Jump to content
Dogomania

inga.mm

Members
  • Posts

    8496
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inga.mm

  1. dorzucam Mishke do naszego bazarku, bo dla takich zwierzaków jest sens walczyć o każdy grosz. Supergoga napisała w pierwszym poście, ze skrzywdziło Mishkę jakieś bydlę. Jako wsiowy chów, protestuję! Bydlątka są super sympatycznymi i ufnymi zwierzakami. Ten który znęcał sie nad Mishką może być potworem, sadystą, sk-synem (nie mylić z sukin...m, żeby suniek nie obrażać). Generalnie okazuje się, że nasz język ojczysty w takich przypadkach okazuje się nader ubogi. Brakuje określeń na takich zwyrodnialców i psychopatów.
  2. tez zakochałam się w ratlerkach przypadkowo i nie mogę obojętnie przejść koło żadnej takiej pchły.
  3. co za cudowny facet. Mam słabość do starszych malizn
  4. zaksięgowałam na obu
  5. Miałam już zgłoszenie Hanki do mnie, tyle, że dopóki jest Awunia, nie mogę wziąć drugiego psa z podobnymi zachowaniami, żeby mi nie skumulowały się problemy. To jest żmudna praca, żeby pies zechciał zaufać, otworzyć się i współpracować. Poza tym Hania nie wygląda na maliznę. Mam nadzieję, że znajdzie się szybko ktoś inny, bo Awunia pobędzie u mnie jeszcze przynajmniej 2 tygodnie (rysuje się szansa na ds)
  6. zapomniałam, ale na pewno to zrobię. Tylko nie ogłaszaj Awuni zbyt szybko. Chyba serce mi pęknie, gdy będę musiała ją oddać. Psy z takim charakterem pozwalają człowiekowi uwierzyć w jaśniejszą stronę codziennej egzystencji. Wracam do domu i cieszę się, że jest tam Tośka, Awa, Fido. Koty, szczególnie Vito, tez są moją radością. Jednak te 3-psy (czypsy) są niesamowite.
  7. Krótkie podsumowanie osiągnięć Awy Awunię dostałam na dt w połowie stycznia jako psinę z zachowaniami autystycznymi. Zapadanie, cofanie, sztywnienie, niedotykalska, niema. Bała się przechodzić przez furtkę, chodziła pod ścianami lub meblami, panicznie bała się otwierania drzwi samochodu. Generalnie przerażony, skrzywdzony psiak, którego psycha uciekała, gdy czuła się zagrożona. Przepraszała, że żyje. Miała też skłonność do łapczywości. Teraz jest to radosny psiak, bawiący się w łapki, można ją wytarmosić, wymiziać, uwala się podwoziem do góry, wylizuje mnie i pudelka nader entuzjastycznie. Gdy ktoś włazi do domu szczeka w przedpokoju, a nie ucieka ze strachu. Nawet rzuciła się w obronie pudelka na znacznie większego i nieco rozjuszonego psa. Na smyczy chodzi - miodzio. Nie wszytko jeszcze jest super, bo np. je tylko w jednym miejscu, które jednocześnie jej azylem, gdy coś ją spłoszy, a jest bardzo płochliwa, boi się wejść do kuchni. Nie przychodzi jeszcze na przytulanki-przewalanki, ale sądzę, że z czasem i to osiągniemy. Je spokojnie, chociaż nadal szybko, ale przynajmniej gryzie, a nie przełyka. Na spacerze niektórych psów czy ludzi boi się i wraca tendencja do chodzenia pod ścianą, ale gdy "zagrożenie" mija znowu zachowuje się w miarę spokojnie. Koty w domu olewa, ale na dworze, dostaje amoku, gdy jakiś nieszczęśnik przemknie jej przed oczami. Byłaby chyba w stanie wbiec na drzewo za takim kotem. Trzeba prowadzić ja na smyczy. Awunia szuka akceptacji. Pyta się czy może wskoczyć na tapczan, na spacerze zerka czy wszystko w porządku. Generalnie jest wspaniała i kochana.
  8. u mnie jest taka sunia[URL="http://www.dogomania.pl/threads/173653-MLB-AWARIA%21%21%21-ciagle-bez-domu"] [MLB] AWARIA!!! ciagle bez domu [/URL] Awunię dostałam na dt w połowie stycznia jako psinę z zachowaniami autystycznymi. Zapadanie, cofanie, sztywnienie, niedotykalska, niema. Chodziła pod ścianami lub meblami, panicznie bała się otwierania drzwi samochodu. Generalnie przerażony, skrzywdzony psiak, którego psycha uciekała, gdy czuła się zagrożona. Przepraszała, że żyje. Miała też skłonność do łapczywości. Teraz jest to radosny psiak, bawiący się w łapki, można ją wytarmosić, wymiziać, uwala się podwoziem do góry. Gdy ktoś włazi do domu szczeka w przedpokoju, a nie ucieka ze strachu. Nawet rzuciła się w obronie pudelka na znacznie większego i nieco rozjuszonego psa. Na smyczy chodzi - miodzio. Nie wszytko jeszcze jest super, bo np. je tylko w jednym miejscu, które jednocześnie jej azylem, gdy coś ją spłoszy, a jest bardzo płochliwa, boi się wejść do kuchni. Nie przychodzi jeszcze na takie przytulanki-przewalanki, ale sądzę, że z czasem i to osiągniemy. Je spokojnie, chociaż nadal szybko, ale gryzie, a nie przełyka. Sądzę, że Hania w dobrym DOMU, nie w kojcu, też otworzy się. Wymaga to wielkiej cierpliwości i łagodności.
  9. Misia i Mundziolka wpisałam na listę pieseczków do zasilenia z bazarku, który będzie otwarty pod koniec tygodnia. Proszę o pomoc w ogłaszaniu go. [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/205734-TULINKOWY-SKLEPIK-bis-prosz%C4%99-na-razie-nie-dopisywa%C4%87-si%C4%99/page2"]TULINKOWY SKLEPIK bis - proszę na razie nie dopisywać się[/URL][/B]
  10. czy nie było żadnych wpływów z zadeklarowanych wpłat? Oczywiście, poza ta jedna zaksięgowaną.
  11. Ktoś wpisał, że może być to pinczer miniatura. Przyjrzałam się psu sąsiadki, który wygląda zupełnie tak samo i jest pinczerem z papierami, więc być może jest to właśnie pinczerek. Tofi (ten od sąsiadki) waży ok. 2 kg, +-. Moja ratlerzyca kotów nie gania, poprzednia też nie ganiała. Jest nadzieja, że ta tez będzie pokojowo nastawiona. Gorzej, jeśli boi się dużych psów. Może ma złe doświadczenia?
  12. no to jeszcze jedno pytanie: czy jedzie do ds, czy dt, czy hotelu? ok. wczoraj przeoczyłam, chociaż napisane wielachnymi literami
  13. przepraszam, ze się wcinam w środku, ale czy nie ma mozliwości zorganizowania transportu skokami? Tak woziliśmy psa z Wawy do Białegostoku. Kawałek do Ostrowii i z Ostrowii juz ktoś inny. Nie jest to może cud, ale wygodniejszy dla psa i mniej męczący.
  14. u mnie dt jest BEZPŁATNE!!!! Dlatego Fado miał być u mnie za darmo. Nie na hotelu, tylko kilkudniowym dt bezpłatnym. Nie obfajdał mi mieszkania, tylko obsikał dość dokładnie, każde możliwe miejsce. Obfajdały ze strachu Tośka i Awa. Nie manipuluję, bo nie mam powodu. Natomiast zauważyłam, ze wielu spraw nie dopowiadasz i potem sytuacja robi się drażliwa (zwracałam Ci uwagę w lecznicy na konieczność wcześniejszego informowania dla jasności sytuacji) Tak czy inaczej, pies nie mógł tu zostać. A jeśli chcesz świadectwo obdukcji z pogryzienia, to zaraz pojadę na pogotowie. Zdjęcia pewnie też by wyszły nawet nieprofesjonalnym aparatem. Może nie polubił mnie. Jego prawo. Może poczuł się ubezwłasnowolniony na małej przestrzeni. Owszem, zgadzam się, że środek nocy nie jest dobrą porą na szukanie schronienia i przenoszenie psa, ale zauważ, ze gdy Cosmo byl troche agresywny do Rudego, Właścicielka hotelu zabrała go z kojca i chciała go nam oddać, bo nie mógl byc w w jednym pomieszczeniu z Rudym. Z innymi też nie mógł być. Była godzina prawie 23-cia i rozważałaś możliwość dzwonienia do innego hotelu. Na szczęście skończyło sie inaczej, bez konieczności jeżdżenia do innego miejsca. I nie pisz, że było inaczej, bo świetnie pamiętam, że pospieszałam Cię i ciśnienie mi skoczyło, gdy usłyszałam, ze miałybyśmy jechać dalej. Nikt nie może wymagać narażania innych zwierząt. Dlatego zrobiłam to co zrobiłam i uważam, ze słusznie. Można ze mna nie zgadzać się, ale najpierw trzeba zobaczyć jak to jest, gdy narażasz sie ratując zwierzęta i zostajesz sama pogryziona. Potem możemy dyskutować dalej. On mnie nie zaatakował pierwszej tylko psy i kota. Ja je ratowałam przed nim z narażeniem swojego zdrowia, nie wiedząc co może sie jeszcze zdarzyć, bo psa nie znałam, a był w amoku. TO JEST PROFESJONALIZM OPIEKUNA, a nie zastanawianie się, czy ktoś się obrazi, ze w nocy się go wyciąga z łóżka. Ech, widzę, że taryfy ulgowe działają tylko dla niektórych.
  15. nie było tak jak piszesz, bo pomijasz pewne sprawy i zmieniasz kolejność. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo napisanie, że zaproponowałam dt nie jest prawdą. Od początku była mowa o hotelu, dt - na kilka dni do zabrania, gdy pojawiła sie propozycja ds wynikła dopiero u mnie, gdy nie chciałam wziąć pieniędzy za kilka dni. Zresztą tak jak napisałam, być może niewłaściwie do niego podeszłam, temu nie zaprzeczam, potraktowałam go jak każdego innego psa. Ech, żałuję, że chciałam pomóc, bo niedobrze mi sie robi. Nawet z adopcji psy wracają i to z domów, gdzie nie ma innych psów. Nie słyszałam o hotelu czy dt domowym, gdzie trzyma się na siłę psa będącego zagrożeniem dla innych psów bezpośrednio z nimi, a u mnie, wiedziałaś, jest domowy, a nie kojcowy hotel. Więc nie piszcie dyrdymałów o profesjonalizmie hoteli czy dt, które agresywne psy trzymają z innymi zagrożonymi, bo nie jest to prawdą. Profesjonalizm jest wtedy, gdy nie dzieje się krzywda żadnemu z podopiecznych. Ciekawa jestem jaki osąd byście wydały, gdyby Fado skrzywdził któregoś z moich dotychczasowych lokatorów? Nieprofesjonalne! Skandaliczne! Niedopilnowane! Gdzie ona była? Gdzie miała oczy? - tak zapewne by grzmiało świętym oburzeniem towarzystwo. Tak więc zrobiłam to, co uważałam za najlepsze dla wszystkich psów i kotów. Niestety, nie najlepsze dla Beki, za co ją przeprosiłam i podtrzymuję przeprosiny. Na tym temat kończę, niezależnie od inwektyw jakie jeszcze mogą się pojawić, bo wyznaję zasadę "niech rzuci kamieniem ten, który jest bez winy". Nadal podtrzymuję ofertę transportów w sytuacjach awaryjnych, ponieważ uważam, że zwierzęta nic nie są winne w naszym sporze, a pomóc im trzeba. Jeszcze dodam: smutne jest to, że dobre chęci, chociaż podparte błędna oceną sytuacji, zostały spostponowane. Potwierdza sie przysłowie, że dobrymi chęciami droga do piekła jest wybrukowana. Takie mieszanie z błotem jest właśnie ta drogą i nie można się dziwić, że jest mało miejsc w dt czy w hotelach, albo słyszy się teksty, że "od tej osoby nie przyjmę, bo nie chcę mieć z nią nic wspólnego". Nie wierzę, że każda z osób opluwających mnie jest tak doskonała, że nie pomyliła sie w ocenie sytuacji lub swoich możliwości.
  16. przypomnę Ci, że podobny problem był z Cosmem, gdy dojechałyśmy do hotelu prawie o 23 i okazało sie, że nie zgadza sie z Rudym. Właścicielka też nie chciała go zatrzymać i kazała go zabierać. Na szczęście miała kenel w domu, więc sie ulitowała i nie było potrzeby dalszego szukania w środku nocy innego miejsca. Inna rzecz, że kenel byl przeznaczony dla innego psa. Dla niewtajemniczonych: NIE WZIĘŁAM PIENIĘDZY, bo okazało się, ze jest ds i w poniedziałek ma zabrać Fado, więc byłby to dom przejściowy, a za takie przenocowanie pieniędzy nie biorę. Potem zostalo to zmienione na ew. dt, bo w ds sa konie i istniała obawa, ze fadowi może stać się krzywda i ma zostać u mnie dłużej, a ja na poniedziałek już miałam zaanonsowanego psa. Też przełknęłam te zmianę. Pies miał ładnie chodzić na smyczy. Przez około pół godziny miałam wyrywaną rękę. Czy ktoś sprawdził, czy nie przejawia "agresji miskowej"? Zapewne nie, bo był sam w kontenerze. Poza tym, przeprosiłam, ale nie życzę sobie atakowania mnie, gdy wina leży nie tylko po mojej stronie i wyzywania mnie od "rozkapryszonych dziewczynek", gdy sytuacja była co najmniej niekomfortowa dla ośmiu innych zwierząt, z czego trzy zostały zaatakowane zębami. Było u mnie kilka psów i kotów i nie miałam problemu do tej pory. Trafił fado i nauczył mnie, żeby nie brać dużego szczeniaka lub psa, choćby konał, bo potem zostanę obrzucona błotem. Wypomnę niegrzecznie, ze za różne przysługi nie wzięłam ani grosza (mimo, ze takie propozycje były - żeby była jasność sytuacji), wiedząc jak trudno jest zdobyć pieniądze na hotel, karmę, weta. Mogę te przysługi w ciągu 7-10 dni wycenić na prawie 300 zł, a komercyjnie - na pewno na 300 zł. Jako działalność gospodarcza i osoba fizyczna poniosłam straty, ale na własne życzenie, bo zadeklarowałam się. Jednak nikogo nie upoważnia zaistniała sytuacja do obrzucania mnie epitetami i przyciszania. Samo "przepraszam" przerzuca całą winę na mnie, a ja nie mam zamiaru jej całej przyjmować na siebie. Jeszcze dla wyjaśnienia: miałam 3 dobermanki, z czego jedna młodziutka, bo nie miała jeszcze roku, była bardzo skrzywdzona. Wszystkie były po przejściach. Z żadna nie miałam takiej sytuacji, mimo, ze ta skrzywdzona też próbowała zjeśc wszystko dookoła i na zapas. Teraz mam małe psy i koty. Wszystkie są skrzywdzone, ale żaden nie atakuje w amoku jedzenia, mimo, ze jedzenie dla części z nich jest nadal potrzebą najedzenia się na zapas.
  17. do mnie przyjechał koło 22-giej (dokladnie nie pamiętam, ale było juz bardzo późno, na pewno było po 21-szej) jeszcze mizianka, czesanka z Koosiek i było po 22-giej, potem spacer i juz prawie 23-cia, no a potem zaczęło się. Czy sądzisz, że od razu larum podniosłam? Nie. To było dobre pół godziny prób poskromienia go. Zadzwoniłam do koosiek drugi raz o 23.21, rozmowa nie była krótka. Potem do mnie oddzwoniła. Jeszcze musiałam go "pozbierać" i dojechać do Ciebie, a to nie jest proste, gry nie zna się okolic (btw. nawigacja tz-ta jest do bani, bo skierowała mnie na ul. Nadrzeczną i jeździłam nie wiadomo gdzie). Tak więc nie obwiniaj mnie o późną godzinę, bo Fado do mnie przyjechał późno. A nawiasem mówiąc, przyjmowałam psa w potrzebie o 4 rano! Wyrwana ze snu, w mróz dwadzieścia parę stopni latałam na ulicę po niego, bo był mi przekazywany z samochodu. Również wydawałam w ten sposób psa koło 4.30 nad ranem.
  18. podobny do naszego Rudego [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/203869-UWAGA%21%21%21Kleszcze-zaatakowa%C5%82y-Rudego-babeszja-%28-prosimy-o-pomoc"]UWAGA!!!Kleszcze zaatakowały Rudego-babeszja :-( prosimy o pomoc[/URL][/B]
  19. Mundziolku, na moim bazarku, tez będą rzeczy dla Ciebie, Pyszny Chłopaczku. Dziewczyny, ucałujcie Mundziolka od cioci Ingi, proszę.
  20. Do postu Plichy dodam, że potrafi fantastycznie bawić się. Na przytulanie nie ma ograniczeń. Dopóki nie pojawiło sie żarelko, reagował ładnie na imię i radośnie przybiegał. Generalnie, na prawdę fajny chlopak. Chudziutki jest tak, ze pod futerkiem widać mu ostatnie żeberka i zapadniecie boków.
  21. [quote name='beka']Inga jak bierzesz psa na hotel to musisz się liczyc z roznymi reakcjami. Pies przyjechał do mnie o 0. 20 w nocy. A co by się stało gdym odmówiła?? Albo pies by przyjechał do ciebie do hotelu z bardzo daleka. Tez kazałabyś go w nocy zabrac? Nie ugryzł mnie ani razu, ani zadnego z moich psów, ani syna... Poza tym nowego psa nigdy nie karmie z pozostałymi, ale dzis dawałm im smaczki na dworzu - wszystkim na raz i nie było żadnych problemów, bójek czy warczenia.[/QUOTE] zgadza się, nie do końca przemyślałam postępowanie z nim, bo pewnie wszystko inaczej by wygladalo. Niestety, gdy się rozeźlił, nie byłam w stanie go poskromić. Nie mam doświadczenia ze szczeniorami, a do tego jeszcze po przejściach, więc niewątpliwie wina leży po mojej stronie. Ja oferuje hotel dla malizn i małych geriatyków, jednak bardzo chciałam dac mu szansę na normalne zycie, a nie na oddanie go jakiemuś giełdowemu prostakowi, który by go do krowiego łańcucha przywiązał. Oczywiście, mógl trafić dobrze, ale tego nie można przewidzieć. Beka, dzięki, ze go wzięlaś, bo nie wiem jak by ta noc wyglądała. Jest mi przykro, że znalazłaś sie w sytuacji przymusowej, jednak, musisz zrozumieć, ze musiałam bronić tego stada, które juz u mnie mieszka. Być może nie znalazł we mnie autorytetu, zbyt ciasne mieszkanie dla niego, kupa małego tałatajstwa plączącego się pod nogami i będącego konkurencja do michy no i tak sie stało, jak się stało. Dla mnie też nauczka, ze do dużych szczeniaków i dużych ras nie mam co startować, nawet jeśli serce mi pęka.
  22. zapewne, był to mój błąd, że nie zamknęłam go w łazience na czas szykowania jedzenia. Moje doświadczenie ze szczeniorami ogranicza się do jednego skya - mojego Aksona, który jadł "ustawowo". Miska mogła stać pełna, a on zjadał tak jakby miał wagę w żołądku. Fado dostał amoku. Na szczęście psom nie dal się tak bardzo we znaki jak mnie, bo drugi atak na mnie był związany z obroną mojego geriatrium. Nie mógł sięgnąć zwierząt, zaatakował mnie. Krew się nie lała. Mam wybroczyny i siniaki. Siłę chłopak w sobie ma. Tyle, żeby było jasne: TO NIE JEST PIES AGRESYWNY!!!! On jest prawdopodobnie bardzo głodny i już nauczył się walczyć o swoje. To pies uroczy, wesoły, świetnie bawił się myszą whiskasową. Tylko ta konkurencja do michy...
  23. właśnie wróciłam po odstawieniu Fado do Beki. Fado, sympatyczny, żywiołowy psiak, anioł w samochodzie, w obliczu jedzenia zmienił sie w mr. Hyde'a. Pogryzł mnie, Tośke, Fida i Vita. Świat dookoła stał się wrogiem chcącym zabrać mu jedzenie. Z przykrością przyznaję, że musiałam poddać się. Beka zgodziła się przenocować szczawia. Ponadto okolice wzdłuż kręgosłupa ma drażliwe w dotyku, od szyjnego począwszy na krzyżowym skończywszy. Musi być albo poobijany po potraceniu, albo wcześniej był bity.
  24. trzeba szukać dt lub hotelu z kojcem.
×
×
  • Create New...