-
Posts
103 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dziefczyna87
-
powiem Wam, ze dzisiejszy dzien jest wyjatkowo ciezki bo najpierw jestem w pracy od 8 do 15, a pozniej musze wrocic na zebranie z rodzicami od 17:30 do 19:30 (o ile sie nie przedluzy) tak wiec bardzo sie martwie o Sońke:( tym bardziej, ze ona bardzo piszczy gdy zostawiam ja sama, drapie w drzwi i wyje, az mi sie serce kraje:( najchetniej to bym wziela urlop, zeby tylko nie musiec jej zostawiac:(
-
z tego co sie dowiedzialam, sterylizacja jest bardzo prawdopodobna, jednak jest to naprawde nie wskazane w stanie suni, jest ona bardzo osłabiona (Sońka je bardzo mało lub wcale, okropnie schudła ostatnimi czasy, sierść wychodzi jej po prostu kłębami) stad tez ten antybiotyk na poczatek i nadzieja, że może się wyleczy, pierwsze co powiedzial lekarz gdy musialam podniesc sunie i kątem oka już spojrzał jej pod brzuch to to, że jest "naprawdę bardzo źle". Wstrzymało to naprawdę wszystko bo teraz ani jej zaszczepić, ani nawet pokropić przeciwko pchłom (a ma ich dużo, ciągle się drapie), trzeba czekać aż Sońka wyzdrowieje. Ale jeśli chodzi o te dobre informacje to suczka zachowuje się jakby była tu od zawsze i nie wykazuje chęci ucieczki, super już słucha się na smyczy, trochę ciągnie (nic dziwnego;) ), ale przynajmniej już jest świadoma, że nie idzie sama i idzie w tą stronę w którą ja ją pokieruje, nie próbuje się wyrwać z obroży :) Będę też dawała znać o dotychczasowych kosztach, nie ukrywam, że każda, nawet najmniejsza wpłata na rzecz suni będzie naprawdę pomocna, bo zapowiadają się duże wydatki: transport 180 zł antybiotyk 40 zł ŁĄCZNIE= 220 zł Wpłaty otrzymane: 150 zł od Rafała 50 zł od szafranek 20 zł od oleska ŁĄCZNIE: 220 zł (bardzo dziękuję!) Jeśli któraś z Was mieszka w pobliżu i chciałaby odwiedzić sunię to również serdecznie zapraszam :)
-
niestety, jezeli chodzi o ludzi z tamtej okolicy, to pewnie znow szczeniaki wyladuja w szafce pod zlewem lub gdzies w lesie, stad wlasnie nasze zmartwienia :( bylam dzisiaj z Sonia u weta i powiem Wam, ze bardzo dobrze zrobilam, bo sie okazalo, ze sunia ma wycieki z drog rodnych i nie wiadomo czy nie trzeba bedzie jej usunac macicy... Poki co dostala antybiotyk i bedzie go dostawala przez tydzien, pozniej zobaczymy czy jej sie polepszy, czy bedzie musiala isc pod skalpel..:/ stad tez wlasnie brak apetytu i ogolnie oslabienie suni
-
Mnie tez martwia koty:( Przed chwila wrocilam ze spaceru z Sonia i powiem Wam, ze jestem z niej naprawde dumna:) Weszla do klatki od razu, troche bylo przekonywania na schodach ale udalo sie i sama doszla do mieszkania:) Bardzo ciagnie na spacerach, widac, ze nigdy nie byla prowadzona na smyczy i to raczej ona wyprowadza mnie niz ja ją) ale ogolnie reaguje na lekkie pociagniecie i komende, od czasu do czasu zdarzy jej sie probowac wyrwac, ale powiem Wam, ze widac ze juz sie uspokoila, bo ten spacer byl nieporownywalnie lepszy w porownaniu do pierwszego jeszcze w Opolu. Mam nadzieje, ze na nastepnych bedzie tak samo:) Sonia teraz lezy i zajmuje sie obgryzaniem ucha, tak wiec na nude narzekac nie moze;)
-
Sonia jest już u mnie, ciężko było ją przekonać do wejścia do klatki, dlatego niestety trzeba ją było wnieść na I piętro (na szczęście nie zareagowała agresją, wszystko przyjęła ze spokojem). Póki co obawiam się o koty, przy pierwszym spotkaniu już warczała, zaczęła szczekać, teraz już się uspokoiła, leży spokojnie, ale widać, że ciągle je obserwuje spod byka, dlatego napewno dużo czasu minie zanim postanowie ich zostawić samych, teraz cały czas siedzę jak na szpilkach, gotowa ruszyć na pomoc kotom. Sonia zjadła trochę, postanowiłam, że jutro ją zabiorę do weta, a dziś zaczęłam ją czesać i powiem Wam, że ilość tych włosów starczyłaby na niezłą perukę ;) Niestety ma całe poklejone futro, kołtuny przy pysku, więc za jakiś czas trzeba będzie się tym na poważnie zająć. Przez to, że nie chce wchodzić do klatki, nie wiem jak będzie ze spacerami. Samej napewno nie uda mi się jej podnieść i zanieść na górę, może być naprawdę ciężko w tej kwestii:/ Idę zaraz kupić jakieś zwykłe szelki w tesco, bo faktycznie obroża może się nie sprawdzić, a nie chcę ryzykować.
-
smycz i obroze juz mam, wiec chociaz tyle z glowy, bede jutro z sunia wieczorem u siebie to dam wam znac co i jak, jak sie czuje i czy nie ma zadnych problemow. Co do szczeniaka- podobno wydany, ale tez uwazam, ze moznaby bylo podejsc i sie zapytac czy nie oddaliby go za pieniadze, bo jednak im nie wierze... zaraz napisz do szafranka
-
Dobrze, słuchajcie, sprawa transportu zostaje zakmnięta (a może właśnie otwarta?;)) Jadę do Opola w sobotę z rana po suczkę, już ustaliłyśmy wszystko z szafrankiem, dlatego proszę jeśli możecie, dorzućcie chociaż złotówę do transportu- kilometrów dużo, więc koszt niemały (180-200zł) Klaudia Kurek numer konta: [URL="https://moj.multibank.pl/accounts_list.aspx#"]14 1140 2017 0000 4102 0553 9244[/URL]
-
Powiem szczerze, że nie jestem przekonana co do takiego przerzucania psa z jednego samochodu do drugiego, to nie jest już szczeniak i troche się obawiam, że sunia może się bardzo zestresować, pewnie najlepiej byłoby żeby mogła chwilę ze mną posiedzieć na swoim terenie zanim ją zabiorę, dlatego też zaczynam się skłaniać ku temu żeby samej pojechać
-
Dobrze, czas na męskie decyzje: pojadę do Opola po sunię w sobotę z rana, to chyba będzie też najmniej stresujące dla niej, tak więc spróbuj ją jutro złapać i przetrzymać, jednak chciałabym Was dziewczyny prosić o jakąś zrzutkę na paliwo bo łącznie wyjdzie mi 420 km czyli +/- 180-200 zł na samo paliwo
-
Kolejna sprawa o której mi się właśnie przypomniało, a której wcześniej nie wzięłam pod uwagę. Tamten transport do nowego dworu miał się odbywać z pt do sb, ja w sb muszę jechać na zjazd (i nie ma szansy, że nie pojadę, za dużo wagarów już:/) więc w sb nie będzie mnie od 8 do 21! Dlatego też muszę wiedzieć o której godzinie on się będzie odbywał
-
Ten pierwszy transport bylby ok, do nowego dworu 90 km, a jesli jada przez Wawe, to do stolicy mam z godzine drogi wiec połączenie świetne. Gdyby juz naprawde nie bylo innej opcji to podejme sie pojechania do Radomia, mam nadzieje ze moj samochod to wytrzyma, ale szczerze wolałabym to traktować jak opcję ostateczną
-
Trzy bardzo ważne pytania na, które musimy znaleźć odpowiedź zanim coś zrobimy 1. Jak rozwiązać sprawę transportu? (200 km) 2. Co jeśli Sonia się nie zaaklimatyzuje lub nie będzie tolerować kotów? (czyli plan B) 3. Czy napewno nie ma sensownej pomocy dla Soni na miejscu? Trzeba wszystko przemyśleć i rozplanować, bo niestety działanie "na wariata" może w tym wypadku wyrządzić więcej szkód..:/
-
No to nie ma co czekać, ja chętnie suczkę wezmę do siebie, trzeba tylko zgadać jakiś transport, nawet bez papieru o zrzeczeniu się praw do suczki, myślę, że i tak jej nie będą szukać. Może podpytaj się jeszcze o tego szczeniaka- może nie chcą go wydać za darmo? tylko szukają kogoś komu będą mogli go sprzedać? może szepnąć im słowo, że znasz kogoś kto by go chętnie kupił i nie podawać im bliższych szczegółów, zobaczyć jaka będzie reakcja. Wydaje mi się to dość prawdopodobne, że po prostu komuś będą chcieli tego szczeniaka "upchnąć". Zastanawiam się tylko, jak suka zareagowałaby na koty. Jestem w stanie podjechać samochodem do 100 km, ale cała podróż niestety chyba przekroczy możliwości techniczne mojego auta:/ Całkiem niedawno jechałam do Radomia po psa i powiem szczerze, że moje auto ledwo dało radę:/ W każdym razie moje drzwi są otwarte, czekam tylko na Waszą decyzję co dalej
-
Witam, dostałam wiadomość na privie w sprawie DT. Jeśli dalej szukacie DT dla psiaków to nie ma problemu, chętnie przygarnę. Z tym, że z góry mówię, że moje mieszkanie ma ledwo ponad 30m2 i mam dwa koty. Próbowałam wyslać wiadomość na privie, ale pokazala mi sie informacja, że już nie masz miejsca w skrzynce