Maksiu nie był w schronisku (chyba) został porzucony w lasach a złapałam go biegał po całym mieście .Pikuś został porzucony na ośrodku wypoczynkowym przywiązany do zamkniętego na zimę sklepu znaleziono go w listopadzie potem były dwa schroniska aż w lutym trafił do mnie . Potrafił wskakiwać na fotel czy kanapę i godzinami gapić się na oparcie .Myślę ,że to spowodowały przeżycia w schronisku.
Aleks nie ma takich problemów.
u nas się trochę zachmurzyło i chłodny wiatr , ale jamniki oczywiście na dworze Maksiu w nowym kubraczku , który był moim ulubionym szalem jeszcze kilka dnie temu
śliczny Ares:loveu:, jamniki to wyjątkowe psy i każdy jest inny .Też mam wyrzuty sumienia ,że nie zrobiłam więcej dla Pikusia może lepszy wet czy leki .Błędem było skupienie się na jego chorym sercu a to wątroba go zabiła.
Ogródek zdewastowany piwonie połamane róże obite przez deszcz , powojnik połamany , goździki leżą płasko na ziemi:shake:
ja za kroplówkę Maksia plus leki w zastrzyku i badanie krwi płacę 150 zł :shake: u nas za czyszczenie ząbków w płytkiej narkozie 180 zł .
Freko trzymaj się łobuzie nie choruj nam