-
Posts
1284 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Stevie Rae
-
Blind- niewidomy, chudziutki, porzucony ...
Stevie Rae replied to dexterka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dodam znajomych. Jeżeli mogłabym coś zasugerować, to moim zdaniem na DT nie ma co liczyć - bezpłatny. Ludzie chętni do pomocy przy chorych i starszych psiakach wysiadają, i chętnych nie ma. Wiem, bo sama miałam podobny problem. Obawiam się, że pozostaje tylko sprawa miejsca w hoteliku. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Stevie Rae replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Jestem jak najbardziej za sprzątaniem po psach. Mieszkam na dosyć dużym osiedlu, obok siebie mam las. Z psem zazwyczaj idę do lasu, i tam, przyznaję szczerze, że po psie nie sprzątam. Proszę nie krzyczeć, jesteśmy jedynymi odwiedzającymi to miejsce ludźmi. Ale wracając do osiedla - jest naprawdę duże. Składa się na nie kilkadziesiąt domów, droga, i mała alejka. I nie ma żadnego kosza. Żadnego. Kiedy mój pies załatwi się na drugim końcu osiedla, bo tam zazwyczaj w krzaczkach sobie upatrzył miejsce, to nie wyobrażam sobie latać dwa - trzy kilometry z kupą w woreczku. Dla wyrównania - NIE załatwia się, bo chodzi do lasu. Taki jest mój punkt widzenia i właścicieli psów. Dzwoniliśmy na straż miejską i sugerowaliśmy budowę jakichkolwiek koszy na śmieci, no i teoretycznie w styczniu (!) miały powstać kosze z woreczkami. Wtedy nie miałabym nic przeciwko, ale koszy brak, podobnie jak sprzątających ludzi. -
Blind- niewidomy, chudziutki, porzucony ...
Stevie Rae replied to dexterka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję za zaproszenie ;) Śliczny jest Blinduś, taki wyżłowato - dalmatynkowaty. Proponuję zrobić mu wydarzenie na facebooku, dużo osób zagląda :) -
U nas kropelki nie działały, po Kiltix'ie było super, i w tym roku też się na niego zdecyduję. Chociaż przez lato były ulewy straszne, nie zmieniło to działania obróżki :)
-
O nieeee, ratunku - ten wątek ma na mnie zły wpływ -.- Chyba znowu będzie kolejny wydatek ... :)
-
Z przyjemnością czytam nowe wiadomości :) Powolutku, powolusieńku, i chłopak się rozkręci, już teraz idzie mu to w fenomenalnym tempie. Byłoby cudownie, gdyby zaczął akceptować inne psiaki, jeśli powoli zaczyna się interesować Olinką, to naprawdę dobrze. A co do ogonka, to myślę, że powoli już parówka nie będzie taka ciekawa jak człowiek :) Trzymaj się mały. Szykuję się do edycji pierwszego postu, proszę czekać :) Edit: Gotowe.
-
Właśnie, swoją drogą ktoś z Was planuje wystawiać jakieś obróżki na wystawie w Katowicach? Bo wiem, że ogłaszają się tutaj dziewczyny sprzedające obróżki :)
-
Zaglądam, zaglądam, nie zawsze tylko odpisuję - w piątek miałam czas, ale dogomanię mi coś trzasnęło i nie umiałam wejść. Bardzo miło czyta się o następnych postępach chłopaka, super, że tak sobie radzi i walczy :) No no, jak tak dalej pójdzie to będziemy musieli zastanawiać się nad ogłoszonkami :D Oczywiście, nie osiągnąłby tego bez świetnej pracy Murki, Murko dziękuję :) W czwartek weszłam na konto i pospisywałam wpłaty, rozliczenie jest w pierwszym poście, dotarły pieniążki z bazarku i część deklaracji, dziękuję :)
-
Niesamowite jest tak czytać i patrzeć, jak olbrzymie postępy robi psiaczek :) [QUOTE]Taki czasem trochę nieśmiały w tym jest, jakby nie mógł uwierzyć, że ktoś mu daje takie dobroci albo głaszcze.[/QUOTE] Bardzo mi się przykro zrobiło, czytając to zdanie ... Mimo to nadal trzymam za malucha kciuki, jestem pewna, że trafił w świetne miejsce :) Murko bardzo się cieszę :) I nie mogę się doczekać aby zobaczyć jak tam wygląda teraz Doy! :)
-
Hm, jestem z Mikołowa i wydaje mi się, że mogłabym z moim Kapsel wpaść w jakiś weekand na spacerek do sąsiednich Tych :)
-
Ryjek - czarnuszek MA DOM. Bądź szczęśliwy piesku :)
Stevie Rae replied to zerduszko's topic in Już w nowym domu
Powiem Wam coś, pewnie mało to pomoże, ale zawsze. Wraz z moją rodziną dwa lata temu również adoptowaliśmy psa - Kapsla. Oczywiście wcześniej byliśmy przygotowani, gotowi, hodowcy, książki, internet, dogomania. Przyjazd psiaka był zaplanowany, opisany i rozważny. Po przyjeździe obadał domek, i się skończyło.Pierwsza noc okazała się masakrą - płacz, sikanie, wycie, szczekanie, włażenie do łóżek (!). Ogólnie rzecz biorąc, mama skończyła o czwartej rano na kocyku w salonie, razem z psem. Ranek był równie masakryczny, pierwszy spacer - porażka. Wtedy zamknęłyśmy go w garderobie z legowiskiem i miseczką, i pojechałyśmy do sklepu. Po powrocie kurtki, buty i inne skończyły ... wolę nawet nie wiedzieć gdzie. Po wielu nieudolnych próbach zostawiania go w domu podczas naszej obecności kończyło się to prawie - rozbiciem szklanych drzwi. To był nasz moment depresji i najgorszych myśli. A potem minął tydzień, dwa, dwa lata - i Kapsel jest z nami, opanowany i kochany - za nic go nie oddamy. Możliwe, że Państwo mają taki krytyczny moment, i może będzie nieco lepiej. tak sądzę ;) Co oczywiście nie tłumaczy ich sytuacji z brakiem kontaktu, oraz "zabieraj"/"nie zabieraj". Trzymajcie się :) -
Bardzo cieszą mnie dobre wiadomości o Doy'u, niesamowite, że tak szybko doszedł do siebie i zaufał ludziom :) Będąc u niego w boksie również widziałam sygnały uspakajające, mruży oczka, ucholce do tyłu, no i omijanie łukiem. Nigdy nie spodziewałabym się u niego akceptacji głaskania, a że sprawia mu to przyjemność - niesamowite. Coś mi się wydaje, że powoli, powolutku zaufa ludziom w stu procentach, a potem tylko czekać na domek :) Bardzo dziękuję Murko za opiekę :) Aha, azalia niestety nie jest w stanie wpłacić 100 zł, ze względu na operację własnego psiaka, na którą poszło masę kasy. Wpłaciła 50 zł, zapisuję. I teraz biorę za rozsyłanie kont do deklaracji stałych, proszę o cierpliwość. Biszat, o Tobie pamiętam, że wpłacasz pod koniec :)
-
Z niecierpliwością czekam na zdjęcia - gratuluję nowego lokatora! :)
-
[QUOTE]Ale prawnie za psa ja odpowiadam, bo ty jeszcze nie pełnoletnia :D[/QUOTE] Dzięki za wsparcie :D :D :D Wysyłam 60 zł od arim za transport. Zrobiłam też rozliczenie jakie wpłaty jednorazowe do mnie doszły. W skrócie rzecz biorąc mam na koncie wszystkie wpłaty oprócz: - azalii, tj. 100 zł - oraz arim, ale dopiero dzisiaj posłałam numer konta :)
-
Na początek postu cisnęło mi się pewno słowo. Ale może zamiast niego napiszę: Choleeeera, taaaaak się cieeeeszę! Napiszę już do Pani Justyny podziękowanie, niesamowicie! :multi::multi::multi::multi::loveu::loveu::loveu::crazyeye::crazyeye: To były moje ulubione emotki :cool3: Pianka, prześlij mi na PW czy Murka coś ważnego mówiła, muszę się z nią skontaktować, chyba dam jej mój numer telefonu w razie czego, bo chyba płatność będzie liczona od dzisiejszego dnia, a nie od pierwszego marca. To cóż - pozostaje nam zbierać jeszcze te 25 zł, no i czekamy na relację :eviltong: [QUOTE]:crazyeye: aha oki, to jeszcze mało znam twoją rodzinke[/QUOTE] Mnie, moja droga, bo czego tatuś nie zrobi dla swojej córeczki :cool3:
-
[B]Pianka [/B]- tak też podejrzewałam, tylko naiwnie sądziłam, że coś się znajdzie. Aha. Kurcze. Zapomniałam o tej deklaracji od arim, i policzyłam ją z całością - w takim razie wcześniej brakowało nam 35 zł, a teraz 25 zł. [B]Arim[/B] - dobrze, w takim razie zaraz podam Ci numer konta, i po prostu wpiszę to jako wpłatę na transport. Zakładam, że liczymy przewóz jako 350 zł. Taką cenę proponuje nam m.in. Doda_, google maps też oblicza to jaką taką kwotę. Mój tata również zaproponował przewóz Doy'a za 350 zł, zabrałabym się z nim jeśli żadna tańsza opcja się nie znajdzie, i od siebie mogę zapłacić 25 zł. Plus 60 zł od arim = 85 zł. 350 - 85 = 265 zł Na dzień dzisiejszy przychodzi mi na myśl tylko bazarek. Najbardziej nie potrafię zrozumieć osób z fb, 165 osób zadeklarowało wzięcie udział w wydarzeniu, napisałam prośbę o transport, a NIKT dosłownie NIKT nie odpowiedział. To ja zrobię cegiełkowy bazarek. Tylko rozliczę swój poprzedni dla Teriego. Tylko to mi przychodzi na myśl.
-
Witaj na wątku, [B]storozak [/B] :) Dziękuję Ci pięknie [B]Mazowszanko[/B], brakuje nam teraz już tylko 15 zł :) Dziewczyny, problem jest taki, iż przez tą trasę nikt nie przejeżdża 'po drodze'. Dodałam informację na wątku transportowym i facebook'u, ale w grę wchodzi tu tylko przewiezienie Doy'a po kosztach benzyny, tj. zazwyczaj dostaję info o 350 zł. To masa pieniążków, a tego nie przewidziałam. Nie mam pojęcia co robić! Z deklaracji jednorazowych mamy 330 zł, ale podejrzewam, że na miejscu trzeba będzie z nim pójść po weta i pójdzie to z tych pieniążków. Chyba pozostaje nam tylko zbierać znowu kolejne pieniążki. Myślałam o bazarku cegiełkowym na ten cel. Jejku, z tym transportem to masakra, wyjdzie nam cały miesiąc hotelowania :(