Jump to content
Dogomania

Kejsi

Members
  • Posts

    189
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kejsi

  1. Haha Biedaaaczek:lol: Kejsi (bo tak nazywa się owa sunia:lol:) machała ogonkiem, ale pewnie jakby się kocur poruszył i podszedł bliżej to by się przeraziła rozmiarami i wskoczyła do mnie na ręce :). Patrzyłam dzisiaj na strony internetowe, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat TFXu i przypadkiem natknęłam się na cenę. Oczy mi wyszły z orbit :-o [B]Silka[/B] emotikonka ":loveu:" nie oddaje całej mojej wdzięczności. [SIZE=1]No, chyba, że nie byłaś wczoraj trzeźwa jak się spotykałyśmy:evil_lol: [/SIZE]
  2. [B]EVA2406[/B] dzisiaj przekaże wetce Twoje wskazówki. Wczoraj byłam u Silki odebrać leki, które podarowała maluszkom (beta gluken i TFX). Ilości były nawet większe niż pisała. Udało mi się nawet poznać jej kocura, a psiaki(mój i hell_angel) dostały od niej masę smakołyków i zostały wygłaskane od czubka noska po koniec ogonka :). [B]Silka[/B] - :loveu: Maluchów nie idzie opanować. Biegają, robią dużo hałasu, wskakują nawet na stół. Topik lubuje się w psiej suchej karmie, która jest dla niego o wiele za duża, dlatego muszę michę chować i co chwilę pytać psicy czy aby łaskawie teraz już zje (wg. niej karma dla sterylizantów jest ble i je ją jak naprawdę zgłodnieje):lol:. Wydaje mi się, że trochę mniejszy ten Rumcajsowy katar...ale jaki jest ogólny stan to będę wiedzieć dziś po wizycie i wtedy dopiero napiszę co i jak;)
  3. O jejku :( Maluszki proszę Was walczcie. WALCZCIE :(
  4. Śliczne maluszki :loveu:. Takie ślimaczki jeszcze z nich maleńkie :lol:. Rozumiem, że skoro się nie odzywasz Bianko, to dzieciaki czują się znakomicie:) .
  5. Bidulki te maluszki :( . Następne... Ludzie nie mają wyobraźni... Hm... o gruszce myślałam już na początku, ale noski były za malutkie. Teraz mam nadzieję, że już są na tyle duże, że jakoś się uda nią coś poodciągać... Wczoraj u weta dostały mocny antybiotyk (w kapsułkach)...taka już chyba ostatnia deska ratunku :(. Pobrany też został wymaz z nosia Rumcajsa i wysłany do Wrocławia na badania, a to po to, żeby sprawdzić, czy katar nie ma podłoża grzybicznego - za długo to trwa, a antybiotyki nie dają żadnych rezultatów dlatego wetki muszą mieć pewność co powoduje katar. U Topika podczas osłuchiwania było "super", natomiast Rumcajs ma początki zapalenia oskrzeli :(. Przez to wszystko o odrobaczeniu nawet nie było mowy... Z przyjemniejszych wieści - dostałam od schroniska interferon (ludzki) na dwa tygodnie (tydzień dostają, dwa tygodnie przerwy i znowu tydzień). Chociaż dla maluszków to nie do końca dobra wiadomość, bo bidulki znowu są codziennie kłute...a wystarczy je odpowiednio na ręce wziąć i one już wiedzą co się święci...przykro jest patrzeć jak je boli...ale to w końcu dla ich dobra...
  6. [quote name='EVA2406']Żeby tak jeszcze było z maluchami u Budryska..................:-([/QUOTE] Co to za maluszki ? Aj nie jest tak kolorowo, bo Rumcajs ma od wczoraj duuuży katar :(. W nocy oczywiście było najgorzej, bo jak długo śpi no to wiadomo - więcej tego wszystkiego leci. Obudził mnie jego oddech - w zasadzie to nie oddech a furczenie flegmy w nosie...obejrzałam go i obie dziurki były całkowicie zaklejone...obtarłam to, co z wierzchu i już mu się troszkę lepiej oddychało, ale i tak bardzo mnie to niepokoi... jak tak dalej pójdzie, to jutro pewnie dostanie antybiotyk... Teraz odstawiają głośne walki. Czasem się zastanawiam, czy jeden drugiemu głowy nie urwie :). Wszystko kontroluje psica - chodzi za nimi krok w krok.
  7. Długo mnie nie było... A działo się dużo. Przede wszystkim w środę dzieciaczki dostały odrobaczenie pomimo, że Topik nadal na antybiotyku. Środek słabiutki i dawka mniejsza o połowę, ale jednak. Nie było żadnych dolegliwości po odrobaczeniu chociaż cały dzień siedziałam jak na szpilkach. Kupy piękne i bez robaków. Ale to nie do końca powód do radości, bo lekarstwa było tak mało, że mogło po prostu nie zadziałać. Na pierwszy raz nie chcieliśmy jednak ryzykować i dawać im więcej/mocniejszą dawkę. Jak wszystko będzie w porządku (tfu tfu) to w poniedziałek dostaną mocniejszy środek. Katar ich dalej trzyma, ale jak odpowiednio ułożą głowę przy osłuchiwaniu to czasem potrafią wetki przez chwilkę oszukać. Za chwilę jednak się odwracają i w środku im nadal świszczy. To jest chyba mały promyk nadziei, że będzie coraz lepiej. Brzusio Topiczka nie jest już taki napęczniały, nie jest taki twardy jak był. Zaczyna wyglądać jak kot chociaż nie jest taki zgrabny jak Rumcajs - trzyma nisko głowę, a łapy szeroko rozstawione. Myślę, że to przez oczy - tak czuje się bezpieczniej. Człapowate poruszanie się nie przeszkadza mu jednak w dzikich harcach i atakowaniu Rumcajsa. Dziś nawet w kuwecie u weterynarza (wyglądało jakby Rumcajs chciał kupkę dlatego wet mu ją podłożyły) urządziły sobie ring :). Maluchy pochłaniają karmę jak młode źrebaki - byle więcej. Rosną też w końskim tępie: Rumcajs waży już 960g a Topik 840g :) Próbują nawet podjadać suchą (nie namoczoną) karmę. Nie bardzo im to wychodzi, szybko rezygnują, ale to nie szkodzi - ważne, żeby się uczyły nowych rzeczy. Co do nowości to były dziś na pierwszym spacerku na zaimprowizowanych szelkach. Topik od razu na trawce czuł się wspaniale. Rumcajs był tak zaaferowany, że nawet zapomniał udawać, że nie żyje (tak robił w domu przy przyzwyczajaniu do szelek) :). Podsumowując: Kociaki mają się "dobrze", rosną i korzystają z życia. Oby tak dalej.
  8. No właśnie, a szczerze powiem, że ja na Brodowicza nigdy się z żadnym z moich podopiecznych nie wybiorę. Za dużo złych opinii krąży na ich temat i za dużo historii się nasłuchałam, o tym, jak tam zwierzęta są traktowane.
  9. Jasne. Dzięki :) Zresztą z wyglądem graficznym, to chętnie pomogę jak będzie taka potrzeba :evil_lol:
  10. Nie wiem jakie przyczyny są podniesionego mocznika poza chorobą nerek. Może to stres, może coś co zjadł lub wypił. Musiało coś w tym być skoro skierowały go na dodatkowe badania. Naprawdę, za gabinet Na Barciach mogę poświadczyć.
  11. Ale się wczoraj zdziwiłam jak mi pani wet powiedziała ile mam zapłacić za sobotnią i poniedziałkową wizytę... myślałam, że zapłacę przynajmniej 2x tyle... nic nie wzięła dla siebie za to, że musiała przyjechać poza godzinami pracy... A chłopaki nieźle się leją, bo wygryzają sobie nawzajem wąsy:crazyeye:. Rumcajs już tych przy pyszczku w ogóle nie ma. Topikowi też paru brakuje. ([B]mam nadzieję[/B], że to kwestia wygryzania, a nie jakiejś kolejnej choroby do kolekcji) Tak myślałam, że może jak ktoś z Was miałby chwilę czasu to mógłby zrobić banerek? Baaaardzo proszę. Jutro Topik dostaje antybiotyk i pomimo wszystko odrobaczymy maluszki słabiutkim środkiem - kiedyś trzeba, robaki to nie przelewka.
  12. Ja chodzę do lecznicy na ulicę Na Barciach. Akurat w sobotę rozmawiałam z moją wetką na temat tego zdarzenia (pani doktor przyjechała specjalnie z drugiego końca Krakowa ratować życie jednego z "moich" kociąt). Sprawa wyglądała tak: Pani przyszła po adopcji psa do lecznicy(nie pamiętam czy w piątek czy w sobotę rano), żeby zrobić mu podstawowe badania krwi - sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Okazało się, że mocznik był sporo za wysoki. Ponieważ jest to mała lecznica Pani wet wysłała nową właścicielkę psa na Brodowicza, na dodatkowe badania, z którymi w poniedziałek rano miała się pokazać. Przy tym wszystkim doktor zaznaczała, że pies będzie żył i że jedynym "problemem" będzie kupowanie specjalistycznej karmy. Już w sobotę wet dostała telefon z fundacji, z oskarżeniem czy z pretensjami, że przyczyniła się do śmierci tego pieska. Wtedy dopiero dowiedziała się, że na Brodowicza psisko zostało uśpione. Cała ta rozmowa była prywatną rozmową między nami. Przekazuję ją jednak, ponieważ nie chcę, aby utrwaliła się jakaś zła opinia na temat tej lecznicy - P. doktor Małgosia i P. doktor Dominika, to wspaniałe kobiety, które uratowały już nie jednego zwierzaka, który w innych lecznicach był skazany na śmierć. Pracują z pełnym poświęceniem wkładając w to co robią całe swoje serce. Gabinet Na Barciach znajduje się niedaleko miejsca mojego zamieszkania ale jeśli z jakichś przyczyn przenieśli by go na drugi koniec miasta, nadal bym do niego chodziła. Co do tej Pani (która uśpiła psa) to jeśli byłby to pierwszy jej pies można by pomyśleć, że nie wiedziała co robi, że po prostu postępowała zgodnie ze wskazówkami lekarzy z Brodowicza. Ale po tym, co piszecie, to zaczyna mi to naprawdę śmierdzieć.
  13. Asia już w domu. To było coś z nerkami, jeszcze ją czasem trochę boli. Łyka przeciwbólowe i jakiś antybiotyk. Wątek trochę zmienił temat, a trzeba psiakom pomóc. Jak będziecie mieć jakieś sugestie, możliwości to prosimy.
  14. Asia prosiła, żeby przeprosić, że nie odpisuje na smsy, ale ma tylko pakiet do swojej sieci, a do innych nie może pisać. Mówiła też, że teraz ją już nic nie boli, bo jest ogłupiona lekami. Cały czas czeka na wyniki badań. Prosiła żebyśmy się nie martwili (łatwo mówić). Dziękuje Wam też bardzo za troskę. Na razie powiedzieli jej tylko, że to nie kręgosłup tylko nerki. Będę jeszcze dzwonić niedługo. Jest cały czas pod kroplówką. :shake::shake::shake:
  15. Dzięki Biabko. Szczerze mówiąc ciągnę resztkami sił. Miałam nadzieję, że nie będzie aż tak źle, ale końca leczenia nie widać, a jak już te maluchy dojdą do siebie, to muszę mieć jakąś szansę, żeby pomóc innym... Teraz już pustki w portfelu ... Isabel Tobie też tak czy siak dziękuję ;)
  16. [quote name='BIANKA1'] wydaje jej sie , że potrafi latać . Wspina sie wszędzie i skacze [/QUOTE] Jak mój Rumcajs :) Dobrze tam u Ciebie mają maluszki, po trawce brykają. Tez muszę moje zabrać wreszcie na jakiś spacer poza kontenerkiem. Convalescence to naprawdę super sprawa - słabiutkie maluszki go bardzo potrzebują. Może ktoś da rade Cię poratować. Trzymam kciuki!
  17. Wczoraj byłam z hell_angel u koni. Gorąco więc stały w stajni prawie cały czas. Astmatyków męczy bardzo ta pogoda. Chiara (ta co w piątek leżała na pastwisku) ma odleżyny na całej prawej stronie i jest nieco obolała ale żyje. Biafra jak zwykle wykonała kawał dobrej roboty. Przestraszyły mnie pustki na strychu... ewikS, kiedy będziesz jechać do Niepołomic? Może mogłybyśmy się z Tobą zabrać, jakby termin odpowiadał? Asior, niestety nie udało mi się zobaczyć całego reportażu, bo musiałam pilnie z maleństwem jechać do weterynarza :(. Czekam więc na pełną wersję na stronie KTOZu ;)
  18. Bianko zaraz zmienię temat (tylko muszę się zastanowić jak :lol:). Isabel odpisałam już na posta Granuli ale niestety jej kotek za mały i zbyt mało czasu minęło od teoretycznego zakończenia choroby.
  19. Ja szukam, ale hmmm 7 tygodni... malutko, nie da się "wyciągnąć" z takiego malucha wystarczająco krwi. No i jak w piątek dopiero skończyła leczenie, to boje się nawrotów jakichś, które zdarzają się bardzo często, jak w przypadku moich kotów. Dziękuję bardzo za dobre chęci. A przy okazji, ponawiam prośbę! Nasz wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/186313-Topi%C4%85ce-si%C4%99-male%C5%84stwa-uratowane-w-ostatniej-chwili[/url]
  20. Nie wszystko, raz dostałam 3/4 puszki mleka od weterynarza, bo ktoś zwrócił :)
  21. Karusia, hell_angel :oops::oops::oops: Coś dzieje się dobrego (chyba) z oczkiem, ale nie chcę zapeszać, więc nic więcej nie powiem ;). No, niech już te chłopaki zdrowieć zaczynają, bo mnie wykończą :eviltong:. Tym bardziej, że od wczoraj mam z hell_angel pod opieką królika z niedowładem tylnych łapek i kota z jakąś paskudną chorobą skóry (oby tylko to). Od wczoraj też nie śpię, bo nie wiem ile zapłacę za sobotnią wizytę u weta:roll:. Rozliczymy się dopiero jutro.
×
×
  • Create New...