-
Posts
103 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dziefczyna87
-
byłam u weta, Sonia już zaszczepiona, ale sprawy się znów trochę pokomplikowały bo prawdopodobnie nie zostało zapalenie dróg rodnych do końca wyleczone, dziś niestety nie mam czasu, ale jutro idę z nią zasięgnąć drugiej opinii i prawdopodobnie zrobić badanie krwi. Jutro wszystko opisze jak już będę wiedzieć, ale nie jest fajnie, nie wiadomo jak teraz będzie z tą sterylizacją:/ a bez sterylki nie ma co liczyć na dom...
-
To naprawdę zależy,raz jest bardzo dobrze, a innym razem bardzo źle. Póki co nie daję jej w ogóle iść na napiętej smyczy i zatrzymuję się jak zaczyna ciągnąć, wiem też już że chwaląc ją nie mogę jej dotknąć bo od razu się rozbawia i zaczyna na wszystkich skakać; jak widzę, że ktoś idzie z naprzeciwka staram się odwracać jej uwagę, a jak już zacznie szczekać to zatrzymujemy się, mówię do niej "spokój" i stoimy tak aż się faktycznie uspokoi i jest w stanie iść takim tempem jak poprzednio. Staram też się ją za każdym razem chwalić jak przejdzie koło kogoś i nie szczeknie, chociaż nie wiem czy do niej dociera za co (ale i tak wolę to zrobić, może do niej dotrze jakoś podprogowo;) ) To chyba jednak kwestia rozbawienia, jak raz już coś ją poruszy to koniec, cały spacer stracony, chyba że uda się ją uspokoić. Tak ja dzisiaj- idziemy, Sonia nie ciągnie, wszystko fajnie, aż nagle facet który koło nas przechodził nagle zaczął biec, no to Sonia od razu na niego, za chwilę na rower, a potem na wszystkie samochody, to było jak rzucanie się od jednego przedmiotu do drugiego :/ Dzisiaj zabrałam ją na baaardzzoo długi spacer, spuściłam ją po raz pierwszy ze smyczy (nawet się słuchała;) chociaż nie powiem bo stałam tam bardzo spięta i się naprawdę bałam, że zwieje jak dostała głupawki), pobiegała trochę z innym psem, potarzała się w liściach i trochę to pomogło jeśli chodzi o drogę powrotną, ale nie tak bardzo jakbym chciała, chociaż język miała aż do ziemi, i widać było, że nie ma za bardzo siły się ze mną kłócić czy idziemy dalej czy jednak zostajemy i szczekamy na psa;) Jutro też z rana biorę ją do weta na szczepienie i ustalę od razu wszystkie szczegóły związane ze sterylizacja
-
Wielkie dzięki dziewczyny, nie wiem czy to jest spowodowane agresją czy chęcią zabawy (szafranek wiesz najlepiej jaka Sonia jest, u niej obydwie te rzeczy wyglądają podobnie), co nie zmienia faktu, że spacer w środku dnia gdzie jest dużo ludzi lub psów jest bardzo ciężki- raz Sonia daje się uspokoić i jest w porządku, a raz nie idzie się w ogóle z nią dogadać i straszy wszystkich wokół (włącznie ze mną bo w sumie nigdy mogę być pewna czy faktycznie nie ugryzie)
-
Jezu, dziewczyny, masakra no:/ Sonia jak była aniołkiem tak jednego dnia dała mi popalić za wszystkie czasy... Od pewnego już czasu zaczęła mi się dobierać do rzeczy gdy zostawała sama- a to sobie buta wyciągnęła, a to trochę pudełko podgryzła, ale dzisiaj jak wróciłam z pracy... Na podłodze wyciągnięta zza łóżka moja torba, w dodatku otwarta! (jakim cudem?), a z niej powyciągane wszystkie klasówki i testy, wszystkie pogniecione i ze śladami jak po dziurkaczu, obok tego kurtka ściągnięta z przedpokoju z wieszaka (na szczęście cała), mój but na sofie (standard;) ), i głośnik (!), który Sonia zwaliła z półki i doszczętnie zniszczyła! (Facet mnie zabije, jak nic) Normalnie mi ręce opadły, a ja jej takie dobre ucho w drodze do domu kupiłam! I całą drogę myślałam, że tak ciepło to ją do parku zabiorę... Heh, no dobra. Więc z lekkim fochem, ale zapięłam ją na smycz i wzięłam na spacer... Całą drogę rzucała mi się na wszystkich i wszystko włącznie z rowerzystami i samochodami (dziś ciepło, więc oczywiście i ruch wzmożony), jeszcze do tej pory czuję jak mnie prawa ręka od trzymania jej boli:/ Dobrze, że chociaż obiad zjadła bez wybrzydzania (dawno się to nie zdarzało), ale może była głodna bo tyle energii zmarnowała w ciągu dnia na robienie złych rzeczy...;) Tak więc są 2 główne problemy: - ciągnięcie się na smyczy, które raz się pogarsza a raz polepsza (problem do zniesienia) - rzucanie się na wszystko co się rusza (problem już zdecydowanie nie do zniesienia) Jeśli macie jakieś pomysły, własne doświadczenia lub wiedzę na temat jak temu zaradzić to dajcie znać. Chociaż z drugiej strony Sonia jest u mnie ledwo tydzień więc też nie oczekuję cudów, ale z trzeciej strony trzeba się za nią brać już teraz...
-
Właśnie wróciłam ze schroniska, Sonia niestety bardzo się zestresowała, chciała uciekać i nie dała do siebie podejść żadnemu z psów. Później trochę już się wyluzowała, ale dalej nie chciała podejść do żadnego z psów... Tak więc niestety porażka... No, ale przynajmniej poprzebywała trochę na słoneczku..;)
-
No to super Oleska, moze uda nam sie jutro spotkac to sobie troche pogadamy :) Szczerze, nie dziwie sie, ze Sonia nie lubila pijaczkow... tutaj na poczatku tez szczekala jak ktos wychodzil z mroku lub np szedl z papierosem lub pijany, ale teraz juz szczeka doslownie na wszystkich, a najbardziej na facetow i na babcie (dlaczego?..), co z nia ide to musze jakies starsze panie od zawalu ratowac;))) noo alleee przynajmniej czuje sie bezpiecznie jak ide po nocy;) hihi
-
Ojej, dziękuje, jakie komplementy;) Nie wiem jak ale sama tam poszła i teraz jak ktoś przychodzi to klepię w posłanie, ona się na nim kładzie i tak sobie leży:) jedyny problem to żeby dana osoba weszła do domu, ale na to już też mam sposób-przytrzymuję ją, dana osoba siada i dopiero wtedy ją puszczam, a ona już jest wtedy o wiele spokojniejsza i często nawet już jej się nie chce podchodzić i wąchać, a nawet przychodzi za jakiś czas i kładzie tej osobie głowę na kolanach żeby ją głaskać;) przytulas jeden;) biega też już za piłką, zabawki piszczące też już powoli zaczynają na niej robić jako takie wrażenie, ale tylko jak się rozbawi:) Nie byłam z nią w schronisku bo stwierdziłam, że nie wiem jak zareagują pracownicy, trochę tak nie do końca fajnie przyprowadzać swojego psa... Niestety pogłębił się problem szczekania na ludzi, jestem ją już w stanie odciągnąć od psa (wprawdzie po 10tym "chodź tu", ale już nie próbuje się wyrywać z obroży, tylko widać, że dobrze wie o co mi chodzi, tak niby wtedy już ze mną dalej idzie,ale jeszcze musi się odwrócić w bok ze 3 razy i szczeknąć;) ), ale niestety szczeka i to dosyć groźnie na 80 % mijających mnie ludzi, z próbami wskakiwania na nich włącznie Do codziennych spacerów włączyłam też szybki bieg (tyle na ile mi dech w płucach pozwoli;)), i to jest faktycznie to co Soni pomaga. Dziś nawet trochę się poganiałyśmy na dworze, wprawdzie wyglądam jak debil uciekając przed psem na smyczy a potem go nagle goniąc, ale co mi tam;) Naprawdę wiele bym dała żeby móc spuścić ją ze smyczy i porzucać trochę piłkę, ale cóż...żeby pies mógł być wolny musi być choć trochę wytresowany, a tutaj czeka nas jeszcze wiele pracy...:(
-
Pozamęczam Was jeszcze tylko kilkoma zdjęciami Soni w legowisku i już idę spać. Mnie tam rozczulają takie rzeczy, już myślałam, że jej się w ogóle ten pomysł nie podoba a tu nagle przyszła i się sama w nim położyła:) A teraz leży i się dziwnie na mnie patrzy dlaczego tak siedzę i się do niej śmieję ;) Dziś też pierwsza noc jak zostawię ją razem z kotami, więc zobaczymy jak to będzie... [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/23/zdjcie0103r.jpg[/IMG] [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/5679/zdjcie0104q.jpg[/IMG] [IMG]http://img857.imageshack.us/img857/3138/zdjcie0105o.jpg[/IMG] [IMG]http://img251.imageshack.us/img251/5729/zdjcie0106u.jpg[/IMG]
-
no wlasnie tam zakupilam:) jakbym miala kupowac w zoologiku to w zyciu bym nie wyrobila, a tak to tylko troche wiecej niz jakbym miala kupic cos normalnego z marketu, wiec biorac to wszystko pod uwage to tak naprawde oszczedzilam ;) (nic nie uczy lepiej kreatywnej księgowości niż mieszkanie z facetem;) )
-
Ja pamiętam jak moja kotka była sterylizowana i co się wtedy działo (choć nie do porównania jej 2 kg z 20kg Sońki;) ), będę za tydzień u weta (miejmy nadzieję Pani weterynarz, jest ona jednak o wiele bardziej chętna do odpowiadania na standardowe, a więc głupie pytania;) ) to dokładnie wszystko omówię, do tej pory już napewno ułoży mi się lista najważniejszych pytań. Chciałam też powiedzieć, że Sońka już siada na komendę (no dobra- w 50% przypadków, ale to zawsze jakiś postęp;) ), a ogólnie to dzień jak codzień :) Co wracam to mam całą kanapę w sierści, ale Sonia cały czas w mojej obecności udaje, że wcale tam nie siada;)
-
Właśnie wróciłam od weta i mam super wieści:) Sonia ma się bardzo dobrze :loveu: Teraz trzeba odczekać 10 dni żeby ją zaszczepić, a następnie 2 tyg żeby ją wysterylizować. Podjęłam decyzję, że zamiast zastrzyku wysterylizujemy ją już teraz skoro i tak kiedyś trzeba to będzie zrobić, a może dzięki temu szybciej znajdzie stały dom? w końcu największym argumentem przeciwko suczkom jest cieczka... Zapomniałam tylko się zapytać jaki będzie koszt sterylizacji:/ (to wszystko dlatego, że Sonia bardzo się rzuca u weta i wszystko było robione trochę na wariata) ale przy następnej wizycie już dokładnie ustalę koszty Łączne koszty po dzisiejszej wizycie: transport 180 zł antybiotyk 80 zł krople na pchły 25 zł ŁĄCZNIE= 285 zł Wpłaty otrzymane: 250 zł od Rafała 100 zł od szafranek 20 zł od oleska 20 zł od mysza2 ŁĄCZNIE: 390 zł (bardzo dziękuję! udało się uzbierać więcej niż wydałam na leczenie do tej pory:multi:. Nadwyżka pójdzie na szczepienie i sterylkę)
-
Sońka ma się dobrze, je już normalnie, pije dużo wody, a na każdym spacerze robi kupę;) tak więc już się o nią możemy mniej martwić. Jutro z rana zabiorę ją do weta żeby ją obejrzał i sprawdził czy już nie ma żadnych wycieków, ale mi się wydaje, że wszystko już w porządku. Wtedy też zapytam się czy już możemy ją szczepić, i najważniejsze czy już możemy dać jej zastrzyk antykoncepcyjny (na tym nam najbardziej zależy! w kwietniu ma być cieczka!). Myslałam nad sterylizacją, ale powiem wam, że nie wiem jak mogłabym do tego podejść logistycznie:/ Sonia jest dużym, ciężkim psem, ja mieszkam na I piętrze, a pies po narkozie będzie musiał się załatwiać, sama napewno nie zejdzie na dół:/ Macie może jakieś praktyczne rady? A z takich codziennych spraw, to 10 min temu skończyłam właśnie kąpać Sonię, poniżej wklejam zdjęcia, ale nie wiem czy będzie widać jak bardzo była mokra bo dostała głupawki i zaczęła biegać w kółko;) Oczywiście nie obyło się bez pisków i dużej dawki przekonywania, Sonia po wejściu pod prysznic, schowała się w rogu i skamieniała, nie dając się w ogóle obrócić, tak więc było trochę kombinowania (zwłaszcza z myciem ogona, a ten był najbardziej poklejony) ale w końcu się udało:) Chociaż nie wiem kto zażył większej kąpieli- ja (w pełnym ubraniu) czy ona;) Niestety nie udało mi się umyć kołtunów przy uchu i pewnie jeszcze dziś będę musiała je obciąć co napewno zaważy na urodzie Soni;) Ale i tak wam powiem, że z kopciuszka robi nam się królewna:) Dziś też kupiłam jej pełnowymiarowe posłanie, w którym mam nadzieję się zadomowi:) [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/6916/zdjcie0101.jpg[/IMG] [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/2291/zdjcie0100q.jpg[/IMG] [IMG]http://img862.imageshack.us/img862/2784/zdjcie0102z.jpg[/IMG] Ah, jeszcze jedno: dzisiaj gdy przyszedł do mnie chłopak na korepetycje to Sonia najpierw nie chciała go wpuścić do pokoju, zaczęła bardzo głośno szczekać, a potem jak przechodził to o mało go nie ugryzła:/ Chociaż nie powiem bo od razu jak się na nią nakrzyczy to robi się bardzo karna i się kuli:/ Ale bardzo mnie to martwi... Ciekawe jakie przywitanie zgotuje mojemu facetowi jak wróci w środku nocy po 2 tygodniach nieobecności .. ;) :evil_lol: No ale patrząc na pozytywy, to wczoraj zaczęła już trochę biegać za piłką, więc chociaż tyle, że jesteśmy na dobrej drodze żeby nauczyć ją bawić się :):):)
-
Jesli chodzi o piszczenie to wczoraj jedna z sasiadek (starszej daty) mowila mi jak Sonia bardzo piszczy i wyje po moim wyjściu, ale podobno też nawet szybko się uspokaja więc jest plus. Co do karmy to spróbuję ją przestawić, ale z drugiej strony też nie chce szaleć, bo zmiany jedzenia zawsze skutkują rewolucjami w żołądku ;)
-
Byłam dzisiaj z Sonią u weta, dostała antybiotyk i robimy jej przerwe jednodniową, jak jej już nic nie będzie wyciekać to będzie koniec kuracji. Odkryłam w końcu co Sonia je bez żadnego problemu i wybrzydzania- pedigree junior. Tak, tak, wiem, ze pedigree nie jest dobre, i sama jestem swiadoma patrzac na reakcje psow, ze musza cos tam dodawac, ale biorac pod uwage ogolne wychudzenie Sońki, wolę jej już dawać to, niż jakby miała dalej nic nie jeść:/ Dodatkowo, dzisiaj Sonia weszła za moim kotem po krześle na stół (!) i podejrzewam, że siedziała na krzesłach i parapecie nie raz pod moją nieobecność sądząc po podłużnych odciskach nosa na szybie ;) Ogólnie przeboje :) Może w sb wezmę ją do schroniska żeby pobawiła się z jakimś psiakiem swojego wzrostu bo niestety widać, że brakuje jej ruchu- Sońka dalej nie reaguje na zabawki, a ja po 5 minutach biegu ledwo trzymam sie na nogach :) Jutro zadzwonisz to pogadamy, ale ogólnie jest bardzo pozytywnie:)
-
[quote name='kora78'] dzefczyna, jak Ty to robisz, ze co wydasz to nagle cudem Ci sie zwraca? i wciaz jestes na zero, nigdy na minusie :) ja tez tak chce!!!!! :D[/QUOTE] No, no, nie zapeszaj tylko;) Margol, póki co Sonia je bardzo mało i po trochu z każdego bo za bardzo nie jestem w stanie trafić w jej gust, a jeszcze nie jestem w stanie ustalić czy to dlatego, że jej nie smakuje czy to jeszcze wynik słabego apetytu związanego z chorobą, tak więc jeśli chcesz coś dorzucić od siebie to zdaję się zupełnie na Twój wybór :) Napewno jeśli chodzi o Sonię to bardzo trafionym prezentem na każdą okazję są różne "śmierdziuchy" czyli wędzone gryzaki;) Chciałam jeszcze dodać a propos wątku Soni i moich ogólnych przemyśleń, że jedną bardzo przykrą rzeczą, którą zauważyłam u psów po przejściach jest to, że zupełnie nie wiedzą jak się bawić. Na nich piłka czy piszcząca zabawka zazwyczaj nie robią żadnego wrażenia, zupełnie nie wiedzą do czego one służą...Miejmy nadzieję, że Sońka i pod tym kątem się rozrusza bo zdecydowanie potrzebuje wiele zabawy i ruchu...
-
Powiem Wam drogie Panie, ze mamy regres! Albo i progres... Regres bo Sońka zupełnie przestała się słuchać na spacerach, a progres, że to dlatego, że tak się rozbawiła, że stała się nie do opanowania;) Dzisiaj zjadła całą miskę karmy, którą jej zostawiłam rano, a zaraz po moim przyjściu dostała wędzone ucho i sama nie wiedziała czy woli wyjść na dwór czy zostać z uchem (znacie te sytuacje, kiedy pies już ma wyjść ale jednak postanawia się wrócić, a potem znów już ma wyjść, ale jednak nie.. ;) ), dom w stanie nie zmienionym (na szczęście!), tylko to siku na dworze takie strasznie długie... ;) Nawet pan doktor zauważył, że Sonia zrobiła się o wiele bardziej ruchliwa, weszła do niego jak do starego kumpla, machając ogonem :) Tak więc mamy nadzieję, że uda się ją wyleczyć bez operacji! PS a o poranne doświadczenia sąsiadów nie pytałam, szczerze boję się odpowiedzi... niedługo znów będę musiała wyjść, ale zaopatrzyłam się w torbę różnych przysmaków do gryzienia, więc miejmy nadzieję, że jakoś złagodzi to tęsknotę... Łączne koszty po dzisiejszej wizycie: transport 180 zł antybiotyk 60 zł (dziś już tylko jedna dawka) ŁĄCZNIE= 240 zł Wpłaty otrzymane: 150 zł od Rafała 50 zł od szafranek 20 zł od oleska 20 zł od mysza2 ŁĄCZNIE: 240 zł (bardzo dziękuję!)