łapkami:) Lubię jak się we mnie wtula-nawet wybaczam mu jak po mnie łazi albo kładzie się na mnie. To jest takie urocze, że zawsze szuka ze mną kontaktu i bliskości więc nie umiem mu niczego odmawiać....
  15. [url]http://img202.imageshack.us/img202/9028/28050y.jpg[/url] - zupełnie jakbym widziała mojego Falka hehe... który zresztą przed chwilą na spacerze wpadł w kałużę i nie chciał za nic wyleźć! :P
  16. Witamy!! Przecudna sportsmenka...:) Szkoda, że mój Falko nie może być takim sportsmenem... pozdrawiamy:)
  17. Rysia88

    Demo(nek) xD

    O wreszcie zdjęcia! super! [url]http://i53.tinypic.com/2rp91uc.jpg[/url] - cudne jęzory!!!!
  18. Witamy...:) Bardzo mi przykro z powodu Soni [*] :(:( Zakochałam się w Chanel.... [url]http://i30.tinypic.com/2dlrvcn.jpg[/url] -łatki, nakrapianki...to jest po prostu cudowne:):) pozdrawiamy:)
  19. Witamy!! Vito jest cudny!!! Pozdrawiamy:)
  20. Witamy się:):) Kapsel jest uroczy! Też mam psa lenia tylko w troszke większej wersji niż Kapselek heh... Mój Falko lubi wyjść na spacer ale jemu to by pasowało, żeby do miejsca docelowego np. nad rzekę czy psi wybieg go zanieść na rękach albo ewentualnie zawieźć samochodem.... pozdrawiam.
  21. Hej! :) Byłam pewna <nie wiem skąd to moje przekonanie...>, że Nuka jest cała czarna, a tu taka niespodzianka (wzruszyłam się strasznie)- łatki! Kocham łatki... jej łapki są identyczne jak mojego Ponia [*]... [url]http://img860.imageshack.us/img860/7294/img20110621002n.jpg[/url] Cudna jest! pozdrawiam.
  22. [quote name='dog193']Nie miała chyba okazji również zobaczyć, jak reaguje zwierzę, kiedy odchodzi jego partner. Chodzi mi tutaj o zwierzęta, które w naturze żyją stadnie (a które człowiek w niewoli skazuje bardzo często na samotne życie, ale to już nie ten temat). Choćby psy, ale ja mogę się wypowiedzieć w kwestii królików - które przecież są uważane za mniej rozwinięty gatunek niż psy (z czym ja osobiście bym polemizowała, no ale ten kto mnie zna wie, że króliki to moja największa miłość ;)). Otóż już dwa razy musiałam zmagać się z sytuacją, kiedy jeden z pary moich uszatych odszedł. Cóż, obserwowanie tego drugiego po śmierci towarzysza to widok naprawdę żałosny, jestem przekonana, że one cierpiały nie mniej niż ja po tej stracie, choć w inny sposób. Dodatkowo powiem, że królik jest spokojniejszy, kiedy może się "pożegnać" ze swoim towarzyszem - czyli kiedy pokażemy mu ciałko. Moja Milka tak gorliwie lizała łepek Jaspera, że ciężko ją było od tego odciągnąć. Rozstanie przeżyła lepiej, niż wcześniej Jasper, któremu nie byłam w stanie pokazać ciałka Ciapuli, jestem przekonana, że rozumiała, co się stało, natomiast Jasper nie - po prostu pewnego dnia jego partnerka znikła i już nie wróciła. Nie mniej oba króliki pogrążone były jakby w żałobie i to widziałam nie tylko ja, ale cała moja rodzina.[/QUOTE] Zgadzam się... Miałam dwa chomiczki, od maluszka były u mnie razem- wszystko robili wspólnie nawet w kołowrotku kręcili się we dwóch... Kokosz zachorował i umarł pierwszy, Kajko dotąd odważny i 'wszędobylski' zmienił się strasznie, widziałam jak cierpi, jak tęskni.... potrwało to miesiąc- Kajko także odszedł:( Mój królik był strasznie związany z psem [*], nawet był gotów go bronić, przytulali się, bawili- żyli razem... Ed (królik) widział pare razy atak padaczki Portosa*- stawał wtedy słupkiem i tak smutno patrzył, po wszystkim się do niego przytulał...a kiedy P* odszedł króliś przeżył to strasznie, smutny był, nie jadł, nie wychodził z klatki..... jak brałam go na ręce to się wyrywał i uciekał na miejsce Portosa......
  23. Jak Falko był w wieku tak do ok.4 miesiąca to też nie przeszliśmy bez zaczepek, a nawet pytań czy bm nie sprzedała...teraz jak ma 8 mies. to ludzie schodzą nam z drogi:P:P rodzice zabierają dzieci by nawet do głowy im nie przyszło nawet przejść koło tego okropnego <bo czarnego> psa:D o ile dla mnie jest to nawet wygodna sytuacja to Falko wydaje się być bardzo rozżalony- bo on lubi jak się nad nim cmoka i rozczula:P:P Nawet ostatnio byliśmy nad jeziorem i razem z nami był mały dziamak mojego narzeczonego to nikt na plaży nie chciał pogłaskać Falka za to każdy pchał się z łapami do malucha, bo taki słodki i malutki, nawet dzieci zachęcali by głaskały smrodka...a tu takie zaskoczenie- ten straszny czarny śliniący się bydlak taki łagodny, a ten maluch tylko czekał żeby kogoś ugryźć:D
  24. śledzę ten wątek i tak się zastanawiam po co to wszystko? każdy ma swój własny system wartości- po co krytykować kogoś kto ma inne priorytety w życiu niż 'ja' ? Te zarzekania: ja napewno ratowałabym swojego psa, ja to człowieka itd. są bezsensu, bo reakcji na daną sytuację nie da się przewidzieć, większość pewnie w takiej sytuacji w panice wzięłaby nogi za pas i wiała gdzie pieprz rośnie nie myśląc ani o psie, ani o ludziach... inni zarzekający się o ratowaniu psu w sytuacji krytycznej ratowaliby człowieka itp. po co gdybać ??
  25. Rysia88

    Ruda Żaba

    Witam, Nie będę się rozpisywała...bo co tu dużo mówić, pisać -i tak wniosek jest prosty- Lex jest piękna! pozdrawiam.
×
×
  • Create New...