Jump to content
Dogomania

BimBom

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BimBom

  1. Majqa, doszedł. Przepraszam bardzo za milczenie przy wszystkich środkach dostępnych. Czasu mam coraz mniej. Słońce świeci, trzeba na dłużej wychodzić z psami, poczekać aż sobie wywąchają ciekawe zapachy, wrócić po kolejne pieski, znów czekać na pozbieranie łapek w trawie, poobserwować co nowego ze stawami, np. w kolanach Tusi, bardzo pilnować prawie niewidomych suczek, gubiących się na najmniejszym terenie. I po powrotach, po przerwie, przed nami wyjście z radosną, rozszczekaną Frotką, którą zaprowadzę na łączkę, wypnę z wózka żeby mogła się wytarzać w trawie. Po drodze było karmienie kotów domagających się głaskania z przemowami, radość z ich długiego balkonu i szczęścia mimo starości Morycka, chudziny okropnej.
  2. [quote name='sleepingbyday']dzielny fafik! taki sukces, przyznaj, że jestes dumna z niego. nie wiem, czy przyzwyczaję sie do bim bom :-/[/QUOTE] Bimbaj na BimBom, nie chcę ale muszę, jestem dalej JoSi. A Fafik? Dzisiaj Kojot nawet na niego nie popatrzył, przebiegły koło siebie udając, że nie widzą się nawzajem.
  3. Nie ma żadnych wiadomości nigdzie. Wczorajsze wielkie układanie skończyło się na jednym pudle wyciągniętym z balkonu, rozwieszeniu prania, wciąganiu prania do domu gdy Gryzelda zaczęła ogryzać rękawy wypranych ubrań, kradzeniu buraczków z klatki przez Frotkę czyli jak zwykle kabaret. Frotka swobodnie spływa na balkon, powrót też nie jest dla niej straszny. Podnosi się lekko na prawej tylnej łapce całe 10 cm i wystarczy. Wpada jak torpeda do mieszkania oblatując wszystkie pomieszczenia, trochę jak foka ciągnąc tył za sobą, W tym mieszkaniu nie ma drzwi do kuchni i większego pokoju. Pierwszy raz oglądałam je w lutym z TZ-tem. Był to lekki szok, nie wiedziałam później jaki jest rozkład. Czułam się jak po wyjściu z zaglonionego akwarium przez zielony kolor ścian, tęczę zielono-złotą na ścianie większego pokoju, biały wzór geometryczny składający się z dużego koła z proztokątem na drugiej. Mały pokój, 9 m kw., zawierał szafę i rower, kuchnia z kafelkami na ścianach koloru prawie pomarańczowego. Łazienka inna bajka. Wiktor pomalował wszystkie ściany na beżowy, jasny kolor przed naszym ostatecznym wprowadzeniem się. Przez tą łazienkę byłam krótko skołowana wychodząc z klatki schodowej na trzy gazony betonowe pełne bratków całkiem żywych i podobnych do tych w łazience na kafelkach nad ukośną wanną, zaczynających się od dużych, kończących na małych, zanikających w białych kafelkach. Taki fragment łąki pełnej gęstych bratków, nad którymi lata motylek przyklejony. W sumie ładnie. Mieszkanie po zmianie kolorytu udaje większe, nawet kuchnia jest całkiem spora. Mały pokój jest naszą sypialnią, duży salonem, w którym nocuje Ryfka i Tusia.
  4. Rano burza minęła a dźwięki złowrogie rozlegały się nadal z balkonu. Gryzelda kopała tunele w pudłach z książkami prowokując dalsze sprzątanie i wciągnięcie pudeł do domu. Jak się okazało większość starego umeblowania stanowiły półki, których tu teraz w żaden sposób nie można zmieścić. Z bólem serca zostawiam tylko niektóre książki, reszta wyjedzie do znajomych. Pierwsza partia już 3-ciego lipca na mini-zlot urodzinowy (60 lat) szymanowianek organizowany przez przyjaciółkę w domu rodzinnym odkupionym od gminy przez jej kuzyna. Przed wojną był to dwór, do którego ściąga z dużą przyjemnością rodzina z kraju i z za granicy więc organizują bibliotekę dla każdego rocznika. Przez pierwsze dwa tygodnie pobytu na A.K. czyli ulicy Armii Krajowej, wyprowadzałam wszystkie psy na smyczy. Po tym okresie adaptacji tylko Frotkę trzymam na uwięzi, reszta biega sobie gdzie chce. Frotka okazała się sunią o najlepszej orientacji w terenie, z każdego miejsca trafia bezbłędnie od pierwszego spaceru pod naszą klatkę schodową. Fafik, Ryfka i Barbi zwiedzały na początku 4-te piętro zanim zrozumiały, że parter to koniec łażenia po schodach. Pierwszy raz Fafik spotkał nos w nos wilczura-mixa zwanego przeze mnie Kojotem, wypuszczanego samodzielnie bez kagańca, pierwszy raz nie rzucił się mimo panicznego strachu. Kojota znam dawno z widzenia, łagodny pies. Majqa, napisałam do Ciebie i kilku osób pw. Czy doszło?
  5. SBD, wydaje się idealnym miejscem to, w którym jesteśmy. Nawet chłodniej jest, tylko 25 st.C wieczorami. Przez ten długi czas milczenia Tusia miała dwa ataki serca bez utraty przytomności. Każdy jest przerażający gdy w świadomości tkwi stwierdzenie dr Kujawskiego: nastepny może być ostatnim. Nauczyłam się ratować dodając dodatkową dawkę vetmedinu w trakcie i trzymając na rękach tak, by nie kładła się na klatce piersiowej co wywołuje duszności. Ostatnia taka akcja trwała tylko godzinę, poprzednia pięć długich nocnych. Teraz starsze suczki chodzą tylko w cieniu między drzewami. W domu leżą głównie na panelach udających deski dębowe. Tusia śpi na wersalce z główką pod którąś z licznych poduszek, Barbisia nawet na kocu. Nie rezygnuje łatwo z wygody, której przez lata nie miała. W sumie przeprowadzki były trzy: Z DS na pierwszy DT. Duzy pokój, 25 m kw. Z pierwszego DT do drugiego. Pokój 16 m kw. Z drugiego do DS nastepnego czyli tego gdzie jesteśmy. Psy przeprowadzają się bezstresowo. gorzej z kotami. Franeczka jest spokojną kotką, przyjmującą zmiany filozoficznie. Morycek starzeje sie, chudnie, badania krwi nic nie pokazały. Diagnoza to starość. Skończył 15 lub 16 lat. Hacker bardzo wrażliwy i nerwowy, Filipek umierający ze strachu, oba kocury bardzo przeżywały zmiany miejsc. W drugim DT chowały się pod kołdrą gdzie tkwiły po parę godzin bez ruchu. Efektem były liczne kołtuny Hackera, które już się wyczesały. Koty nasze mieszkanie pokochały od pierwszego wejżenia razem z balkonem, parapetami i zakamarkami. Tylko pierwsza noc dała dużo emocji. Nie można było znaleść nigdzie Filipka, nie takiego znów małego, większego od Frotki. Ludzie sobie wyszli gdy zaczęłam szukać, odsuwałam meble, wołałam i prosiłam żeby dał znać. Bałam się, że uciekł gdy drzwi były otwarte w mieszkaniu, piwnicy i na zewnątrz. O 1-wszej zwiedzaliśmy z Fafikiem piwnicę ciągnącą się przez cały blok, później okolicę z krzaczkami, śmietnikiem i gdzie się dało. Poddałam się o 3-ciej, siadłam na wersalce w dużym pokoju załamana doszczętnie z myślami koszmarnemi, deszcz lał, zaczęły się deszcze zwiastujące wielką powódź. Nagle upadła butelka z Metaxą stojąca na podłodze przy szafkach Teoretycznie nic żywego tam by się nie zmieściło, chyba że zasuszona pluskwa. Po 10 min. ukazał sie czubek ogona Filipa. Odsunęłam te szafki i pokazał się cały kot, trochę stłamszony lecz żywy. Do dzisiaj nie wiem jak tam się dostał.
  6. PS. Zapomniałam napisać o ostatnim tygodniu bez telefonu, internetu i TV. Czekałam na człowieka od reperacji na balkonie. Okazało się, ze domofon wyjątkowo nie działał.
  7. JoSi to teraz BimBom. Chyba inaczej nie dało się zalogować przez nowego operatora sieci. Witamy wszystkich z parteru długo oczekiwanego. Niestety rozum nie schodzi niżej, został na czwartym piętrze po drugiej str. osiedla. Obecne forum dogo jest jeszcze tajemnicze i mało przystępne. Dziękuję DIF za przekazanie mojego listu do Ciebie szerszemu gronu. Nie umiem znaleźć wątku Barbi i ogłoszeniu, że jej DT stał się DS oczywiście. Nie mogę skazywać tej suczki na kolejne stresy. Jest jej tu w miarę dobrze, chodzi na spacerach bez smyczy, śpi przy Fafiku będącym jej przewodnikiem w tym groźnym, wolnym świecie, którego tak panicznie się nie boi. Frotka jak zwykle cudowna, zwariowana, pełna temperamentu sunia. Tusia już prawie nie widzi, jedno oczko zasycha, drugie z kataraktą, Ryfka też coraz mniej widzi i na dokładkę głuchnie a więc wyprowadzane są osobno: najpierw Fafik z Barbi, później Ryfka z Tusią. Frotka osobno. Teraz się da spokojnie. Pod balkonem kwitnie jaśmin, "lasek" z lip i jesionów za oknem od zachodu, od południa trzeba coś zasadzić chociaz też widok na drzewa.
  8. Jestem JoSi teraz BimBom. Ratunku, jak znaleść wątek Frotki, Barbi, Fafika (Fakira) i Tusi?. Nowe mieszkanie na parterze, inny adres internetowy a na domar złego zupełnie inne forum dogomanii, w którym nie mogę się połapać. Ogólnie jest dobrze, Barbisia żyje nie szukając domu, Frotki paraliż trwa ale już jest łatwo, 7-dem schodów do pokonania, koty szczęśliwe z długim (5.20 m) balkonem.
×
×
  • Create New...