Witam wszystkich!
Ufffff...Nareszcie, wykorzystując zapalenie gardła, dobrnęłam do końca wątku! Przeczytałam go w całości, żeby przekonać się co do decyzji, czy na pewno chcę mieć suczkę:) Wasze przygody mnie nie odstraszyły, a historia Mikruska niemalże doprowadziła do zawału ;)
Nie jestem hodowcą, ale czekam na szczeniaczki w hodowli, którą długo wybierałam. Swoją pociechę miałam odebrać w połowie listopada, niestety włoski amant dał puste krycie :( Zdarzyło mu się to już wcześniej...Wiem, że miał problemy męskiej natury, ale został wyleczony i przebadany, jest znakomitym reproduktorem dającym świetne potomstwo(i psychicznie i eksterierowo), dlatego Hodowca postanowił zaryzykować mając nadzieję, że dobre wyniki badań oznaczają koniec jego problemów. No ale niestety...
Do tego przyszła mamusia ma cieczkę co 7 miesięcy, więc dopiero w połowie lutego - lub pod koniec, pojedzie na krycie do nowego małżonka. Mam nadzieję, że ten tatuś spisze się lepiej i da ciekawe dziewczynki - lub choć jedną, ale wyjątkową ;) Bardzo zależy mi na tej akurat hodowli, w innej na pewno bym nie czekała. Dlatego dołączam do Was, mam nadzieję, że będę mogła dzielić się samymi dobrymi wiadomościami. No i razem z Wami czekać na kolejne, udane dzieciaki:)
Pozdrawiam!