Jump to content
Dogomania

wagens

Members
  • Posts

    286
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wagens

  1. super!! :)
  2. Delcia jutro rano jedzie do Jofracy, trzymajcie za nią kciuki aby się bardzo nie zestresowała !! Dziękuję Ci Jofracy!
  3. [quote name='jofracy']może to kwestia ząbków?[/QUOTE] Jak do nas przyjechała to wsuwała suchą a nawet ściągała ususzone bułki i chleb z kaloryfera ! A że u mnie oba psiaki moje na wołowinie są to i Delka dostaje swoją porcje tyle że gotowaną no i szaleje za tym :)
  4. Jest też Dela która jest u mnie w krk ale dowiozę ją do katowic [url]http://www.dogomania.pl/threads/220005-DELA-porzucona-starsza-jamniczka-pragnie-mie%C4%87-swojego-pana?p=18271751#post18271751[/url]
  5. U Deli z dnia na dzień coraz lepiej, chociaż dzisiaj rano zastałam sama i musiałam stoczyć mega walkę żeby zakropić jej uszy. Ona z moimi psami w ogóle nie nawiązała żadnego kontaktu, chyba że jej do miski podchodzą to wtedy wojna a tak to ona ich nie zauważa za co moje się odwdzięczają ciągłą kontrolą każdego ruchu a milkusia pręży się i jeży jak tylko Dela zbliża się do nas. Widać że czuje się już dobrze, rano jak nasze ogony wskakują nam do łóżka to Dela odgrywa koncert bo też by chciała a jednak jeszcze się trochę boi. Nie lubi być na rękach, nie jest raczej pieszczochem, czasem bryknie jak wpada do domu ale to trwa kilka sekund. Zamerda ogonem od czasu do czasu. Wcina mięsko z apetytem a suchej już nie tknęła kilka dni. Tabletkę na serce zjada zawiniętą w plasterek szynki i nawet jej nie zauważa.
  6. No ona siedzi zamknięta w łazience, podkłady sobie do legowiska powciągała a sika na płytki. Dla mnie ona może być w tej łazience i tam sikać ale mój Tżet nie pozostawia mi wyboru niestety. Walczę z nim jak mogę, tłumaczę , proszę. Przedłuża to czas pobytu Deli u mnie ale na pewno nie będzie to działać w nieskończoność. Inną sprawą jest pobyt psa w schronie a inną w domu, Dela jest teraz dobrze odżywiona, dostaje leki , wyciszyła się. Jeśli zmieniłaby dom na inny to jestem pewna że nie powróciłaby do stanu takiego kiedy przyjechała do nas. Bo w schronie a w domu panują zupełnie inne warunki przecież.
  7. Jesteśmy po wizycie, cytuje: "częstość pracy serca średnio 140/minute, rytm zatokowy, niemiarowy, lewogram, cechy powiększenia przedsionków i komór, przeciążenia i niedotlenienia mięśnia sercowego. Stan zapalny przewodów słuchowych." Trzecia lekarka musiała zajrzeć do uszu żeby dopatrzeć się stanu zapalnego. Delka dostała leki na serce PIRENAL raz dziennie i krople do uszu ESOTIC. Leki nasercowe mają wydłużyć jej życie. Z EKG pani doktor wyczytała że upadki były jednak od serca i najprawdopodobniej spowodowane wygłodzeniem, brakiem witamin i stresem. Teraz poza tymi dwiema rzeczami nie ma się już do czego doczepić. A teraz kilka słów o Deli. Merda do nas ogonem, cieszy się delikatnie jak wracamy z pracy, nawet czasem ma chęci do zabawy ale tak jakoś jej śmiałości jeszcze brakuje. Typowy jamnik, zanim się położy musi solidnie prześcielić kołderki łącznie z ich przenosinami w odpowiednie miejsce. Jak jesteśmy w domu to już prawie za każdym razem sygnalizuje że chce siku no ale niestety nie wytrzyma bez wyjścia całych 8h i to jest problem który przez który musimy jej szukać nowego domu i to jak najszybciej, ważne żeby ktoś był w domu częściej niż my. Dziewczyny może się któraś zlituje, jestem w stanie nawet opłacić jej tymczas jeśli by się znalazł dla niej nawet płatny. Żal aby wylądowała w hotelu bo taka przemiana u niej nastąpiła, tyle pracy , szkoda to wszystko zmarnować bo naprawdę ona może dać jeszcze dużo radości człowiekowi a jeśli straci warunki domowe to powrócimy do stanu wyjściowego który jak dobrze wiedzie wyglądał tragicznie.
  8. tak, dzisiaj o 18.30 jesteśmy u kardiologa
  9. Dela już się nie przewraca, poznaje nas i czasem z radości zamerda ogonkiem, minęły też duszności nocne, śpi spokojnie. Jedynym problemem jest to że często się załatwia i niestety robi to w mieszkaniu kiedy my jesteśmy w pracy, ale jak by ktoś był w domu z nią to naprawdę przemiły piesek.
  10. Myślę że Delkę można zacząć ogłaszać, może znajdzie się jakaś emerytka która ma sporo wolnego czasu i sentyment do jamników, zrobiłam jej już jedno ogłoszenie na gumtree, Kraków to dobre miejsce dla jamników bo tu wszyscy mają do nich sentyment. Mam nawet plan porozwieszać ogłoszenia u mnie po osiedlu bo tu bardzo dużo emerytów spaceruje i często mnie zaczepiają jak mnie widzą z moją fruzią na wózku i mówią że też mieli jamnika i też miła problemy z chodzeniem i td...... Uważam że taki spokojny domek u emerytów to najlepsze miejsce dla niej, do dzieci się zupełnie nie nadaje bo babcia lubi sobie kąsać jak jej się coś nie podoba.
  11. Jeśli chodzi o koszty to do póki nie robimy jej jakichś bardzo kosztownych badań takich jak np tomografia to ja pokryje sama wszystkie wydatki. Pomoc bardzo się przyda w poszukiwaniu jej nowego tymczasu bo u mnie długo nie może zostać z wiadomych względów.
  12. Delka ma kolejną spokojną noc za sobą i zero wywrotek ( no może jakaś jedna ), ogonek rano zamerdał ponownie :) Zrezygnowała już z suchej karmy na rzecz mięsa więc chyba już odżyła skoro zaczyna wybrzydzać. Koleżanka która ją do nas przywiozła odwiedziła nas wczoraj i stwierdziła że Delka już się zaokrągliła i że dużo lepiej wygląda.
  13. Myślę że trzeba zacząć szukać i ważne żeby "ten tymczas miał czas" bo tego ona potrzebuje, w poniedziałek idziemy do kardiologa to może też już leki jakieś dostanie na serduszko.
  14. Ciesze się że w końcu mogę napisać coś dobrego :) Dela całą noc przespała spokojnie (no chyba że tak spaliśmy oboje mocno że nic nie słyszeliśmy) . Rano przywitała nas delikatnym merdaniem !!! I to chyba najmilsze było w tym wszystkim :) No i jeszcze dzisiaj rano nie zaliczyła żadnej wywrotki no a wieczorem chyba tylko jedną. Z niemiłych spraw no to niestety w ciągu dnia zamieniła nasze mieszkanie w chlewik, siku i kupa była wszędzie no i w nocy powtórka z sikaniem. Według mnie pojawiło się światełko w tunelu, bardzo możliwe że stres zrobił swoje a teraz powoli ją puszcza i mała czuje się coraz lepiej. Co prawda nie daje się nam głaskać a podchodzi do ręki tylko po to żeby sprawdzić czy czegoś nie ma w niej do jedzenia, jak powącha i zobaczy że pusta dłoń to ucieka, ale przecież skoro ucieszyła się na nasz widok to chyba w końcu nas zauważyła :) No i jeszcze obszczekała rano sąsiada przy płocie (głosisko ma jak wielki pies). Niestety ze względu na to że wszystko załatwia w domu dzisiaj zmuszona byłam zamknąć ją w łazience bo już nam panele powstawały od siuchów i Tżet tylko pod takim warunkiem się zgodził żeby została jeszcze u nas do wtorku. Idealnym by było dla niej znalezienie osoby która nie pracuje i jest w domu, myślę że jakby ktoś ją dobrze poobserwował to by można wypracować u niej załatwianie się na polu bo ona rano poleciała pod drzwi , tylko z racji jej wieku chce jej się częściej i nie jest w stanie wytrzymać tak jak młody pies kilka godzin.
  15. [quote name='malagos']Agata jest poczatkujacym, ale juz sprawdzonym dt :)[/QUOTE] A czy Agata ma dużo czasu wolnego? tz. Pracuje na pełny etat czy może nie pracuje i może poświęcić dużo czasu swojemu tymczasowi?
  16. pytałam też o weekend i powiedzieli mi że nie bo na dyżurach weekendowych jest tylko 1 lekarz :/ na sanockiej dopiero 2 stycznia i w arce to samo
  17. na bronowicach, dopiero na poniedziałek termin mam w arce zaklepany
  18. [quote name='elke']Witam jesli chodzi o ekg, to na ul. Centralnej mają sprzęt, mojej suni Pani dr robiła badanie podczas wizyty, tam mają otwarte do nocy...... Ja jutro jadę z Kają rano na usg brzuszka ( musimy byc na czczo ) , pani dr jest do 18tej. Czy takie godziny są odpowiednie???? Jeśli nie, mogę zapytac o sobotę, niedzielę.... Ja trafiłam do tej Pani dr we wakacje, póki co Kaja miała ustawione leczenie i trudno mi ocenic, ale odbieram ją bardzo pozytywnie. Wizyty nie są kosmicznie drogie, kiedyś za wizytę z badaniami ( ekg, usg ), podanie leków, tabletki do domu na tydzień zaplaciłam 50zł. Wczoraj za badanie , 3 zastrzyki i usg brzucha zapłaciłam 30zł. Pozdrawiam Ela S.[/QUOTE] dzwoniłam tam, niestety można ekg zrobić w godzinach południowych, pytałam czy po 18 da rade ale niestety powiedzieli mi że nie
  19. Rozmawiałam z Edytą, dajemy Deli czas do wtorku, chciałam ją teraz umówić na EKG no ale oczywiście wszędzie brak terminów w godzinach w jakich ja mogę z nią jechać :(
  20. Znowu Ciężka noc za nami, Dela dreptała po mieszkaniu dosyć długo wywracając się no i zasikała całe mieszkanie, sika co chwilę gdzie popadnie, miałam nadzieje że to kwestia przyuczenia jak z Żabką ale niestety ona nie szuka miejsca do wysikania się tylko poprostu podczas tego dreptania zatrzymuje się sika i idzie dalej. Mam wrażenie że ona pije coraz więcej przez co sika coraz więcej. Raczej to nie jest kwestia że z zimnego boksu przyszła do ogrzewanego mieszkania, bo przecież ostatnią tymczasowiczkę miałam prosto z pola z łańcucha, było jej gorąco ziajała ale wystarczyło uchylone okno i już się czuła lepiej. W nocy miała napad duszności więc pewnie serce daje o sobie znać. Jedyny postęp to że kupkę zrobiła na polu. Wywraca się jakby troszkę mniej. No ale dziewczyny nie oszukujmy się, mamy do czynienia z leciwą staruszką, o której tak naprawdę nic nie wiemy, która jest głucha i ma słaby wzrok, z którą jest utrudniony kontakt, bo jedyny jaki ona z człowiekiem nawiązuje to tylko w momencie jak czuje coś do jedzenia, jak nalewam jej wodę to wypija odrazu tyle ile jest i zaraz prosi o następną miske a tego jeszcze przed wczoraj nie było. Możemy jej robić przeróżne badania ale niewiem czy ją to uszczęśliwi, w życiu nigdy nie podjęłam decyzji o eutanazji psa i takiej sama nigdy nie podejmę, wiem że to jest ostateczna decyzja ale naprawdę trzeba się zastanowić czy jest sens ciągać ją po lekarzach, narażać na kolejne stresy, ona jest u nas niczego jej nie barkuję a mam wrażenie jakbyśmy wszyscy byli dla niej powietrzem. Myślę o niej i myślę o mojej babci, zastanawiam się co ona by zrobiła i co by mi powiedziała gdyby była w stanie Deli a są w podobnym wieku babcia ma 80 lat. Cała ta sytuacja niestety nie wpłynęła najlepiej na nasze relacje z Tżem i bardzo was proszę szukajcie jej tymczasu, najlepiej gdzieś gdzie będzie miała dostęp do specjalistycznych badań, Wrocław, może warszawa, żeby nie trzeba było ją daleko dowozić bo to dla niej zbyt wielkie obciążenie, nie wiem ile jeszcze ze sobą wytrzymamy.
  21. Sunia potrzebuje mieć kogoś kto będzie miał dla niej czas, kto ją będzie mógł bacznie obserwować i kogoś kto sensownie ogarnie całe to "reperowanie" jej. Ja ją podkarmiam najlepiej jak potrafię, otulam na noc kocykami, mówię do niej miziam ale mam na to czas tylko wieczorami, nawet teraz ledwo zdążyliśmy do weta bo taka praca, jutro kardiolog jest o 16.00 no i już jesteśmy bez szans do niego jechać. Trzeba jej jeszcze zrobić przy zębach bo ma tone kamienia i od tego też może być infekcja. Mała jest w 100% domowa bo dzisiaj jak mąż przyjechał po nią z pracy to leżała zagrzebana u nas w łóżku pod kołderką :D Teraz wróciliśmy ze spaceru, ślicznie dotrzymuje kroku. Minął dzień i już jakby odrobinkę z nią lepiej.
  22. Jesteśmy po długiej wizycie w klinice, można powiedzieć że odbyła się burza mózgów. Dela chodź bardzo się starała nie wywrócić to jednak pokazała o co nam chodzi. Na podstawie obserwacji wykluczyli aby te wywrotki były spowodowane przez serce jak i również przez błędnik, jednak zrobienie jej rezonansu czy też tomografii byłoby zbyt wielkim obciążeniem dla serca bo osłuchowo nie jest w najlepszym stanie, podejrzane jest jej wzmożone pragnienie i duże ilości moczu. Generalnie sunia jest staruszką i trzeba przeprowadzić szereg zabiegów aby podreperować jej zdrowie jednak nic tu nie jest pewne. Trzeba z nią się wybrać do kardiologa aby zrobił dokładniejsze badania, ustawił jakieś leki aby wzmocnić serce, trzeba także zbadać mocz bo ilości wypijanej wody mogą wskazywać na zmiany w nerkach, jest głucha i ma zaczątki zaćmy więc też nie dowidzi. Nie wiadomo co może być przyczyną wywrotek, jednak wszystko wskazuje na centralny ośrodek nerwowy, może to być krwiak pourazowy który z czasem może się wchłonie a równie dobrze może to być jakiś guz ale tak samo możliwe że to po prostu nerwy. Sunia wymaga czasu , badań , spokoju i obserwacji.
  23. mam nadzieje że w arce coś wymyślą, niewiem czy powinnam się zgodzić zostawić ją na noc w szpitalu, czy to nie za wielki stres. Ja w tej klinice leczyłam moją fruzie po wypadku, też była na noc w szpitalu dobrze ją zdiagnozowali i przygotowali do operacji która była robiona we wrocławiu bo oni nie mieli akurat neurochirurga wtedy, jedyny ich minus to kosmiczne ceny ale poziom usług bardzo wysoki.
  24. Wszystko to czytam i doskonale rozumie, jednak problem jest taki że nie możemy jej zapewnić natychmiastowych działań, oboje pracujemy , mamy 1 samochód którym mąż jeździ do pracy 40 km od miasta. Największym jednak problemem jest to że ta sytuacja przerosła nas oboje, ja nigdy nie miałam do czynienia z takim psem z takim zachowaniem, a mąż po prostu tego nie rozumie. On wychowany jest inaczej niż ja przez co w domu stało się nerwowo. Myślę że każdy powinien działać zgodnie z własnym sumieniem. Ja mogę z nią jeździć do wetów ale tylko popołudniami jak wracamy oboje z pracy a ona ewidentnie potrzebuje żeby ktoś z nią był cały czas. Nie w moim stylu jest iść na łatwiznę zawsze w każdej kwestii swojego życia wszystko doprowadzam do końca i jak się czegoś podejmuje to konsekwentnie jednak w tym przypadku czuje że nie jestem w stanie jej zapewnić opieki takiej jaką mieć powinna. Nie chciałabym być źle odebrana i podsumowana że "wzięła pieska a jak piesek chory to go już nie chce". Widziałam że jest chora ale to co się z nią dzieje nas przerosło a nie chciałabym żeby coś co mogło by jej pomóc zostało zaniechane przez naszą sytuacje. Dzisiaj po południu oczywiście z nią pojedziemy do krakowskiej arki i zobaczymy co tam poradzą jednak pisze to wszystko po to bo może znajdzie się ktoś kto mógłby stworzyć jej lepszy dom tymczasowy niż my. A w temacie Deli to spała całą noc spokojnie, wstawała tylko 2 razy się napić, a teraz znowu drepta pomieszkaniu jednak jakby pewniej i mniej się przewraca niż wczoraj. Obdzwoniłam kilka krakowskich klinik i wszyscy zgodnie powiedzieli że najbliższy tomograf to we wrocławiu, mimo to jedziemy z mała o 18 do arki tam na konsultacje, być może będą chcieli zostawić Dele na noc w szpitalu na obserwacji tak mi pani przez telefon powiedziała na to co jej o psie opowiedziałam i przeczytałam jej też wypowiedź bianka0
  25. Nie mamy właśnie z nią kontaktu bo ona jest taka jakby nieobecna, może to jeszcze dla niej za wcześnie ale chodzi po mieszkaniu i podwórku jak nakręcona, do głaskania też się nie garnie, z naszymi psami też zero kontaktu. A na serce nic nie dostała. Ma przerost mięśnia podobno typowy dla leciwych jamników.
×
×
  • Create New...