Kejsi
Members-
Posts
189 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kejsi
-
Jutro będę rozmawiać z wet o interferonie, gdyby detromycyna nie pomogła. Mówiłyśmy już o interferonie, ale w zastrzykach. Pomimo, że już 2 tygodnie temu dostawały go przez 4 dni. Do Tweety napisałam już wiadomość na jej profilu - skrzynkę pw ma zapchaną. Dziękuję Wam jeszcze raz za dobre rady! EVA maluchy od razu smacznie zasnęły od Twoich miziaków :lol:. Super, mam czas żeby psice na spacer zabrać ;).
-
Ja z Krakowa, więc do Warszawy mam daleko ;). Do Poznania zresztą też. Chętnie przesłałabym Ci zdjęcie oczek, ale w tym momencie nie dysponuję porządnym aparatem - tylko takim z komórki ;) :oops: , więc zdjęcia wychodzą niewyraźnie... Na razie moje wet robią wszystko co mogą... dzisiaj znów zmieniły Topiczkowi kropelki, bo tamte nie działają tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Prawe oczko wygląda troszkę lepiej. W kąciku robi się już czarne. Powieki ma brzydkie - opuchnięte (ale dużo mniej niż na początku) i zaczerwienione. Przy każdym myciu schodzą niewielkie ilości ropki i chyba trochę naskórka, bo dzisiaj jeszcze widziałam dwie maleńkie czerwone kropeczki na gazie. Chłopaki rosną w zaskakującym tempie. Dziś były ważone i wyszło nam : Topik - 560g, przyrost 103g w ciągu 2 dni , Rumcajs - 600g, przyrost 88g w ciągu 2 dni. Trochę się zastanawiam jak z tym jedzeniem ich, bo apetyt mają ogromny i zjadają baaardzo dużo. Podobno mają dostawać do woli, ale jak dziś powiedziałam weterynarzowi ile zjadły podczas ostatniego posiłku, to zrobiła oczy i powiedziała, że 1/5 z tego co zjadły to by było już dużo. A zjadły po 25 ml mleczka. Same z miseczek. Jak nie dam im tyle ile chcą, to chcą gardła poździerać i jeden ssie drugiego, więc nie bardzo sobie wyobrażam ograniczanie...zresztą nie wiem czy jest w ogóle potrzebne - po jedzeniu chłopaki myją się, a następnie przystępują do dzikich walk :lol:. W związku z tym, że robią się coraz większe i coraz ciężej jest je "opanować", [B]na gwałt potrzebuję kontenerka[/B]. Do tej pory nosiłam ich w pudełku, bo tak czy siak na kontenerek, który nie osłoniłby ich od wiatru i zimna były za małe. Teraz już sztuką jest ich w tym pudełku utrzymać. [B]Czy wiecie, czy jest możliwość pożyczenia gdzieś/od kogoś takiego kontenerka? [/B]Koszty leczenia maluchów są ogromne, więc nie mogę sobie pozwolić na jego zakup.
-
[quote name='Ank@']stan alarmowy przekroczony już o 40 cm .....[/QUOTE] Jaka sytuacja na tą chwilę? Oby nie potrzebna była znowu ewakuacja...!!! Ilu teraz pokazało by serce..? I te biedne psy wożone znowu tam i z powrotem....
-
Przepraszam, że tak długo trzymałam Was w niepewności. Wcześniej nie byłam w stanie nic pisać. Chłopaki mają się dobrze jeśli chodzi o samopoczucie - biegają, bawią się - ale mają brzydkie kupki więc dostają dodatkowe leki. Dziś już było trochę lepiej u Rumcajsa. Niestety nadal muszą dostawać antybiotyk - tyle, że inny niż ostatnio, tamtego już dłużej nie mogą. Mam nadzieję, że ten wreszcie już zadziała tak jak trzeba na ten katarek. Trochę mniej im w płucach rzęzi Topika oczka oba mętne, powieki zaczerwienione ALE wczoraj pani doktor zrobiła test z długopisem i kociaczek wodził za nim wzrokiem! Nie wiem, jak dobrze widzi, ale na pewno COŚ na prawe oczko widzi. Z lewym jest jednak trochę gorzej, bo prawdopodobnie w kąciku utworzył się maleńki jeszcze wrzód... . Dostaje dwie różne krople i żel. *** Żeby mieć szansę na uratowanie chłopców, musiałam podjąć bardzo trudną decyzję dzięki której miałam dowiedzieć się co stało się Izzy. Wszystko jednak na marne, bo fizycznie nie było żadnej przyczyny jej śmierci. Nie mam pojęcia co się stało. Pewne jest tylko jedno - matka odzyskała swoje dziecko.
-
Raz mi tylko Rumcajs z przejedzenia zwymiotował - od tej pory mu ograniczam ;) Myją się ale rzadko, dlatego obawiam się, że to robaki, a to nie za dobrze, bo tak jak mówisz, to straszna trucizna. Na razie nie są na tyle silne, żeby wytrzymać biegunkę lub wymioty spowodowane odrobaczeniem. Trzeba czekać. Przed chwilą musiałam Izzy dać zastrzyk z przeciwwymiotnym, bo ją strasznie ciągnie :shake:. Z tym apetytem to różnie bywa jeśli o Izzy i Topika chodzi - Rumcajs chce jeść zawsze, wszędzie i wszystko :lol:. A częściej to już się chyba ich karmić nie da :lol:.
-
Tak jak pisałam wcześniej, Topik ma swoje własne kropelki do oczu, inne niż te dla Izzy i Rumcajsa (on ma specjalne, dla takich uszkodzonych oczek). Do tego jeszcze jest maść, która ma zapobiegać ponownemu sklejaniu się oczek. Wczoraj pani wet. powiedziała, że kociak na prawe oko będzie widział na pewno. Gorzej z tym drugim - nie wiadomo, czy uda się je uratować. Od wczoraj koteczki więcej wymiotują. Być może to robota robaków. Niestety maluchy są za słabe jeszcze, żeby móc je odrobaczyć. Kupki są trochę rzadkawe, a w czasie kiedy mają ujrzeć światło dzienne mam w domu koncert orkiestry dętej :eviltong: stąd espumisan. Kociaki są nieźle zagazowane. Jutro najprawdopodobniej dostaną ostatni zastrzyk antybiotyku - dłużej nie powinny brać w czasie jednej serii. Dziś już nie dostały leku przeciwzapalnego i przeciwwymiotnego - też nie można ich za długo podawać - chociaż ten drugi mam na jutro w zastrzyku w razie gdyby było bardzo źle z tymi wymiotami... Rumcajs ma apetyt jak mały wilk. Nie daje spać w nocy i drze się przez cały dzień;). Podobno miały jeść tyle ile zechcą...Rumcek raz tak zjadł (sam z miseczki) i skończyło się to wymiotami - nie zmieściło mu się to w żołądeczku. Od tej pory jednak mu ograniczam ;).... a teraz znowu próbuje wyssać z ucha siostry choć trochę mleka:lol:. Izzy się trochę uspokoiła - robi się z niej mała dama. Topiczek przed chwilą pierwszy raz nieśmiało bryknął:multi: Kotki ważą: Izzy - 416g Rumcajs - 449g Topik - 396g
-
[B]Mam dobre wieści[/B] - maluszki robią kupki :D NARESZCIE :) No ale żeby nie było za kolorowo, to Topik wczoraj trzy razy zwymiotywał... Izzy też wymiotowała - wczoraj raz i dzisiaj rano. Myślę jednak, że może to być tylko flegma, która zalega na żołądku, jednak pewności nie mam... Apetyt im bardzo dopisuje, muszę im ograniczać, bo czasem nie mają umiaru, a przepełnione brzuchy to też nie za dobrze... Zastosowałam radę z miau - dostają kaszkę tyle, że nie na mleku kozim tylko na tym dla kociąt. Nie chcę ryzykować biegunką. I jeszcze jedna przełomowa wiadomość - wczoraj weterynarz [B]rozkleił oczka Topiczka[/B]. Było w nich niesamowicie dużo ropy i martwego naskórka, który trzeba było usunąć. Oczęta nie wyglądają ciekawie - opuchnięte i jednocześnie zwiotczałe powieki są mocno zaczerwienione, na mętne spojówki nasuwa się mocno trzecia powieka. Sam ich nadal nie otwiera. Dzisiaj rano okazało się, że jedno oczko znów się skleiło - trzeba było znów rozklejać. Pani wet. powiedziała jednak, że raczej uda się je całkowicie wyleczyć - że kotek będzie widział, ale trochę to potrwa. Jesteśmy więc dobrej myśli :D Maluchy dostają od dzisiaj espumisan, bo w jelitkach orkiestra. Ale to tylko kolejny lek, do dłuuugiej listy. Oprucz tego, Rumcajs i Izzy są niesamowicie żywe ( jak nie śpią ;) ). Odstawiają dzikie biegi i brykanie - typowe kocie harce. Mój pies nie może się nacieszyć tym nowym zachowaniem - wreszcie reagują na jej zaczepki do zabawy. Nawet Topiś się dziś troszkę bawił, a nie tylko bronił przed ukąszeniami. *** Kociaki ważą: Rumcajs - 420g Topik - 380g Izzy - 370g Takie sobie malutkie kluseczki ;)
-
Przepraszam, że dopiero teraz jestem , nie miałam wcześniej czasu. Kotki są u mnie w domu. Weterynarz powiedział, że mają trzy do czterech tygodni. Jedzą co 3- 4 godziny. Dostają mleko dla kotów "beaphar Kitty Milk" oraz czasem zjedzą po odrobince : rozmoczona karma dla kociąt od 4 tygodnia do 4 miesiąca Royal Canin Weaning lub konserwa dla kociąt VOM FEINSTEN. W tym momencie zjadają na raz od 5 do 8 ml mleka lub troszeńke mniej mleka i odrobinka karmy (parę kawałeczków). Od wczoraj dostają na zmianę mleko i CONVALESCENCE SUPPORT Royala. Oczka przemywam wszystkim gazą nasączoną solą fizjologiczną. Topikowi poświęcam przy tym najwięcej uwagi. Jelitka wymacane, podobno są w miarę puste. Parafiny dostały po odrobince, podobno za długo już to trwa (nie robienie kupki) Topik ma dużo gazów w jelitach. Chociaż gabinet, do którego chodzę, jest bardzo skromniutki, to jest to najlepszy gabinet ze wszystkich, w których do tej pory byłam - pracują w nim ludzie z wielkim sercem, którzy uratowali już niejednego zwierzaka, nad którym wisiał już wyrok śmierci. Może jednak znacie też jakiegoś sprawdzonego weterynarza, który ma bardziej rozwinięty gabinet? Może dało by się je jakoś "dokładniej" zbadać i byłoby więcej wiadomo... Hm... to nie wiem jak już z tymi sterydami...o 3 do weterynarza idę, polećcie jakiegoś proszę, to może obejdzie się bez tego sterydu... Za chwilkę wyślę zdjęcia, dziękuję.
-
Wprawdzie psy to nie są, ale pomocy także potrzebują. Kolejna powodziowa tragedia: W czwartek policjanci [B]uratowali przed utonięciem trzy maleńkie kocięta[/B]. Matce się nie udało... CZWARTEK 20.05. Dostaję wiadomość - trzeba zająć się trzema przeziębionymi kociętami. Jadę po nie. Na miejscu widzę trzy zasmarkane malizny. [B]Jeden już ledwo zipi.[/B] W domu od razu dostają ciepłe mleko. Matkę zastępuję im ciepłym termoforem, ale najchętniej śpią na moim brzuchu. Najsłabszy kocurek nie chce jeść (nie dziwić się - nie ma czym oddychać), nie otwiera oczu, z gardziołka wydobywa się ciągle charczenie. [B]Drugiemu kocurkowi z nosa aż bąble wychodzą. Oczka mocno zaropiałe.[/B] Trzecia - koteczka w najlepszym stanie, otwiera szeroko oczy i ładnie miauczy. W oczy rzucają mi się jeszcze złamane ogonki dwóch kociąt. PIĄTEK 21.05. Idziemy do weterynarza. [B]Kociaki są w ciężkim stanie.[/B] Najsłabszy samczyk (Topik) jest na granicy zapalenia płuc. Koteczka (Izzy) jest w najlepszym stanie, drugi kocurek (Rumcajs) ma chyba największy katar. Kociaki dostają witaminy, antybiotyk, środek przeciwwirusowy i przeciwzapalny, lek podnoszący odporność oraz naturalne bakterie wspomagające żołądeczki. SOBOTA 22.05. Koteczki pomimo częstych masaży nie chcą zrobić kupki. Muszą dostać parafinę. NIEDZIELA 23.05. [B]Topik zaczął jeść![/B] Nie trzeba mu już "wpychać" na siłę. Oczy pomimo ciągłego przemywania nadal pozostają zamknięte. Zaczynają się ze sobą bawić. Izzy zjadła nawet troszeczkę konserwy dla kociąt! Dzisiaj nasz gabinet weterynaryjny zamknięty więc zastrzyki dostają w domu. Trochę się boję całego dnia bez kontroli lekarza, ale przecież dziś czują się dobrze, nie powinno być problemu. PONIEDZIAŁEK 24.05. Na pierwsze karmienie budzą mnie nie pomiaukiwania lecz chóralne skrzeki i pocharkiwania. [B]Znowu jest gorzej, dużo gorzej.[/B] Izzy nasilił się katar, jej ciężki oddech słychać prawie tak głośno, jak pozostałej dwójki. Dostają mocniejszy antybiotyk oraz mocno energetyzującą odżywkę. Jak do jutra nie nastąpi poprawa, to dostaną sterydy... Kociaki dużo siusiają, ale kupka nadal się nie pojawiła. Znowu dostały parafinę. Problem w tym, że pomimo tego, iż przyjmują odpowiednie dawki żywieniowe ich brzuchy są puste! Powieki Topika są najprawdopodobniej zrośnięte... Kotki zjadają coraz więcej, ale ja mam wrażenie, że są coraz chudsze. Czuję wyraźnie ich żeberka...boję się, że to jakieś robactwo zjada je od środka, ale weterynarz mówi, że nie mogą teraz dostać odrobaczenia, są za słabe... WTOREK 25.05. Rano wszystkie maluchy czuły się dobrze - Topik i Izzy zjadły samiutkie karmę. Potem pogorszyło się Topikowi - prawie cały dzień przespał, mniej jadł, a w drodze do weterynarza zwymiotował. Przekazałam wetowi Wasze rady i rady forumowiczów z miau. I tutaj [B]dziękuję bardzo wszystkim za zaangażowanie i tak duży odzew. [/B] Kociaki dostają od dziś krople do oczu. Mają też pomóc na katar. Udało się jeszcze dziś obejść bez sterydu... będę walczyć o to, żeby żaden nie musiał go dostać. Zdecydowaliśmy, że z ewentualnym rozchylaniem powiek jeszcze poczekamy - ważniejsze jest w tym momencie ratowanie życia, a jakby coś się miało z oczkami niedobrego po tym zabiegu dziać, to by go dodatkowo osłabiło Teraz wieczorkiem widzę lekką poprawę porównując pierwszą część dnia. Topiczek zjadł duuużo karmy bez potrzeby namawiania. Teraz śpi sobie na moich kolanach. Reszta też zjadła dużo, tyle, że mleka-odżywki. Kupek nadal nie było - tylko parę bączków.