Jump to content
Dogomania

conceited

Members
  • Posts

    3397
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by conceited

  1. ja bardzo niechętnie przejmę wątek. nie mam po prostu na to czasu. tzn udzielac się będę, ale pieniędzy zbierać nie chcę.
  2. [quote name='Akrum']Agnieszka, a od Was jedna sunia by jechała tak?? duża??[/QUOTE] od nas niestety duza, niepewna sunia. Musialaby jechac w kombi lub w klatce.
  3. Dziewczyny, przepraszam, ze sie wtryniam, ale moze znalazlybyscie transport dla dwoch psow? wtedy Fundacja Głosem Zwierzat pokryje koszt transportu, byleby ktos pojechal. Nasz sunia czeka na transport do Jamora juz bardzo dlugo.
  4. [quote name='docha']co ci ludzie odpowiadają na pytanie: po co wam te psy?[/QUOTE] swietne pytanie. tez jestem ciekawa.
  5. Dziewczyny, wklejam Wam obserwacje Macieja, poczatkujacego trenera, ktory przyjechal w koncu do przytuliska rzucic okiem na nasze psy. Chlopak dopiero sie uczy na trenera, ale na pewno wie wiecej niz ja: Zaczynając od tego, co pewnie najbardziej Cię interesuje-czyli od boksera. Podczas wizyty nie wykazywał absolutnie żadnej agresji, złości czy frustracji, nie dawał mi żadnych sygnałów świadczących o nerwach. Zachowywał się niepewnie gdy dotykałem obroży, było mu też trudno pogodzić się z przypięciem smyczy-i wtedy faktycznie trzepał głową i nie wiedział, jakie mam zamiary; był trochę przestraszony. Natomiast jedyny moment w którym się bronił był wtedy, gdy chwyciłem go za kark-ale jest to absolutnie normalne i nie świadczy o agresji. W mojej ocenie jedynym, co może go sprowokować do ataku jest uczucie przytłoczenia i strach-choć nie wiem do końca z czego wynikał. Pies obawia się trochę dotyku w okolicy karku-być może zaatakował zmuszony do zniesienia takiego dotyku; nie jest jednak agresywny wobec ludzi bez powodu. Wiesz może jak to wyglądało od strony właścicieli? Oprócz tego-jak to schronowiec-jest niecierpliwy i trochę "szalony", ma sporo energii ale też bardzo dużo dobrych emocji wobec ludzi-w klatce ze mną był bardzo radosny, tulił się i bardzo natarczywie domagał pieszczot. Bez problemu się położył na boku, czyli nie jest typem wojownika. Musiał się czegoś wystraszyć, stąd atak paniki i pogryzienia.
  6. O MOJ BOZE !!! to jakis inny pies !!! Jestem w ciezkim szoku !!! Dziewczyny, on w Dopiewie nie mógł ustac ! Nie mogl zrobic 3 kroków, o spacerze nie bylo mowy, leżał po 15 sekundach. SZOOOOOK !!! Siedział w boksie i mu się nogi rozjezdzaly we wlasnych odchodach, nie mogl stac, ale bardzo chcial, wiec co chwile sie przewracal. Takiego BIGa pamietam. To co widze na tym filmiku, to jakis CUD ! Jezu jak sie ciesze. Starania wszystkich nie poszly na marne.
  7. Pieniadze nie sa problemem Pyrdko. Problemem jest wlasnie to pobranie. Jak dostane do reki krew i kał to też mogę jechać. Dziadusiową kupę już wiozłam przez całe miasto, Zefirową też powiozę. Do wetki napisałam wczoraj sms, że proszę o szybki kontakt bo sprawa jest pilna, ale wiem, ze jest na urlopie, pewnie za granicą skoro nie dzwoni.
  8. O matko ! jak schudł ! na prawdę widzę różnicę, od razu jakby odmłodnial :)
  9. Wiekszosc dopiewskich psow zostalo wyciagnietych przez Fundacje Głosem Zwierząt bo chorowały (mieliśmy parwo). Amstaffy "zabiera" Ania z Poznania. Niektóre psy zostały wyciągnięte przez innych dogomaniaków. Niektóre psy umierają. Jesli sa jakies adopcje prosto ze schronu, to z reguly sa to adopcje na lancuch, do kojca, generalnie na dwór, na terenie naszej gminy, dlatego tak bardzo szukam domów poza gminą. Teraz zostały w Dopiewie psy "nieadopcyjne". Boje się oddać Zefira do adopcji. Wolałabym, żeby ktoś go wcześniej "sprawdził", np choc miesiac u Furciaczka... co sadzicie?
  10. Opcja u Furciaczka byłaby najlepsza. Jaki jest koszt? Kora - mamy około 20 boksów, w tej chwili jest 10 psów i 6 szczeniaków.
  11. kora78 - to co piszesz to piękne, ale nierealne. jaki opiekun psów? jakie badania? To nie jest schronisko, to jest przytulisko na terenie wysypiska śmieci. Jest wielkie wysypisko i z tylu kilka kojcow z psami. Niektore siedza po wiele lat. Tu NIE MA pracowników przytuliska, opiekunów, ludzi "od psów" ! Tu dozorcy wysypiska śmieci, maja w dodatkowych obowiazkach przyjsc raz dziennie do psich klatek, sprzatnac je z kup i wsypac karme. Koniec kropka. Nie muszę dodawac, że nie wszyscy z nich to robią. jeden facet się podśmiechuje, ze on nie startował do pracy na kynologa, a psow sie boi i nie chodzi do psow jak ma gorszy dzien. Na szczescie jest co drugi dzien tylko. Badania? Pisalam, ze gmina daje tylko na szczepienia i odrobaczanie. Zadnych badan nie ma. Dąbrowski nie podjeżdza nigdzie. Nie ma szans. Problem z poznańskimi wetami jest taki, ze jesli sa dobrzy, to nie dojezdzaja :)
  12. ja się z Tobą zgadzam. więcej komentować nie chcę, bo znów czeka mnie awantura. jest jak jest i ja tego stanu rzeczy nie mogę zmienić. trzeba albo go zabrac do weta, albo jakis wet powinien do niego przyjechac.
  13. ja mam tylko nadzieję, że był choć trochę szczęsliwy w tym hotelu :(
  14. Gdy ostatnio badaliśmy kał dziadunia, ja siedziałam przy jego boksie pół dnia i czekałam na świeżą kupę, a potem jechałam z nią na drugi koniec Poznania i płaciliśmy za to badanie z Fundacyjnych pieniedzy. Przytuliskowa wetka takich rzeczy nie robi. Nie ma sprzętu. Z resztą rzadko kto to robi. Taka kupa musi być w mierę świeża, ale wejść do boksu i ją zagarniać do kubka to ja się nie podejmę :/ Co do badania krwi - wogole nie ma szans. Dzis odezwal sie do mnie trener, ktory mial Zefira odwiedzic. Ponoc dzis pojedzie do Dopiewa (choc juz nie raz sie zapowiadal...). Może powie o nim coś więcej.
  15. [quote name='Alicja']mi chodzi o pomoc ze str weta ......powinien był się zorientować ze z psem nie haloo ... Do P.Marka nic nie mam( żeby tutaj zaraz gromy na mnie nie poszły ) , bo wiem , ze zaraz dzwonił po weta jak zobaczył że Marsik niedomaga . O Weta mi biega .... Mi też. Ponoć objawy takiego skrętu sa bardzo czytelne. Mam nadzieję, że dowiemy się jak było na prawdę.
  16. Nie wiem. Przedstawiałą sprawę trochę inaczej, ale nieważne. Trudno, stało się. Zdarzają się przecież nieudane adopcje nie od dziś. Ludzie zawodzą, psy ze schroniska są jedną wielką zagadką. Myślę, że zdobędę 500zl na leczenie Zefirka, ale nie mam jak go zawieźć do kliniki skoro ma obowiązkową kwarantanne :/
  17. [quote name='Alicja']zmień tytuł i poproś moda o przeniesienie do działu za TM to na 99% skręt żołądka , bez natychmiastowej pomocy pies umiera .... Marsiku Tylko, ze Pan Marek zadzwonil po pomoc... dlaczego weci nie poznali, ze pies umiera... Tytul zmieniony.
  18. obudzilam sie i ... to jednak prawda :( tak mi przykro Marsiu :(
  19. Akrum - karmią tylko suchą karmą, o ile weterynarz nie zaleci inaczej. A weterynarz nie zaleca inaczej, bo Zefir zjada ladnie sucha, az mu sie uszy trzesa. Niestety, jest to karma 5 kategorii. Fatalna. Trafilas sedna sprawy. Problemem jest brak diagnozy wet. Byc moze Zefir jest mocno chory. Kto czytal watek dopiewski, ten wie, ze nasza wetka ma zwiazane rece. Gmina refunduje tylko szczepienia i odrobaczenia. Jesli pies jest chory... to jest dramat ! Tylko jak ja mam go teraz zabrac do kliniki skoro on nie moze opuszczac schroniskowej kwarantanny? Nie chce nic mówić, ale gdy wczoraj Kierownik schronu uslyszal historie Zefira, bez zadnych ceregieli zapytal, czy nie moze go uspic w takim razie, skoro gryzie i stwarza zagrozenie dla pracownikow. Jak ja żałuję, że nie udało się go wziąć do weta po wyciągnięciu ze schronu :(
  20. Nie nakręcajcie się prosze... pies nie jest spokojnym dziadkiem, juz na mnie w Dopiewie warczal, kobiete ugryzl, corke klapnal, ja się jej nie dziwię. Uwazam, ze nie powinno bylo sie jej dawac takiego psa, nawet jesli myslala, ze sobie poradzi, a jesli juz, to warto bylo miec plan b. Kobieta twierdzi, ze gdy zaczely sie problemy to znikad pomocy. Nikt nie wiedzial, ze jedzie do Dopiewa, a jedzie sie tam z Wawy pol dnia. Nikt nie dzwonil? nie interesowal sie? umowy adopcyjnej tez nie bylo. teraz bedzie, ze sie madrze, wiem. nie bylo mnie, nie dopilnowalam, nie dorzucilam sie do transportu, nie bede sie tlumaczyc, przyznaje, nie zaangazowalam sie bo mnie nie bylo. teraz zaluje. ten pies to byla jedna wielka zagadka, nie byl ani razu na spacerze w Dopiewie przez wzglad na warkot, pojechal na zasadzie "co ma byc to bedzie". przepraszam za gorzkie slowa, ale mam teraz w Dopiewie ciezkie rozmowy przez ta sytuacje. moja wina - nie zaangazowalam sie. fatalny dzień - jeszcze dziś umarł w hotelu Mars, były podopieczny z Dopiewa, nie doczekał domu [']. aha...myślę, że da się od Pani Agnieszki odzyskać pieniądze za transport. spróbuje.
  21. ja w to nie wierze...to jest tak niesprawiedliwe, mlody, silny pies. Nie doczekal domu, szczescia, nie wierze. Nikt go nie chcial, cale zycie tulal sie po schroniskach, hotelach. Dlaczego? Ten swiat jest do dupy... ryczec mi się chce i taka bezsilność... wydaje mi się, że to był skręt żołądka, Oris mówi, że wtedy pies puchnie i jeśli nie zostanie operowany w ciągu 1,5h to umiera. zróbcie tą sekcję, błagam. ja mam nadzieje, ze sie jutro obudze i to bedzie nieprawda... boże. Spij słodko kochany, wielki psie. Zapadniesz mi w pamięci, pamiętam jak bym Cię wczoraj widziała, przepraszam, ze Ci nie zdazylam pomoc, za duzo tych nieszczesc :( Uploaded with ImageShack.us tak Cie pamietam: Uploaded with ImageShack.us i to inteligentne, bystre spojzenie wpatrzone w człowieka... :( :( :(
  22. Zefirek nie zostanie wydany przez najblizsze 2 tygodnie. Trwa obserwacja. Pies warczal, nie dość, że ugryzł Panią Agnieszkę, to kłapnął jej córkę. Stąd u Pani Agnieszki taka determinacja i ja to rozumiem. Po kwarantannie nasz wet musi wydac papiery, ze Zefir nie ma wscieklizny, bo tego potrzebują w Warszawie. Myśle, że Zefirek musi jechac do doswiadczonego dt, lub do hotelu ze szkoleniem. On jest niepewny, może zrobiono mu coś, ma złe doświadcznia, nie wiem, ale nie może być wydany w niedoświadczone ręce, ani do domu stałego. Mamy 2 tyg na znalezienie hoteliku, ja się dorzucę do deklaracji - poki co 20zl.
  23. Pies juz w Dopiewie. Jak ochlone, napisze wiecej.
×
×
  • Create New...