malvaaa
Members-
Posts
4670 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by malvaaa
-
dzwoniłam do pani wet... po pierwszych oględzinach, Lola nie ma gorączki, nie jest apatyczna, nawet szczekała jak pani ją zostawiła w lecznicy, jest wychudzona, pani nie zauważyła żadnego wycieku, jutro będą wyniki, mam dzwonić... po tych oględzinach pani wyklucza ropomacicze...
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
malvaaa replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
apeluje i błagam o jak najszybsze odwiedzenie Kiko u chauwy. Wczoraj po 2tyg walki odebrałam Lolę o 22 godzinie, Lola jest w fatalnym stanie, obecnie przebywa w lecznicy. nie zostałam wpuszczona nawet na podwórko więc nie miałam możliwości zobaczyć suni... -
JURAND staruszek nie żyje... :-( Żegnaj piesku :(
malvaaa replied to _ogonek_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
apeluje i błagam żebyście jak najszybciej poejchały zobaczyć czy z Jurandem wszystko ok... wczoraj zabrałam Lolę, jest w fatalnym stanie, o odebranie psa walczyłam z Anetą przez 2 tygodnie w końcu musiałam jechać po nią o 22 wczoraj. Lola jest w lecznicy. ja niestety za późno zareagowałam i takie są konsekwencje :( wczoraj nie zostałam wpuszczona nawet na podwórko i nie widziałam Juranda... -
wet był u niej w domu... kasy nie miała bo nie wiedziała że przyjadę...
-
dziewczyny jestem załamana postawą chauwy, jak ona mogła nic nam nie powiedzieć... i mogę mieć tylko pretensje do siebie że nie pojechałam tam tydzień temu od razu jak nie odbierała... wczoraj o 21.30 byliśmy z Piotrkiem pod przystankiem autobusowym czekaliśmy do ok.22 żaden autobus nie podjechał, więc zadzwoniłam i pytam się czy jest Aneta, dostałam odpowiedz że jest. podjechaliśmy pod dom, zadzwoniłam dzwonkiem. Loluś była na dworze, machała ogonkiem... było tak ciemno że w pierwszej chwili pomyślałam że jest w ciąży ale jak ją dotknęłam to poczułam żeberka :( chauwa wyszła, nic sie nie odezwała, widać było zdenerwowanie. powiedziałam że chce książeczkę zdrowia i pieniążki w spadku po Pixi, nic nie odpowiedziała poszła do domu, po 5minutach wyszła i powiedziała że nie ma książeczki bo ją zalało i nie wie gdzie jest ale da ją komuś jak będzie jechać z Kiko na sterylko za tydzień. a kasy mi nie da bo nie wiedziała że przyjadę, nie zostałam wpuszczona nawet na podwórko. widziałam przez ogrodzenie Bube, Tobiego i jakiegoś pieska ale nie wiem jakiego, do nich mówiła po imieniu więc wiem napewno że tam są. wypuściła Lolę i ja ją zapięłam na smycz i Piotrek zaniósł ją do samochodu. na moje pytanie czemu jest w takim stanie, czemu ma żebra na wierzchu odpowiedziała że jej sierść wypada i dlatego... byłam tak zdenerwowana że brakowało mi słów! na pytanie o karmę po Pixi powiedziała że jej nie ma... Loluś w samochodzie zwymiotowała karmą, była bardzo grzeczna i taka zagubiona... ale machała ogonkiem... jeśli chodzi o sterylke to wet chauwy powiedział że ze względu na jej wiek odradza no i się posłuchałam... modle się żeby to nie było ropomacicze, i oczywiście dobrze że pojechała do weta jak najszybciej, nie pytajcie mnie o takie rzeczy, przecież to jasne że chce ją ratować! dziękuje noskowi za szybką reakcje... dzwoniłam do mamy ale nie odbierała... a ja mam w pracy wyciszony tel więc nie zawsze słyszę i mogę odebrać... mocno się zastanawiam nad oskarżeniem chauwy o zaniedbanie zwierzęcia...
-
też mam taką nadzieje, mam nadzieje że mnie wpuści i skończy się ten cyrk... zamówiłam karmę Loli, Britte dla seniorów, nie wiem czy dobrze wybrałam ale ona jest seniorkiem więc się tym zasugerowałam, zapłaciłam 119zł... jeszcze tylko 360zł :(
-
zadzwoniłam do mamy Anety, dowiedziałam się że Aneta będzie w domu o 22 więc poinformowałam że będę po psa o godz. 22, pani powiedziała "dobrze", dzisiaj jadę po Lolę... dziękuje Mokremu Noskowi że się zgodził przyjąć Lolę o tak póznej porze, bo zanim dojedziemy do hoteliku to będzie godz. 24-1 w nocy... o ile wszystko pójdzie dobrze...
-
ok, to przesyłam 12zł...
-
chauwa się nie odezwała, ja dzwoniłam ale nikt nie odbierał i niestety po moim planie...
-
domku szuka Zorba, czarny mini psiak w typie pudla, bardzo spokojny... [IMG]http://images45.fotosik.pl/1239/c608ad5a91135b98med.jpg[/IMG]
-
były jakieś telefony w sprawie Ineczki?
-
Natalia a ile na tą obroże kasy przesłać? a z tymi nowymi fotkami ma ogłoszenia?
-
[quote name='joteska']mam nadzięję, że z Lolką wszystko ok. Tez wcześniej troszkę podobnych problemów miałam ale innych też... my zamawiamy na telekarma.pl, przywożą następnego dnia, ceny średnie ale nie wygórowane, z krakvetem mieliśmy raz 3 tyg opóźnienie bo nie uaktualniają strony malvaa, doszedł mój grosz na sunię?[/QUOTE] na razie nic nie mam na koncie...
-
4,5 miesięczna POLA(ONkowata) Warszawa - zostaje u ADY
malvaaa replied to ADA's topic in Już w nowym domu
a jak z tymi domkami 'zapasowymi'? trzymam kciuki za malutką... -
dzisiaj nie pojadę po Lolę ale mam plan, czekam tylko na odpowiedz od Mokrego Noska, mam nadzieje że się zgodzą... potrzymam was w niecierpliwości :)
-
tak jak dziewczyny pisały rozmawiałam z Anetą i niestety Aneta nie widzi nic złego i dziwnego, niestosownego w swoim zachowaniu. usłyszałam z wielką łaską słowo 'przepraszam' o które sama się upomniałam. Aneta nie widzi też nic złego w tym że w XXI w. osoba dorosła, zajmująca się 6 psami nie ma telefonu tylko trzeba dzwonić do jej mamy. A co najlepsze, Aneta nie chce żeby Lolę wydawał mi ktoś inny tylko ona, bo uważa to za nie stosowne... HAHAHAHA, dobre co? ja już jej powiedziałam że dla mnie to może Lolę przekazać jej sąsiadka, jest mi wszystko jedno... dzisiaj o 22.30 ma do mnie dzwonić i potwierdzić jutrzejszy dzień... dowiedziałam się jeszcze że wychodzi do pracy o 6 a wraca ok.22, jej TZ różnie pracuje więc też nie może dać mi Loli bo ona nie wie kiedy będzie w domu, no a mama nie schodzi z góry...a na koniec usłyszałam że przecież nikt mi nie utrudnia odebrania psa więc po co się unoszę i denerwuje... załamać się można... a jeszcze usłyszałam ciekawą rzecz że do psiaków ok. godz. 14-15 przychodzi jakaś 14 latka dawać im jeść... Lola nadal nie ma deklaracji, a nie oszukujmy się nie jest zbytnio adopcyjnym psiakiem, szczeniaki siedzą w DT po 2 miesiące a Lola ma 11 lat, więc BŁAGAM o pomoc, i przynajmniej obecność bo zazwyczaj kończy się to tak że jak psiak bezpieczny to cisza na wątku... a ja nie jestem w stanie zapłacić z własnej kieszeni 300zł miesięcznie plus karma... kurcze ciągle brakuje mi czasu na ten bazarek a mam fajne ciuchy dla TZów ale obiecuje że się za to zabiorę w tygodniu... a co do innych psiaków to jak ja byłam u chauwy to była Lola, Fortuna, Pixi, Kacper, Buba (?), Tobi, Kiko i wiem że jest staruszek Jurand... Buba i Tobi to psy chauwy- tak zrozumiałam a reszta to tymczasowicze. i wchodząc na ich wątki wnioskuje że zostają u chauwy. u Juranda na wątku chauwa kontaktowała się z nimi 25 lutego a jeśli o Kiko to kontaktuje się raz na miesiąc. przykre jest jeszcze to że przecież chauwa chciała zostawić Lolę na DS a postąpiła jak postąpiła... nawet nie starała się wytłumaczyć, przestało jej na Lolce zależeć... ja to chyba naiwna jestem ale to nie jest zły człowiek, po prostu pogubiła się we wszystkim... albo ja jestem naiwna a ona cwana...
-
Fortuna z Korabiewic w hotelu u ajlii, pilnie potrzebuje domu
malvaaa replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
prześliczne zdjęcie... [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/1135/153ur.jpg[/IMG] -
wiem wiem, że jest po naszej stronie... no TZ nie ma obecnie w domu ale opiekuje się psami pod nieobecność chauwy, tak mi ta mama powiedziała... i ogólnie było słychać że ta kobieta jest już tym zmęczona, że musi się tłumaczyć za Anetę... już chce mieć to za sobą, niech Lola będzie bezpieczna bo zasługuje na to... a ktoś kto ma u niej psa kontaktował się z nią bez problemu? bo może to mnie nie lubi i do mnie nie oddzwania... np. Kiko miała mieć sterylkę 18 lutego, muszę zajrzeć na jej wątek...
-
porozmawiałam dłużej z Anety mamą i ta kobieta ma rzeczywiście połamane żebra i nie może mi wydać psa... Anety nie ma w domu a jej TZ wyjechał a kobieta ma problemy z pójściem do łazienki... mówiła że nie chce uczestniczyć w tym całym zamieszaniu że została nie potrzebnie wciągnięta w to wszystko i jest zmęczona odbieraniem telefonów, Aneta będzie w domu jutro i jutro mam po psa przyjechać i na pewno go dostanę... kobieta brzmiała wiarygodnie... zapewniła mnie że psami opiekuje się TZ chauwy i krzywda im się nie dzieje... rozmawiałam też ze swoim szwagrem. i sytuacja jest taka że jeśli nie ma żadnej umowy to trudno ją zaskarżyć o coś ale np. mogę zgłosić że obawiam się że psy są zaniedbane itd. i on może zareagować żeby sprawdzić stan zwierząt, powiedział że jutro może mi asystować i pojechać ze mną, będę czuła się pewniej w razie jakiś problemów... trzecią kwestią jest to że nie mam kasy na jeżdżenie codziennie :( dopiero zaczełam pracę i nie mam jeszcze wypłaty :( więc mam nadzieje że jutro wszystko się poukłada i odjadę z Lolą...
-
Superprzyjazny, porzucony w lesie psiak szuka domu WARSZAWA
malvaaa replied to toON!'s topic in Już w nowym domu
z tymi ogłoszeniami to jest tak że 90% sukcesu to ładne zdjęcia, ludzie to wzrokowcy, a te zdjęcia są z tel.? nie wyraźne trochę... -
napisałam że jestem jutro po psa i koniec... jak dzwonię to nie odbierają... więc znając życie to chauwa pisała tego smsa... eh, ludzie mnie nigdy nie przestaną zaskakiwać...
-
Superprzyjazny, porzucony w lesie psiak szuka domu WARSZAWA
malvaaa replied to toON!'s topic in Już w nowym domu
to że nie ma obróżki nie znaczy że nie mógł się zgubi, mógł się błąkać jakiś czas, warto przejrzeć ogłoszenia... jeśli minie kwarantanna można porobić mu ogłoszenia, odwiedzić psiaka, zrobić zdjęcia i ogłaszać... takie moje rady :) -
Myszka -w domu jest dziecko uczulone na sierść. PROSZĘ O RADY :(
malvaaa replied to obraczus87's topic in Już w nowym domu
ja bym się obraziła że za mną nie tęskni tylko rozwala się obok TZa :) a tak poważnie to super że tak się rozluźniła i czuje się swobodnie :) -
ok, jak dojdą pieniążki to wpisze w rozliczenie.... Dziękujemy za pieniążki ! Przelałam też za hotelik 136zł za luty... wszystko uzupełnię... jasne jasne, obroża jak najbardziej, dlatego zapytałam ile potrzeba kaski :)? Te kleszcze są straszne, ja w tym roku przez zimę nawet zabezpieczałam psy bo ta pogoda była tak różna że nie wiadomo czy to cholerstwo wytępiło się...
-
popiszę sobie do siebie :) dostałam właśnie smsa od mamy chauwy (?) "Anety jutro nie będzie w domu a ja nie zejde na dol bo mam polamane zebra. Prosze zadzwonic do niej jutro poznym wieczorem." i co ja mam zrobić?