pojechałam autobusem do miasta, na rozmowę o prace. Spierdzielił mi jeden, na szczescie byl drugi. (Pracy nie dostałam, ale to było wiadome, nie wazne). Potem uciekł mi jeden powrotny. Czekałam więc na drugi, jednak jak sie okazalo jestem zjebem i patrzałam na niedzielny rozkład jazdy, wiec koniec koncow czekałam na autobus widmo, jechał później) Chciałam iść na inny, ale tamten też spierdolił :D , wróciłam się na tamtem już grzecznie. W autobusie zaś prawie złamałam palce :P dziko mi się wygięły. I kupiłam sobie frytki, bo nie jadłam śniadania, ale tak mi je posolili ze sie jesc nie dało xD i sie jeszcze potknelam z 65248158 razy dzisiaj. I w ogole snil mi sie koszmar jakis w nocy. Chyba tyle, ale pewnie cos ominałam :P