Taa, swieta zaczely sie pieknie. Weszlam w wymiociny Misi :P juz w nocy cos z nia bylo. Jednak pomimo zlego samopoczucia bardzo chciala isc na spacer. Wiec poszla :P z pyska jej wyciagalam splesnialy boczek <3 na wieczor bylo wporzo juz ;) teraz znowu szaleje. A dogtrekking coraz blizej! Gdyby mi sie pochorowala, to bylabym bez psa na dt. Tak wogole to piekna pogoda <3 ah ah!