KrzysiekM
Members-
Posts
475 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrzysiekM
-
Czy pies bez rodowodu bedzie wygladal tak jak z rodowodem ??
KrzysiekM replied to KolorowaKredka's topic in Rodowody
Piszę tutaj żeby się z wami pożegnać. Administracja bez ostrzeżenia zablokowała moja poprzednie konto (nikt się pod tym nie podpisał), widać stwierdzili, że moje poglądy nie są poprawne politycznie. Nie chce mi się bawić z nimi w kotka i myszkę. Więc na razie znikam z tego forum, chociaż raz na jakiś czas będę śledził te wątki. Wysłałem do nich prośbę o usunięcie poprzedniego konta, bo jest widoczne, zawiera moje dane osobowe, a je nie mogę nic zmieniać i odpisywać. A zapomniałem dodać, że miło było was poznać nawet jak się z waszymi poglądami nie zgadzałem, to wszystko staraliście się wyjaśnić. Przynajmniej trochę się nauczyłem Ciekawe czy ktoś jeszcze dostał bana, było kilka osób o podobnych poglądach... -
Piszę tutaj żeby się z wami pożegnać. Administracja bez ostrzeżenia zablokowała moja poprzednie konto, Usnęła też temat "Czy rasowy będzie wyglądał jak rodowodowy" a więc zaczęła się cenzura, widać stwierdzili, że moje poglądy nie są poprawne politycznie. Nie chce mi się bawić z nimi w kotka i myszkę. Więc na razie znikam z tego forum, chociaż raz na jakiś czas będę śledził te wątki. Wysłałem do nich prośbę o usunięcie poprzedniego konta, bo jest widoczne, zawiera moje dane osobowe, a je nie mogę nic zmieniać i odpisywać. A zapomniałem dodać, że miło było was poznać nawet jak się z waszymi poglądami nie zgadzałem, to wszystko staraliście się wyjaśnić. Przynajmniej trochę się nauczyłem :) Ciekawe czy ktoś jeszcze dostał bana, było kilka osób o podobnych poglądach...
-
PKPR jest PFK jeszcze nie ma :) Skoro F. C. I. podaje linki do wystaw PKPRu to fajnie by było info o wystawach przetłumaczyć na angielski, bo myślę, że zagraniczni goście na stronie PKPRu czują się tak samo kiepsko ja ja na stronie F. C. I. (jest chyba tylko po hiszpańsku).
-
Pytanie do członków PFK i PKPR. Dlaczego w oficjalnym kalendarzu imprez F. C. I. nie ma imprez PFK i PKPR? [url]http://www.caninamurcia.es/calendario_actividades_2009.php[/url]
-
Nie zgodzę się, że uratowali go Szwajcarzy, bo o wiele wcześniej był hodowany w Ameryce i nadal tam jest sporo więcej hodowli niż w Szwajcarii. Warto jednak uporządkować informacje na jego temat. Czy owczarek amerykańsko-kanadyjski, owczarek szwajcarski i biały owczarek niemiecki to to samo? Czy to są tylko 3 podobne rasy? Bo białe owczarki niemieckie nadal się rodzą, a owczarki amerykański-kanadyjskie mają inny wzorzec niż owczarki szwajcarskie.
-
[quote name='amensalizm']Nijak. Ale po co ją wystawiać? Przecież to nie ma żadnego sensu. Szkoda wpisowego.[/QUOTE] Jesteś w błędzie. Wiele osób widzi sens w własnej przyjemności i stysfakcji (osobiście nie lubię wystaw, ale to nie ma nic do rzeczy). Na kocich wystawach można wystawiać kastraty i koty bez rodowodu, nie uzyskają co prawda uprawnień hodowlanych, ale dla sporej liczby kociarzy sama wystawa i rywalizacja nawet o pietruszkę jest wystarczającą nagrodą.
-
Zmiej, Brezyl, sytuacja w której małżeństwo należy do dwóch różnych Związków może się wydawać podejrzana, czasami jest to jednak jedyne dobre wyjście. 1. Jest teraz spore zamieszanie z owczarkami niemieckimi długowłosymi, bo ZKWP ma je uznać i niektórzy hodowcy, chcą wrócić do ZKWP, ale problemem jest fakt, że w hodowli mają np. 3 psy z rodowodem ZKWP i 2 psy z innym rodowodem, żeby część psów miała rodowody ZKWP a jednocześnie, żeby nie tracić pięknych genów psów które się ma z innych Związków najłatwiej taką hodowlę podzielić i zarejestrować w innych Związkach, sporo takich pomysłów padło podczas dyskusji na forum owczarek.pl na temat uznania donów. 2. Żona może preferować rasę uznaną przez ZKWP, a mąż nie uznaną np. biewer, don(ZKWP ma go uznać), alaskan husky, itd. Sam ma obecnie podobny problem, bo moja żona hoduje norwegi. Ja natomiast wychowałem się wśród pięknych polskich dachowców i mam do nich sentyment, dla mnie są to najpiękniejsze koty. Z tego co się orientowałem założenie hodowli "kotów polskich" w Związku żony może być niemożliwe a na pewno bardzo trudne, więc jeśli zdecyduję się na hodowlę "kotów polskich" (nie będzie to na pewno najbliższy czas) to raczej pozostaje mi inny Związek.
-
Wyślij anonim. Z tego co wiem nie mają obowiązku sprawdzać anonimów, ale zawsze z nich korzystają (urzędnik us ma duże premie za wykrycie przekrętu). Mój znajomy miał problemy przez taki anonim. W jego wypadku okazał się bzdurny, ale przez pół roku musiał donosić dokumenty do US i udowadniać, że nie jest wielbłądem.
-
Jeśli nie mają zarejestrowanej działalności hodowlanej, lub handlowej to wystarczy złożyć doniesienie do najbliższego US i mają przerąbane chyba, że mają znajomych w US. Jeśli trzymają psy w złych warunkach to TOZ, ale oni są mało skuteczni
-
Czy pies bez rodowodu bedzie wygladal tak jak z rodowodem ??
KrzysiekM replied to KolorowaKredka's topic in Rodowody
Nykea, jeśli chodzi o zakaz inbreedu w KC, to po obejrzeniu Pedigree DS dużo czytałem na temat całej afery i w kilku artykułach znalazłem takie info, niestety na dzień dzisiejszy nie jestem wstanie znaleźć źródła :( Jak je odnajdę wyślę na pw. Hmm, fajnie tylko hodowca i Pani Zdzisia mają dostęp do tych samych informacji? Do rodowodu każdy może zajrzeć i sami mogą sobie obliczyć ryzyko związane z inbreedem. Mogą jeszcze na oko porównać przodków psa, ale tylko tych którzy mieszkają w pobliżu. A geny? Nie mogą porównać genów, bo w Polsce nie ma bazy DNA, tak naprawdę swoja analizę mogą oprzeć tylko na rodowodach, ewentualnych badaniach rodziców i oceniając na oko potencjalnych rodziców. Nigdy nie lubiłem podwójnych standardów. Skoro inbreed wiąże się z ryzykiem dla psa to powinien być zakazany, albo ograniczony i nieważne jaki hodowca go dokonuje. Zgadzasz się z tym? Nie zgodzę się z tym, większość ras jest mało popularna i nawet jeśli na całym świecie suk jest więcej niż 5000 to w Europie na pewno jest ich mniej. Nie każdy lubi wystawy, nie każdy ma wolne weekandy, nie każdy ma czas i ochotę, żeby pół dnia jechać na wystawę. Takie rzeczy można oceniać także w siedzibie Związku Kynologicznego. Super, można to łatwo rozwiązać dopuszczając psy bez rodowodu do wystaw, lub umożliwić ocenę psa w siedzibie ZK. Patrz moje odpowiedzi wyżej. A tak poza tym to zdrowie najlepiej oceni weterynarz, a użytkowość treser i zawody. To są profesjonaliści. -
Takie projekty są długofalowe. Co wyjdzie z zapowiedzianej bazy DNA będzie można oceniać dopiero za parę lat... dajmy im czas. Mam nadzieję, że się uda uważam takie projekty za potrzebne i bardzo pożyteczne.
-
Jeśli baza dna będzie ogólno dostępna i będzie regularnie uaktualniana (i nie chodzi mi tylko o info na temat badań wykluczających podstawowe choroby genetyczne) to będzie to fajne narzędzie, które ułatwi planowanie miotów. Trzymam za was kciuki :-) Zachęcam was też do zapoznania się z bazami Felis Polania (niestety nie wszystkie są ogólnodostępne, ale w PFK pewnie jest przynajmniej 1 kociaż, który ma do nich dostęp). Te bazy nie są idealne, moim zdaniem mają nawet wiele wad, ale nie czepiam ich się, bo wiem, że cały czas są udoskonalane i wiele osób pracuje nad tym, żeby stawały się coraz lepszym narzędziem dla hodowców. Możecie podpatrzyć ich rozwiązania i nauczyć się na ich błędach.
-
To nie jest proste, dlatego szukam źródeł informacji. Zakładam, że podstawowym problemem z długością życia i wydolnością ras dużych są geny. Intuicja podaje mi analogię do gigantyzmu, ale to tylko intuicja dlatego szukam na ten temat opracowań naukowych. Czy ktoś prowadzi rejestry jak długo żyją psy z określonych linii? Na tej podstawie i po analizie można by spróbować skumulować zdrowe geny dużego wzrostu. No nic to tylko gdybanie, czy są już jakieś badania na ten temat?
-
Niektórzy wierzą w sens badań dna, niektórzy uważają je za bezsensowne. Kocie Związki uznały je za przydatne, nie każdy hodowca takie badania robi, ale jeśli zrobi są one w oficjalnej bazie danych. Prawie standardem tam się stało opisywanie kociaka pod kątem jakie kolory z sobą niesie do czego ma tendencje, a obowiązkowe są badania wykluczające najczęściej spotykane choroby genetyczne. Z punktu widzenia laika takie dane są przydatne prawda? Kociarze z nich korzystają więc dlaczego psiarze nie mają sobie ułatwiać życia?
-
[quote name='Saint']Dla mnie dyskusja troszkę drętwa, po prawdziwych zoopsychologów i behawiorystów zajmujących się stricte psami to my w Polsce nie mamy.[/QUOTE] Zgadzam się jeśli weźmiemy pod uwagę kursy i możliwość zdobycia rzetelnej wiedzy z zakeresu zoopsychologii to jest to zdecydowanie trudne. Myślę jednak, że jest wielu szkoleniowców, którzy dzięki praktyce i samodzielnemu doszkalaniu się są w stanie rozwiązywać problemy z problematycznymi zachowaniami. Dlaczego denerwuje mnie termin zoopsycholog? Bo to pomieszanie z poplątaniem. Żeby być psychologiem trzeba skończyć 5 letnie studia psychologiczne a nie 2 tygodniowy kurs. Do tego w zoopsychologii.pl nie podoba mi się to, że nawiązuje do nlp. W skrócie nlp to zbiór przydatnych technik służących do manipulacji i samorozwoju, są skuteczne. Problemem jest jednak filozofia nlp, która wmawia uczestnikom praktyka a potem mastera, które trwają w najlepszym wypadku łącznie 3 tygodnie, że są już terapeutami i mogą rozwiązywać poważne problemy psychologiczne. Byłem młodym studentem kiedy nlp wchodziło do polski i wszyscy się nim zachłysnęli (miałem wtedy okazje poznać też większość początkujących trenerów, którzy teraz są na topie). Wciskanie ludziom ciemnoty w stylu, że są wspaniali i za pomocą nlp mogą rozwiązać każdy problem psychologiczny doprowadziło do wielu smutnych sytuacji. [B]Po takich doświadczeniach uważam, że nazywanie kogoś psychologiem lub terapeutą po kilku tygodniowym kursie jest szkodliwe i zagraża zarówno nowemu psychologowi jak i jego przyszłym klientom.[/B]
-
[quote name='Ulaa']A po co używać zamiennie słów: rower, motocykl, samochód? Przecież wystarczyłoby jedno: pojazd... "wychodzę z założenia", że każdym można wszędzie dojechać. Po co wszystko komplikować? ;)[/QUOTE] Hmm, tutaj jest duża różnica. Jak zwał tak zwał w skrócie można podsumować, że treser jest od wszystkiego a zoopsycholog tylko od psów z zachowaniami problemowymi :)
-
Używam słowa treser tak jak podaje słownik PWN, czyli "treser to osoba która szkoli psy", bez rozróżnienia na metody. Wychodzę też z założenia, że osoba, która szkoli psy, potrafi także rozwiązywać problemy z trudnymi zachowaniami a więc treser=zoopsycholog. Oczywiście ktoś może specjalizować się w szkoleniu a ktoś w rozwiązywaniu trudnych problemów z psami. Wydaje mi się jednak, że w obydwu przypadkach potrzebna jest ta sama wiedza i te same umiejętności, więc po co wszystko komplikować i używać zamiennie słów: treser, zoopsycholog, czy behawiorysta?
-
Oki, czegoś nie rozumiem. Treser szkoli i rozwiązuje problemy z psychiką psa, a zoopsycholog rozwiązuje tylko problemy z psychiką? No i z punktu widzenia laika wydaje mi się, że szkolenie PT jest umiejętnością podstawową dla każdej osoby pracującej z psami.
-
Czyli zoopsycholog musi mniej umieć niż treser?
-
Zawsze mi się wydawało, że trener szkoli ludzi a treser zwierzęta tak jak podaje PWN: trener: [url]http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=trener[/url] treser: pkt1 [url]http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=treser[/url] Według PWNu zoopsychologia to teoria która niezbędna jest każdemu treserowi/trenerowi [url]http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2580186[/url] A na mój rozum i w praktyce i w teorii zoopsycholog zajmuje się tym samym co treser/trener. Dlaczego? Bo każdy treser/trener nie tylko musi szkolić psa, ale przed wszystkim szkolić właściciela żeby radził sobie z psem i umiał "utrzymać" efekty szkolenia. Rozwiązywanie problemów psa i problemów z psem to także zadanie dla szkoleniowców, więc naprawdę nie widzę sensu wyróżniania treserów/trenerów i zoopsychologów skoro zajmują się tym samym i muszą mieć taką samą wiedzę :)
-
??? Przecież hodowla to hobby, a amatorskie robienie czegoś nie wiąże się z dochodami tylko właśnie z kosztami. Jestem chyba z innej planety, bo poważnie myślę nad hodowlą i nie zależy mi na tym, żeby pieski sprzedawać. Zależy mi na moim celu hodowlanym i na tym, żeby ludzie byli zadowoleni z moich piesków, żeby mogli się chwalić tym, że mają pieski z mojej hodowli :) Bo jaki jest koszt utrzymania hodowli? Jeśli ktoś jest miłośnikiem psów to praktycznie żaden. Dlaczego? Bo tak czy siak w moim domu byłyby dwa pieski, więc karma czy weterynarz to nie jest koszt związany z hodowlą tylko z tym, że utrzymuję moich dwóch przyjaciół, jedyny koszt to karma dla szczeniaków i weterynarz, no ale te koszty odchowu mógłby wziąć na siebie biorący psa. Tak więc nie widzę powodu zaniku dobrych linii hodowlanych jeśli nie są nastawione na zysk :)
-
W sumie masz rację. Koszt wyhodowania psa użytkowego na psa przewodnika, asystującego, czy myśliwskiego można wrzucić w cenę szkolenia :) Nie ma dochodów ze sprzedaży, nie ma pseudohodowców :) Proste i skuteczne rozwiązanie. [SIZE=1]Taki zakaz jest łatwo wprowadzic, tylko czy organizacje walczące o prawa zwierzą poprą taką akcję?[/SIZE]
-
wykład w Katowicach - sygnały uspokajające i stres
KrzysiekM replied to a ja mam niufka's topic in Behawior
Eee Karjo, osoby prowadzące te szkolenia (Szkoła Pastel) zostały wyróżnione i dostały nagrodę za "Serce dla Zwierząt" przyznawaną przez "Mojego psa": [url]http://www.psy.pl/sercedlazwierzat/art7,serce-nie-tylko-dla-szkolonych-zwierzat.html[/url] Nie wiem czy "Mój pies" jest wiarygodny, bo go nie czytam, ma jednak sporo czytelników i skoro ludzie ich docenili to znaczy, że są dobrzy w tym co robią. Masz z nimi złe doświadczenia? -
A nie prościej wprowadzić zakaz sprzedawania psów (oddawania już nie)? Wtedy nie będą rozmnażane dla pieniędzy. Wyjąteki bym tylko zrobił dla psów użytkowych.
-
:) Czyli duże psy mogą żyć 2 razy dłużej niż najczęściej im się to udaje. Czy ktoś wie jak taki efekt można uzyskać?