Esfly
Members-
Posts
138 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Esfly
-
[quote name='Cudak']Wyciągniecie jakieś konsekwencje wobec osoby, która go od was adoptowała i porzuciła? Wy w ogóle sprawdzacie nowe domki, czy oddajecie psy byle komu? :roll:[/QUOTE] Nie było mnie wtedy jeszcze w TOZ, niewiele wiem na ten temat, więc nie odpowiem, żeby nie wprowadzać nikogo w błąd. Z informacji ważniejszych - Bruno jest teraz w DT jednego z naszych wolontariuszy, zastanawiają się wspólnie czy nie adoptować go.
-
[quote name='katlis']To ja mam pytanie jaki jest zakres Twoich kompetencji??? Ogłaszasz psa, udzielasz o nim informacji, w momencie pojawienia się nie wygodnych pytań odpowiadasz, że nie należy to do Twoich kompetencji.[/QUOTE] Wybacz, jestem studentką, [B]mam na głowie wyjątkowo ciężką sesję i badania do pracy magisterskiej, więc nie jestem w stanie na bieżąco śledzić dogomanii.[/B] Nie czuję się osobą kompetentną do odpowiedzi na te pytania, bo uwaga... - NIE WIEM i nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Ediego widziałam raz na oczy. Więcej mogę powiedzieć o psiakach, z którymi byłam na spacerze kiedykolwiek. Tak jak w przypadku Bruna, którego temat też zdaje się jest na forum.
-
Edi jest wykastrowany.
-
Bruno jest w DT jednego z wolontariuszy TOZ.
-
Nie do mnie to pytanie, to nie leży w moich kompetencjach. Poza tym - jestem w środku sesji, niewiele czasu mam na sprawy TOZ.
-
Greven, nie orientuję się kto to ogłoszenie wstawił na stronę, więc nie miej pretensji do mnie czy do TOZ - pies za naszym pośrednictwem tylko szukał domu, całą resztą zajmował się jego poprzedni właściciel. Co do charakteru Ediego - w stosunku do ludzi jest bardzo miły tylko że NADAKTYWNY (nie mylić z agresją), do zwierząt agresywny. Nie mam nic więcej do dodania w tym temacie. Wieści z nowego domu Ediego - zarówno pies jak i właściciel mają się dobrze. Pan chce jeszcze adoptować suczkę podobną do Ediego.
-
Jak tylko dostanę takie zdjęcia wstawię je na forum :)
-
Odpowiedziałam na Twoje pytanie :) Poza tym nie wiem, kiedy ostatnio byłaś w Sierakowie, ale teraz psy nie mają tam aż tak źle - na hali jest bardzo ciepło, więc nie marzną.
-
Pies wczoraj trafił do nowego domu :) Będzie pilnował posesji w Kołobrzegu. Odpowiadając na pytanie - pies jest pozytywnie nastawiony do ludzi, z innymi zwierzętami był problem. [quote name='Greven']Piękny pies. Ciekawe, jak sobie daje radę u hycla w Sierakowie?[/QUOTE] Greven, jeśli to był atak na TOZ, to ciut spóźniony i delikatnie mówiąc - nieuzasadniony. Edi od poniedziałkowego wieczoru / wtorkowego poranka był w naszym kojcu, czekał na nowego właściciela. Psa do hotelu w Sierakowie odwiózł jego właściciel, sam zapłacił za pobyt Ediego w Sierakowie. My byliśmy zobowiązani szukać mu nowego domu. Pobyt w kojcu był niemożliwy, bo tak jak napisałam wyżej - pies nie dogaduje się z innymi psami. [B]Na całe szczęście od wczoraj Edi grzeje się w nowym domu :)[/B]
-
Zdjęcia, które zrobiłam Białasowi w czwartek. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/105/b79b86a86a9ac9e6med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/251/ea09eb0936299e14med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/246/c15def9ae34a6939med.jpg[/IMG][/URL]
-
Pies ma niebieskie oczy w rzeczywistości i kompletnie nie pasuje sylwetką do białego owczarka szwajcarskiego.
-
To husky jest ;) Mam inne zdjęcia, wrócę do domu to wstawię tutaj ;)
-
On ma tylko metrykę.
-
No i nie ma rodowodu - ma tylko metrykę. Uszy ma klapnięte, więc rodowód i wystawy nie wchodzą w grę.
-
To nie Milky Way, to BRUNO :) Na to imię reaguje.
-
Lucek, ośmioletni jamnik czeka na ciepły kocyk i pełną miskę...Ma dom
Esfly replied to Esfly's topic in Już w nowym domu
Lucuś w czwartek trafił do nowego domu :) Jego nowym opiekunem będzie chłopak, który zna jamniory. Psiak z dumą pomaszerował w stronę lepszego świata, a jego dotychczasowa opiekunka - Monika - przez cały dzień myślała tylko o tym, czy Lucuś za nią tęskni ;) -
Lucek, ośmioletni jamnik czeka na ciepły kocyk i pełną miskę...Ma dom
Esfly replied to Esfly's topic in Już w nowym domu
Lucek prawdopodobnie w czwartek trafi do nowego domu ;) Państwo przyjdą go poznać i wtedy zdecydują, czy to nim się zaopiekują :) -
Harotok, siedmioletni Alaskan Malamute chce żyć! Pomóż Nam pomagać...
Esfly replied to Esfly's topic in Alaskan malamute
Jutro wypytam :) I na pewno dam znać. Póki co dostałam tylko info, że są dane hodowcy :) -
Harotok, siedmioletni Alaskan Malamute chce żyć! Pomóż Nam pomagać...
Esfly replied to Esfly's topic in Alaskan malamute
Z ostatniej chwili - mamy kontakt do hodowcy. Inspektorki jutro zaczynają działać w tym kierunku ;) -
Harotok, siedmioletni Alaskan Malamute chce żyć! Pomóż Nam pomagać...
Esfly replied to Esfly's topic in Alaskan malamute
Poproszę dziewczyny, które się nim zajmują (tzn te od interwencji) o numer tatuażu. Leczenie... Wypytam dokładnie na moim tozowym forum, jeśli dostanę odpowedź dam znać tutaj. -
Harotok, siedmioletni Alaskan Malamute chce żyć! Pomóż Nam pomagać...
Esfly replied to Esfly's topic in Alaskan malamute
Z właścicielką nie możemy się porozumieć, nie wiemy skąd go ma. Wiadomo, że jest to psiak z metryczką jedynie... Póki co najważniejsze jest dojście Harotoka do zdrowia, i odebranie go na stałe właścicielce, bo w takich warunkach pies żyć nie może... -
[SIZE=2][I][B]Żyję… ale co to za życie. Fizycznie jestem już wyczerpany, nie wiem, co dzieje się z moim ciałem. W głowie plączą się myśli, jedna gorsza od drugiej. Już nawet nie chce sobie przypominać, co się działo, kiedy mieszkał jeszcze tutaj Pan. Nieustanne krzyki, niejednokrotnie oberwało mi się po skórze, ciągłe przeganianie mnie z kąta w kąt. Teraz jest już nieco inaczej, ale czy tak powinno zostać? Leżę sobie cichutko w kącie bo, mimo że jestem duży niegdyś puszysty i tak jestem dla mojej Pani niezauważalny. Spacer? A co to takiego? Łąka, park, las to tak dalece zatarte obrazy. Jestem tutaj, ale co z tego? Czy ja kogoś jeszcze obchodzę? Ja chcę tylko odrobinę czułości, kilka ciepłych słów, które pomogą przetrwać mi ten niepewny stan. Jedzenie? Cóż ja bym oddał za pełną miskę, miskę jedzenia, która sprawi, iż będę syty. Czasami dostanę kości, ale niestety muszę się liczyć z tym, że nie obejdzie się to bez echa w moim ciele. Żyję, ale co to za życie...? [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/103/21315226715465c8med.jpg[/IMG][/URL] [/B][/I][/SIZE] Gdyby Harotok mógł mówić z pewnością tak mógłby opisać swoje dotychczasowe życie. Pies jest siedmioletnim rasowym Alaskan Malamute, ofiarą skrajnego zaniedbania ze strony właścicieli. Pies o pięknych, ale jakże smutnych i pełnych cierpienia oczach. W niczym nie przypominającym rozbieganych i wiecznie uśmiechniętych przedstawicieli swojej rasy. Determinacja i upór dwóch inspektorek TOZ : Doroty i Pauliny sprawiły iż dzisiaj jego sytuacja znacznie się zmieniła. Ale może od początku. Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku. Do siedziby TOZ przybyła opiekunka wraz z psem. [I]„Wg opiekunki pies od dawna miał problemy z załatwianiem swoich potrzeb fizjologicznych, jednak od czterech dni pies w ogóle się nie załatwia się a z jego odbytu wydobywa się krew…Pies ma około 6-7 lat, zęby w bardzo złym stanie (kamień) oraz spuchnięte dziąsła, widać mu lekko żebra…opiekunka to osoba będąca pod opieką MOPR, widać jednak, iż bardzo kocha psa i chce dla niego jak najlepiej czy uda jej się opiekować odpowiednio psem - czas pokaże…Psu udzielono bezpłatnej pomocy lekarsko weterynaryjnej, podano odpowiednie leki, wykonano lewatywę, podano płyny doustne, przekazano opiekunce płyny do pojenia psa.” [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/161/872d1aa382d8a77cmed.jpg[/IMG][/URL] [/I] Czas zadziałał na niekorzyść psa, jego stan nie był najlepszy. Opiekunka zdała sobie sprawę, że nie jest w stanie zapewnić jemu należytej opieki. Inspektorki nie mogły zostawić psa w potrzebie, przeprowadzały kilkukrotnie poważne rozmowy na temat przekazania psa pod opiekę TOZ. W styczniu 2010 r. wyraziła zgodę, na zabranie psa na czas leczenia i rekonwalescencji. Jeszcze kilka dni temu, kiedy trafił do nas, wszyscy baliśmy się jednego… Nikt nie śmiał na głos wypowiedzieć słów „może lepiej będzie, jeśli skrócimy mu cierpienie...”. Z poważnymi problemami z przewodem pokarmowym, bardzo wychudzony i smutny pies nie okazywał nawet najmniejszej chęci życia. Tak, jakby chciał powiedzieć, że wszystko mu jedno. Bo czego mógł się spodziewać po ludziach? Z niebywałą cierpliwością znosił wszystkie zabiegi, którym go poddawaliśmy. Jemu chyba było bez różnicy, co się z nim dzieje. Przecież gorzej już być nie mogło. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, kiedy Paulina i Dorota odebrały pierwsze wyniki badań. Harotok ma szansę na powrót do zdrowia! Zaczęliśmy żmudny proces leczenia. Zastrzyki, pobieranie próbek do badań. Oprócz tego – psychiczne podbudowywanie psiaka. Harotok trafił do domu tymczasowego, gdzie pod troskliwą opieką wolontariusza Piotra powraca do sił fizycznych i psychicznych, teraz dopiero widać jak wielka jest w nim wola życia. Harotok z apatycznego i niereagującego na swoje imię psa, powłóczącego łapami, ze spuszczonym ogonem, w ciągu kilku dni zmienił się nie do poznania. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/248/ab8fd9677fa3d57emed.jpg[/IMG][/URL] Dopiero teraz widać, jak bardzo brakowało mu ciepła, zainteresowania i zwyczajnej ludzkiej życzliwości. Na spacerach wykazuje coraz więcej energii, dumnie kroczy obok człowieka z ogonem podniesionym do góry. Jak prawdziwy psi arystokrata. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/161/1e70ccfad69e059amed.jpg[/IMG][/URL] Tak… Jeśli można powiedzieć, że uśmiech psa znajduje się w jego ogonie, to z całą pewnością możemy stwierdzić, że w tym psim ser duchu na pewno zagościł w końcu uśmiech. Nie tylko tam zresztą. Na pyszczku też go widać. I szpicowy charakterek też wraca… Wraz z poprawą stanu, zaczyna robić się z niego straszny uparciuch. W końcu każdy Malamut sam wie, co dla niego najlepsze. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/248/461078c8e87336c4med.jpg[/IMG][/URL] [B] [SIZE=2][I]...przyszły dwie dziewczyny, zabrały mnie. I za to jestem im wdzięczny! Dobre jedzenie, spacery, głaskanie, przytulanie, ciepłe i spokojne miejsce w domu. Odwdzięczam się jak tylko mogę, największe pole do popisu mam u weterynarza. Teraz, kiedy odzyskuję siły fizyczne i psychiczne nie strasznie jest mi pobieranie krwi czy prześwietlenia. Wiem, że nie mogę się sprzeciwiać, tutaj wszyscy chcą dla mnie dobrze. Więc znoszę te wszystkie zabiegi jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Teraz w głowie plącze się już taka myśl: Żyję… I chcę żyć! [/I][/SIZE][/B] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/161/c15def3be2f31222med.jpg[/IMG][/URL] Ale na pełny powrót Harotoka do zdrowia oprócz chęci, których nam nie brakuje, potrzebne są pieniądze. Jego los jest więc w rękach dobrych ludzi. Nasz psi arystokrata czeka na pomoc. Pomóż nam pomagać Pomóż nam dać mu namiastkę tego, co powinien mieć przez całe życie. Troskę opiekuna, miłość i oddanie. Takie, jakie On daje nam… Bezwarunkowo. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/249/e2d81219eff2482fmed.jpg[/IMG][/URL] Aukcja allegro dla Harotoka - [url]http://www.allegro.pl/item889024936_szczecin_alaskan_malamute_chce_zyc_pomoz.html[/url] Pomóż Nam pomagać !
-
Lucek, ośmioletni jamnik czeka na ciepły kocyk i pełną miskę...Ma dom
Esfly replied to Esfly's topic in Już w nowym domu
Został zabrany ze schroniska przez jedną z dziewczyn z biura TOZ - Monikę, tymczasową opiekunkę. Prowadzimy i takie akcje - to tymczasowe adopcje schroniskowe. Wyciągamy psy ze schronów, socjalizujemy i szukamy im nowych domów.