Kejsi
Members-
Posts
189 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kejsi
-
Topiczek w porządku. Wczoraj jak wróciłam (koło 24) to śmiałam się jak szaleniec, bo maluszek sam wyszedł z kontenerka i zaczął brykać :-o :D - delikatnie ale zawsze to bryk :). Nie pamiętam ile zastrzyków dostał ale nie było już gdzie go kłuć. W każdym razie moja weterynarz, jak zwykle się spisała. Przyjechała specjalnie autobusem z drugiego końca Krakowa - DZIĘKUJĘ! Jak już się zmęczył, to zasnął na plecach - zrobił tak pierwszy raz odkąd jest u mnie. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że dzięki zastrzykom pierwszy raz przestał go boleć brzuch :???:.. Trochę jeszcze jest słaby, ale chętnie się bawi i je. Rumcajs go strasznie molestuje, muszę ich czasem rozdzielać, bo nie chcę, żeby go za bardzo wymęczył :). Silka, muszę najpierw zapytać wet (dzisiaj będę do niej dzwonić żeby powiedzieć jak tam maluch), czy przy tych lekach, antybiotyku (bo znowu go dostają) , które biorą mogą dostawać jeszcze to. Jeśli tak, to będę wdzięczna za pomoc. Dziękuję Wam za trzymanie kciuków - pomogło :). Dziękuję także mojej mamie, która baaaaaaardzo mi pomaga.
-
Jestem już umówiona z weterynarzem na za 2 godziny, bo z nim na prawdę źle. Wcześniej niestety pani doktor przyjechać nie może. Antybiotyku nie dostawały już od poniedziałku, bo musiały mieć przerwę. Wczoraj dostały tylko przeciwzapalny w zastrzyku. Wygląda jakby dodatkowo miał jakieś boleści...nie umiem tego opisać...
-
Zawstydzacie mnie tymi komplementami:oops: Chciałabym napisać, że wszystko w porządku i chłopaki zdrowe, ale nie mogę... Znów mają wielki katar... dosłownie jedna noc i obudzili się z zawalonymi nosami. Ciągle są całe w kipie... Topik w przeciągu godziny 2 razy zwymiotował pod meblami. Raz czymś w rodzaju flegmy z jedzeniem, a drugi, to nawet nie umiem opisać, bo sama nie mam pewności. Dwa razy się naciągnął, coś tam wyleciało a potem odpełzł kawałek dalej. Zostawił po sobie trochę rzadkiej kupki (mógł się nadąć mocno i poleciało) ale przed godziną robił ładną. Całą resztę wtarł w siebie był mokry, uklejony i w kupie. Jak go stamtąd wyciągałam to protestował, próbował uciekać. Przy myciu też miauczał... teraz śpi na moim brzuchu...słabiutki... Boję się:placz:
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Kejsi replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Był kiedyś u koni taki środek w postaci maści, a nie jak większość w płynie do spryskania konia. On działał rewelacyjnie. Niestety nie pamiętam jak się nazywał. Sama maść była żółtego koloru. Warto spytać w jakimś sklepie jeździeckim o taką żółtą maść na insekty. -
Pierwsze dwa zdjęcia z przed paru dni. Widać poprawę na aktualnym zdjęciu (trzecie). Potem jest Rumcajs w dzikiej walce z zabawką, która w końcu doprowadziła do wykończenia kociaka :) (zdjęcie nr 8 ) Na dziewiątym i dziesiątym jak widać - grupowe spanie :). I wcinający mleczko Topik. Rosną i pięknieją mi te maluchy, co? :)
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Kejsi replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Ja też wrócę do wcześniejszych tematów. [quote name='ewikS']konie były heeeen pod lasem. Wcale nie przyszły do nas na wołanie. Młody chłopak który odebrał ode mnie leki pokazał mi dwie plamki i powiedział, że to one... Szczerze mówiąc nie szliśmy do nich bo tam miejscami podtopione łaki były. Myslę, że jak pieniążki jakieś uzbieram (kolejna osoba na pw deklarowała pomoc) to znów pojadę i wtedy jak chcecie to będę nalegać żeby je zobaczyć-tylko najpierw muszę wiedzieć jak wyglądają bo nie mam pojęcia nawet jakiej są maści...[/QUOTE] Okiego nie sposób pomylić z innym koniem. Jest ślepy i pokrzywiony. Nie chodzi z innymi końmi. Stoi albo na jednym z małych padoków zaraz obok stajni, lub w stajni w boksie na końcu pierwszej części po prawej. Jeśli ktoś z Was został kiedyś ugryziony przez końskiego bąka, to wie, jaki to ból. A koni gryzą ich setki. Po ugryzieniach często wyskakują dodatkowo bolesne bąble. Bez odpowiedniej ochrony koń sam ich nie odgoni, bo to nie są owady typu mucha, że jak machnie ogonem, to odleci. Bardzo trudno jest go koniowi odgonić. Dlatego potrzebny jest środek, który naprawdę dobrze działa. Ja nie słyszałam nigdy o takich własnej roboty, nie wiem czy działają... może warto spróbować... Słonko - super nareszcie się pokazało. Ale z drugiej strony taka pogoda jest zabójstwem dla astmatyków Farta i Miraża...dobrze chociaż, że w stajni chłodno. -
A ja jestem zdania, że trzeba usuwać przyczyny - sterylizować, kastrować - a nie zabijać niewinne istoty czy to usuwając ciążę, czy usypiając nowo narodzone maluchy. Nagromadzone przez wiele lat błędy człowieka nie mogą się odbijać na niczemu winnych zwierzętach. Ale to nie miejsce na taką dyskusję. Skupmy swoje siły na niesieniu pomocy.
-
Szczeniaki nie zostaną oddzielone od matki. Po co tracić jedyną (tak naprawdę) szansę na ich przeżycie. Szczenięta często nie przeżywają gdy się je oddzieli od matki w tak młodym wieku. Nie mówiąc już o obniżonej odporności przez całe życie i często braku odpowiedniej socjalizacji. W tym właśnie jest chyba największy problem - trzeba zabrać całą szóstkę. ...chociaż wg mnie to raczej wieeeeelkie udogodnienie, że jest dostęp do matki - jej ciepłego mleczka 24 godziny na dobę bez konieczności podgrzewania i nie trzeba samemu zajmować się "wypuszczaniem" kupek i siczków. Matka to zrobi i po nich posprząta (na razie). Opieka człowieka w takim przypadku nie jest już taka pracochłonna, wyczerpująca i CZASOCHŁONNA. ;)
-
Topiczek też go dostawał, tylko nie wiem, czy jak daję interferon to mam go nadal dawać. Wczoraj dałam im dzień wolnego, nie były u wet ( nie było takiej potrzeby :D ), więc dopiero dziś zapytam i zobaczymy co z tego co miał ma nadal dostawać. A dostaje jeszcze Lacrimal do nawilżania (bez niego oczęta robią sie przeraźliwie suche, więc pomimo wszystko musi go dostawać) i dostawał Detromycyne (w zasadzie to nie do oczu jest ale do skóry. My stosowaliśmy do oczu), też dziś się zapytam czy ma ją nadal dostawać. Wydaje mi się, że oczka są chore właśnie przez kk. Jakby nie było to jego wirus je atakuje. I chyba nie ma znaczenia jak długo się stan utrzymuje, tylko co go wywołało. Stąd wierzę głęboko w tą surowice. To taki jasny punkcik dla mnie :). Na pewno jak uda się ją zdobyć to w pierwszej kolejności będziemy ją stosować. Teoretycznie może być też drugi powód - długie przebywanie w brudnej wodzie i wdało się zakażenie. Takie ledwo jeszcze wtedy otwarte oczka są na pewno słabiutkie i mało odporne na taki syf, z którego go wyłowili. I wszystko w tej jego chorobie można podzielić albo tu albo tu. Bo u niego wszystko było naj - najmocniejszy katar, najsilniejsze zapalenie płuc, oczy w najgorszym stanie, największy brzuch, a cały kociak najchudszy...a i jeszcze największa przytulanka :D.
-
Bardzo potrzebne jest siano i słoma (oraz masa innych rzeczy) dla koni do Fundacji Zwietrzę nie Jest Rzeczą. W fundacji jest fatalna sytuacja - skarpa zjeżdża na kojce dla psów, a łąki zalało i konie nie mają się gdzie paść. Siano idzie w zastraszających ilościach!! A tu link do po części powodziowego wątku: http://www.dogomania.pl/threads/140817-DRAMAT!-Pow%C3%B3d%C5%BA-u-Biafry!!Skarpa-zje%C5%BCdza-na-psie-kojce-i-dom!-potrzebne-wplaty! edit: ojć spóźniłam się, nie widziałam, że już tam napisałaś :)
-
[quote name='Asior']oo "nasze" ktozowskie kociaki :) Przyniósł je pan policjant ( na służbie) i potem jeszcze 2 godz siedział i pod mundurem je termoforował :) [/QUOTE] A tak :) uroczyście przedstawiam maluchy. No już nie takie maluchy...niedługo wstawię nowe zdjęcia. Muszę je pochwalić, bo w dniu, kiedy do mnie trafiły były prawdziwymi gwiazdami filmowymi - występowały w prawie każdych wiadomościach. Był nawet wywiad z panem trzymającym malucha na rękach. Panu policjantowi BARDZO DZIĘKUJEMY! Przy okazji. Żeby uratować oczka jednego malucha prawdopodobnie potrzebna będzie surowica z krwi kota, który kiedyś chorował na kk. Zaczynam więc Wielkie Poszukiwania. Jak jesteście w stanie pomóc, to bardzo proszę. Będę jeszcze pisać na miau. Tam raczej na pewno się znajdzie jakiegoś "nadającego" się kota;). Żeby tylko właściciel zgodził się na pobranie paru kropel krwi...
-
Dostałam 6 ml już rozrobionego interferonu ludzkiego za darmo. Mam nadzieję, że zadziała. ALE dowiedziałam się, że LEPSZA od interferonu jest surowica pozyskana z osocza kotów, które przeszły kk lub niedawno szczepione były na kk. Takim osoczem też zakrapia się oczka. Podobno działa rewelacyjnie. Od jutra zaczynam więc poszukiwania :)
-
A ja będę miała prośbę. Mam na odchowaniu podtopione kocięta. Są bardzo chore, więc codziennie noszę je do weterynarza. Do tej pory były za małe, żeby nosić je w kontenerku - mogło by je owiać, ale teraz, chociaż nadal potrzebują ciągłej opieki weterynaryjnej robią się coraz ruchliwsze i przetransportowanie ich w pudełku staje się prawdziwym wyzwaniem. Dlatego pilnie potrzebuję kontenerka. Koszt leczenia maluszków jest wysoki, więc nie mogę sobie pozwolić na dodatkowe wydatki związane z jego kupnem. Może wiecie gdzie/ od kogo można by taki transporter pożyczyć? Szczegóły historii maluchów możecie poznać tu: http://www.dogomania.pl/threads/186313-Topi%C4%85ce-si%C4%99-male%C5%84stwa-uratowane-w-ostatniej-chwili Bardzo proszę PORADŹCIE COŚ!
-
Kociaczkom poprawiły się nareszcie kupki :). Oddech też jakby (!) trochę lżejszy. Dzisiaj nie dostały antybiotyku - puki jest dobrze, to niech odpoczywają. Dostają tylko ludzkie środki podnoszące odporność i pastę na kupki i oczywiście kropelki i maści na Topiczkowe oczy. A propos oczek - na prawym BYĆ MOŻE zaczyna się złuszczać ta "zepsuta" warstwa rogówki, bo zrobiła się biała i jakby troszkę odstaje. Miejmy nadzieję, że rzeczywiście się złuszczy i pod spodem będzie zdrowe oczko. Lewe gorzej, bo zaczynają mu wrastać naczynia krwionośne :shake:. Dziś lub jutro jadę do schroniska - może uda mi się załatwic interferon. Jak nie, to nie wiem jak będzie, bo rzeczywiście straaaasznie on drogi :roll:. Dziś albo jutro postaram się też wstawić nowe (komórkowe) zdjęcia. A w zasadzie linki do zdjęć, bo samych zdjęć wklejać nie umiem :oops:.
-
Właśnie śpią w psim koszu po zaciętej bitwie :lol:. Dziś nie rzęziło im tak strasznie w klatce - może zaczyna coś działać ten antybiotyk wreszcie (tfu tfu). Powiedziałam wetce o interferonie, ale dziś jak zbadała oczka, to wyglądają trochę lepiej, więc skoro na razie się poprawia, to jeszcze nie będziemy go dawać. Ale teraz widzę, że jednak jest coś nie tak, bo jak mu przed chwilą maść dawałam (w czasie snu, bo jest bardzo gęsta i jak się rusza to nie ma szans jej nałożyć) to się okazało, że się lewe oczko zrosło z powrotem :sad: . Otwarte było już przecież długo... i nic ponownego sklejenia nie zapowiadało... Zobaczymy jak się obudzi, może uda mu się otworzyć... jak nie to dopiero będę myśleć co dalej. A słoneczko rzeczywiście świeci na całego ;) i gorąco jest strasznie. Maluchy mi się do balkonu dobijały ;)