-
Posts
80 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by luizkamor
-
Inspektorka tozu rozmawala w jej srawie dzis z Jackiem i kategorczycznie odradzil schronisko,powiedzial ze to jeszcze gorzej bedzie. Powiedzial ze przyjmie ją ale musimy jej zorganizowac boks i potrzebne sa pieniadze, on juz za darmo nie bedzie pracowal z psami. Karlosa ma na glowie 3 miesiace a wszystko kosztuje.Ja sie mu nie dziwie. Wiec dziewczyny pomozcie w organizowaniu boksu i sunie mozna zawiezc do niego.My juz w razie czego mamy weta ktory ją uspi i przewiezie do Jacka.
-
[quote name='faith35']ta sunia bokserka cały czas chodzi mi po głowie... może ktoś od bokserów by zadzwonił i powiedział np. "za 2 tygodnie będę w polsce, chcę obejrzeć sunię" czy coś, żeby mieć czas na wykombinowanie jakiegoś dt czy nawet hoteliku! :([/QUOTE] moja kolezanka rozmawiala z kims z tej fundacji, takze sprawa jest im znana i tyle. Psie Ranczo by ją przyjelo ale ma amstafa Karlosa
-
Ja widzialam te labki, sa bardzo energiczne, ten drugi kręci się w kółko i podskakuje wysoko do góry ale to zrozumiałe bo siedzi caly czas w boksie. kolezanka podeszla do niego i podala mu ręke i niestety ją chapnął.Jego wlasciciel ktory go nieodebral jest nam znany. Wzial rok temu psa amstafa ze schroniska i zmarnowal go na walki psów wiec jest opcja ze uczyl tego labka agresji.Jezeli chodzi o status prawny to nasz prawnik mowi ze wlasciciele po pol roku od momentu pozostawienia psow i nie zgloszenia sie po nie, stracili do nich prawa. Automatycznie osoba ktora zapewnia im schronienie i karmi je staje sie ich włascicielem tak wiec umowa adopcyjna powinna byc spisana z wlascicielem hotelu.Nam sie ciezko z nim rozmawia i jest coraz gorzej, dlatego podalam numer do hotelu bo mam nadzieje ze z osobami chetnymi do adopcji bedzie rozmawial inaczej.Zadzwoncie prosze i zapytajcie, moze bedzie mial dobry humor i powie cos wiecej o nich ale on pewnie sam ich nie zna bo jego rola konczy sie na karmieniu.
-
Kudłaczek juz ma dom
-
WG PRAWA WŁASCICIELE TYCH PSÓW JUZ NIMI NIE SĄ I ZOSTANĄ ROZLICZENI ZA PORZUCENIE PSÓW. wLASCICIEL HOTELU DOSTAL OD NAS SWISTEK ZE MOZE WYDAWAC PSY DO ADOPCJI INFORMUJĄC NAS O TYM. bEDZIEMY DYSKUTOWAC O CALEJ SPRAWIE JAK WYCIAGNIEMY TE PSY A WIERZCIE MI ZE Z BOKSERKĄ BEDZIE CIEZKO I Z JEDNYM LABRADOREM.jA CHCE W TYGODNIU JECHAC PO TĄ CO BYŁA CIEZARNA I WEZME JĄ DO SCHRONISKA,POPROSZE ZEBY JĄ WYSTERYLIZOWALI.NA OBECNĄ CHWILE TO TOZ NIE MA NAWET 30ZL NA PALIWO ZEBYM MOGŁA JECHAC.
-
JAKI HOTEL NAGLASNIA SPRAWE? JA JĄ NAGŁASNIAM, JESTEM WOLONTARIUSZKĄ W TOZIE I NIE MAMY GDZIE ZABRAC TYCH PSÓW.jA TAM BYLAM WIELE RAZY I TEN FACET NIE JEDNEGO PSA NAM DOPROWADZIL W KROTKIM CZASIE DO PORZĄDKU ALE NIGDY NIE WYCHYLIL SIE ZE MA JAKIES PSY KTORYCH NIKT NIE ODBIERA.W MIARE OSWOIŁ SUKE PO PRZEJSCIACH, SZKIELECIOR WALTER PRZYTYŁ U NIEGO 8 KG W TYDZIEN.CHOCIAZ MI COS W NIM NIE PASOWALO ALE NIE MIALAM PODSTAW.nAGLE ON DZWONI I KAZE NAM ZABIERAC PSY A JAK NIE TO USPI. PIERWSZE CO TO CHCIALAM SZUM ROBIC ALE DZIEWCZYNY MNIE USPOKOILY I STWIERDZILY ZE PRIORYTETEM JEST NAJPIERW ZABRAC PSY. POTEM BEDZIEMY POCIAGAC DO ODPOWIEDZIALNOSCI WINNYCH TEJ SYTUACJI.WIEC PROSZE WAS SKUPMY SIE NA ICH RATOWANIU.pODALAM NAMIARY DO HOTELU JAKBY KTOS SIE ZDECYDOWAL ZAADOPTOWAC PSA.
-
jESTEM Z GORZOWA WIEC NIE MAM JAK INTERWENIOWAC. jEST KTOS KTO BY PO NIĄ POJECHAŁ? pRZEKAZUJE LIST,KTÓRY OTRZYMALAM [EMAIL="monmak17@wp.pl"]monmak17@wp.pl[/EMAIL] napisał(a): [INDENT] Dzień dobty, chciałabym się dowiedzieć, czy jest możliwość sprawdzenia jednego. miejsca, w którym znajduje się porzucony i zaniedbany pies? Mam na myśli stację benzynową za Piłą na trasie do Stargardu Szczecińskiego, tj. w okolicach Lubna. Wracałam z pracy do domu i po drodze zajechałam na tą stację. Zobaczyłam psa, tzn suczkę w tragicznym stanie, prawdopodobnie jest szczenna i nie ma oka. Oko jest całe zielone od ropy i zapadnięte. Myślałam, że to jest może pies, który pilnuje stacji (bo czasami tak też się zdaża) i ludzie, którzy tam pracują poprostu tak go zaniedbali i mają gdzieś jego los. Ale jak się zapytałam to się okazało, że ktoś psa tam podrzucił w nocy. Ci ludzie, którzy tam pracują prubują się trochę zaopiekować nią. Podobno zbierają pieniądze, żeby pujść z nią do weterynarza, dają jej jedzenie i wodę. Coś próbują dla niej zrobić, ale nie wiem jak długo ona tak będzie mogła żyć. Przykro mi, że nie mogłam pomóc, ale nie stać mnie na takie leczenie, a na prawdę ona go potrzebuje. Bardzo cierpi, jak podeszłam do niej i lekko pogłaskałam to zaczęła piszczeć. Ale jest przy tym bardzo przyjazna, podchodzi z merdającym ogonem do każdego na stacji, daje się dotknąć i pogłaskać. Jest rasy Golden Retriver, naprawdę śliczna i kochana. Niestety mam już psa i do tego nie mieszkam u siebie, dlatego nie miałam możliwości, żeby ją zabrać ze sobą a na prawde bardzo żałuję. Bardzo proszę o pomoć, jeżeli jest to w ogóle możliwe. Nie pamiętam niestety dokładnie miejsca, bo byłam w takim szoku, że nie zapamiętałam dokładnie szczegółów, gdzie to było. Od ludzi, z którymi jechałam dowiedziałam się później, że to prawdopodobnie bylo tam, ale jak sprawdzam na mapie to w tej okolicy są 2 stacje benzynowe. Zostawie do siebie nr kontaktowy jakby ktoś postanowił coś zrobić w tej sprawie: 667-714-438 nazywam się Monika Makowska. [/INDENT]
-
Ja bylam za naglosnieniem sprawy, mi tez sie to w glowie nie miesci ale ostatecznie nie mialam nic do powiedzenia. Podjeto decyzje ze najpierw trzeba psy uratowac bo byl strach ze psy ucierpią i znikną. Rozgrywamy to delikatnie. My tam psy umieszczalysmy ze swoich interwencji i fakture nam wystawial, mamy spisane adresy tych ludzi ale ani numerow tel ani nr dowodow osobistych,
-
Normalnie pozycze jutro aparat i zrobie mu foty bo bez tego to cienko
-
jest w schronie i nie wychodzi z budy, w dodatku skonczyla mu sie karma :( Ja nie wiem, jak tak dalej pojdzie to sama bede wnioskowac zeby go uspic-on sie meczy tam strasznie.Jeszcze teraz zacznie dostawac schroniskowe jedzenie i z jego problemami to po psie. Trzesie sie caly,oczy załzawione-no masakra poprostu.Mam aparat zepsuty bo byscie zobaczyly-ZAŁAMKA. nIKT MU NIE CHCE POMOC, NAWET NIEMCY. dZIEWCZYNY RATUJCIE- W WAS OSTATNIA JEGO NADZIEJA
-
powiedzial ze uspi, on jest wkurzony bo juz wie ze nie odzyska kasy za nie i jeszcze musi je karmic.Dla mnie on jest dziwny, samo to ze tak pozno nam o tym problemie powiedzial, ze dal suke do boksu z psami.Nie chce mi sie w sumie wierzyc bo my juz wiemy i podejrzewam ze by sie nie odwazyl ale on palcem nie kiwnie zeby znalezc im domy a nie moze juz na nie patrzec i nie zamierzam ryzykowac ich zycia.Trzeba dzialac
-
Z bokserka naprawde jest powazna sprawa, bo ją wogole zeby wyprowadzic z boksu to trzeba ją uspic. Behawiorysta polecil przeniesc ją na wybieg, najlepiej zeby widziala z niego ludzi.Przeglodzic ją 3 dni i zacząc karmic z ręki. Jesli chodzi o wiek to nie mam pojecia, z wlascicielami nie ma mozliwosci sie skontaktowac-przepadli.
-
Piesków jest 6 w tym dwa labradory, do adopcjiposzła tylko ta dlugowlosa.
-
Pan Jacek z Psiego Rancza
-
[SIZE=3][B][COLOR=#FF0000][FONT=trebuchet ms]Psy, których właściciele nie odebrali z hotelu dla psów, za tydzień zostaną uśpione, bo właściciel hotelu nie chce już ich utrzymywać. Pilnie szukamy domów !! [url]http://sites.google.com/site/lubuskiepsiaki/home/apel[/url] Najgorzej jest z tą sunią na zdjęciu na samej gorze po prawej stronie [/FONT][/COLOR][/B][/SIZE][SIZE=2][COLOR=#000000][B]Suczka została pozostawiona w hotelu dla zwierzat przez swoich właścicieli.Niestety właściciele nigdy sie po nia nie zgłosili.Suczka spędziła w hotelu 8 miesięcy i całkowicie zdziczała.Wszystkiego sie boji i przez strach reaguje agresją, nie pozwala nikomu do siebie sie zblizyc.Wezwalismy behawiorystę, który ocenił, ze potrzeba nad nia pracowac i niestety potrwa to nawet do roku czasu.Mimo tego widzi on szanse na przywrócenie jej psychiki do normalności. Potrzebne sa jednak na to fundusze.Bez Waszej pomocy suka nie ma szans i zostanie uśpiona.Gorąco prosimy o pomoc.Ludzi, którym nie jest obojetny jej los prosimy o wsparcie.Najgorzej ze nawet nie ma jej gdzie umiescic bo obecnie behawiorysta nie ma miejsca ani mozlwosci się nią zająć.Czekam na wasze pomysly.One naprawde mogą byc uspione bo wlasciciel hotelu uzyskal zgode on inspektoratu weterynaryjnego, niektore psy są juz zdziczale i im najbardziej grozi uspienie.Jedna suczka juz zdarzyla zajsc tam w ciaze, interweniowalismy zeby nie uspil szczeniakow. Szczeniaki juz znalazly dom a ona w kazdej chwili moze znowu zajsc w ciaze, po za tym jest bardzo zalękniona-to ta suczka co na zdjęciu siedzi w rogu. Zalatwilismy ze prawnie mozna psy adoptowac.Wiecej info[/B][/COLOR][/SIZE] Hotel Dla Zwierząt KIKA Kinga Pendelska Młyńska 21 66-431 Stare Polichno Gm. Santok tel. kom 0508615137
-
[INDENT]Przekazalam na maila sprawe do Nadzieja dla Dobermana ale narazie cisza.Pies ma wykonane wszystkie mozliwe badania,oglądało go 3 najlepszych weterynarzy.Wniosek jest taki ze pies był zle odzywiany,chociaz jedni mowią ze ma zadbaną siersc wiec nie doszlo do zaniedbania a drudzy ze doszło. Facet jednak chodzil z nim do weterynarza ale ze wzgledu ze nie mial kasy to dawali jakas masc na tę ranę i to nic nie dawalo bo pies sobie zlizywal a potrzebne byly opatrunki.Jezdze z nim co dwa dni na zmiane opatrunku. No juz teraz do wet w schronisku bedzie mu zmienial.Niestety ToZ nie moze dalej prowadzic sprawy bo jest totalnie splukany.Na same badania i na leki wydalismy prawie 1000zl.Przekazalam sprawe niemieckiej fundcji-Hannesowi.On przekazal info do fundacji niemieckiej od dobermanów ale narazie tez cisza.Konczy mu sie karma a po tej specjlistycznej royalla naprade sie poprawił.Dziewczyny ja tu rzadko bywam nie czaje jak to sie robi dlatego prosilam Ele o pomoc.Potzrebna jest kasa na karme-jakies 160zl. [/INDENT]
-
Przekazalam na maila sprawe do Nadzieja dla Dobermana ale narazie cisza.Pies ma wykonane wszystkie mozliwe badania,oglądało go 3 najlepszych weterynarzy.Wniosek jest taki ze pies był zle odzywiany,chociaz jedni mowią ze ma zadbaną siersc wiec nie doszlo do zaniedbania a drudzy ze doszło. Facet jednak chodzil z nim do weterynarza ale ze wzgledu ze nie mial kasy to dawali jakas masc na tę ranę i to nic nie dawalo bo pies sobie zlizywal a potrzebne byly opatrunki.Jezdze z nim co dwa dni na zmiane opatrunku. No juz teraz do wet w schronisku bedzie mu zmienial.Niestety ToZ nie moze dalej prowadzic sprawy bo jest totalnie splukany.Na same badania i na leki wydalismy prawie 1000zl.Przekazalam sprawe niemieckiej fundcji-Hannesowi.On przekazal info do fundacji niemieckiej od dobermanów ale narazie tez cisza.Konczy mu sie karma a po tej specjlistycznej royalla naprade sie poprawił.Dziewczyny ja tu rzadko bywam nie czaje jak to sie robi dlatego prosilam Ele o pomoc.Potzrebna jest kasa na karme-jakies 160zl.
-
[quote name='Elza22']Witam co z tym chorym dobermanem co pokarmu nie przyswaja to jakaś pewna sprawa bo wątek założony a odpowiedzi nie ma i się zastanawiam czy to pewna osoba założyła watek czy coś wiecej wiadomo bo tu też na dogo różne przypadki są. Wiec czekam na jakąś odpowiedz bo psiak faktycznie kiepsko wygląda.[/QUOTE] [SIZE=2][COLOR=#000000][B]Doberman MAX cierpi na chorobę, która powoduje problemy z wchłanianiem się składnków pokarmowych do organizmu.Ponad to ma niegojącą się rane na tylnej łapie- ranę tę ma juz od 3lat!!! Jest psem bardzo grzecznym i garniącym się do człowieka.Pragne zyc i był bardzo przywiazany do swojego pana.Chcielismy pomóc właścicielowi w leczeniu ale przy nasilajacych sie biegunkach i koniecznoscia wymiany opatrunku na chorej łapie,właściciel zrezygnowal z niego.Pies nie widzi po za nim świata i bardzo cierpi,w schronisku jest mu zimno bo jest chudy i slaby.Wycieńczony biegunkami,karma specjalistyczna wystarcza na krotko bo to duzy pies i potrzebuje wiele nadrobic.Teraz w schronie traci apetyt,karmi sie go z reki.To pies kochający człowieka i potrzebuje bliskosci.Nie sprawia zadnych problemow,jest grzeczny i posluszny.Prosi błagalnie oczami o pomoc i wtula sie w czlowieka-kazdego.O Maxa jakby odpowiednio zadbac, podawac mu tylko specjalistyczną karme i zmieniac opatrunek i napewno wroci do zdrowia i ktos sie bedzie jeszcze nim cieszyl a i Max bedzie mial szczesliwą starosc. Ma on juz 12 lat ale wygląda i zachowuje sie na młodszego.Pozwala sobie wszystko zrobic, spokojny przy zmianie opatrunku, wie ze chce mu sie pomoc.Niestety ma tez chore serce ale moze z tym zyc.Szukamy pilnie dla niego domu, jakiegos chocby cieplego kąta bo on naprwde marznie.Caly czas sie trzesie i widac ze cierpi ale dzielnie to znosi i na widok wolontariuszki delikatnie merda ogonkiem.Nie pozwolmy zeby Max stracił nadzieję na lepsze.Obecnie biegunki sie zatrzymały i ladnie sie zalatwia, rana sie goi ale w schronisku znowu sie pogarsza.Szukamy choćby DT, to teraz najwazniejsze.Prosimy nie bądźcie obojetni.Dajmy mu szansę.[/B][/COLOR][/SIZE] [FONT=arial,helvetica,sans-serif][FONT=Verdana][SIZE=3][COLOR=#000000] 722 255 846 722 255 846 [/COLOR][/SIZE][/FONT][/FONT]
-
Spanielka Maja, psi aniołek już w dowym domu:)
luizkamor replied to koelka's topic in Już w nowym domu
Jezeli ie ma podejrzen ze suka bedzie wzieta do rozmnazania to nie ma sensu sterylizowac. Takie jestescie maniaczki sterylizacji? Odechcialoby wam sie gdybyscie kilka razy zdrowe suki ktore mialy przed soba cae zycie zabieraly z lecznicy martwe bo nie przezyly sterylizacji!! Widac ile macie doczynienia z psami. Moi rodzice maja suke juz 12 lat i w zyciu bym jej nie narazila na zabieg skoro nie ma takiej potrzeby. Ja tez sie boje i to znaczy ze jestem prostaczka? zawiez sobie suczke na sterylke i odbierz w worku to bedziesz inaczej spiewala. a tak sie niestety zdarza i to najlepszym wetom!! -
Orzeszek - wrócił do swojego domku !! :) Do zamknięcia.
luizkamor replied to iwcia93's topic in Już w nowym domu
Pewnie, ze wybadam. Wezme aparat zrobie foty :) Trzeba ich sprawdzic no i on przeciez ma oczka chore, musza go leczyć. -
Orzeszek - wrócił do swojego domku !! :) Do zamknięcia.
luizkamor replied to iwcia93's topic in Już w nowym domu
dziewczyny mam super wiesci!!! Znalezli sie wlasciciele orzeszka. Ponoc byly lzy radosci :) Dzisiaj bedzie renia w schronie to wezmie dane wlascicieli i pojedziemy zobaczyc co u niego. Zabrali go w czwartek :) -
Spanielka Maja, psi aniołek już w dowym domu:)
luizkamor replied to koelka's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam dzis z nowymi włascicielami. Maja ma teraz na imie Graffi i ponoc lepiej reaguje na to imie. Spi u nich w nogach :). Przegryzla smycz. Jeszcze wariuje jak wraca z dworu do domu, tak jakby jeszcze nie mogla sobie miejsca znalezc. Byla u nich dzis kuzynka z 3 letnia coreczka i mala karmila ją z ręki i grafii to pasowało :). wlasciciele sami proponowali zebym im maila dala to beda mi foty słac. Rozmawialam wieczorem wiec jeszcze nie wyslali ale jak tylko wysla to wstawie. Mieszka pod debnem, nazwy wsi nie pamietam a umowe mam w aucie.mialam dzis trzy tel w sprawie maji. Odsylam ludzi do schronu bo tam spaniel jest. z tego co mi wiadomo to jeden pojechal dzis do Niemiec. Pozdrawiam ciepło :) -
Spanielka Maja, psi aniołek już w dowym domu:)
luizkamor replied to koelka's topic in Już w nowym domu
Bardzo fajni ludzie, zakochali się w niej :) Maja była poddenerwowana i broniła sie bidulka. Za mocno sie do mnie przywiązała. choc ograniczalam jej pieszczoty i kontakt ze mną.Mi jest teraz tez przykro, mam ją przed oczami jak sie broni przed wejsciem do samochodu i patrzy za mną. W samochodzie ponoc pchała sie do tylniej szyby :(. Dobrze ze jej dalam jej legowisko to ponoc jak jej rozlozyli to sie polozyla i troche uspokoila. Mam dzwonic wieczorem do nich jak ona sie czuje.Mowili ze nie maja jeszcze ogrodzone z tylu domu ale nie beda jej poki tego nie zrobią puszczac wolno. Mam teraz ciezki dzien, calą noc nie spalam. Denerwowałam sie. W tym roku narazie nie moge wziasc psiaka na tymczas bo w grudniu wyjezdzam na dwa tygodnie.Dziekuje wam dziewczyny w imieniu Majeczki. Robicie kawal dobrej roboty. Dobrze ze jestescie. Pozdrawiam ciepło. P>S na kontrol pojedziemy gdzies za 3 tygodnie, jak sie ona juz do nich przyzwyczaji, zeby znowu traumy nie przezyla jak mnie zobaczy. To mądra psina. Zal mi jej, myslala ze odnalazla szczescie a tu znowu zmiany. Mam nadzeje ze bedzie jej tam dobrze. To tacy prosci i ciepli ludzie. O wszystko pytali, o szczepienia, odrobaczenie. Ze sterylizacja to sie boją i uwazaja ze nie ma takiej potrzeby bo ona bedzie w domu i napewno jej nie zaplodni pies. Mieszkają pod Debnem. Zle zrozumialam bo 80 km to w dwie strony. -
Spanielka Maja, psi aniołek już w dowym domu:)
luizkamor replied to koelka's topic in Już w nowym domu
Wczoraj zostawilam ja na 3 godziny w domu i zniszczyla mi obicie drzwi :). zabralam ja dzis do rodzico i bawi sie z pieskiem moich rodzicow. Jest coraz odwazniejsza i wesoła :)