-
Posts
134 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Małgorzatta
-
Lista psiaków w wielkiej potrzebie!Prosimy o pomoc!
Małgorzatta replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Nie wiem o co chodzi z tym mięsem armatnim. Czy Wy posługujecie się jakimś szyfrem? A może to pracownik Punktu zawiadomił swoich zwierzchników? I nie ma tu żadnej afery? Klaudus, a dlaczego wykasowałaś dziś część posta # 196 z dnia 18 września? "Klaudus__ #196 18-09-2010 07:02 To prawda, Blue już za TM. Miała zrobione wszystkie niezbędne badania, miała też bardzo dobrą opiekę. Jednak to była neurologiczna postać nosówki"? Nie odpowiadaj... Miałaś przecież do tego prawo. -
[quote name='Avilia'][FONT="][FONT=Arial]Przeczytałam cały wątek od deski do deski,ale czegoś tu nie rozumiem. Przecież Bora nie miała żadnego kontaktu z Blue ani z Grosią. Domysły,że to ta sama choroba i,że wyszła właśnie z Pszczyny są nieuzasadnione. Blue nie miała sekcji - nie ma więc pewności 100% co było przyczyną zgonu. Warto też zaznaczyć,że w Punkcie wszystkie psy były w bardzo dobrej kondycji - wywiezione do Mysłowic przechodziły przecież kwarantanne - lekarz weterynarii zatwierdził,że zwierzęta są zdrowe - przecież je zaszczepił. Chorego zwierzęcia zaszczepić z tego co mi wiadomo nie wolno? Jeżeli miałby jakiekolwiek podstawy twierdzić,że są chore - nie zaszczepiłby. W międzyczasie nie zmarło ani nie zachorowało żadne zwierze z tego co mi wiadomo. Nie było w 100% stwierdzone,że Grosia miała nosówkę. W ciąży (w którą zaszła w Mysłowicach) została zaszczepiona - m.in na wściekliznę. Co zapewne uszkodziło płody i miało wpływ na jej stan zdrowia. Na dzień dzisiejszy Grosia jest w bardzo dobrym stanie. Niebawem do Nas wraca. My jako dom tymczasowy jesteśmy w pełni świadomi jakie są konsekwecje tymczasowania psów niewiadomego pochodzenia. Dlatego zarówno moje,Klaudi,Zuzlikowej,Budryska i wielu innych osób dających DT zwierzęta są narażone na choroby. Tylko ja nie zauważyłam,żeby którakolwiek z Nich biadoliła ile pieniędzy na nie idzie - siedzą cicho,bo wiedzą jakie jest ryzyko. Dodam,że dziewczyny mają stare schrowane psy,których szczepić np. nie można. Nie narzekają, tylko oprócz tych uratowanych - ratują kolejne (nie mieszając innym... Co jest bardzo ważne[/FONT])[/FONT] Zupełnie nie w tym rzecz. I nie o biadolenie tu chodzi, tylko o ostrożność i o zdrowie innych psów. Przy tego typu działalności ryzyko zawsze istnieje. Ale można minimalizować zagrożenia. Żeby jednym pomagając, innym nie zaszkodzić... Trudno żebym była szczęśliwa, skoro naraziłam Zulkę i ciężko chorą starą wilczycę oraz Bartka (dt) na śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie darowałabym sobie NIGDY, gdyby Zulka zachorowała... A mój mąż nie darowałby mnie... Nie było sekcji Blue, ale na jej wątku pod datą 18 września było napisane wyraźnie, że odeszła na nosówkę z objawami nerwowymi. Z tą opieką w schronie nie przesadzaj, bo Blue chyba prosto ze schronu trafiła do lecznicy. Bora nie u mnie zachorowała, tylko w Punkcie. Czy te zachorowania są związane, czy nie? To w tej chwili nie ma znaczenia. Po prostu wiedząc o jakimkolwiek zagrożeniu nosówką (nawet hipotetycznym i 100% na wyrost), izolowałabym moje psy i nie szczepiłabym Zulki. Przecież chodzi nam o zdrowie psów, wszystkich? Więc chyba moich też? Mąż cały czas prosił, aby psy się nie kontaktowały... Ja nie słuchałam, bo myślałam, że kontakt ze swoją rasą pomoże Borce w opanowaniu stresu... I właśnie o to mam najbardziej do siebie pretensje... I to wszystko. To dokładnie napisałam. Nie było żadnych oskarżeń, pretensji pod czyimś adresem itd. Tylko żal z powodu braku informacji..., może braku analizy faktów, braku przenikliwości... Nie wiem... Do żalu każdy ma prawo... Jak również do swojego zdania... Ale z tym, to tu różnie bywa... Proszę więc nie zmieniaj znaczenia i kontekstu moich wypowiedzi oraz nie doszukuj się czegoś, czego tam nie ma... To już historia, więc chyba polemika nie ma sensu.. Ważne, żeby wyciągać wnioski na przyszłość...
-
Zulka dostaje antybiotyki profilaktycznie osłonowo. Objawów nie ma. Chyba... Dwóch wetów, którzy zaglądnęli jej do gardła, stwierdziło niezależnie, że ma tam wydzielinę, czyli flegmę, która może być pierwszym objawem lub też "ten typ tak ma", bo się ślini... Dziś minie jedenasty dzień od ostatniego kontaktu, ale wszystkiego nie daliśmy rady wydezynfekować. Sprzątając każdego ranka po Borce, począwszy od wtorku (21 września), wylewałam wiadra wody pod krzewy i płot. Dopiero w piątek (24 września), dzień po jej śmierci, dowiedziałam się o możliwości zagrożenia nosówką... Ogrodu nie da się odkazić Domestosem. Tam mogły przetrwać wirusy... Borka zaraziła się chyba w Punkcie. Trafiła tam po 20-tym sierpnia. Około 14-tego sierpnia lub trochę wcześniej odjechały z Punktu Blue i Grosia, które też zachorowały. 18-tego września, dwa dni zanim Borka przyjechała do mnie, Blue odeszła za TM z diagnozą - neurologiczna postać nosówki. Niestety nie wiedziałam o tym... Byłabym wtedy bardziej ostrożna... Dopiero kilka dni temu przeczytałam o tym na Forum... Grosia też od chwili przewiezienia do dt była niestety chora. Też nie wiedziałam... Z tego widać, że wirus ma dużą odporność, jeśli chodzi o przetrwanie. Dlatego, chociaż mamy nadzieję, nie możemy być jeszcze pewni, że Zulka nie zachoruje...
-
Dziękuję, na razie dobrze. Mamy nadzieję, że tak zostanie. Dalej antybiotyki, środki na uodpornienie itp. Dziękuję jeszcze Anecie (Anettta), ponieważ dzięki niej trafiłam do Dąbrowy, gdzie w zeszłą sobotę Zulka dostała pierwszą dawkę surowicy.
-
Poza sugestiami odnośnie dawki i nr telefonu, na moją prośbę, do pszczyńskiej wetki, raczej to moja determinacja i moje finanse (około 800 zł) ratują Zulkę. Dziękuję Qeramowi za wskazanie Trojanowic, miejsca, gdzie Zulka trafiła wreszcie na fachową pomoc weterynaryjną i mogła, zgodnie ze wskazaniami producenta, otrzymać odpowiednią ilość surowicy.
-
Ale inni, którzy są też zanteresowani, bo mają psa zagrożonego chorobą, też chcieliby wiedzieć co się dzieje, skoro już napisałaś... I to tak ostro... Może ktoś właśnie chciał pomóc? Napisz po prostu coś więcej, skoro zaczęłaś....
-
Zulka na razie zdrowa. Jeszcze kilka dni...
-
Dobrze. Aż boję się mieć nadzieję...
-
Najlepiej... ale i tak dobrze, że znalazło się cokolwiek. Była przecież sobota...
-
To ten sam - Caniserim. Najwyraźniej wetce w Strzelcach coś się poplątało... 5 ml to minimalna, nie maksymalna dawka... Ostatecznie zamówiłam 4 dawki i jadę w czwartek z Zulką do Krakowa (Trojanowice). Szukałam, z Waszą pomocą, ale dla Zulki. Mieszkam teraz pod Częstochową. Akcję ratowania psiaków koordynują dziewczyny z Pszczyny, więc one podejmują decyzje.
-
Qeram znalazł jeszcze w Trojanowicach. Nr 12 285 03 11. Zamówiłam dwie dla Zuli, dwie są jeszcze wolne. 70 zł. W zależności od potrzeby dostanie 2 lub 4 ampułki. Zamówiłam w Trojanowicach, a nie w Strzelcach, bo może zabiorę tam od razu psa. Jeszcze nie wiem, bo umówiona jestem też w Dąbrowie. Ale za drugim razem pan już mniej uprzejmie ze mną rozmawiał, chciał mi dać zaświadczenie, ze zrobił wszystko co mógł... Wiem, wiem, inni pacjenci... Wetka w Strzelcach chyba (?) pomyliła dawkowanie z surowicą niemiecką... Grosia dostała 5ml, mimo jej wagi 7kg, dlatego bo to jest dawka minimalna, bez względu na wagę psa. Zula mogła dostać 20 ml (i pewnie byłoby lepiej), ale zgodnie z ulotką dawka lecznicza to 0,2-0,4 ml/kg. Druga dawka po 5-7 dniach. Wszyscy (prawie) weci po dogłębnych pytaniach czują się niemal urażeni. Jeden nawet obiecał przesłać mi skan ulotki. Pani z Trojanowic bardzo miła. Serdecznie dziękuję w imieniu Zulki za natychmiastową pomoc. Małgosia
-
W Strzelcach jest i to po 50zł za ampułkę. Ale tamtejsza wetka powiedziała, że jednorazowo można podać nie więcej niż 5 ml. Owszem, przelicza się do wagi, ale max. jednorazowo to 5ml na raz. Odesłała mnie do ulotki producenta. Ale jeszcze nie znalazłam. Co wet to inne zdanie. ZWARIUJĘ. Komu WIERZYĆ? CO ROBIĆ??????????????????
-
Caniserin 10 ml w sobotę.
-
Producent zaleca dawkę 0,4/kg. Minimum to 0,2/kg i tyle dostała Zula. Dostałaby więcej surowicy, gdyby takowa była dostępna. Są zarezerwowane jeszcze 2 ampułki na czwartek/piątek. Może być mało. W hurtowni nie ma nic, podobno tej pod nazwą Caninserin, czy jakoś tak już nie produkują, nowa ma być ponoć od 2011 roku. I tak szczęście, że cokolwiek udało się kupić. Najgorsze, że problemem jest BRAK MOŻLIWOŚCI KUPNA LEKARSTWA. Jeśli ktokolwiek z Was slyszał, gdzie można ją jeszcze kupić, proszę o wiadomość. Zula waży 52 kg. Potrzebuje dużo.
-
Zulka, niestety nie jest okazem zdrowia. Jak wreszcie wydawało się, że będzie ją można zaszczepić i wysterylizować, to zdiagnozowano jej kolejną ciążę urojoną...
-
W Mikołowie też powiedzieli, że 1 ml na 5 kg. Nie wiem. Z opiniami o wetach, to trochę tak jak z opiniami o karmach. Każdy ma inne zdanie. Dziś niedziela, więc i tak wszystko (prawie) zamknięte. Można to zweryfikować dopiero jutro.
-
1 ml na 5 kg. Tak mi powiedział. A ampułka to 5 ml.
-
Taką dawkę zalecił wet. Już jako dawkę leczniczą. W Dąbrowie Górniczej. No to co mam zrobić?
-
Na razie chyba dobrze. Tak jak pisałam, ma antybiotyk i Beta glukan. Stale mi się wydaje, że bardziej chrapliwie oddycha, ale to chyba histeria. Myślę, że jutro i pojutrze, to będą kluczowe dni. Budrysek, Jakoś nie dało mi się odpowiedzieć bezpośrednio na Twój mail. Dostała 2 ampułki, czyli 10 ml. Waży 52 kg. W piątek ewentualnie jeszcze 1 ampułka.
-
Jakby... Tego nikt nie mógł przewidzieć. Nie ma sensu rozpatrywać, co by było gdyby... Wet w środę też się nie zorientował... TRUDNO. Po prostu pech. Splot zdarzeń... Dt nie zadbało o żadne szczepienia Zuli. Jak ją przywiozłam, to nie miała nawet wścieklizny. Zaszczepiłam od razu, ale z wirusówką trzeba było odczekać 2 tygodnie. Nie zdążyłam... Dwa razy zapalenie skóry na ogonie i zapalenie dróg rodnych. Za każdym razem antybiotyki przez wiele, wiele dni i za każdym razem po 2 tygodnie przerwy. Tak minęły 4 miesiące... Na razie nic więcej się nie dzieje. Zula ma apetyt. Może na strachu się skończy?
-
Beta glukan, tak dokładnie. Na to czekam.
-
Dzięki, Zula już dostała 2 ampułki. Czekam na lekarstwo podnoszące odporność. Będzie jutro. Na szczęście są hipermarkety i handel w niedzielę. Bartek był szczepiony w czerwcu.
-
W Dąbrowie ta jedyna pzostała ampułka została już wykupiona. Dla psiaka z Bielska, który od 2-3 tygodni choruje. Nosówkę zdiagnozowali dopiero po badaniach. Pies bez typowych objawów, bez gorączki, bez wycieków z nosa i oczu. Z apatią i brakiem apetytu. Zula może mieć początki choroby... Szmery w gardle i oznaki infekcji, większy niż zwykle wyciek z oczu, wymiotowała też żółcią... Dostała podwójną dawkę surowicy, dwie ampułki, bo to już dawka lecznicza, antybiotyk i tabletki na podniesienie odporności. Niestety tych ostatnich nie mogę dostać i trzeba będzie czekać na realizację zamówienia. Niestety, niedziela... Za pięć dni prawdopodobnie powtórka, ale już tylko jedna ampułka. Mam zarezerwowaną.
-
Zlituj się Dziewczyno... Ręce mi się trzęsły, nie mogłam pisać..., zebrać myśli. Pomyślałam tylko o Romie... Nawet nie byłam świadoma, że są jakieś inne nr telefonów... To się stało parę minut przed 18-tą...
-
OK. Mąż będzie na Was czekać. Jeśli czytałaś, to wiesz, że nie ja podejmowałam ostateczne decyzje.