Jump to content
Dogomania

BimBom

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BimBom

  1. [quote name='sleepingbyday']a klan wrednych pańć to cały super sprawny??? bo jak nie, to najwyraźniej ktoś tu się znęca i mąk nie skraca.... ech..[/QUOTE] KWP nie rusza się tylko tyje. Nie widać braku sprawności kończyn tylko słyszy się brak sprawności wypustki rdzenia kręgowego zwanego mózgiem.
  2. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images36.fotosik.pl/197/6825198c4f1a1040med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/339/3a8953dcf2ae6da9med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/310/cd979d960143eddfmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images44.fotosik.pl/310/05b73c790c56ffa2med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/334/18f18a02896b00b5med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images36.fotosik.pl/197/f43872626eaf9097med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/334/12be5bfcb3cfc78fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/339/c6080ac971e4296fmed.jpg[/IMG][/URL]
  3. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/334/41a1fa4949f888e0med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/334/46c1fffe8e691075med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/339/8c1d0997eed0797bmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/339/e5cec3006e9d43d0med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/334/11c434d7fb8241famed.jpg[/IMG][/URL]
  4. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/310/b9735b583abe813fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/338/3ae4fbb384fb42d0med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/339/ea9ec269aa6c7549med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images36.fotosik.pl/197/e26c3522283cd889med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/338/0fb51fbac0a010e4med.jpg[/IMG][/URL]
  5. Pralka czeka na fachowca, bemben się zdefasonował czymś, co urwało się w środku. Ulv, Kubuś leży mi na sercu razem z bezradnością. Nie napiszę na jego wątku o absolutnej samodzielności przy opiece nad takim pieskiem. Łatwiej zamienić mieszkanie niż czekać na pomoc. W mieszkaniu robi sie coraz zimniej, Hacker spędza czas pod kołdrą, psy wymagają coraz cieplejszych miejsc do spania, ręce mam lodowate, chyba stygnę. Wyjdziemy z Frotką na spacer, rozruszamy się trochę, mam nadzieję nie spotkać "klanu wrednych pańć" siedzących tylko w ciepełku na ławeczkach i mających za złe, że Frotki nie usypiam tylko męczę. Gdybym sama tak martwiła się losem psa to nasłała bym TOZ, wiedzą gdzie mieszkam. Na nasze szczęście codziennie spotykamy bardzo miłych obywateli obojga płci, widujących nas od dawna ale nie mających okazji porozmawiać. Jedynym momentem na rozmowę jest zatrzymanie się Frotki w trawie, gdy zaczyna wąchać skrupulatnie miejsce po miejscu trochę dłużej niż 2 min. W naszej klatce mieszkają dwa psy, na 4-tym p. młody wilczur, na 2-gim młody, brązowy labrador. Wilczur jest ulubieńcem Ryfki jak wszystkie psy mające coś wspólnego z tą rasą. Jamniczka wita się machając ogonem energicznie ale już nie kładzie się na plecach siusiając do góry ze szczęścia. Przez pierwsze lata jej życia trzeba było wnosić taką pachnącą swoistym szczęściem suczkę na 4-te piętro.
  6. Na ocieranie nóżek dobre są skarpetki dla dzieci dłuższe, mocowane plastrem. Trzeba uważac, żeby było miejsce "na palec" bo zrobić się może martwica przy silniejszym ucisku. Zagojona skóra jest na początku bardzo delikatna, po jakimś czasie robi się mocniejsza i nawet bez zabezpieczenia przestają robić się rany i otarcia. Z takim pieskiem kłopotliwy jest tylko początek bo człowiek musi obserwować wszelkie zmiany, być czujny i stale się uczyć. Mokre otarcia można smarować solkoserylem pod protezy zębowe, dobrze się trzyma.
  7. Wczoraj wszystkie zdjęcia były widoczne a przez noc wyparowały częściowo. Spacer z Frotką był piękny, dużo słońca, błękitne kawałki nieba i cudne chmury. Po powrocie sprzątanie balkonu zaowocowało znalezieniem kawałka parapetu, takiej końcówki, której od początku brakowało. Gryzelda, jak zwykle, była do sprzątania swojej klatki nastawiona negatywnie co wyrażała ponurym chrrrr. Ogonek Frotki w wózku układa się w lewo i poprawianie nic nie daje. Dzisiaj całą drogę tak było, poprzednio chwilami a w przerwach zwisał.
  8. W trakcie ciężkiej pracy umysłowej (wklejanie zdjęć) chyba rozleciała się pralka. Przez trzy ostatnie dni Barbisia zostawiała wszystko na podłodze w kuchni nie chcąc moczyć kuperka kucając w przemoczonej trawie. Filip niechcący spadł jej na głowę gdy ześlizgnął się z blatu w kuchni i goniła go szczekając po całym mieszkaniu. Barbisia jest za gruba trochę i szczeka dalej głosem jak z puszki. Nosek trzeba czyścić cały czas bo się zatyka. Parę razy był wyciek ropny, na który pomaga Bioparox a bida już się przyzwyczaiła chociaż nie uwielbia. Morycek ma kłopoty jelitowe. Jest chudy i głodny stale. Dostawał zastrzyki przez tydzień w zeszłym miesiącu, był spokój przez jakiś czas ale znów się zaczęło. Pora na węgiel. Uprzejmie sygnalizuje robiąc przed kuwetą do wglądu. Franeczka jako jedyny kot wychodzi na balkon bez względu na wiatr z deszczem. Szaleje, ucieka przed Gryzeldą i miauczy prosząc o powrót. Na okrągło coś się dzieje. Dzisiaj chwilami nie pada, może uda się wyjść z Frotką co nam obu jest potrzebne, tylko pralkę znów puściłam i muszę czekać, czy nie zrobi się z niej młyn do kamieni. Tak brzmiała. Piorą się stale posłania psów, głównie koce i dziecinne kołderki. Wszystko co z gąbki było zjadł Fafik. Ryfka przestała na szczęście niszczyć koce i budę wiklinową. Odwiedzam pralkę, na ucho wszystko w porządku, na podłodze prezent od Morycka źle strawiony.
  9. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/218/5fd3c4406e84156dmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/336/52dc3938cbe41eb3med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/307/cfeb3ba6fe633343med.jpg[/IMG][/URL]
  10. ? [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/218/13183dc66e69b979med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/335/2370763bb6f8cea4med.jpg[/IMG][/URL]
  11. [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/945051505367b76d.html[/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/334/945051505367b76dmed.jpg[/IMG][/URL] Barbisia [IMG]http://images43.fotosik.pl/334/8d329505d5e4a3d3m.jpg[/IMG] my
  12. Nie otwiera się jak dawniej. Może ktoś poradzi co zrobić a jeśli nie w fotosiku to gdzie lepiej?
  13. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5085ccf7031fe413.html%5C"]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5085ccf7031fe413.html\[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c452d8cf1f8aa9ea.html[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e209188d65d439b2.html[/URL] [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4bf96cc94ea1e925.html[/URL] To tylko próby wysyłania zdjęć, na których widać nasze nowe siedlisko parterowe. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/334/c452d8cf1f8aa9eamed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/330/e209188d65d439b2med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/330/4bf96cc94ea1e925med.jpg[/IMG][/URL]
  14. SBD, raczej nie, przeklinała psy. Nie śmiałam poradzić zwiedzania ZOO bojąc się, że dźwignie dziecko do pogłaskania kotka z podpisem lew, pantera czy ryś.
  15. Było cicho i spokojnie, pichciłam coś w kuchni a zwierzątka spały. Nagle rozległ się ryk Fafika biegnącego na balkon, po drodze przejechał bokiem po panelach nie łapiąc zakrętu, reszta psów za nim, koty rozbiegły się w panice zrzucając z hukiem co się dało. Zobaczyłam tylko postać znikającą z krat balkonowych, która okazała się dzieckiem na rękach mamusi chcącej pokazać króliczka. Dziecko darło się przerażone, mamusia przeklinała potoczyście a ja szukałam krwi lub paluszków na balkonie. Śladów przemocy nie znalazłam, psy uspokoiły się prędko i tylko zza bloku jeszcze długo słychać było głośny płacz dziecka i wyrazy uliczne rzucane przez karminowe usteczka rodzicielki.
  16. Sianokosy nożyczkami nie są dobrym pomysłem. Trawa pod balkonem wyrosła zakrywając częściowo to, co bliźni posadzili, zjawili się pracownicy administracji z kosiarkami na chwilę, popatrzyli i poszli sobie. Taka mała parcelka? Zrobi się. Wyciągnęłam nożyczki i ruszyłam do boju. Franeczka przez dwie godziny akcji biegała w różne strony miaucząc przeraźliwie nad głową, Fafik z Barbisią pilnowali wpadając na balkon, Frotka przykleiła nos do ścianki półprzeźroczystej a Ryfka jak zwykle szczekała z głębi mieszkania. Życzliwy przechodzień poradził używać sierp, po którym już tylko młotem się dobić jak obcięte zostaną obie ręce i noga. Marzenie o odpoczynku wybiła z głowy Frotka starająca się wspiąć przedniemi łapkami na kolana, co oznacza próśbę o spacer. Na porannym spacerze Barbisia uprawiała swoje szalone biegi (wesołej koo...) uszkadzając przednią łapę. którą podnosiła, później kulała aż przeszło. Pocieszyła się skorupką od jajka znalezioną pod śmietnikiem.
  17. Klatka Gryzeldy stoi na balkonie z sianem od 16-tego maja a Gryzelda nie jest zamykana. Wybrała sobie kącik do brudzenia i przestała chodzić do swojej kuwetki w klatce. W wybranym kąciku ma ustawioną zapasową kocią kuwetę z zadaszeniem w osłonie przed deszczem. Trociny w jej wydaniu zupełnie odpadają a raczej wypadają z królikiem. Charakterny zwierzak. Po pierwszych próbach wchodzenia do pokoju, gdzie drzwi są zawsze otwarte, dowiedziała się o zakazie i zrozumiała po swojemu. Jej nie wolno opuszczać tertorium, mnie nie wolno wchodzić na jej, co egzekwowała skubiąc w pięty. Teraz nie wchodzi do pokoju i nie skubie. Frotka już nie chodzi w śpioszkach. Początkowe próby kończyły się czerwonymi i spuchniętymi kolanami, które trzeba było smarować maściami. Po miesiącu kolana się przyzwyczaiły, z futerka zrobiły się dredy chroniące przed ocieraniem. Frotka sypia błogo na boku podciągając kolana, prawe pod brzuszek lewe trochę mniej. Pozycja "żaby" jest czasem przeszłym. Głowę układa na przednich łapach chyba, że jest gorąco. Wtedy wszystkie psy leżą na boku całe rozciągnięte. Zdjęć się uzbierało dużo, teraz trzeba je dostosować. Wisełko, przykre... bardzo. Nie przysyłaj, dziękuję. Znajdziesz kogoś bliżej.
  18. PISlam się rodzi czy co? Trzeci dzień gromadzą się chmury burzowe i jak się zgromadzą to burza będzie do późnego wieczora. Dwa poprzednie dni Fafik prowadził wykopaliska w kocich kuwetach, Gryzelda w swojej na balkonie. Powody rózne a efekt taki sam czyli w kocim Benku cała łazienka i pół balkonu. Fafik ze strachu usiłuje się schować do kuwety, Gryzelda cieszy się po zmianie podłoża na czyste. Wczoraj w trakcie burzy nie było miejsca bez drzew czyli spacer mało bezpieczny. Psy musiały iść blisko bo jak trafi jakiś piorun, to razem. Frotka chodzi przed południem i już była na spacerze. Jej metalowy pojazd jest groźny przy takiej aurze.
  19. Co za czasy! Giną wróbelki, tragedia na naszych oczach przekształca się w komedię, nienawiść wywija różańcami a krzyżem można oberwać po głowie. Barbisia usiłuje zwalić człowieka z nóg nagłym zrywem bez zapowiedzi, po osiedlu chodzą tacy w czarnych mundurach dybiąc na łatwy zarobek. Podobno 500 zł kosztuje cenna, nie sprzątana koo. Towarzysząca dziecina płci żeńskiej mówi z pogardą: -tamta pani niegdy nie zbiera a pani zawsze. -to nie znaczy, że jestem lepsza tylko mam taką potrzebę. Wymyka się przykład mogący dać dziecku jakieś wyobrażenie: -to tak jak z ludźmi chodzącymi do kościoła, jedni mają potrzebę a inni nie, co nie stanowi o wartości jednych i drugich. Kraków tonie w dowcipach sprowokowanych przez brata śp(?) prezydenta, np. ostatnio: Piłsudski wstaje nocą z łoża wiecznego, przeciąga się, rozgląda. Wszystko w porzątku, zagląda do przedsionka a tu coś zawala przejście alabastrami. -Co za jedni? -pyta, skąd moście się wzięli? Spod alabastru słyszy: -spie...aj dziadu. Jeden z wielu dowcipów, niektóre bardzo niewybredne inne mniej. Frotka trochę mniej szczeka na spacerach, z których cieszy się jak każdy pies. Trzeba brać ją ostrożnie do przewijania, podnosząc równocześnie z przodem tyłeczek bo inaczej boli ją kręgosłup. Jeśli się uważa to nie boli. Nie ma spokoju na tej mało stabilnej planecie i jej mikroświatach. Sąsiadka obok to jakieś [I]Miracidium[/I] czyli dziwadełko -larwa przywry. Telefonuje kilka razy dziennie mając do pokonania trzy kroki od jej drzwi do moich. Potrafi mówić 1.5 godziny tylko o sobie. W sumie puste życie o którym trudno opowiedzieć coś ciekawego. W nowym mieszkaniu zjawił się nowy telefon z wyświetlaczem więc już nie trzeba odbierać. Kiedyś się przyzwyczaję do wymuszonego braku kultury.
  20. Miął tydzień od śmierci Tusi, półtora roku Gabora i przeszło rok Malwinki. Po Gaborze i Malwince ból nie ustąpił, teraz został wzmocniony do granic wytrzymałości o fobie i lęki. -Barbisiu, nie kładź się na chodniku... -Filipku, nie zasypiaj przytulony do prawego uda... Trzeba się zajmować żywemi istotami. Zabrałam kuwetę Gryzeldzie z balkonu, wymyłam i zapełniam wodą pod drzewem w cieniu. Gryzelda dostała większą, ptaki mają gdzie się kąpać, zbierają się licznie gawrony, kawki, sroki, gołębie, nawet para dzikich grzywaczy. Gdy narasta upał skierowuję wiatrak na balkon, Gryzelda kładzie się w jego wydmuchach nastawiając pyszczek z nastawionymi uszami. W ramach spaceru nad wodę, której tu w okolicy nie ma, została wykąpana Frotka i Barbi. Barbi schła parę godzin, dalej ma sierść niesamowicie gęstą. Za parę dni kolej Fafika i Ryfki strzyżonej maszynką do sktacania brody TZ-ta. W mieszkaniu lekkie przepychanki, suki ustawiają sobie od nowa kolejność ważności. Dobiegają powarkiwania, Frotka nie ma prawa przechodzić przed Ryfką, której nie wolno kłaść się koło Barbi. Maleńka, bez wymagań Tusia była wyraźnie Pierwszą Damą
  21. Tusia umarła na moich kolanach w poczekalni u weta. Była coraz słabsza przez ostatnie dni, często się kładła na chodnikach, zawsze chodziłyśmy w cieniu. Chciałam sprawdzić, czy to serce, czy coś jeszcze. W niedzielę rano wyszła na spacer, naszczekała na jamnika, zjadła po powrocie trochę jak zwykle i wsadziłam ją do torebki. Kolejka do weta, mimo niedzieli i wyborów, była duża. Siadłam z nią na kolanach kładąc podkład, wcześniej nigdy tego nie robiłam. Zmylił mnie jej brak strachu, uszka trzymała normalnie, nie jak podczas ataków serca na boki. Nagle położyła się na brzuszku, później puściły zawory. Wtargnęłam do weta poza kolejką mówiąc: suczka umiera. Reanimacja nie pomogła. Jeśli cokolwiek może pocieszyć to to, że nie cierpiała, była przy mnie, nie bała się. Umarła w ciszy zostawiając pustkę.
  22. [B]Wczoraj umarła Tusia. Moja kochana kruszynka[/B].
  23. Wzrok Tusi był już dawno słaby bardzo. Jedno oczko ma od roku martwe, drugie z narastającą kataraktą. Weci radzili nie dawać kropelek ze względu na jej słabe serce i strach paniczny przy próbach zakraplania. Wróciły spacery torebkowe gdzie znika natychmiast po zrobieniu tego co trzeba. Pojawił się następny kłopot wymagający konsultacji z wetem, coś na brzuszku gdzie zawsze było koloru skóry i niewielkie, nagle zaczęło rosnąć i otoczyło się sińcem. Mogła się uderzyć. Nie rozumiem, Frotka przy wchodzeniu z balkonu do pokoju unosi się na tylnych łapkach zupelnie świadomie, tylko nie stawia ich na stopach a na wierzchu stóp. Jej nerwy ułożyły się na krzyż, gdy zginam prawą łapkę, podnosi się lewa i odwrotnie. SBD, dziękuję za znalezienie Barbi, a zdjęcia? Jak ja nie mam czasu!!! Żal każdej chwili gdy można z Frotką wyjść na dłuższy spacer nareszcie. Dobrze, że po drodze jest dużo ławek. Frotka chodzi po trawie a ja siadam bo muszę, zakrzepowe zapalenie żyły od paru miesięcy. Garbaty ten los, kto widział mieć coś takiego, bez żylaków, pod kostką stopy. Lekarz robiący USG się ucieszył, czytal, słyszał ale nie widział. Nie podzielałam jego radości.
  24. Witajcie, to ja JoSi. Tak udało się zalogować jak widać. Barbisia przeżyła wspólną tułaczkę, mieszkanie w jednym pokoju z psami, kotami i królikiem aż w końcu trafiliśmy wszyscy na parter w miejsce nieoczekiwanie najlepsze z możliwych na blokowisku. Nie mamy dojazdu samochodów pod klatkę schodową za to lasek lipowo-jesionowy, balkon 5m 20cm długi, ściany nie przepuszczają głosów sąsiadów już zaprzyjaźnionych. Barbisia staje się normalną suczką chociaż trochę wracają jej lęki, nie takie jak kiedyś. Podłoga w kuchni jest z kafelkami, na których leży szmatka do siusiania. Suczka natychmiast złapała gdzie się siusia jak już musi. Fafik dalej jest jej guru. Tak więc zostajemy razem na dobre i na złe nie musząc chodzić na smyczy. Nosek dalej ma problemy z wydzieliną zniszczonej śluzówki, chwilami trzeba się podleczyć gdy wydzielina staje się ropna. Teraz Barbi pierwsza szczeka słysząc nieznane dźwięki w ciągu dnia, w nocy rozumie, że cisza obowiązuje. Mam zgłosić adopcję Barbisi do moda? Nie trzeba podpisać papierów adopcyjnych? Przyślijcie, podpisze i odeślę
  25. Od paru dni Tusia nic nie widzi, wpada na ściany w mieszkaniu, jest smutna i skołowana. Trzeba ją prowadzić na smyczy stale. Wyłupiaste oczko, to które nie zanika, zrobiło się nagle zupełnie biało-opalizujące. Przeniosła się do wspólnej sypialni, żasypia na kocu na podłodze gdzie czuje się bezpieczniej. Mimo wszystko znajduje trawę na spacerach łapkami, brodzi w niej znikając zupełnie, reaguje na głos, podchodzi do nóg i obwąchuje jak gdyby chciała się upewnić, że trafiła. Już miesiąc przeszło tu mieszkamy, zdążyła poznać mieszkanie ale nie wiem czy na pewno. Ryfka dalej się gubi, znów weszła na czwarte pietro i musiałam iść po nią, zniosłam tylko na drugie, dalej już zeszła sama na smyczy, minęła nasze drzwi chcąc schodzić na sam dół. Dwie niewidome sunie. Patrzę z niepokojem w oczy Barbisi, które na szczęście jeszcze są ciemne, widzące i dalej skośne. Tylko węchu nie ma, chwilami źle oddycha nosem wymagającym oczyszczenia. Coraz mniej wpada w stan przerażenia, nie kładzie się na chodnikach jak żaba lecz tkwi w niej niepewność i przyzwyczajenia całego życia. Znajdując duży kawałk wysuszonego chleba zakopuje skrzętnie, nawet wrażliwym noskiem sobie pomaga. Fafik przestał szukać konfliktów odkąd chodzi luzem. Jeszcze w marcu rzucił się na labradora dwa razy większego, na szczęście w kagańcu jak zwykle a labek był łagodny i tylko zdziwiony. Z tego całego towarzystwa tylko Frotka jest zdrowym, wesołym psem na spacerach, chociaż szczeka jak zwariowana przez pierwsze pół godziny ciągnąc za sobą kółeczka. W życiu wszystko przychodzi za późno. Jak długo będziemy się cieszyć z nowego miejsca, trudno powiedzieć.
×
×
  • Create New...