Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Na wsi z ruchliwą trasą przelotową ktoś wyrzucił sunię:( We czwartek potrącił ją samochód, w szoku odbiegła, schowała się w zaroślach obok mojej działki. Wieczorem podlewając ogródek usłyszałam szelest, popiskiwanie i zauważyłam sunię jak próbuje wyjść z wysokiego zielska, pupa chwiejna, ledwo stała na trzech łapkach, jedna zwisała bezwiednie. Syn przyniósł do domu,dałam p./bólowy i musieliśmy czekać do rana. W tym całym nieszczęściu mieliśmy szczęście, że w piątki bywa w naszej Profesor Adamiak-ortopeda, od razu bez czekania nas przyjął, zbadał,zabezpieczył, a w sobotę przyjechał specjalnie do lecznicy, żeby poskładać łapkę. Na szczęście miednica nie jest połamana,a tylko obolała od uderzenia. Zabieg jest drogi, ale czas gra rolę, pies młodziutki i życie przed nim ,decyzję o ratowaniu łapki podjęłam od razu. Kochani,proszę Was ogromnie o pomoc w znalezieniu domowego miejsca dla suni. Dzwonię,pytam,proszę, i nie mam gdzie jej umieścić . Bardzo,bardzo potrzebuję sunię gdzieś ulokować, ponieważ moja Majka dostaje amoku na jej widok i nie na żarty paszczę otwiera:(. Tak było jeszcze przed wypadkiem, gdy sunia pojawiała się przy naszej posesji na posiłek. Musiałam Majkę chować do domu, ponieważ i sunia zaczynała wdawać się z Majeczką w pyskówki. Wybitnie nie przypadły sobie do gustu. Z tego też powodu i zabezpieczyć suni na posesji nie miałam jak,bo część ogrodu większość dnia jest wyłączona dla psów ze względu na budowlańców i otwartą bramę. Nie spodziewałam się takich reakcji po Majce,ale odżyła u nas i jest szefową stada. Gdy się dowiedziałam, że sunia nie jest psem właścicielskim ze wsi, zaczęłam szukać jej domu,fundacji,dokarmiałam...pomóc nie zdążyłam:( Sunia ma założone śruby w łapce, przez 10 tygodni musi przebywać w klatce, mieć względny spokój, a moje psiaki nie są zwyczajne, bezproblemowe, każdy po przejściach i wymaga odpowiedniego podejścia, są natomiast zgrane i wszędzie są razem. Mam otwartą przestrzeń w domu i nie mam jak psów izolować, nie zamknę Majeczki w kojcu na długie tygodnie,ona już swoje odsiedziała, musiałabym z nią razem i Marcelka zamykać,bo są nierozłączni, a jemu to byłaby tragedia:( Od roku mam na działce prace budowlane i wiek nie jest słuszny na takie przedsięwzięcia, które rozpoczęłam, muszę jednak jakoś dokończyć. Na żadną pracę z psami zwyczajnie nie jestem teraz w siłach. Proszę i błagam pomóżcie mi znaleźć Sarze bezpieczny kąt:( Jeżeli ktoś mógłby wesprzeć nas finansowo byłabym ogromnie wdzięczna. Koszt I wizyty u weta ze zdjęciami rtg- 347zł Koszt zabiegu 1614zł Przez lecznicę sunia została potraktowana ulgowo,ale koszty i tak są duże. Sara przed wypadkiem,
  2. Witam serdecznie Przyjaciół Marcelka. Marcelek miewa się dobrze , gorąco Was pozdrawia. Z całego swojego serduszka dziękuje za pamięć o Nim , dziękuje Kochanym Ciociom za wsparcie finansowe,za paczuszki. Ja również najserdeczniej dziękuję! Kilka chwil z życia Marcelka,
  3. Dostałam info,że tu jest zbiórka na kontenerki....mam kontenerki- koci i większy psi,2 kuwety niewiele używane...mogę wysłać,..posłanka kocie również mogę.Proszę ew. o info i adres.
  4. Dobry wieczór, Dostałam od znajomej 100zł z przeznaczeniem na psiaki w potrzebie,chciałabym je przeznaczyć dla Sabinki.Poproszę o nr.konta.
  5. Rozi,Twój był o domysłach i był zacytowany,na "wiadomo..."...,.dziwnym trafem ten post dziś się ulotnił tam z wątku. Nieważne. Wiem,że meila mi nie dawałaś. Zdrowia Wszystkim życzę najmocniej.
  6. Wiesz Ewuniu,absolutnie nie o docenianie mnie chodzi,bo nie dla zaszczytów na dogo pojawiłam,tylko zrozumienie w jakiej sytuacji byłam wiosną jako również dt. Od początku Marcel choruje,psiak problemowy i mając masę kłopotów z psem u siebie, nie ponaglałam wetów,że kiedyś wypiszą po prostu,.nawet nie pomyślałam,że innym może zrobić się problem,że dług u mnie wisi... spokojna byłam o Promyczka,bo wiedziałam,że opiekę ma zapewnioną i w dt i w lecznicy,a Marcel potrzebował mojej uwagi na okrągło. Wiele wspaniałych osób jest dogo,bardzo wiele i wiem,że nie wszyscy myślicie w ten sposób o lekach:( Ale,to właśnie widać mój stres ,że napisałam ogólnie choć przecież wcale tak nie myślę:(
  7. Bardzo przepraszam Przyjaciół Lumi,ale nie mogę dalej osobiście przekazywać Wam info o Lumi. W związku z ostatnimi wydarzeniami i bezpodstawnym szkalowaniem mojej osoby opuszczam dogo. Mając pod opieką psy wymagające socjalizacji muszę zajmować się nimi w spokoju,a tego nie mam ostatnio. Żyjąc ostatnio w nieustannym stresie ,jeszcze bardziej przejęłam się warunkami jakie ma Lumi obecnie,zapominając nawet,że sunia przez tyle lat żyła przy różnym uciążliwym szczekaniu i obce jej nie jest. Lumi jest mądrą sunią i ona najbardziej wyczuwa moje emocje. Na ile czas i siły pozwolą będę się sunią zajmować. Pozdrawiam Wszystkich Przyjaciół Lumisi i dziękuję w jej imieniu,że dostała od Was szansę na opuszczenie schronu.
  8. Drodzy Przyjaciele Marcelka, Pomimo moich najszczerszych chęci o ciągłym informowaniu Was w miarę na bieżąco o życiu Marcelka,to czynić dalej tego nie mogę i usuwam się definitywnie z dogo. Sądziłam,że na sprawach nieporozumień fv temat się zamknie na wątku Promyczka,a wrócą sprawy psiaków.Wracają,ale wpisy w temacie Lumi,a wczoraj czytam na innym wątku o jakimś Panu nowo zalogowanym,że wiadomo kto go wysłał,wysuwając insynuacje,że pewnie ja,bo pierwsze wpisy pojawiły na wątku Promyka:( W jakimś matrixie chyba żyję:( Próbuje się mnie oszkalować i wciągać w jakieś rozgrywki przez osobę,której ego dotknęłam tu na wątku,choć ostrzegano mnie kiedyś o możliwych konsekwencjach w takim wypadku,ale nie skora jestem we wszystko wierzyć co,gdzie ktoś powie dopóki sama się nie przekonam. Za stara jestem,żeby tracić życie na niepotrzebne nerwy.Każdy widział,że mam problemowego psa od wiosny i moje życie wokół niego się toczy i publicznie pisałam,gdy sił ludzkich zabrakło,ale to ja wzięłam Marcelka i moje problemy były. Serce żeby wyjąć pokazać,to znajdą się tacy co naplują i będą mówić,że to nie serce a nerka wyjęta. Pojawiłam się kiedyś na dogo z konkretną ofertą pomocy dla psa i przez lata udzielałam tylko wówczas, gdy faktycznie coś mogłam zaoferować,bazarki albo inną pomoc.Nikt mnie nie widział na wątkach,gdzie moje wpisy świadczyłyby,że jestem na dogo dla rozrywki,czy z nudów.W realu mam aż nadto zajęć,żeby w sieci szukać sobie dowartościowania,czy knuć spiski kosztem psów pod przykrywką pomagania.Nie moje "tory" i z takiej drogi się wypisuję:( Dziś prawda i szczerość nie jest w cenie,..ważna jest siła przebicia,słowa ładnie wypowiadane,post ładnie wyważony napisany,a ja nie jestem z tych co na "dyplomatyczne" posty czasu mają dużo,zgrabnie i ładnie piszą,żeby wszystkim się podobało.Czy była to radość ,czy smutek, od zawsze dało się wyczuć moje emocje w postach,bo jestem zwykłym człowiekiem.Trzeba by było być całą wiosnę w mojej skórze,żeby zrozumieć co ważne,a co najważniejsze mi było. Jednych piesków jest szkoda,innych jest mniej szkoda,jeden dt nie może się denerwować,a inny może.Wszystkiego jest dziś do wyboru.Szanować wybrane dt również każdy dowolnie może i niech te lepsze działają.Dla dobra piesków. Mam trudne psy,którym potrzebny jest mój bezwzględny spokój. Marcel jest inny od Promyczka,to fakt,jest młody,nie ślepy,życie przed nim,.. który lepiej radzi na tym świecie i jak różnej opieki wymagają z wątków wiecie.Spokój jednak każdemu opiekunowi potrzebny,a w trudnych chwilach czasem odrobina wyrozumiałości czy wsparcia. Ci co w realu widzą nasz dzień codzienny wiedzą najlepiej jak było ,jak się żyło i żyje z Marcelkiem,ale jestem szczęśliwa mogąc teraz oglądać jego prawdziwy uśmiech na pyszczku,małe psotki,radość z biegania.Chcę jednak powiedzieć,że Marcel będzie na lekach dotąd,do kiedy będzie taka potrzeba. I nieważne ,że całe dogo ze mnie się śmieje,że psa mam na psychotropach jak to mi zostało powiedziane,a p.Magda nazwana "wariatką",którą mam "pogonić". Dr.Jaroszewicza(jeden z najlepszych w Białym) też musiałabym "pogonić",bo z zaleceniami się zgadzał i potwierdził,że Marcel może potrzebować do końca życia leków,bo zachowanie psa widział na żywo nie raz.Wetów nie pogonię,że kagańca z bandaża nie założą, choć innym psom zakładają,a Marcelkowi akurat nie umieją....Ze mnie możecie się śmiać,..ale nie ze skrzywdzonego psa,który bez leków musiałby być uwięziony za kratami na zawsze tak jak siedział zimą,ale jego bólu nikt wtedy nie słyszał. Nikt nie pisał,że smycz pilnie należy założyć,że pies w zamknięciu bez widoku słonka i nieba tak długo nie może siedzieć. Livko,Tobie Marcelek najbardziej dziękuje za wszystko!,że odważyłaś jego wyciągnąć z za betonowych krat.Twój pierwszy krok sprawił,że dziś Marcelek może leżeć i biegać po trawce z ogonkiem do góry.Dzwoń do nas,pisz,będziemy w kontakcie. Marcelek Dziękuje Wszystkim Darczyńcom!,bo bez Was również nie byłyby możliwe zmiany w życiu tego małego kundelka. Dziękuje Wszystkim kibicującym i trzymającym kciuki,którym los Marcelka leżał na sercu! Dziękuję również Osobom,które wspierały mnie osobiście w różnych etapach pomocy na dogo. Pamiętajmy Kochani,że nikt nie ma wyłączności na miłość,ja też nie,ale kochajmy jak umiemy najlepiej i z sercem wszystkie pieski. Życząc Wszystkim Zdrowia w tych trudnych czasach pozdrawiam Was serdecznie. WiosnaA ps. Pieniążki z reszty posagu 244zł przekażę dla niewidomego Fado,równie mocno skrzywdzonego pieska. Pieniążki od Zagrodowy i Anonimowego Darczyńcy rozliczę bezpośrednio z Darczyńcami.
  9. No niestety jeszcze nie:(...staram się być/coś robić na tamtej części działki jak biega luzem i próbujemy uczyć się odwołania jak tylko zauważę,że kręci się przy siatce.Ale wystarczy chwila,że muszę iść pod dom i Marcelek wykorzystuje,żeby czmychnąć.Malutką dziurkę zrobi i jak kot się prześlizga pod moim zabezpieczeniem drągami,deskami.Bardzo się muszę pilnować i wypuszczam z wybiegu teraz jak nic przy domu się nie dzieje,a na domową część działki zaczęłam regularnie zabierać Marcelka późniejszym wieczorem,żeby tu pobiegał.Może załapie taki rytm,że tu tylko za pozwoleniem może być wieczorami. Ciężki okres teraz przed nami,ale musimy jakoś przetrwać. Na szczęście Marcel przechodzi na tę stronę nie ze strachu czy w jakiejś złości,a po prostu jest mu tu ciekawiej,jest "praca" przy tej szarej bramie:) Zobaczcie jaki zadowolony jak na tę część przedostanie:)
  10. Znów tylna łapka i obrzęknięta pięta,płyn się zbiera:( Na zdjęciu z Moriskiem widać to zgrubienie.
  11. U Marcelka kaletka się odnawia,..byliśmy u lekarza,dostał lek sterydowy. Poza tym ok i tak jak pisze mari:) Nadzorcę mam dokładnego,bardzo chce mieć wszystko pod osobistą kontrolą:)
  12. Agat21,chciałabym jakoś wesprzeć Fado. Mam sporo fantów dla niemowlaka (stan idealny,b.dobry i nowe),dziecięcych.Jeżeli przyjęłabyś, albo ktoś inny mógł zrobić bazarek dla Fado chętnie bym wysłała.
  13. Livko, najserdeczniej dziękujemy!..wszystko pyszne Marcel mówił:) Pontonik cały,...no bo takiego draśnięcia rożku przecież nie będę Marcelkowi wypominać:) W kojcu są dwa posłanka na podłodze,poduszki,pluszaki,chodnik- tego nie rusza,bo nowe lepsze:),..kiedyś wiem,że go dokończy jak zaczął. A tak moje wejście w furtce wygląda co rusz,...ja zasypuję,a Marcelek rozkopuje,..zabawę chyba sobie wymyślił ze mną:)
  14. Oj Mari,w tym problem,że nie:( ...Ja nie mam remontu tylko rozbudowę domku i to dużą, praktycznie jak budowa nowego domu,bo z obecnego gołe ściany zostają i dobudowujemy z trzech stron.Wszystkie instalacje i prace właściwie od zera będą,a to potrwa nie miesiąc,nie dwa:(.Na dziś nie mam pojęcia kiedy sama będę mogła zamieszkać:(Materiały ciągle masakrycznie drożeją, to też nam krzyżuje wcześniejsze założenia i nie wiemy na dzień dzisiejszy do jakiego stanu zrobimy dom do zimy.Mieliśmy ruszyć w kwietniu,ale straty w czasie i finansowe mamy przez niesolidnego architekta,który od października przeciągał dokumenty:( Na dogo już pewnie wszyscy wiedzą o mojej rozbudowie,nieraz pisałam,bo bardzo przeżywam,że nam opóźniała się. Miejmy nadzieję,że po urlopach ludzie bardziej zainteresują się adopcjami.Lato chyba zawsze było niedobrym okresem.
×
×
  • Create New...