Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. cóż mogę powiedzieć... wow... mnie na leczenie rzędu 1500 zł nie stać.. Fiona miała szczęście, że na Was trafiła... Imaverol zalecony.. tylko muszę dokupić, w domu miałam resztkę na jedno fukanie...we środę dokupię i czwartek pofukam... Encorton został odstawiony ledwie tydzień temu... chyba on był winowajcą rozhulania się nużycy na powrót...a stosowany był na schorzenia kostno-stawowe, Freycia zaczęła chodzić... biegać... ale drogo za to zapłaciła :( mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej... że nie mamy chorób o jakich piszesz... myślałam o jakiejś łagodniejszej karmie, narazie stosowaliśmy taką ze składem "na stawy"... teraz wieczór jeszcze lepiej :) młoda nawet "gości" oszczekała... zjadła... żywsza jest... no, ale nie mówię więcej, żeby nie zapeszać. Fioneczek, niesamowita kobita jesteś......... wiesz...? ja jeszcze walczę, ale jak napotkam kolejną ścianę, to się już o nią rozbiję.. po prostu..
  2. dzięki Fioneczko... podczytuję wątek od wczesnego po południa, ale szłam od początku więc jeszcze do 110 nie dotarłam... strasznie mi przykro........... cudowna towarzyszka była z Twojej suni... na wątku na małopolskim jeszcze dodałam opis - pysk już wygląda dużo lepiej (powaga)... w ogóle "atak" nastąpił w tej kolejności: 1. łapy 2. pysk 3. grzbiet (kolejność "nużycowa" bym powiedziała - zeskrobina była robiona z 4 punktów, potwierdzona nużyca, innych pasożytów nie było) ..na pysku zaczęły tworzyć się "bulwy" wypełnione ropą, a po rozpoczeciu kuracji antybiotykiem - tylko "krwią", bolesne dla suni przy ucisku (przemywaniu)... bulw tych było dużo - ogromna między oczami, po 2 przy obu uszach, 1 w okolicach karku, 2 z obu boków pyska.... te się podgoiły, ale pojawiają się gdzie indziej... sunia jest po 1 kąpieli w Peroxywecie i po 2 kąpielach boraksowych... ZANIM ją wykąpałam to na całym tułowiu pojawiły się ropne krostki - przy lekkim dotykaniu suni wylatywała ropa z krwią... po tych kąpielach (i antybiotyku?) to się przysuszyło, ale zostały te "punktowe" spore rany, które też są pękate i "śluzowe" (ropa?). wetka zobaczy Freykę we środę po południu... ogólnie jest jakaś-tam poprawa, ale stan chorobowy nie został zatrzymany... myślę też o posiewie mykologicznym (wcześniej młoda miała Gronkowca we krwi, ale tego udało się wybić, posiew z początku lipca był czysty... ale kto wie co jest teraz we krwi [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_frown.gif[/IMG]( ) ....aaa... ten "szok" tzn zmiana ze "ślicznego pieska" do tej bidy nastąpiła w ciągu kilku dni! 26.08 byłam u weta z "zaczerwienionymi spuchnietymi łapami z parchami" a w niedziele (1.08) zasuwałam o 20 na dyżur lekarza.. i akurat była ta lekarka która robiła zeskrobinę 26 i była w szoku gdy zobaczyła mordkę Freyki... a pytań mam sto tysięcy i żadnego... chciałabym żeby sunia wyzdrowiała, ale już żywcem nie wiem co z nią robić............. "mogłam oszczędzić jej cierpienia" to pytanie zadaję sobie ostatnio kilka razy dziennie :(
  3. pysk już wygląda dużo lepiej (powaga)... w ogóle "atak" nastąpił w tej kolejności: 1. łapy 2. pysk 3. grzbiet (kolejność "nużycowa" bym powiedziała - zeskrobina była robiona z 4 punktów, potwierdzona nużyca, innych pasożytów nie było) ..na pysku zaczęły tworzyć się "bulwy" wypełnione ropą, a po rozpoczeciu kuracji antybiotykiem - tylko "krwią", bolesne dla suni przy ucisku (przemywaniu)... bulw tych było dużo - ogromna między oczami, po 2 przy obu uszach, 1 w okolicach karku, 2 z obu boków pyska.... te się podgoiły, ale pojawiają się gdzie indziej... sunia jest po 1 kąpieli w Peroxywecie i po 2 kąpielach boraksowych... ZANIM ją wykąpałam to na całym tułowiu pojawiły się ropne krostki - przy lekkim dotykaniu suni wylatywała ropa z krwią... po tych kąpielach (i antybiotyku?) to się przysuszyło, ale zostały te "punktowe" spore rany, które też są pękate i "śluzowe" (ropa?). wetka zobaczy Freykę we wtorek po południu... ogólnie jest jakaś-tam poprawa, ale stan chorobowy nie został zatrzymany... myślę też o posiewie mykologicznym (wcześniej młoda miała Gronkowca we krwi, ale tego udało się wybić, posiew z początku lipca był czysty... ale kto wie co jest teraz we krwi :(( )
  4. ...nina, zaglądnij do Freyci.. są zdjęcia... :(
  5. na wątku Freyki aktualne zdjęcia :( raczej nie do pochwalenia...
  6. sierść jest trochę wysztywniona bo boraks na niej krystalizuje, a młoda jest chwilę po kąpieli dopiero.. co nie zmienia faktu, że już doprowadziła się do "takiego" stanu - mam na myśli zdrapane, zakrwawione rany...
  7. fotosy: cała sunia: [IMG]http://i34.tinypic.com/70ulps.jpg[/IMG] mordka: [IMG]http://i33.tinypic.com/4t9iz5.jpg[/IMG] spód pyska: [IMG]http://i36.tinypic.com/hx65ue.jpg[/IMG] łapcie: [IMG]http://i33.tinypic.com/2wfnx8m.jpg[/IMG] łapa zoom [IMG]http://i33.tinypic.com/2d2byb4.jpg[/IMG] grzbiet [IMG]http://i37.tinypic.com/35lgl1c.jpg[/IMG] grzbiet kolejna rana [IMG]http://i38.tinypic.com/2rhprbl.jpg[/IMG] ...miłość do oprawcy: [IMG]http://i38.tinypic.com/a1r66o.jpg[/IMG]
  8. ok, daję zdjęcia... a nuż ktoś po fotkach coś doradzi... cała sunieczka: [IMG]http://i34.tinypic.com/70ulps.jpg[/IMG] mordka: [IMG]http://i33.tinypic.com/4t9iz5.jpg[/IMG] spód pyska: [IMG]http://i36.tinypic.com/hx65ue.jpg[/IMG] łapcie: [IMG]http://i33.tinypic.com/2wfnx8m.jpg[/IMG] łapa zoom [IMG]http://i33.tinypic.com/2d2byb4.jpg[/IMG] grzbiet [IMG]http://i37.tinypic.com/35lgl1c.jpg[/IMG] grzbiet kolejna rana [IMG]http://i38.tinypic.com/2rhprbl.jpg[/IMG] miłość do oprawcy [IMG]http://i38.tinypic.com/a1r66o.jpg[/IMG] ...masakra.. sama nie mogę patrzeć na te zdjęcia...
  9. sorki, faktycznie nie pomyślałam gdzie wątek umiejscowić, zależało mi na wecie z małopolskiego specjalizującego się na skórze... każda pomoc/rada mile widziana, bo naprawdę czuję się jak kat, gdy rodzina mówi mi "uśpij że ją wreszcie, nie widzisz, że cierpi" a ja ją wożę do weta, stresuje i dźgam igłami nieustannie.. a ludzie w poczekalni patrzą na nas jakbyśmy przybyły z kosmosu conajmniej. ...parę godzin po kąpieli i spryskaniu na grzybicę młoda trochę ożyła, niestety wszystkie siły zmobilizowała żeby rozpaprać rany :( ale i tak miło było ją widzieć chodzącą i merdającą ogonem gdy ją ochrzaniałam... a może podacie mi namiar wątek amstafki Fionki? w wolnej chwili już bym podczytywała...
  10. Cioteczki Ratujcie... moja osobista, prywatna, najukochańsza sunia ma już na skórze wszystko co się da... powikłana nużyca tzn nadkażana bakteryjnie mająca charakter ropowicy a dzisiaj chyba jeszcze odkryłam grzybicę... piszę chyba, bo młoda miała styczność ze szczeniakami z grzybicą, do tego była leczona sterydami 2 miesiące co predysponuje do wystąpienia grzybicy. sunia w stanie opłakanym zewnętrznie - łysieje, ale najgorsze to, że cały czas krwawi... i ciągle pojawiają się nowe rany na całym ciele... a pysk to jedna wielka rana... (sunia regularnie przemywana i odkażana plus zasypywana Dermatolem ale i tak ciągle się wszystko otwiera i sączy)... sunia w ciągłej kontroli weterynaryjnej od 4 miesięcy, od 3 mies. leczona w KRAK-VECIE u dr Orła, ostatnio doktor na urlopie (zobaczył ją gdy był "rzut" nużycy przed urlopem), teraz leczenie prowadzi dr Adamska... ale może coś trzeba pomóc? zmienić? zapraszam na wątek Freyki, tam szczegółowo opisuje co i jak jest robione... w telegraficznym skrócie... dostaje Synulox (antybiotyk z gr.penicylin) jesteśmy po 2 dawkach Iwermektyny (III-16.08) sunia dodatkowo kąpana w boraksie z wodą utlenioną (dogo-weterynaria-dermatologia-niekonwencjonalne wyleczenie nużycy) jesteśmy po 3 dawkach Zylexisu (ostatnia wczoraj), dowpaszczowo dostaje Immunodol była obróżka z amitrazą ale narazie ściągnieta z obawy o narządy wew. (że za dużo wszystkiego na raz) obecnie podawana też Hydroksyzyna żeby młoda nie rozdrapywała ran... w razie gorączki (tj codziennie lub co 2 dzień Pyralgina 1/2 czopka) dzisiaj spryskana Imaverolem sterydy odstawione tydzień temu, stosowane były z uwagi na problemy kostno-stawowe (nie chodziła, dzięki nim biega...) a czemu schizuję i piszę o TM? Bo sunia się wybitnie męczy od 2 tyg, krwawi, odkąd ją mam to bez przerwy jest chora i już nie mogę patrzeć na jej cierpienie... nie wiem co zrobić, a coraz częściej pojawia się myśl, żeby jej wreszcie ulżyć. Rokowania pani wet są raczej kiepskie... a jest coraz gorzej... w zeszłym tygodniu była u weta 4x... Szukam Dermatologa, który popatrzy na nią i powie mi co zmienić, jak leczyć... albo żeby nie leczyć, jeżeli tak już musi być :placz: proszę o pomoc...
  11. ...zawsze może być gorzej. k... m.. jest jeszcze GRZYBICA. Dzisiaj wykąpałam Freykę w boraksie, zrobiłam odstęp 4 dni, bo niepokoił mnie tułów - pisałam, że pojawiły się ranki... gdy wzięłam Freykę do łazienki okazało się, że niemiłosiernie śmierdzi (w małym pomieszczeniu było czuć)... i inaczej niż przedtem ;) bo przy nużycy też śmierdziała... a gdy wzięłam się za mycie, okazało się że ranki na tułowiu mają regularne kształty - owale, kółka.. jest ich z 5 w różnych miejsach... i wszystkie krwawią.. i przy myciu były takie "śluzowate" - piszę to dlatego, że może się mylę... i ktoś będzie miał jakiś pomysł... spryskałam Imaverolem... w środę wizyta u weta. i pytam konkretnie i bez ściem o rokowania... bo walczę o nią, ale nie wiem czy ją tym nie krzywdzę. Poza tym wkrótce nie dam rady o nią walczyć, jeżeli się nie poprawi (sytuacja domowo-rodzinna plus finanse). Zastanawiam się też nad jakimś wetem-dermatologiem żeby ustawił jakieś leczenie... nużyca+bakterie+grzybica... to nielada wyzwanie.. przydałby się chyba jeszcze jakiś doustny p/grzybiczny ale nie wiem czy młoda jeszcze to udźwignie.
  12. nina tu nie tylko o nużycę chodzi ale powikłania... ropowica jest na całym ciele, wystarczy dotknąć jakiegoś punktu na ciele i albo tryska ropa albo krew! teraz już częściej krew.. pysk Freyki to jedna wielka rana, naprawdę nie wiadomo jak się do niej zabrać, przemywać trzeba, zdzieram spękane strupy... a ona patrzy na mnie tymi zbolałymi ślepiami (spojrzenie ma bardzo chorowite) i oblizuje po rękach.. próbuje jej pomagać jak tylko mogę, ale nie mogę właśnie!!!!! a ja naprawdę dużo jej cierpień widziałam od początku, praktycznie samo cierpienie! 2 miesiące była na sterydach to było "jako-tako", ale całkiem zdrowa to jeszcze od urodzenia nie była :( bidulka cały czas cierpi... nina sama już się zastanawiałam nad tym Szpeyerem, może do tego czasu poprawi się na tyle, że odpuszczę, ale jeżeli będzie nadal dramat... to czemu nie? wiesz boraks działa z tego wszystkiego najmocniej, bo on złuszcza skórę - naskórek i całą sierść... działa bardziej do środka wg mnie nie ma opcji żeby to nie podziałało na nużycę... dorosłe +jaja... martwią mnie tylko te powikłania....... nawet na grzybicę mam młodą sfukać, ale już nie wiem kiedy się "wmontować" z pryskaniem na grzyba! ciągle zastrzyk, tabletka, znowu zastrzyk, czopek, przemywanie pyska albo kąpiel całej suni... młoda jest naprawdę umęczona... nina słuchaj, ja młodej łatwo nie odpuszczę, ale jeżeli nie będzie poprawy, a wręcz będzie jej coraz gorzej i usłyszę od wetki, że lepiej byłoby jej za TM, pojadę do Szpeyera i on powie TM, może jeszcze do Orła pojadę (teraz jest na urlopie i młoda chodzi do dr Adamskiej) i jak on też powie to samo, to w końcu ustąpię... bo samą miłością jej nie wyleczę :(a sunia cierpi, wszyscy dookoła mi mówią że cierpi, a ja już nie wiem co mam zrobić. ...Freyka też nie wie co ma robić - czy myrdać ogonem czy wstać i zwiewać, bo znowu Pani "idzie jej coś zrobić niedobrego".
  13. cóż, nie wiem co zrobić z Sarą... rozumiem obie "strony" i obie mają słuszność.. kłopot w tym, co z nią zrobić... znajdzie się jakiś dt, który ją weźmie? czy uzbieramy na hotelik.. z tym że u mnie sytuacja dramatyczna, bo nie pracuję na etat, a Freyka bardzo bardzo bardzo chora :( więc mówię otwarcie - nie pomogę. A koszty hoteliku są ogromne... :( szukanie ds trwa.. potrzebne są świetne fotosy i stos ogłoszeń... trudna sprawa.. ale nie niemożliwa dla dogomaniaków... więc proszę po prostu o więcej głosów tudzież deklaracje - zróbmy rozeznanie "co kto może" i w ten sposób podejmijmy decyzję... w ostateczności, jeżeli odzewu nie będzie, Sara trafi do "dziadka"... ?
  14. znów dramatycznie... trochę się pyszczek podgoił, wczoraj wieczór nawet nie kapała krew... ale co dzisiaj rano zobaczyłam to była totalna masakra :( 4 nowe rozdłubane rany... cały kołnierz w plamach krwi, miska z jedzeniem popaćkana krwią... sunia jest przygaszona, dostała pyralginę i hydroksyzynę jednak, bo boję się że jak odstawię "uspokajacza" to będzie jeszcze gorzej... pyszczek przemywam codziennie, nawet 2x, odkażam i zasypuje zasypką.. łapy trochę lepiej, ale tułów cały w ropnych krostkach, sierść wypada garściami... temperatura różnie, raz jest raz nie... dzisiaj młoda dostaje ostatnią dawkę Zylexisu... wydaje mi się, że po nim jest lepsza... no ale to już ostatni raz :( po umyciu pyszczka młoda wygląda conajmniej nieciekawie.. kudły zostały jej tylko po bokach, mordka łysa i w ranach.. zdjęć nie robię, bo nie chce uwieczniać tego na fotkach, bo sama patrzę na nią z ciężkim sercem, a najchętniej bym nie patrzyła. SUNIA CIERPI. I nie wiem ile zniesie, a ja nie wiem ile jeszcze pozwolę jej to znosić. Czuję się jakbym nie miała serca. Nie wiem czy te różne zabiegi przynoszą jej ulgę, bo poprawy brak tudzież jest znikoma :( we wtorek kąpiemy w boraksie, całe ciało się odkazi no i nużeńce dostaną swój "smakołyk" i będą zdychać... trzymam kciuki i mam nadzieję, że ten tydzień okaże się przełomowy.. i kolejne kąpiele.. ALE jeżeli do końca miesiąca (chyba że zacznie być jeszcze gorzej) nie uda mi się spowodować "zdrowienia", przynajmniej szczątkowego "zdrowienia", to nie wiem czy nie lepiej byłoby Freyci za TM. Poważnie :( pewnie jesteście w szoku, że to pisze, ale wydaje mi się, że jest jej gorzej niż gdy piszczała z bólu i nie chodziła... pomyślcie, jak źle musi jej być, że nabija sobie pysk na kamień, albo patyk? i robi otwarte rany...? i nie raz, tylko tak robi od 10 dni! kiepsko jest, oj bardzo kiepsko... :( :( :( finansowo popłynęłam, a tu jeszcze nie wiadomo co nas czeka :( a najgorsze jest to, że pod koniec sierpnia mąż wyjeżdża i fizycznie nie dam rady jeździć nią 4x w tyg do weta :(( ..no ale może się poprawi... oby... bo już nie mam siły męczyć Freyki. Rokowania weta są niejasne. A raczej gorsze niż lepsze... ale myślę o Atosie i jego Panu i to w sume jedyne światełko w tunelu...
  15. strona bazarku nie wchodzi..
  16. ja bym mu ją oddała... ona zna takie życie i jest na swój sposób szczęśliwa... nie mamy dla niej lepszej "oferty"... a ona kocha tamtego gościa po swojemu, gość jej nie bije, "jakoś" się nią opiekuje... ludzie ją dokarmiają... może faktycznie zafundujmy jej worek karmy jako wyprawkę i niech wraca "do domu"... ..a facet samotny jest, pewnie zaraz by sobie przysposobił nową sunię i znów by ją rozmnażał w kosmos..
  17. obroża z Amitrazą jednak zdjęta.. doszła obawa, że zrąbiemy Freyci wątrobę od nadmiary chemii, więc narazie obróżkę odpuszczamy... dzisiaj kolejny zastrzyk z Zylexisu.. i dalej antybiotyk, młoda też dzisiaj dostała Iwermektynę. Kolejna wizyta u weta pewnie we czwartek.. we wtorek II kąpiel w boraksie.. wetka stwierdziła, że pyszczek Freyki lepiej, łapy gorzej.... według mnie odwrotnie (doszły dzisiaj 2 kolejne napęczniałe krwią rany, ropy już nie ma, myję pysk i odkażam 2x dziennie)... więc skoro wetka mówi tak, ja tak - wniosek - i to i to do doopy, albo i to i to lepiej... raczej skłaniam się przed opcją nr 1... stąd mój dzisiejszy dół. Hydroksyzyna chyba przestaje działać, niestety może się na nią rozwijać tolerancja :( a dawek w kosmos młodej zwiększać nie będę, bo nie chodzi o to, żeby skórę wyleczyć a zrąbać w środku wszystko co możliwe.. także jutro rano dam jej jeszcze tabletkę i chyba potem odstawiamy. Bo Freyka i tak znalazła sposób na "drapanie" pyska. Znajduje sobie kamień z podjazdu, ustawia go łapą na sztorc i drapie się do krwi gdzie po popadnie :( także kołnierz chroni tylko przed łapami, sposobu na kamienie już nie mam :((( ..uwiązanie jej daleko od kamieni nie wchodzi w grę, za bardzo się sunia stresuje "na łańcuchu" i boję się o jej kondycję psychiczną tj stres = nużyca. także nie wiem czy idziemy do przodu, czy stoimy w miejscu czy się cofamy... ja powoli przestaje mieć siły.. znów :(
  18. wreszcie jakieś dobre wieści.. super.. miałam masakryczny ten piątek i nic tylko mi się chce powiesić (zaraz napiszę u Freyki).. ale przynajmniej dobry akcent na koniec dnia... fajowo Wojtusiu jakby się udało z tym ds... no i bardzo mi się podobał tekst "zerkała z góry łóżka":eviltong: :evil_lol: super nina, że udało Ci się znaleźć wsparcie... dawałam dzisiaj namiar na Ciebie na Pchełkę, dzwonił ktoś? a Zuzia jest cudna, myślę, że domek dla niej też będzie szybciutko...
  19. ja zaglądam, ale nie dam rady... zaraz jadę z Freyką 4-raz do weta w tym tygodniu :( Cioteczki... jakiś fajny tymczas? naprawdę młoda szybko powinna znaleźć domek! cudna jest psinka:) a z ogłoszeń nadal dzwonią... tylko narazie albo chcą "chłopczyka" (odsyłam do chłopczyka u Halbiny), albo wczoraj... spaniela ;) nie wiem czemu, ale "podobno mam spaniele" ;) nina trzymam kciuki za najlepszy domek na świecie... do 3 razy sztuka! (dodam, że tak było z Karatem - najpierw rezerwacja przez tą Panią "od Justyny", potem domek w Myślenicach - masakra, przywiozłam go z powrotem, aż trafił pod Zawiercie ;)) a mama maluchów POTĘŻNA SUNIA.. może nie DOGI niemieckie, ale mają szansę na "kawał psiska":evil_lol:
  20. na wczorajszej wizycie Pani wet powiedziała, że Freyka lepiej wygląda... oglądał też Freykę dr Miśkowicz, który jako pierwszy lekarz z Krak-vetu ją oglądał (pod koniec maja), gdy przestała chodzić... stwierdził, że mimo zmian na łapach i pysku, to tułów jej super porósł od tamtego czasu... trochę to komiczne, bo nużyca się rozhulała, a według niego poniekąd lepiej... młoda dalej na antybiotyku, będzie dostawała przez 10 dni. Zafundowałam jej Zylexis, kolejna dawka w piątek, trzepie po kieszeni, ale podobno to rewelacyjny immunostymulant. Immunodol tez dostaje. Dzisiaj wykąpałam ją w boraksie, pysk odkażony i zasypany na żółto. Założona obróżka z amitrazą. Jutro II zastrzyk z iwermektyny. Tak oto mamy kompletna kurację na nużycę - konwencjonalną i niekonwencjonalną. Żeby leczyć Freykę musiałam ruszyć oszczędności na czarną godzinę (bo teraz jestem na bezpłatnym wychowawczym buuu). Od początku miesiąca (ile to? 5 dni) wydaliśmy już prawie 250 zł. Na samo leczenie ;) a za całokształt leczenia można by młodej Rodowód fundnąć i to nie pierwszy lepszy :evil_lol:
  21. masakra... nie wiem jak się za to wziąć... tzn Pchełka spoko, bo jest śliczny psiak i zdrowy i fotki ma porobione... ludzie jeszcze dzwonią/piszą, to teraz znowu ją będę sprzedawać. Mamusi przydałyby się jakieś fotki... tylko teraz po krojeniu nie będzie w najlepszej kondycji :( gdzie jest dokładnie ten hotelik? ktoś mógłby porobić fotosy? Cieszę się, że już po zabiegu, może wreszcie sunia da radę pożyć, a nie będzie się tylko zaciążać i rodzić i tak w kółko. ..siostrzyczką zajmuje się Wojtuś, więc ma pewnie jak u Pana Boga za piecem :) no i myślę, że Wojtuś jakieś fotki dostarczy... także czekamy :) ..nina, tzn przez telefon się nie dogadałyśmy, to tylko mamusia miała zabieg? ;) bo ja już poszalałam z wrażeń z opisem...
  22. Wojtuś zabrał małą sunię po zabiegu (tak, tak - była operowana!!!!) do siebie... pewnie napisze cosik więcej, jak się jakoś w domu ogarnie, bo raczej nie zamierzał wrócić z tej sterylkowej wycieczki z psiakiem... ...ale zapewne potrzebny będzie jakiś dt/odpowiedzialny ds... bo nina mimo, ze Dziadkowi obiecała sunię z powrotem, oddać jej nie zamierza - no bo jak ten burak dba o sunię???? doprowadzić ją do takiego stanu??? ŻYWCEM ZŻERANA PRZEZ PCHŁY?????? bidulka mała... KOLEJNA ZŁA WIADOMOŚĆ - Dziadek powiedział, że matki szczeniorów już nie chce. Może to i lepiej, bo on chyba nie z tej planety jest. Tylko straciliśmy 3 tyg możliwości szukania jej domku!!!!!!! trzeba się teraz zabrać... i żeby Was/Nas dobić totalnie - PCHEŁKA WRÓCIŁA Z ADOPCJI :( Okazało się, że Pani Właścicielka ma mieć operację na kręgosłup i jest to dla niej wystarczający powód, żeby oddać sunię. GRRRRRRRRR... Już 2 domek się nie sprawdził, masakra... strasznie mi jej żal............ Pchełka pojechała narazie do niny, ale nie może tam zostać........... potrzebny też dt na Cito!!!!!!!!!!!!!!! Cioteczki, Wujaszkowie - pomóżcie.. potrzebne 3 dt /ds... !!!!!!!!!!!
  23. witam... do mnie dzwonila dzis rodzinka z Wolbromia, wyslalam fotki Waszego psiaka z namiarem z 1 posta, mieli dzwonić... piesek "domowy", w domku dziecko, Panstwo mieli wczesniej psiaka, zgoda na wizyte przedadopcyjna, podpisanie umowy, wykastrowanie...
  24. UWAGA jest problem... szczeniak który przebywał u "Dziadka" jest w kiepskiej kondycji.. NA CITO SZUKAMY dt !!!!!!!! Ciotki, pełna mobilizacja! Nina wzięła małą do weta, ale dziadek jej nie wyleczy... nina nie może zaoferować dt, ja też nie - moja Freyka jest bardzo bardzo chora i z nią samą już nie daje sobie rady. Ciotki - ratujcie... po wizycie u weta, nina musi ją GDZIEŚ zawieźć :( wiem tylko że młoda ma jakieś strupy na głowie, nie wiemy co to, nina określiła to jako "stan krytyczny"
  25. rewelacja, bardzo się cieszę... trzymam kciuki za transport, w końcu sezon wakacyjny, może akurat ktoś będzie jechał....
×
×
  • Create New...