Zwracam się do was z prośbą o poradę. Otóż 2 maja przygarnęłam ze schroniska sunie. Mówiono, że jest zdrowa. Dziś (21.05) sunia dostala dziwnego ataku. wygladalo to przerazajaco :-( dodam, ze u nas na podlasiu wczoraj i dzis bylo duuuze slonce a mala uwielbia wygladac przez balkon...
tak to wygladalo:
-sunia byla caly dzien normalna, wesola itp. jedynie podczas spacerow chowala sie w cien, gdzie tylko mogla.
-po wyjsciu z balkonu polozyla sie na poslanku i cicho popiskiwala-to jej sposob na wyciagniecie nas z domu, gdy zobaczy kota, wiec nie wzbudzilo to naszych podejrzen
-nagle sie podniosa, schowala sie pod stol i zauwazylam, ze chwieje sie na lapkach
-potem (z relacji chlopaka, bo ja spanikowana dzwonilam do weta) trzesla sie jej glowka,zamykaly oczka, nozki tylnie chwialy, dostala slinotoku, do tego zaczela poruszac się w kolko z lekko wygieta glowa w prawa strone...
caly "atak" trwal moze 5 sekund, gooora 10. potem mala sie polozyla i za moment byla normalna. przestraszona ale normalna.
Pojechalismy do wetki, ktora dala malej leki i kazala ja obserwowac.. Powiedziala, ze jak na padaczke to dziwne objawy, byc moze udar (ale to i my jej o tym mowilismy...), albo choroba neurologiczna :-( Kazala mala obserwowac i jakby co, to przyjezdzac na badania...
Prosze was, pomozcie :-( co to moze byc :-( ja juz nie mam sily plakac, tak bardzo sie o nia boje...
Dwa lata stracilam sunie przez babeszjoze i teraz boje sie, ze znow bede przez to przechodzic :-(
prosze o wasze rady!:placz:
Cadw